FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Mein liebster Feind - Klaus Kinski
Autor Wiadomość
smoke 
koneser



Wiek: 30
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 889
Skąd: Ziemia Obiecana
Wysłany: 2010-11-12, 17:52   Mein liebster Feind - Klaus Kinski

Mein liebster Feind - Klaus Kinski / Mój najlepszy szatan
reż. Werner Herzog (Finlandia, Niemcy, USA, Wielka Brytania 1999)

Film dokumentalny poświęcony dwóm wybitnym artystom współczesnego kina - reżyserowi Wernerowi Herzogowi i aktorowi Klausowi Kinskiemu. Stworzyli oni razem wiele wybitnych filmów. Obaj o niezwykle silnych osobowościach i skłonności do poruszania się (zarówno w życiu, jak w sztuce) na granicy szaleństwa. Ich pełne temperamentu charaktery doprowadzały do niejednego konfliktu. Łączyła ich ze sobą wybuchowa mieszanka miłości, fascynacji i szczerej nienawiści. Film ukazuje z całą ostrością różne oblicza tego nieobliczalnego tandemu.

Oglądając Kinskiego w filmach od razu stwierdzimy jakim jest nietuzinkowym aktorem, ale oglądając go poza kulisami filmów okazuje się jakim nietuzinkowym był człowiekiem. Pewne jest, że gdyby nie ich ścierające się charaktery na planie filmowym, to nie powstałyby tak dobre filmy Herzoga, bo dzięki Klausowi wchodziły na nowy poziom.
Kinski przedstawiony jest chyba dokładnie takim, jakim był w rzeczywistości, a był to w zasadzie człowiek skrajności (najlepiej podkreśla to początek i koniec dokumentu), który byłby w stanie zabić (dosłownie) kogoś podczas pracy przy filmie, a z drugiej strony potrafił być niezwykle czuły i wyrozumiały, o czym wspominają właściwie tylko kobiety, z którymi grał. Tworzył z Herzogiem mieszankę wybuchową, ale wydaje mi się, że sam w sobie nie był niczym innym. Jeśli mawia się, że geniusz ma coś z szaleńca, to Kinski jest na to przykładem wzorcowym i coś w tym musi być.
Ponadto możemy obejrzeć kilka zakulisowych scen podczas kręcenia np. "Aguirre" czy "Fitzcarraldo". Wtedy łatwo się przekonać, że jednak reżyserskie szaleństwo Herzoga szło jak najbardziej w parze z aktorskim szaleństwem Kinskiego. Niektóre sceny wydają się bardzo karkołomne, co można zaobserwować w samych filmach, ale Herzog ryzykował czasem zdrowiem swoim i ekipy, co budzi już duży respekt przy kręceniu w takich warunkach.
Dokument wyjaśnia w dużej mierze zjawisko jakim była współpraca Herzoga z Kinskim, więc koniecznie oglądać!
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-12-03, 23:46, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-11-12, 23:50   

Mam, mam ten film. Chodzę koło niego od dłuższego czasu, chyba będzie okazja, żeby się wreszcie zmobilizować i zobaczyć. Ja wolę tytuł: "Mój ukochany wróg".
 
 
smoke 
koneser



Wiek: 30
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 889
Skąd: Ziemia Obiecana
Wysłany: 2010-11-13, 00:25   

DA napisał/a:
Ja wolę tytuł: "Mój ukochany wróg".

Chyba istnieje nawet film o takim tytule, traktujący o przyjaźni między człowiekiem, a kosmitą ;)
Ale faktycznie, "Mój najlepszy szatan" brzmi nieco nieporadnie.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-11-13, 16:13   

I zobaczyłam, wreszcie. Cóż jeszcze mogę dodać, do twoich słów... Właściwie napisałeś wszystko co ja chciałam napisać... np. że Herzog równie szalony jak Kinski, tylko bardziej może introwertyczny, nie nakręciłby cyklu filmów z Ameryką Południową w tle, gdyby nie równie szalony Kinski. Tylko ten duet był w stanie odważyć się na przeniesienie statku przez górę, kręcenie w oryginalnych plenerach Machu Pichu, zaanagażowanie setek indiańskich statystów i spanie wraz z nimi w jakiejś stodole na skraju dżungli i inne takie esktrawagncje, na które chyba żadne inny aktor by się nie zgodził. Kłócili się niebosko, czasem nienawidzili, ale i wyczuwali i uzupełniali doskonale. Bardzo pięknie Herzog ukazał różnice między nimi, opowiadając jak postrzegali dżunglę amazońską. Kinski jako tło do swego erotycznego wizerunku, a on jako coś bardzo zwierzęcego, pierwotnego, groźnego w swej zaborczości i dążeniu najpierw do rozmnożenia a następnie do zagłady (jak ludzie).

Film jest pięknym obrazem wspomnieniem o aktorze, uważanym w środowisku za kompletnego świra. Zresztą, obraz takiego siebie Kinski sam świadomie współtworzył (wątek z pisaniem autobiografii na przykład). Wiedział, że talent to za mało, że tylko za takiego uchodząc, będzie zapamiętany na długie lata i że przetrwa jako obiekt nieustającej fascynacji widzów. Dzięki swemu wizerunkowi, i filmom Herzoga, w ktorych właśnie jako taki mógł zaistnieć.

Z filmu, dzięki opowieściom dwu kobiet (dwie aktorki Cardinale i Czeszka E. Mattes z "Woyzeck")), ktore może trochę baczniej patrzyły na Klausa, a może to on wobec nich pozwalał sobie na ujawnienie swej drugiej bardziej skrywanej natury, wyłania nam się Kinski o jakże zaskakującym obliczu - jako człowiek bardzo delikatny, a nawet zalękniony, mający różne swoje słabostki, a nawet fobie (zarazki). Herzog nazywa go w pewnym momencie nawet tchórzem, mówiąc, że tylko jego tchórzostwo, spowodowało, że ukończyli Aquirre . Być może, że te wewnętrzne, skrywane głeboko przed światem, lęki były powodem jego wybuchów agresji, nienawiści do świata i ludzi. Tym bardziej więc, trzeba docenić, że borykając się z nimi, stać go było na kręcenie filmów w dżungli, w takich spartańskich warunkach, jakie mógł zapewnić "tylko" Herzog.

Tak, ten film-portret zaczyna się bardzo brutalnie, a kończy, jak zauważasz także, wręcz przepięknie. Myślę, że pomaga zrozumieć dwoistość natury i mękę wewnętrznego ognia jaki trawił tego aktora. Portret tym bardziej cenny, że zrobiony przez kogoś, kto mógł go poznać najlepiej, bo w momentach tworczej pracy, nie zrobiony na kolanach, ale często z humorem, wielkim dystansem, i rzetelnie, z podkreśleniem wad aktora ale i zalet, z refleksją nad człowiekiem, który został aktorem.

/cieszyło mnie bardzo umieszczenie w tym filmie sceny, jednej z najpiekniejszych z Fitzcarraldo, tę w ktorej Indainie witają się z nim na pokladzie statku, przez muśniecie palców dloni - tacy dzielni i mężni faceci a nie muszą tego udowadaniać mocnym uściskiem)/ :)
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2010-11-13, 16:31   

Są do tego jakieś polskie napisy czy nie ma?
 
 
 
smoke 
koneser



Wiek: 30
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 889
Skąd: Ziemia Obiecana
Wysłany: 2010-11-13, 16:41   

jazu napisał/a:
Są do tego jakieś polskie napisy czy nie ma?

Niestety nie ma, a przynajmniej nie było mi dane się nimi posłużyć, ale angielskie nie są bardzo skomplikowane i można się raczej bez trudu połapać, a dodam, że nie jestem po anglistyce. ;)

Zabawny tekst Herzoga mi się przypomniał, gdy opowiadał o "Aguirre",
Spoiler:
mówił o tym, że podczas kręcenia filmu mieli dwa podstawowe problemy, pierwszym był budżet, a drugim... był Kinski. :)
  
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2010-11-13, 16:43   

smoke napisał/a:
Niestety nie ma, a przynajmniej nie było mi dane się nimi posłużyć, ale angielskie nie są bardzo skomplikowane i można się raczej bez trudu połapać, a dodam, że nie jestem po anglistyce. ;)


Jak nie są bardzo skomplikowane, to może spróbuję tak. Mój inglisz się niestety z lekka uwstecznił od czasu edukacji, takie odnoszę wrażenie. :-(
 
 
 
smoke 
koneser



Wiek: 30
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 889
Skąd: Ziemia Obiecana
Wysłany: 2010-11-13, 16:47   

Nie martw się, ja też inglisza nie używałem od paru lat, ale dasz radę!
Powiedziałbym nawet, że czytanie angielskich napisów to dobre ćwiczenie językowe. :)
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-11-13, 21:29   

smoke napisał/a:
"Mój najlepszy szatan" brzmi nieco nieporadnie.

Co nie zmienia faktu, że to oficjalny polski tytuł filmu (a "Mój ukochany wróg" to jedynie tytuł alternatywny / nieoficjalny). Żeby nie było wątpliwości i tworzenia bytów wirtualnych sformatowałem nagłówek tematu do wersji oryginalnej.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-11-14, 11:08   

No dobra, a co z tymi, co nie znają niemieckiego? O ile się zorientowałam, tytuł niemiecki brzmi w bezpośrednim tłumaczeniu "Mój ukochany wróg". A że filmweb zamieścił go sobie jako "Mój najlepszy szatan"? Mój boże, nie pierwsza taka ich wpadka. W innych miejscach film funkcjonuje jako "Mój ukochany wróg". Niech i u nas tak będzie, ten tytuł jest i piękny i adekwatny do treści i zgodny z oryginałem.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u