FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
I Bóg stworzył seks
Autor Wiadomość
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1984
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-08-29, 11:23   I Bóg stworzył seks

I Bóg stworzył seks
reż. Konrad Szołajski (Polska 2011)

Dokument HBO Central Europe I Bóg stworzył seks przedstawia zakonnika oraz jego uczniów – trzy pary małżeńskie: w różnym wieku, z różnych środowisk, na różnych etapach związku. Teresa i Jan, Ania i Maciej oraz Iwona i Leszek, podążając za nauką o. Ksawerego, starają się pogodzić żarliwą wiarę w Boga z pragnieniem fizycznej miłości. [za plejada pl]

Nie wiem, czy słyszeliście wcześniej o ojcu kapucynie Ksawerym Knocie, który prowadzi rekolekcje, pojedyncze spotkania, wydał książkę na temat seksu katolików. W sumie, dlaczego by nie. Teoria nie zawsze przecież musi iść z praktyką, tak jak sam ojciec mówi w filmie, był zakochany w życiu, i to nie raz, ale swą wiedzę na temat pożycia seksualnego, zbudował na podstawie lektur i obserwacji oraz dyskusji z małżeństwami, które przychodziły do niego po duchową poradę, w chwilach, kiedy byli pewni, że popełnili grzech nieczystości w obliczu Boga. Są psychologowie, czy psychiatrzy, którzy przecież też nie musieli tego wszystkiego z czym przychodzą do nich pacjenci osobiście przezywać. Ja to rozumiem, i nawet pochwalam, że są ludzie, którzy chcą żyć i współżyć zgodnie z zasadami wiary chrześcijańskiej. Oby takich więcej. I ojciec Knotz, nie wypada tu, tak jak wcześniej się bałam jakoś naiwnie, wręcz przeciwnie, posługuje się medycznym słownictwem w nazewnictwie sfer intymnych, żadnych eufemizmów, zdrobnień itp., . Bywa czasem tylko trochę nieporadny, gdy ludzie nie potrafią sobie sami odpowiedzieć na pytania natury bardzo intymnej, muszą na wszystko mieć pozwolenie i podpis pana Boga, nie potrafią zwrócić się w stronę swego serca, co im radzi w takich przypadkach zakonnik.

Nie chcę tu nikogo dotknąć, doceniam ludzi biorących udział w filmie, ich otwartość, że odważyli się mówić przed kamerą o swoich seksualnym, i to zazwyczaj nie po bożemu, pożyciu. Wszystko ok., jest zapotrzebowanie, musi być podaż. Tylko nie mogę zrozumieć, że są ludzie, którzy w każdej dziedzinie, nawet takiej jak intymność, muszą się radzić pośredników pana Boga. Trochę odpowiedzialności osobistej by im się przydało i wiary... w siebie.

A co do tytułu, taki sam ma książka dra Charles E. Wittschiebe. Można się było pokusić o trochę inny, a może właśnie ma się z nią kojarzyć? Nawiązując do tytułu filmu "I Bóg stworzył kobietę", sugeruje, że skoro jest, i seks, i kobieta, trzeba się z tymi faktami pogodzić, bo widać Bóg chciał. Zło konieczne? :)
Ostatnio zmieniony przez BM 2011-08-30, 10:50, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2011-08-29, 19:57   

O! A gdzie to można obejrzeć?

Dla ciekawych wywiad z reżyserem, nie powiem, narobił mi na film smaka:

http://wyborcza.pl/1,7548...ski_orgazm.html
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1984
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-08-29, 20:49   

Na HBO, chyba w środę będzie powtórka.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-08-30, 10:45   

Warto też zapoznać się z opinią samych katolików na temat filmu:

Terlikowski: Życie seksualne dzikich

Długo nie chciałem wypowiadać się na temat ojca Ksawerego Knotza. To, co robił – mimo , kontrowersji, jakie wywoływało – wydawało mi się jakoś cenne. Jednak po filmie Konrada Szołajskiego nie mam już większych wątpliwości – kapucyna poniosło parcie na szkło, a jego działania robią z katolików „dzikich”.

„Z kamerą wśród zwierząt” lub „życie seksualne dzikich” - tak najkrócej podsumować można przesłanie film „I Bóg stworzył seks” Konrada Szołajskiego. I sam reżyser wcale tego nie ukrywa. W wywiadzie jakiego udzielił Grzegorzowi Sroczyńskiemu wprost stwierdza, że przyjął „postawę antropologa". -Nie oceniam, ja tylko obserwuję i filmuję. Chciałem pokazać, jak katolicy, ale tacy hardkatolicy, prowadzą życie seksualne. Na przykład czy rzeczywiście stosują kalendarzyk małżeński - a ściślej: tzw. metody naturalne - oznajmia. A dalej porównuje ludzi wierzących, i próbujących żyć w zgodzie z własną wiarą do Indian. „Jak widzisz Indianina, który wierzy w duchy przodków, to nie pytasz co chwila, jak on może takie rzeczy wyznawać. Dla mnie to też brzmiało czasem egzotycznie, ale nie chciałem tego oceniać, tylko sfilmować” - oznajmia Szołajski.

Ale problemem z tym filmem nie jest to, że jego reżyser tratuje katolików jak „dzikich”, czy wręcz jak zwierzęta, o zwyczajach godowych, których ma nakręcić film. Problem polega na tym, że ojciec Ksawery Knotz i jego podopieczni w to wchodzą, opowiadają publicznie o swoich problemach z „wytryskami”, „orgazmami”, „braniem do buzi”, stymulowaniem piersi. Inni opowiadają, że seks jest dla nich jak Eucharystia.

Słowem pełny, dla świata, odlot. Dzicy wśród nas, swoiści amisze, z których można się pośmiać. I po to powstał ten film, żeby pokazać, jak dziwni są katolicy, żeby można było nam potem zadawać pytanie o to, czy my też zasłaniamy obrazy, gdy się kochamy, czy uważamy, że seks jest grzeszny. Nie bez znaczenia jest też umacnianie stereotypu jakiejś dziwaczności polskiej religijności. „Obsesyjne podejście do seksu to specjalność naszej wiary. Nigdzie w Europie już tak nie jest. Rozmawiałem z polskim księdzem, który pojechał pracować na Zachód. Opowiadał o swoim pierwszym spotkaniu z tamtejszym biskupem. Obok zaleceń, że nie wolno kupować drogiego samochodu, usłyszał: "O sprawy seksu w czasie spowiedzi nie wypytuj, to nie są sprawy interesujące Kościół". A u nas w konfesjonałach się wypytuje. Ludzie, którzy chcą być dobrymi katolikami, czują się często pogubieni” - przekonuje Szołajski. Tyle, że mnie nie przekonał. Grzech dotyka bowiem także spraw związanych z płciwościa, a zranienia w tej sferze bywają szczególnie destrukcyjne. Jeśli więc biskup rzeczywiście powiedział coś takiego księdzu, to powiedział mu bzdurę, co gorsza niezmiernie niebezpieczną z puntku widzenia duchowego.

Nie kwestionuje, że ludzie mogą mieć problemy z seksualnością, że mogą mieć wypaczone jej rozumienie, że mogą obawiać się grzechu (choć swoją drogą nie widzę nic skandalicznego w obawach przez upadkiem), ale nie rozumiem po co pozwalać kręcić o tym film. Doceniam, że ojciec Kontz mówi o tym ludziom w konfesjonale czy na rekolekcjach (choć z pewnymi elementami jego przekazu głęboko się nie zgadzam, i nie mam poczucia, że akurat zakonnik powinien prezentować katolicką kamasutrę), ale nie rozumiem po co, z tym samym przekazem udaje się do telewizji czy tabloidów. To, co można i trzeba niekiedy powiedzieć w konfesjonale czy podczas spotkania duchowego nie powinno już padać z ust zakonnika, czy nawet świeckiego, publicznie.

Są bowiem takie rzeczy, które są i powinny pozostać tabu. Seksualność, płciowość jest jedną z nich. Małżeńskie łoże, relacja męża z żoną czy żony z mężem jest rzeczywistością, którą nie należy się dzielić z innymi. „Katolicka literatura erotyczna”, którą ubogacić chcą Polaków jedni z podopiecznych ojca Ksawarego Knotza, to coś, co zwyczajnie nie ma racji bytu. Opisy aktów seksualnych innych ludzi nie są bowiem czymś, co powinno się czytać, podobnie jak nie jest czymś, czym należy się dzielić opis własnych przeżyć erotycznych. Jedynym miejscem, w którym są one dopuszczalne jest konfesjonał czy kierownictwo duchowe, a nie kamera czy kartka papieru. Powodem zaś takiej ostrożności nie jest jakiś szczególny purytanizm, ale świadomość, że we wszystkich kulturach i cywilizacjach, a także we wszystkich religiach, seksualność pozostaje tabu. Powodem jest zaś nie tylko jego szczególna intymność, podatność na zranienie osób, ale również bliskość przeżyć erotycznych i mistycznych. Obie te rzeczy skłaniają do niezmiernej ostrożności w publicznym wywlekaniu własnej płciowości przed kamerami. Tego typu wyznania niebezpiecznie łatwo ocierają się bowiem o duchową pornografię.

Niebezpieczne wydaje mi się także zbyt lekkie traktowanie moralności seksualnej przez ojca Ksawerego Knotza. Łatwe uznawanie, że w pewnych sytuacjach stosunek przerywany czy seks oralny z wytryskiem poza pochwą kobiety, nie jest grzechem czy może być jakoś wyjaśniony, nie wydaje mi się najbardziej poprawnym. I o ile dopuszczam, że w konfesjonale, po rozpoznaniu sytuacji duchowej i psychicznej osoby można jej takie rzeczy tłumaczyć, o tyle nie rozumiem, dlaczego tego typu opinie padają w rozpasanym seksualnie świecie, w którym większość – także katolików – i tak nie stosuje się do większości norm, z ust zakonnika w telewizji. Tak jak nie rozumiem, jak można twierdzić w tablodzie, że czasem do zdrady małżeńskiej lepiej się nie przyznawać małżonkowi (w sytuacji, gdy coraz mniej ludzi spowiada się ze zdrady w ogóle). Mówiąc takie rzeczy ojciec Knotz staje się oczywiście fajniejszy, ale pytanie czy rzeczywiście służy rozwojowi duchowemu ludzi? Czy pomaga im zbliżać się do Boga, czy jedynie lepiej przeżywać seks. Ja nie mam wątpliwości, że zadaniem zakonnika jest raczej to pierwsze, niż to drugie).

http://fronda.pl/news/czy...e_dzikich_15108
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1984
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-08-30, 16:49   

Nie wiem, może mam inne zdanie na temat katolików (którą też poniekąd jestem) jak pan Terlikowski (który wcale nie jest gorszy od ojca Knotza, w kwestii parcia na szkło, znam jego oblicze więc wiem co mówię), ale nie uważam ich za kosmitów i domyślam się, że mają podobne życie seksualne jak wszyscy normalni ludzie. Mają czasem ochotę popieścić sutki kobiety, to i owo polizac, czy pocałować itd. Ich problemem (a przynajmniej dla niektórych) jest to, że robiąc to z żoną, za jej zgodą, a nawet na jej życzenie, uważają, że ciężko grzeszą.
Mnie ten film absolutnie nie śmieszył, czułam bardziej zdziwienie, że ludzie nie potrafią żyć na codzień bez wskazówek pośredników Boga. Są dorośli, mają swoją moralnośc, powinni umieć odróżniać grzechy ciężkie i lekkie.. ale czy to dziwne, przecież tacy ludzie, małej wiary w siebie, umęczeni wszelkimi lękami jakimi ich kościół karmi od małego, uczeni że ciało człowieka, a szczególnie strefy płciowe, jest czymś obrzydliwym, siedliskiem szatana, itd. itd. są bazą działalności wszelkich instytucji religijnych.
Dlaczeo ten pan autor tak potępia tych ludzi, którzy opowiadają o swoich lękach, czy wątpliowściach seksualnych, przecież w dzisiejszaych czasach to normalne. Także dzięki temu, że nie boimy się już o tym mówić, dowiedzieliśmy się o różnych praktykach kryminalnych, o podłożu seksulanym, w przeróżnych instytucjach, czy komórkach społecznych, także rodzin katolickich. Na co się tu oburzać? czego się tu bać? Katolicy, których w kraju ponad 90%, to normalni ludzie, z takimi samymi potrzebami, jak wszyscy, niektórych różni tylko od innych chorobliwy, paniczny strach przed Bogiem i instytucją kościoła. I to mnie najbardziej w tym filmie dziwi. Jak można tak bardzo wierzyć w Boga, w kościół, a nie wierzyć w siebie. Ci ludzie z filmu nie wypadają na dzikich, bez obaw, bardziej są jak dzieci, które trzeba prowadzić za rączkę.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-08-31, 15:12   

DA napisał/a:
jak pan Terlikowski (który wcale nie jest gorszy od ojca Knotza, w kwestii parcia na szkło

W sumie nie sposób się nie zgodzić.

DA napisał/a:
Jak można tak bardzo wierzyć w Boga, w kościół, a nie wierzyć w siebie.

No dla Ciebie to oczywiście absurdalne i niezrozumiałe bo Ty patrzysz z perspektywy doczesnej czyli ateistycznej (pomijając to czy uważasz się za osobę wierzącą czy nie z Twojej wypowiedzi jasno to wynika). Ja tam nikomu pod pościel nie zaglądam. Jeżeli ktoś bierze na poważnie religię jaką wyznaje to cóż... w demokracji chyba ma do tego pełne prawo, prawda?

DA napisał/a:
katolicy, których w kraju ponad 90%

Możemy te statystyki spokojnie między bajki włożyć.

DA napisał/a:
Ci ludzie z filmu nie wypadają na dzikich, bez obaw, bardziej są jak dzieci, które trzeba prowadzić za rączkę.

Muszę to obejrzeć żeby się wypowiedzieć merytorycznie ale podejrzewam, że znowu punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dla tych ludzi zapewne osoby używające antykoncepcji też są w jakiś sposób zniewolone bo chodzą na pasku lobby koncernów farmaceutycznych, itd.
 
 
Simpson 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 2851
Skąd: Kielce
Wysłany: 2011-08-31, 22:25   

Spodziewałem się czegoś zabawniejszego i bardziej pikantnego :kotyeee: Niczym mnie ten dokument nie zaskoczył.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2011-09-14, 21:49   

Podobnie jak Simpson - nieszczególnie jestem wstrząśnięty czy zmieszany. Trochę zaskoczyła mnie postać ojca Ksawerego Knotza - to taki w sumie prosty swój chłop i jeżeli on mówi, że sam musiał sobie tą katolicka etykę seksualną poukładać, by potem uczyć jej wiernych, to ja mu wierzę. Jak przytomnie zauważyła dziennikarka wywiadująca Szołajskiego, Kościół przy pomocy ojca Knotza bohatersko rozwiązuje problemy, które sam stworzył. Dobre i to. Troszkę faktycznie smutne, że niektórzy zanim poproszą partnera o fellatio, muszą lecieć z tym do konfesjonału, ale co im zrobić.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u