FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Egzorcyzmy Anneliese Michel
Autor Wiadomość
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2011-12-03, 15:21   

Kler to może i wycinek, ale wycinek prominentny - kto za przeproszeniem ma być nam ziemskim przewodnikiem i pasterzem? A że ostatnio magiczna poświata otaczająca naszych ojców w wierze nabrała barw nieco... dyskotekowych - nikt nie jest doskonały prawda ;) ?
I chociaż osobiście nic do nich nie mam, a nawet znam kilku znośnych księżyków, to na wymiot mi się zbiera, kiedy słyszę pouczenia płynące szerokim strumieniem z ust przedstawicieli grupy, którą na przestrzeni kilkunastu ostatnich lat co i rusz kompromituje jakiś skandal czy afera. I nawet nie o treść tego odrealnionego pitu-pitu mi chodzi, a o brak jakiejkolwiek pokory z ich strony.

Pomijając dewiantów molestujących dzieci, którzy patrząc obiektywnie - trafiają się wszędzie - co myśleć o tych "dobrych", przymykających oczy ojczulkach i siostrzyczkach, tuszujących sprawy, traktujących to co się działo jako akceptowalne, znośne i do ukrycia. Iście monolit. "Praktykowanie" za ich pośrednictwem to jak przesyłka prądu po kablu z przebiciem :P
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-12-03, 16:14   

Szczególnie w ten monolit wpisują się brylujący na medialnych salonach ks. Boniecki, Pieronek i Sowa. Nie ma to jak ustawianie faktów pod z góry utkaną tezę. :nigga:

Mam wrażenie, że większość ludzi w Polsce to po prostu hipokryci. Wcale nie wierzą w żadnego Boga ale asekuracyjnie uważają się za wierzących / niepraktykujących bo to po prostu nie wymaga od nich ani żadnego wysiłku, ani żadnej odwagi. Dlatego mam większy szacunek do zdeklarowanych ateistów pokroju prof. Zbigniewa Religi niż do tzw. letnich chrześcijan, którzy podsrywają katoli w towarzysiu, a tak naprawdę jak rodzina przyjeżdża na święta to wszyscy pobożnie wpierdalają karpia i dzielą się opłatkiem. A dziecko obowiązkowo do komunii i na chrzest bo przecież co by ludzie powiedzieli, prawda? :tomato:
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-12-03, 16:32   

BM napisał/a:
Mam wrażenie, że większość ludzi w Polsce to po prostu hipokryci. Wcale nie wierzą w żadnego Boga

W tym kraju nigdy nie było żadnej żarliwej duchowości. Pieprzenie o zabobonnych Polakach to lewicowy mit. Pogaństwo wyrugowano chyba bez większych problemów, więc widać porzucono je bez żalu. A i wiara chrześcijańska była tu zawsze bardzo powierzchowna. Nie wiem, skąd to się bierze, być może z twardych realiów Północy, gdzie trzeba się było zająć raczej przyziemnymi sprawami, żeby przetrwać. Warto dodać, że cała ta rzekoma głęboka religijność ludu, dziś już zanikająca, uformowała się po potopie szwedzkim dopiero.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2011-12-03, 16:39   

Cytat:
prawda?
Jak najbardziej. Ale to nie do końca wina pseudo wiernych. To co bierzesz za hipokryzję, to wypadkowa wychowania w wierze, którą przez kolejne lata życia delikwenta, rzeczywistość okłada taaakim kijem. Wyjścia są trzy; albo przymkniesz oko na fakty i udasz, że nie dzieje się nic złego, albo przyjmiesz je do wiadomości i żeby nie wyjść na idiotę pominiesz pośredników w łańcuszku religijnych łączy (przynajmniej na pokaz, obszczekując ich za plecami), albo odetniesz się zupełnie od korzeni. A nie każdy ma jaja jak Religa by to zrobić - ze strachu przed ostracyzmem, czy choćby dla świętego spokoju.
Taka zmiana to spora zmiana, wiec wygodniej płynąć z prądem przy zwiniętych żaglach ;)
  
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-12-03, 16:47   

Jak ktoś chce się przekonać czym jest prawdziwie żarliwa duchowość chrześcijańska, to niech sobie zrobi wycieczkę przez tzw. biblijny pas USA, gdzie literalnie odczytywana biblia (wielu Amerykanów potrafi ją cytować z pamięci) ustala porządek społeczny i rytm życia.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2011-12-04, 18:12   

BM napisał/a:
A dziecko obowiązkowo do komunii i na chrzest bo przecież co by ludzie powiedzieli, prawda?


To jest trochę inna kwestia. Osobiście nie wierzę w te pierdoły, ale uważam, że te dwa "sakramenty" dzieciak powinien mieć po to żeby po 1 łatwiej mu było z rzeczami w stylu małżeństwa itp. a po 2 niech sam podejmie decyzję. Chrzest i komunia nie bolą, ale według mnie ich brak już w jakiś sposób ukierunkowuje go na niewiarę w wieku, w którym kierowany być nie powinien. Jeśli zdecyduje się kiedyś wierzyć w bozię to będzie wdzięczny, że był ochrzczony, a jeśli się nie zdecyduje to nic mu to nie przeszkadza. Oczywiście odnoszę się do świadomych rodziców, bo to o czym mówisz też jest bardzo popularne. Osobiście cały czas borykam się z problemem mojej rodziny (dziadków itp.), którzy nie akceptują mojej negacji aktu dzielenia się opłatkiem i święconką (a robię to bardziej z przekory gdyż nie uważam, żeby były to jakieś akty wiary) i zmawiania modlitw w BN czy W.
 
 
Redhead 
bywalec



Dołączyła: 19 Lis 2011
Posty: 52
Skąd: wonderland
Wysłany: 2012-01-20, 00:14   

Ok, nie byłam obecna na forum przez długi czas, ale kultura wymaga odpowiedzieć.

BM napisał/a:

Redhead napisał/a:
Chyba nie słyszałeś co ostatnio nasz kochany Kościół wyprawia.

No powiedz nam - co kościół wyprawia? Czego jeszcze nie wiemy? No przecież codziennie na Czerskiej larum grają.


Wiedza, jaką dysponuje na temat to tylko ta, którą mam z własnych doświadczeń lub, którą - o ja niewdzięczna - usłyszałam w radiu/tv, ew. przeczytałam w Internecie. Ostatnio dość głośno było o księdzu, który to romansował z 17latką, a gdy ta zaszła w ciążę dał jej kasę na aborcję i tyle było z jego wielkiej miłości. Oczywiście, takie zachowanie jest straszne nawet jeśli dotyczy zwykłego Kowalskiego, więc nie potępiam go za samo bycie kiepskim księdzem, ale też wyjątkowo chujowym człowiekiem. Ten sam "wspaniały" duchowny wyjdzie do ludzi i będzie mówił, że in vitro jest złe, że aborcja jest zła, że prezerwatywy są złe. Jeżeli już coś głosimy, to chociaż dostosujmy się do tego.

BM napisał/a:

Jak każdy domorosły antyklerykał mylisz pojęcia. Pierwsza sprawa - wiara i kościół są zasadniczo nierozerwalne. Druga sprawa - kościół to nie księża. Kościół to wspólnota ludzi. Kler to jedynie jej niewielki wycinek.

Skoro Kościół to nie księża, a jedynie grupa ludzi, którą chcą razem się modlić, to po jaką cholerę oni tam są? Równie dobrze mogłabym zaparzyć kawkę, zebrać znajomych, usiąść sobie i w spokoju porozmawiać o Bogu, o wierze i jak to każdy z nas pojmuje.

BM napisał/a:

I uczciwie muszę przyznać, że z czasem osobiście zweryfikowałem swoje uprzedzone poglądy na ich temat.

Powoli.. Ocenianie wszystkich jedną miarą z pewnością nie jest dobrą rzeczą, ale każdy członek jakiejś społeczności pracuje nad wizerunkiem ogółu. Co z tego, że jest tyle Polaków, którzy nie tkną alkoholu? Wystarczy, że (przykład) do Anglii pojedzie jeden zapalony pijaczyna i już ileś osób upewni się w przekonaniu, że ci Polacy to jednak lubią w gardło lać! To przekłada się też na księży. Sama znałam jednego, który był naprawdę świętym duchownym, poświęcał się ludziom. Jednak miałam do czynienia z aż trzema, którzy krytykowali mnie i moją wiarę tylko na podstawie swoich własnych głupich wyobrażeń. Przykład - ostatnio na kolędę przyszedł do nas nowy ksiądz; moi rodzice na starość sprodukowali mi braciszka, którego gdy wspomniany przyszedł trzymałam na rękach; od razu po modlitwie, nie zadając żadnych pytań dał mi dość brutalne kazanie o tym, że najpierw się bierze ślub, a potem dzieci robi; coś tam pieprzył o Maryi i o tym jaka ze mnie grzesznica. Inny przykład - dawny proboszcz w naszej parafii zjechał mnie od stóp do głów tylko dlatego, że siedziałam z tyłu razem z grupą gimnazjalistów, którzy to urządzili sobie pogawędkę. W szkole średniej na religii na siłę chcieli nam wpoić do łbów, że in vitro to nic innego jak mordowanie dzieci, a biada ci jak powiedziałeś swoje zdanie - wylot za drzwi, morderco!
Może gdybym urodziła się w chrześcijańskiej Nibylandii i spotkała tak świetną ekipę duchownych jak ty, też uważałabym ich za fantastycznych ludzi.

BM napisał/a:

A Radio Maryja... co Ci właściwie przeszkadza to radio?

Może w tym, że zarabia na wiarze bardzo kiepsko swój dobrobyt ukrywając?


BM napisał/a:

Podsumowując - ta dyskusja pokazuje, że mimo iż dosyć fajnie się wypowiadasz w tematach filmowych, to chyba jendak nie jesteś wcale tak otwarta i nowoczesna jak Ci się wydaje. Powiem więcej (choć nie będzie to nic przyjemnego). Moim zdaniem jesteś uprzedzona i przewidywalna do bólu. Dlatego Twoja ocena powyższego dokumentu jest już odp. sformatowana (pewne rzeczy wykluczasz / zakładasz w ciemno). Właściwie to nawet nie musiałaś go oglądać, prawda? ;)

Spokojna twoja rozczochrana, obejrzałam film. Nie jestem nowoczesna, nie jestem otwarta. Jestem uprzedzona. Równie dobrze możemy rozmawiać o homoseksualiźmie, o polityce, o ekonomii, gospodarce, czymkolwiek. Doświadczenie życiowe (nie znowu takie duże, ale jak na razie moje jedyne) sprawiło, że wyrobiłam sobie zdanie na określone tematy. Jedną rzecz uznam za znośną, na inną nie mogę patrzeć.

Podsumowując, wybierając swoją przyszłość w habicie księża czy siostry wiedzą na co się rzucają. Wiedzą co ich czeka i jeśli im to nie odpowiada, niech po prostu przerzucą się na bycie stolarzem, aktorem czy cholera ich wie. Oczywiście, mylić się rzecz ludzka, ale gdy zobaczą, że zbłądzili, gdy zdadzą sobie sprawę, iż zakazane dla nich rzeczy są im niezbędne do życia, okazać jakąś skruchę, wykazać się moralnością i z honorem zrezygnować z habitu.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-01-20, 15:28   

Przecież to co piszesz to jest czysta demagogia. Świadczy też o tym, że jesteś kolejnym "ekspertem" od kościoła, który ową instytucję zna głównie z opowieści dalszych znajomych i prasy. Och jaki ten wilk straszny, jakie ma wielkie zęby! No przecież tam jest od wuja ludzi. W dodatku cała masa grzeszników (nie wiem skąd przekonanie, że do kościoła chodzą tylko święci i cnotliwi?). Zatem czemu tu się cholera dziwić? Czysta statystyka.

OK, rozumiem, że jakiś gorliwy katol wkurwia się iż jego kościół jest pełen błędów i wypaczeń, - to zupełnie jasne (płaci / angażuje się emocjonalnie, to wymaga). Co to jednak obchodzi osobę niewierzącą, lewaka czy agnostyka to przepraszam Cię bardzo ale czerwonego pojęcia nie mam. A takie właśnie osoby nagminnie się w tych tematach produkują (nie wiem czy to jakaś kolejna moda czy może już zwyczajna, zbiorowa obsesja?). Jeżeli jakiś ksiądz jest świnia, to jest to problem tego księdza i ew. jego parafian (tudzież hierarchii). Z pewnością jednak nie jest to problem osoby dla której kościół to tylko taki budynek z krzyżykiem na wieży. To tak jakby na nasze forum wpadła jakaś panna z wizaż.pl i mówiła mi jak mam organizować tablice filmowe.

:pukpuk:
 
 
Redhead 
bywalec



Dołączyła: 19 Lis 2011
Posty: 52
Skąd: wonderland
Wysłany: 2012-01-20, 17:59   

Mam wrażenie, że w ogóle nie czytasz co mówię..

BM napisał/a:

I uczciwie muszę przyznać, że z czasem osobiście zweryfikowałem swoje uprzedzone poglądy na ich temat.


"Uczciwie" przyznajesz się, że zweryfikowałeś swoje poglądy, tak? Znaczy, że wcześniej nie były one tak pochlebiające w stosunku do kleru. Może i na mnie przyjdzie pora. Może pewnego dnia stwierdzę "Matko jedyna, księża są tacy zajebiści!". Na razie nic się takiego nie zapowiada - nie odczuwam potrzeby uznania duchowieństwa za niezbędną część wiary i to jest moja sprawa. Moje indywidualna opinia. Nie podoba ci się, to już twój problem, ale nie potępiaj mnie dlatego, że jestem uprzedzona czy nie próbuje mnie - do jasnej cholery - nawracać.

Jestem wierzącą osobą, modlę się, gdy odczuwam wewnętrzną potrzebę. Nie uważam jednak, żeby w moim kontakcie z Bogiem musiał uczestniczyć koleś w habicie. Swego czasu chodziłam na msze, brałam udział w ważniejszych uroczystościach kościelnych, więc nie wyciągam swoim wniosków na podstawie domyśleń.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-01-20, 18:55   

Redhead napisał/a:
Znaczy, że wcześniej nie były one tak pochlebiające w stosunku do kleru.

Oczywiście. Przez długi czas byłem do tematu nastawiony maksymalnie negatywnie. Dziś widzę, że po prostu nie miałem o tym co się w kościele dzieje zielonego pojęcia (dopiero pogłębione studia oraz tzw. rzeczywiste rozpoznanie w terenie pozwoliły mi się na ów temat to i owo dowiedzieć). Przede wszystkim nie zdawałem sobie sprawy jak gigantyczna i złożona jest to społeczność. Wszystko wrzucałem do jednego wora (moherowe babcie, nawiedzeni pretorianie Rydzyka, itd - standard). Było to w dużej mierze spojrzenie nierzetelne i nieobiektywne. Jako magister socjologii wstydzę się, że tak myślałem bo było to po prostu maksymalnie nieprofesjonalne, wręcz zaczadzone ideologicznie.

Redhead napisał/a:
nie potępiaj mnie dlatego, że jestem uprzedzona czy nie próbuje mnie - do jasnej cholery - nawracać

:eee?: :pukpuk: :)

To by dopiero były jaja żebym ja kogoś nawracał. Litości. Tu nie chodzi o to żeby popadać w przesadę. Raczej o to aby podejść do sprawy troszkę rzetelniej niż na zasadzie tandetnego, pobieżnego ślizgania się po temacie. Naprawdę - wymagajmy od siebie więcej niż "dziennikarze" tego czy innego tabloidu. Chyba warto, prawda?

Redhead napisał/a:
Jestem wierzącą osobą, modlę się, gdy odczuwam wewnętrzną potrzebę. Nie uważam jednak, żeby w moim kontakcie z Bogiem musiał uczestniczyć koleś w habicie.

Przykro mi ale wygląda na to, że sama się oszukujesz. Twój opis zawiera przecież oczywisty błąd teologiczny (bo mniemam, że uważasz się za katoliczkę - na protestanckiej teologii się za bardzo nie znam). Nie możesz być w stałym kontakcie z Bogiem bez "kolesia w habicie" gdyż każdy pierwszoroczny teolog Ci powie, że stały kontakt z Bogiem gwarantuje w kościele katolickim stałe spowiednictwo i regularne przyjmowanie komunii. A to bez "kolesia w habicie" raczej chyba jest dosyć trudne, prawda? Idąc dalej - niechodzenie do kościoła to grzech, a grzech uniemożliwia przyjmowanie komunii. Ergo - chodzenie do kościoła w kratkę czy jak mi się tam podoba to oczywiste zaburzenie kontaktu z Bogiem. ;)

Dlatego przestań się oszukiwać przed samą sobą i przyznaj otwarcie, że masz w nosie cały ten kościół i religię. Bo ja akurat ze dwóch naprawdę gorliwych katoli znam (w tym jeden niedoszły zakonnik, a drugi dyplomowany teolog). I zaręczam Ci, że Twoje poglądy są dosyć oryginalne, żeby nie powiedzieć od katolickich bardzo dalekie. Być może na forum znajdzie się jakiś specjalista w temacie, który moją tezę poprze / obali. Jestem bardzo ciekawy.

Rozumiem oczywiście, że jakiś tam konkretny kościół mógł Ci nie odpowiadać np. ze względu na jakiegoś szurniętego księdza pokroju Natanka czy coś ale nie chcesz mi chyba wmówić, że dla gorliwego katolika jest to powód do olania całej instytucji (co najwyżej chyba do zmiany świątyni, prawda)? Z tego co mi wiadomo w takiej np. Warszawie bardzo popularne jest zjawisko zwane churchingiem* (czyli dojeżdżanie na mszę nie do swojej parafii, tylko tam gdzie jest jakiś charyzmatyczny "koleś w habicie" właśnie). :)

*jest to neologizm ukuty zdaje się przez Hołownię, od słowa clubbing


No dobra. Już się nie czepiam (chyba wypiłem za dużo kawy i mnie trochę nosi). :kotyeee:

Jeżeli w jakiś sposób uraziłem Twoje uczucia to przepraszam. Nie było to moim zamiarem. Chciałem tylko wykazać pewne logiczne absurdy w poglądach, które byłaś uprzejma w tym temacie zaprezentować.
 
 
Redhead 
bywalec



Dołączyła: 19 Lis 2011
Posty: 52
Skąd: wonderland
Wysłany: 2012-01-20, 21:18   

BM napisał/a:
Nie możesz być w stałym kontakcie z Bogiem bez "kolesia w habicie" gdyż każdy pierwszoroczny teolog Ci powie, że stały kontakt z Bogiem gwarantuje w kościele katolickim stałe spowiednictwo i regularne przyjmowanie komunii. A to bez "kolesia w habicie" raczej chyba jest dosyć trudne, prawda? Idąc dalej - niechodzenie do kościoła to grzech, a grzech uniemożliwia przyjmowanie komunii. Ergo - chodzenie do kościoła w kratkę czy jak mi się tam podoba to oczywiste zaburzenie kontaktu z Bogiem.


"Rozłupcie drzewo, ja tam jestem. Podnieście kamień, a znajdziecie mnie tam" - o tym teolodzy nie mówią? Nie mówią, że Chrystus nigdy nie powiedział, że jedyną możliwością "rozmowy z Bogiem" jest słuchanie księdza? Także chodzenie do kościoła nie jest bezpośrednio powiązane z wiarą, co zostało powiedziane w którejś tam Ewangelii.

BM napisał/a:
dojeżdżanie na mszę nie do swojej parafii, tylko tam gdzie jest jakiś charyzmatyczny "koleś w habicie" właśnie


Niestety nie mam takiej możliwości. Jeżeli w innej - dostępnej dla mnie - parafii znalazłby się ksiądz, który odstępowałby od zachowań, z którymi miałam do czynienia w swojej.

BM napisał/a:
I zaręczam Ci, że Twoje poglądy są dosyć oryginalne, żeby nie powiedzieć od katolickich bardzo dalekie.


Możliwie, że moje poglądy są bardziej pokrewne do założeń innych religii, ale niestety nie będzie mi dane tego sprawdzić, póki zostanę w Polsce, w której większość stara się na siłę z ciebie zrobić wierzącego - no dobra, może teraz to trochę się rozeszło - i nie od małego uczą nas tylko jednego spojrzenia na kwestie religijne.

BM napisał/a:
Jeżeli w jakiś sposób uraziłem Twoje uczucia to przepraszam. Nie było to moim zamiarem. Chciałem tylko wykazać pewne logiczne absurdy w poglądach, które byłaś uprzejma w tym temacie zaprezentować.


Uczucia swoją drogą, ale mam wrażenie, że próbujesz ze mnie zrobić antychrysta, który nawraca wszystkich do wypięcia się na kościół i wypijania krwi z ludzkich czaszek.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-01-20, 23:22   

@Redhed - sorry ale albo rozmawiamy na poważnie albo uprawiamy tu jakiś emo groch z kapustą. Ja w każdym bądź razie po przeczytaniu Twojego ostatniego posta chwilowo wymiękam gdyż poziom absurdu lekko przekroczył już tolerowane przez mój organizm normy.

:eoauwtf?:

btw
Coś mi się zdaje, że jesteś jeszcze osobą bardzo młodą. Mam rację?
 
 
emanrehtona 
bywalec



Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 61
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2012-01-21, 11:11   

Polecam Ci Redhead dowiedzieć się czym jest religia, czym jest katolicyzm, jakie ma dogmat, granice, założenia, do tego porównać sobie z innymi religiami. Tak jest to czasochłonne zajęcie, ale przecież warto wiedzieć kim się jest i co się robi dobrze czy też źle. Nie opieraj się na tym co ci się wydaje albo czego cie uczono. Dopiero wtedy zacznij wysuwać wnioski dotyczące religii, kleru czy innych rzeczy z tym związanych.
Ja za każdym razem, kiedy spotykam się z "katolikami", jeśli schodzimy na temat wiary, słyszę takie brednie jak twoje albo nawet lepsze. Większość to własne wyobrażenia i niedouczenie, łączenie ze sobą luźnych faktów i przekonanie, że można, będąc katolikiem oczywiście, być zwolennikiem aborcji, czy małżeństw homoseksualnych, bo przecież to moja indywidualna sprawa.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u