FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
The Prince of Egypt
Autor Wiadomość
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2150
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-05-07, 19:59   The Prince of Egypt


The Prince of Egypt
reż. Simon Wells, Brenda Chapman, Steve Hickner (USA, 1998)

Historia młodych ludzi, którzy wychowywali się razem, przekonani że są braćmi. Stopniowo ich drogi się rozchodzą: jeden zostaje faraonem a drugi - przywódcą Żydów w Egipcie.

Przypomniałem sobie "Księcia Egiptu" po latach bo wogóle nie pamiętałem nic z filmu. Zaryzykuję nawet stwierdzenie że "Książę Egiptu" jest tym dla Dreamworks czym np. "Król Lew" dla Disneya. A porównanie stąd, iż do obu animacji muzykę stworzył Hans Zimmer i są to w obu przypadkach jedne z najlepszych dokonań Zimmera jeśli nie najlepsze wogóle. Choć piosenki są autorstwa Stephena Schwarza i jak sprawdziłem to pan odpowiedzialny za piosenki do animacji takich jak "Pocahontas" czy "Dzwonnik z Notre Dame", który jak pamiętam nie jest filmem dla dzieci a raczej dla dorosłych. Nie obędzie się bez porównań z filmem Scotta ale bez porównań z produkcją z Hestonem bo zwyczajnie nie pamiętam. Film pod każdym względem wygrywa z filmem Scotta poczynając już od tego iż jest krótszy o godzinę. W ogóle odnoszę wrażenie że niektóre sceny jak np. plagi egipskie to w filmie Scotta były wzorowane na tym jak pokazano je w filmie Dreamworks (inna sprawa że myślałem iż to film Disneya ale nie dziwne bo przecież w Dreamworks część ekipy to ci co odeszli od Disneya).
Zdecydowanie lepiej pokazano relacje braci i w przeciwieństwie do produkcji Scotta faraon nie jest tutaj osobą wiecznie zazdrosną o Mojżesza. Żal mi się faceta w pewnym momencie zrobiło, bardziej tragiczna postać jak w filmie Scotta i też nie jest to typowo czarny charakter. W sumie chętnie zobaczyłbym dalsze dzieje Ramzesa, mógłby ktoś wpaść na taki pomysł. Lepiej też pokazali jak Mojżesz walczy sam ze sobą, ma dylematy moralne i boli go po prostu to co spotyka jego brata. Kilmer i Fiennes się spisali, dobry dubbing. Zresztą film ma świetną obsadę, podkładali głosy np. Helen Mirren, Patrick Stewart, Goldblum, Pfeiffer. Choć Kilmer jeszcze bardziej mi się podobał podkładając głos nie Mojżeszowi ale jak podkładał głos Bogowi. A jak przyglądałem się na napisach to w większości poza chyba Fiennesem i Pfeiffer piosenki nie są śpiewane przez aktorów co dziwne bo np. Kilmer jak wiadomo z Top Secret czy The Doors ma talent muzyczny.
Tutaj każda scena jest super poczynając od wprowadzenia poprzez odkrycie pochodzenia swojego przez Mojżesza i tego co zrobił faraon, a później scena z płonącym krzakiem (na marginesie nie wiem czemu w większości scen gdy pokazują działania Boga jak właśnie z płonącym krzakiem na przykład i leci muzyka fantastyczna to przypominały mi się sceny z arką z Poszukiwaczy zaginionej arki), przez plagi egipskie i największą chamówe jaką odwalił Bóg, przeprawe przez morze, która bije rozmachem tą samą scene w filmie Scotta, a skończywszy na scenie z tablicami. I podobnie jak film Scotta kończy się w tym samym momencie, nie pamiętam czy podobnie jest w filmie z Hestonem i szkoda bo dalsze dzieje Mojżesza po spisaniu 10 przykazań to też dobry pomysł na film. Szkoda że nie pokazano iż Izraelici nie byli aż tak zgodni jak w filmie, wielu się buntowało, próbowało rządzić i działo sie wiele ciekawych rzeczy po wyprowadzeniu ich z z Egiptu jak i fakt że Mojżesz nie dotarł do Ziemi Obiecanej wg Biblii. Ale też nie narzekam specjalnie bo to film o braterskiej miłości w bardzo ładny sposób pokazanej, gdzie pojawia się dylemat co ważniejsze braterska miłość czy obowiązek, przeznaczenie.
Wczoraj obejrzałem w wersji oryginalnej a dziś w wersji polskiej i powiem że nie wypadają gorzej jak w wersji oryginalnej piosenki jak np. Deliver Us (wogóle to wprowadzenie mnie zachwyciło tak samo jak początek Króla Lwa). Sprawdziłem właśnie bo zastanawiało mnie co ta aktorka grająca mame Mojżesza tak zaciąga jakby trochę nie z polskim akcentem i okazało sie że izraelska piosenkarka i aktorka Ofra Haza śpiewała w 17 językach ten utwór i co ciekawe bardziej mi się podobało Deliver Us w wersji polskiej jak zaśpiewała niż angielska wersja. Obie świetne wersje w jej wykonaniu ale wolę polską.
Inne piosenki też wcale nie odstają od oryginału jak np. polska wersja utworu śpiewanego przez Marcina Kudełkę i Jacka Bończyka w czasie trwania plagi. A jeśli miałbym powiedzieć która wersja filmu jako całość lepsza to obie równie dobre i obie oceniam na 9/10. I jestem pewien jednego, że nie ma lepszego filmu o Mojżeszu a przynajmniej takiego nie widziałem na razie.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u