FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Dom zły
Autor Wiadomość
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-12-01, 23:17   Dom zły

Dom zły
reż. Wojciech Smarzowski (Polska 2009)

Pewnej deszczowej nocy Edward Środoń pojawia się przypadkowo w domu małżeństwa Dziabasów. Początkowa nieufność gospodarzy ustępuje miejsca tradycyjnej polskiej gościnności. Przybysz nie przypuszcza nawet, jak bardzo to spotkanie odmieni jego życie. Po kilku latach, w tym samym domu ekipa śledcza rozpoczyna dochodzenie. W progu ponownie staje Edward Środoń. Tym razem jego wizyta nie jest przypadkowa – ma pomóc w rekonstrukcji tajemniczych zdarzeń sprzed czterech lat. Prowadzący śledztwo porucznik Mróz odkrywa, że rozwiązanie zagadki może być niebezpieczne nie tylko dla podejrzanego. Rozpoczyna się dramatyczny wyścig z czasem. Porucznik zostanie wciągnięty w niebezpieczną grę, której stawką jest odkrycie przerażającej prawdy, na ujawnieniu której nie wszystkim jednak zależy.

Właśnie wróciłem z kina. Ja pierdolę. Film - zagłada.

[dalsze wrażenia - patrz recenzja poniżej]
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-12-02, 02:26   

I moja dłuższa recenzja (co jak co ale ten film na nią zasługuje jak mało który):

DOM ZŁY (recenzja by BM)

Po trailerze spodziewałem się plaskacza w twarz, na pocieszenie okraszanego ogóreczkiem i swojską wódeczką, z jakąś skoczną, czeską melodyjką w tle. Wyszedłem z kina z poczuciem, że otrzymałem cios tępym narzędziem w potylicę, solidnie zlany ruskim bimbrem i niemałym ładunkiem całkiem poważnych, ponurych emocji i refleksji. Najkrócej mówiąc - ten film to po prostu zagłada. Ale po kolei...

Chyba jeszcze nikt w polskim kinie, w tak realistyczny sposób nie pokazał ponurej PRL-owskiej rzeczywistości. Tego made in Poland, tej swojskości. Po kolejnych Katyniach, Popiełuszkach i innych Maryjno - idealistycznych laurkach otrzymujemy film do bólu prawdziwy. Dosadny ale jednak gorzko - prawdziwy. Bo to nie jest kino efekciarskie. Polskie Fargo? Tarantino? E tam. To jest nie mniej ni więcej tylko (aż) polski "Dom zły", polski Smarzowski, Polska właśnie. Po prostu. Oryginalnie i z naszego podwórka. Jak woda po ogórkach kiszonych zapijana wódą i rosołkiem od szczerbatej babci. I to podana w taki sposób, że kapcie i czapki z głów spadają.

Smarzowski dokonał rzeczy niebywałej. Po znakomitym, groteskowym "Weselu" zafundował nam ponurą ucztę na jeszcze solidniejszym poziomie. Oto otrzymujemy bardzo dosadne spojrzenie na polskie lata 80-te. Z tą różnica, że patrzy się nań w sposób, którego przeważnie się wstydzimy. No gdzież tam z takim czymś na zachód? Po nagrody, po Oskary? Taka anty promocja? Przecież to nie my. Nie? Na pewno? Każdy medal ma dwie strony. Polskie kino ma niczym Pawlak z "Samych swoich" tendencjie do wystawiania malowanego ciągnika, maluszka i nowego sprzętu RTV przed chałupę, a w lodówce i tak zawsze coś gnije. No i właśnie dzięki Panu Smarzowskiemu nam udaje się zajrzeć mocno w głąb tej lodówkowej zgnilizny. Powiedziałbym wręcz zanurzyć pysk w polsko - chamskim szambie. Nie jest to jednak sztuka dla sztuki. Tanie efekciarstwo obliczone na szokowanie publiki. Nic z tych rzeczy. Otrzymujemy tu poważne studium tzw. homo sovieticus. Człowieka wychowanego w nieludzkim systemie i w ramach obrony stosującego nieludzkie mechanizmy adaptacyjne. Przez pryzmat tego upodlenia dochodzi do nas smutna prawda o życiu. O nas samych, o naszym narodowym i wynarodowionym dziedzictwie. Przyzwyczailiśmy się już do schematu Polak - katolik - romantyk - bohater. Prawda? Tak. Jednak to tylko jedna strona medalu. Polak - pijak - kombinator - złodziej. To ta druga. Tylko, że jakoś tak zwyczajowo zamiatana pod dywan.

Marzy mi się, że ktoś kiedyś zrobi tutaj podobny film o II wojnie światowej, o tych wszystkich pomnikowych, idealistycznych do bólu i zupełnie odartych z realizmu historiach. Bo przecież nigdy nie jest tak, że coś jest albo zupełnie białe albo zupełnie czarne. Zawsze pozostaje ogromna przestrzeń szarzyzny, która jak to często bywa, dla widza jest właśnie najciekawsza. Za takie rzeczy powinni się jednak zabierać ludzie z podejściem Smarzowskiego. On w swoim filmie wcale nie wyszydza, nie opluwa, nie moralizuje. Nie. On po prostu daje nam historię ubraną w swoje szare patrzenie na świat. I jest to szarzyzna doprawdy fascynująca. Genialnie ukazał też pozornie mało istotne szczegóły. Potem się okazuje, że z tych szczegółów wychodzi nam piękna galeria smaczków. Takie subtelne kropeczki nad i, tworzące prześwietną mozaikę. No bo co kogo do cholery obchodzi, że Środoń wepchnął kolegę do stawu rybnego? Niby nic. Ale w połączeniu z tym jak opowiada nam o swoim PGR-owym raju, jakie miał fajne życie, fajną pracę, tworzy to znakomitą układankę. Co ważne takich detali jest więcej, znacznie więcej. Przeważnie bardzo celnych i udanie wpisujących się w ogólny, fabularny wydźwięk filmu.

Właściwie nie ma tu postaci dobrych. Nie ma i kropka. Każdy ma coś za uszami. Ksiądz - pedał, żona - dziwka, synek - złodziej, do tego wszyscy piją wódę i pokroją człowieka za kilka dolarów. Ale spokojnie, to nie tak, że mamy tu do czynienia z jakimś świętokradztwem czy profanacją. To wcale nie jest nam serwowane tak całkiem wprost. To raczej taki PRL-owski reality show. Zimno, ciemno i ktoś nam kaganek moralności jakby zagasił. Tak na końcu świata, w Bieszczadach, w Polsce, zasypanej śniegiem, przykrytej dywizjami ruskich wojski i wytycznych na przyszłość. Wejdą? Nie wejdą? A kogo to obchodzi. Solidarność? Jaka Solidarność. Dawaj panie te fajki. Nam pełna micha pobrzmiewa w tym "Solidarność". I mimo to uniknięto świętokradztwa. Bo to nie jest paszkwil na Polaków. To raczej uczciwie zajrzenie w głąb naszego, narodowego ID i takie rozmówki polsko - polskie. Czemu jesteśmy tacy, a nie inni? Czemu wciąż nosimy w sobie tego garba komuny, gwałtu, socjalizmu? A garb to straszny, do cna podszyty zgnilizną. I ów film doskonale nam to uzmysławia.

Grzechem byłoby nie skreślić też paru zdań o znakomitej obsadzie i grze aktorów Domu. Smarzowski w jednym z wywiadów mówił, że ma swoją zaufaną ekipę i tego kanonu się zasadniczo trzyma. Wszystkie role pierwszoplanowe zagrane są co najmniej dobrze. A kwartet Dziędziel, Jakubik, Preis i Topa to już nawet znacznie lepiej niż dobrze. To już są kreacje ze zdecydowanie wyższej półki. To samo dotyczy ról drugoplanowych. O dziwo aktorzy, wobec których z tytułu innych (przeważnie serialowych) kreacji miałem prawo być co najmniej uprzedzony, poradzili sobie znakomicie. W tym filmie każdy równa w górę. Czyja to zasługa? Pewnie reżysera, zgranej ekipy, bardziej doświadczonych kolegów. Nie ważne. Po prostu otrzymujemy solidną dawkę aktorstwa, która nie dość, że (co niestety często charakterystyczne dla rodzimych produkcji) nie przeszkadza nam w przyswajaniu seansu, to jeszcze go wzbogaca.

Dom zły to film autentycznie skażony swoistą, śmierdzącą wódą i smarem "naszością". I przez tą swojskość właśnie podwójnie dosadny i namacalny. No bo to nie jest jakaś tam abstrakcyjna historia z Honolulu. To tu i teraz. To siano, to błoto, to chamstwo, ta mentalność. Wszystko pokazane w perfekcyjny i bardzo przekonujący sposób. Z jednej strony historia niczym z PRL-owskiego księżyca, z drugiej co chwile przyłapujemy się na tym, że łykamy fabułę bez przysłowiowej popity, z całym dobrodziejstwem inwentarza. Bo tytułowy dom zły to moim zdaniem właśnie ówczesna Polska. To PRL, to PGR, to matka, macocha - wiecznie zalana i z podbitym przez męża okiem. Taka co to umrzeć nie pozwoli ale życie do granic obrzydzi. Bez lukru, bez picu, bez efekciarstwa. Zło po polsku i w czystej, przerażająco przaśnej postaci. Coś wspaniałego. Coś niezwykłego. Bez wahania mogę powiedzieć, że to jeden z najlepszych polskich filmów ostatniej dekady. 9,5/10. Obowiązkowo!


BM, 2 grudnia 2009
 
 
Mia Wallace 
kinomaniak



Wiek: 67
Dołączyła: 27 Cze 2009
Posty: 248
Skąd: ąd
Wysłany: 2009-12-03, 00:51   

Najpierw Rewers, teraz to. Odzyskałam wiarę w polskie kino.
Ten film mnie rozdupcył, przeorał moje jestestwo, wyrąbał szczenę z mordy.

respect.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-12-03, 04:00   

Z planu:



Najbardziej niemedialna konferencja prasowa świata:



 
 
zander 
użytkownik zbanowany


Dołączył: 19 Lis 2008
Posty: 320
Skąd: Dolny Śl.
Wysłany: 2009-12-03, 11:25   

W życiu gorszej konferencji prasowej nie widziałem
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 42
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1958
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2009-12-03, 16:03   

Kolejny film który mnie ominął, za szybko wróciłem z Polski. Teraz tylko pozostaje mi czekać aż pojawi się na necie jakaś dobra wersja :kotynigga:
 
 
 
Medea 
bywalec



Wiek: 28
Dołączyła: 18 Gru 2008
Posty: 142
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2009-12-03, 22:01   

genialny.

Mia Wallace napisał/a:
Ten film mnie rozdupcył, przeorał moje jestestwo, wyrąbał szczenę z mordy.


w sumie to moge sie podpisać, rozwala wszystko na kawałki. i zakończenie moim zdaniem niczego nie psuje. :nakolana:
 
 
 
Arbuz 
filmożerca



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1072
Skąd: K-rz G.
Wysłany: 2009-12-03, 22:04   

Ludzi trochę w kinie było. Najwyraźniej dziennikarz, który przy niemal każdej okazji chwali się w tv, że zna dwa najbardziej wieśniackie zespoły metalowe z Polski, narobił Domowi niemałą reklamę. Ogólnie rozumiem zachwyt nad tym tytułem, bo Smarzowski kręci świetne filmy, natomiast, nadal podtrzymuję, że ma duże problemy z końcówką. Może "Grom" wreszcie mu się uda w całości.

...motyw z Dezerterem rozjebał.
 
 
Father Tucker 
kinomaniak



Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 328
Skąd: Kutno
Wysłany: 2009-12-16, 15:13   

Aske napisał/a:
Kolejny film który mnie ominął, za szybko wróciłem z Polski. Teraz tylko pozostaje mi czekać aż pojawi się na necie jakaś dobra wersja :kotynigga:


już jest Dom.Zly.2009.PL.FAiL.DVDRip.XviD.AC3-HQL.avi zaraz zabieram się do projekcji
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 42
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1958
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2009-12-16, 15:33   

DZIĘKI :fingerok:
 
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-12-16, 17:26   

To jakaś słaba jakość jest jak tak patrzę po screenach (coś jak zużyty VHS). Jak już ktoś naprawdę nie ma możliwości obejrzenia tego w kinie, to niech przynajmniej poczeka na coś lepszego. Szkoda sobie psuć seans.
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 42
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1958
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2009-12-16, 17:49   

Jutro zaciągnę i zobaczę co to, jeśli to naprawdę lipa wtedy odpuszczę,mam straszną ochotę na ten film, nie ukrywam.
 
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 42
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1958
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2009-12-18, 16:08   

Arbuz napisał/a:
Najwyraźniej dziennikarz, który przy niemal każdej okazji chwali się w tv, że zna dwa najbardziej wieśniackie zespoły metalowe z Polski, narobił Domowi niemałą reklamę.

Nie czaję, kto? jakie zespoły? Serio, z ciekawości pytam.

Arbuz napisał/a:
natomiast, nadal podtrzymuję, że ma duże problemy z końcówką

W sensie?

Obejrzałem wczoraj. Pozostaje mi tylko podpisać się pod tym co napisał wcześniej BM.
Od siebie dodam ze ten film jest do bólu brudny i prawdziwy. Ta historia mogła się zdarzyć wszędzie, dokładnie w tej samej formie w jakiej ukazano to w filmie. Taki film faktycznie może przywrócić wiarę w to co dzieje się w polskiej kinematografii, ale z drugiej strony to tylko przebłysk w zalewie naszego krajowego szajsu. brawa dla reżysera, brawa dla aktorów, mam nadzieję że na kolejny tak dobry obraz nie przyjdzie długo czekać.
Jeszcze jedno: jaki do diabła Tarantino, jakie Fargo? Ten który wymyślił te porównania jest dla mnie zwykłym debilem, koniec, kropka, niezależnie od tego jakim to "naukowcem" czy innym intelektualistą się nie mieni. Porównanie filmu "Dom zły" do wyżej wymienionych jest zwyczajnie dla polskiej produkcji krzywdzące, już nawet nie chodzi o brak odniesień, lub te dorabiane na siłę (śnieg i ciąża czy przemoc :lol: ) ale o to że film Smarzowskiego stoi o klasę wyżej od większości produkcji Tarantino czy tego nieszczęsnego Fargo.
 
 
 
Arbuz 
filmożerca



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1072
Skąd: K-rz G.
Wysłany: 2009-12-19, 14:57   

Aske napisał/a:
Nie czaję, kto? jakie zespoły? Serio, z ciekawości pytam.

Kuba Wojewódzki. Behemoth, Vader.

Aske napisał/a:
W sensie?

W sensie typowe. Choć w "Weselu" to nawet typowo-amerykańskie zakończenie.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-12-20, 20:31   

Właśnie widziałem jakość tej lewej kopii, która obecnie robi furorę w sieci. Powiem tak, kto nie czeka na coś lepszego tylko rzuca się na taki stan rzeczy traci połowę z tego filmu (bez cienia przesady). Ludzie, dajcie spokój. Dźwięk jak z plastikowej rury, a o jakości teatru TV z lat 80tych to w tym przypadku można tylko pomarzyć. Ten film wizualnie naprawdę jest dopracowany znaaacznie bardziej niż pozwala to dostrzec ta piracka pokraka. Solidnie psujecie sobie wrażenia z odbioru czymś takim. Poczekajcie jeszcze trochę. Niedługo to będzie dostępne w jakości DVD. [litości] :fingerno:
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 42
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1958
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2009-12-20, 20:37   

Krąży kilka kopii, ta którą oglądałem nie była taka straszna, zresztą jeśli wyjdzie porządny dvd rip nie omieszkam zobaczyć, bo na przyszłoroczny seans w kinie nie mam co liczyć, tak czy inaczej. ;)
 
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-12-23, 12:32   

Poniżej ciekawa, aczkolwiek krytyczna wypowiedź Kłopotowskiego (w ogólnym wydźwięku się z nim nie zgadzam, ale trzeba przyznać, że w kilku miejscach ma facet rację).

Krzysztof Kłopotowski napisał/a:
Wojciech Smarzowski sam przyznał, że gdyby ciągle robił takie filmy, jak jego „Dom zły”, to trafiłby do ośrodka specjalnej troski. Jego zdrowiu psychicznemu zagraża, jak się zdaje, Polska.
Nie ma większego znaczenia, że fabuła najnowszego filmu reżysera dzieje się w okresie stanu wojennego. Ukazana nieprawość władzy może zdarzyć się dzisiaj, choć byłaby lepiej kryta. Nie ma głębszego znaczenia, że dochodzi do zbrodni. Nie tyle brak moralności daje powód wstrząsu, ile poziom obyczajowy i umysłowy ludu polskiego, na jakim zbrodni się dopuszcza. To nie jest film przeciw komunizmowi, ani przeciw przestępcom. Jest przeciwko Polakom prostakom.
Jeżeli ktoś wątpi, że chodzi o uogólnienie, które dotyczy prawie wszystkich, niech spojrzy na scenę w sklepie. Występuje tu trzon narodu taki, jakim widzi go Smarzowski. Brzydkie, zniszczone twarze, chamstwo godzone z kultem polskiego papieża, bieda, brud i pijaństwo. Obraz kraju i postaci przypomina smutne rysunki Norblina schyłku I Rzeczpospolitej: walące się płoty, błoto, łachmany na ludziach oraz pycha szlachty winnej naszego upadku. Od czasu sprzed rozbiorów niewiele mentalnie się zmieniło, co wywołuje furię reżysera. Nasza nędzna forma jest jego obsesją.
Ciężki kompleks polski Smarzowskiego wyraźniej ujawnił się we wcześniejszej adaptacji „Wesela”. Ten arcydramat narodowy wprost opisuje polskiego ducha, dlatego wziął go na warsztat. Ale gdy Wyspiański ma dla Polaków współczującą ironię i podziela ich rozpacz, to Smarzowski okazuje pogardę. Uznanie piękna kultury ludowej zamienił na obrzydzenie dla ludu aspirującego do Unii Europejskiej bez zrozumienia na co się porywa. U Wyspiańskiego widać chocholi taniec niemocy narodowej. Natomiast kluczową scenę filmu stanowi wybuch szamba na weselu – zaiste aż nadmiar energii narodu, który się bogaci nie całkiem uczciwie. I w „Domu złym” wychodek gra ważną rolę, tym razem duchowego azylu bohatera.

Publicyści czasem porównują III Rzeczpospolitą z krajami Ameryki Łacińskiej z powodu korupcji. Występuje tu wszakże zasadnicza różnica. Jest to różnica estetyczna. U Latynosów spotyka się mnóstwo urody ludzkiej. Latynoski kochanek jest postacią kultową. Zaś Polak ludowy Smarzowskiego to bydle chutne, paskudne i pijane.
Odniesienia do znanego dzieła, żeby przez ten pryzmat ukazać nasz stan niewesoły jest jego metodą wzbogacenia znaczeń. Drugi film reżysera „Dom zły” nawiązuje do „Fargo”. Tu i tam występuje policjantka w ciąży a śledztwo toczy się w zimowym krajobrazie. Chyba celowo przywołał film braci Coen, aby widz podświadomie porównywał obraz prowincji polskiej i amerykańskiej. Tu i tam widzimy prostych ludzi jednak o Amerykaninie nikt nie powie, że cham, ponieważ ma godność. A u Smarzowskiego prawie nie spotyka się Polaka z godnością. W „Domu złym” jest nim porucznik milicji, lecz nie wytrzymuje napięcia honoru. Drugim mógłby być ksiądz, niestety jest zbyt bogaty – no bo po co mu aż trzy samochody? Reszta mieszkańców znajduje się na poziomie parobków a jeden z chama poszedł w pany – sekretarz partii. Czy jest to obraz prawdziwy, nie wiem. Nie mam własnych doświadczeń w interiorze.
Jaka motywacja pozwala coś takiego stworzyć? Trzeba było wypieścić wyobraźnią każdy wstrętny detal, poświęcić parę lat na dopracowanie i miesiące obcowania z wizualną materią tego wymiotu podczas realizacji i postprodukcji. Tu przykopać, tam splunąć a tu dać nam w pysk. Doprawdy, szczególna męka twórcza.
Gdybym pisał recenzję, to chwaliłbym świetną grę aktorów, którzy z lubością tarzają się w tym błocie. Zanalizowałbym kunsztowną konstrukcję fabuły, przejmujące przesłanie treści, charakterystyczność postaci drugiego planu, wysoko ocenił warsztat reżysera. Jednak to nie jest recenzja ale okrzyk zgrozy. Bo jeśli „Dom zły” daje prawdziwy obraz ludowej Polski, to szykuje grunt pod protektorat niemiecki, o którym zaczynają już pisać publicyści. Przyjdzie Niemiec i zrobi porządek w tym kraju specjalnej troski, skoro tego nie potrafi tutejsza elita. Niestety, nawet tak radykalny środek nie sprawi, że polepszy nam się typ antropologiczny. Jedyna pociecha, że może raczej Smarzowski potrzebuje troskliwej opieki, ale pewności nie mam.

źródło: klopotowski.salon24.pl
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-12-25, 01:50   

Jest taka długa scena w tym filmie - w sumie głównie obraz, zero dialogów, Środoń wypowiada w niej tylko jedno słowo: "pustość". Ten fragment mnie po prostu rozpieprza w drobny mak.

:nakolana:
 
 
Pan Zdzisław 
koneser



Wiek: 34
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 823
Skąd: Poznań
Wysłany: 2009-12-28, 20:00   

Ależ mnie zniszczył ten film. Taka polska siermiężność, ale na najwyższym europejskim poziomie. Brud, syf, zgnilizna, etatowi podpierdalacze i społeczniaki, prymitywna mentalność. Trzeba przyznać, że Smarzowski ładnie obrazuje dobrze znane wszystkim Polakom nasze narodowe cechy. W Weselu wyszło mu to znakomicie, ale sposób w jaki przedstawił to całe komunistyczne bagno w Domu Złym jest po prostu piękny. Najlepszy polski film od dłuższego czasu, a na pewno najlepszy polski thriller od czasu Długu.

Arbuz napisał/a:
W sensie typowe. Choć w "Weselu" to nawet typowo-amerykańskie zakończenie.


Typowa amerykańska końcówka byłaby delikatnie mówiąc bardziej szczęśliwa. Jak dla mnie obie końcówki są idealne. Nie potrafię sobie wyobrazić lepszych.

A żeby nie było tak kolorowo, to powiem co mi się nie podobało. Nie podobało mi się, że spora część obsady to aktorzy z Wesela albo aktorzy, którzy kojarzą a mi się z produkcjami niższych lotów. Nie to, żebym coś do nich miał, wręcz przeciwnie, nawet zwykle zmanierowany Więckiewicz był tutaj świetny. Po prostu chciałbym zobaczyć większą ilość mniej eksploatowanych aktorów. Ale może się czepiam.
Druga sprawa to plakat. A konkretnie te dwa cytaty z dupy: "W stylu Tarantino" i "polskie Fargo". Pewnie recenzje z których pożyczono te cytaty powstały na zamówienie dystrybutora, więc chociaż o tyle dobrze, że zupełnie mijają się z prawdą. Jeżeli już miałbym na siłę porównać Dom Zły do jakiegoś innego filmu to byłby to ruski Gruz 200. Z amerykańskim kinem tego typu Dom Zły na szczęście nie ma nic wspólnego.
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 42
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1958
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2009-12-28, 20:12   

Pan Zdzisław napisał/a:
Jeżeli już miałbym na siłę porównać Dom Zły do jakiegoś innego filmu to byłby to ruski Gruz 200. Z amerykańskim kinem tego typu Dom Zły na szczęście nie ma nic wspólnego.


Całkowicie się zgadzam. :fingerok:
 
 
 
Arbuz 
filmożerca



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1072
Skąd: K-rz G.
Wysłany: 2009-12-28, 22:49   

Pan Zdzisław napisał/a:
Typowa amerykańska końcówka byłaby delikatnie mówiąc bardziej szczęśliwa. Jak dla mnie obie końcówki są idealne. Nie potrafię sobie wyobrazić lepszych.

Konkretnie to dopierdalam się do motywu jak:
Spoiler:
Stuhr z Arciuch odjechali pociągiem. Miłość wygrała itp. Nie do reszty.

W Domie złym trochę odstawała od bardzo mocnej całości. Przyzwyczaiłem się, że w dobrych filmach zwykle na koniec dobija się widza. Smarzowski tego nie robi.
 
 
Pan Zdzisław 
koneser



Wiek: 34
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 823
Skąd: Poznań
Wysłany: 2009-12-29, 14:05   

Spoiler:
Arbuz napisał/a:
Stuhr z Arciuch odjechali pociągiem. Miłość wygrała itp.


No ale ich losy musiały się tak potoczyć. Inna opcja by zwyczajnie nie pasowała. Zauważ, że Wesele to tragedia Wojnara (facet w jeden dzień stracił absolutnie wszystko, nawet palce). To on dostał w tym filmie najbardziej po dupie. Ja nie dostrzegłem w tej końcówce niczego pozytywnego.

Arbuz napisał/a:
W Domie złym trochę odstawała od bardzo mocnej całości. Przyzwyczaiłem się, że w dobrych filmach zwykle na koniec dobija się widza. Smarzowski tego nie robi.


Jak to nie robi? Przecież końcówka to apogeum tego brudu, którego świadkiem byłeś przez półtorej godziny. Poród w domu gdzie ojciec zabił syna, obok rzygowin najebanego pana prokuratora, w domu który obecnie przypomina jakąś melinę. Uczciwy glina zarżnięty nożem przez swoich najebanych kolegów, którym ratował dupę przed szefem. Niewinny facet wrobiony w morderstwa, którego albo wkrótce zabiją albo zgnije w więzieniu. I to wszystko w oparach wszechobecnej wódy, zwieńczone podobnym ujęciem jak końcówka Wesela. Poezja.
 
 
TOXIC 
filmożerca



Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 1027
Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2009-12-29, 14:59   

Postanowiłem, że jutro ide do kina. Już nie pamiętam kiedy na polskim filmie byłem. Chyba na Panu Tadeuszu ;)
 
 
Arbuz 
filmożerca



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1072
Skąd: K-rz G.
Wysłany: 2009-12-29, 15:18   

Spoiler:
Pan Zdzisław napisał/a:
No ale ich losy musiały się tak potoczyć. Inna opcja by zwyczajnie nie pasowała.

Dla mnie to było naciągane. Przecież widać było, że panienka wdała się w tatusia. Mniej bym się zdziwiłbym, jakby Stuhr pod koniec zobaczył jak jeden z gości ozdabia jej lico nasieniem, mógłby się zabić i zabrać kogoś ze sobą... ale ok, temat o Weselu jest gdzie indziej.

Pan Zdzisław napisał/a:
Uczciwy glina zarżnięty nożem przez swoich najebanych kolegów

Który rżnął żonę swojego kumpla.

Pan Zdzisław napisał/a:
Niewinny facet wrobiony w morderstwa

Który rżnął żonę gospodarza.

Dla mnie to oni tacy niewinni nie byli. Ale wiem, że nie o to Ci chodzi, więc trudno nie przyznać racji temu co piszesz. Tylko, że dla mnie to takie na ekranie rozwodnione było. Niedojebany pozorant machający siekierą bez ustanku, milicjanci zachowujący się jak wyjęci żywcem z komiksu Minkiewiczów. Zbyt groteskowe, ale widzę, że to mocno sugestywne wrażenie i większość odebrała to inaczej. Łoniaków z tego powodu wyrywać sobie nie będę. Golę się.
 
 
Pan Zdzisław 
koneser



Wiek: 34
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 823
Skąd: Poznań
Wysłany: 2009-12-29, 15:56   

Arbuz napisał/a:
Dla mnie to oni tacy niewinni nie byli


To nie Hollywood. Nie mogli być zbyt niewinni, bo zepsuliby cały koncept zgniłego PRL-u. : )

Arbuz napisał/a:
Niedojebany pozorant machający siekierą bez ustanku, milicjanci zachowujący się jak wyjęci żywcem z komiksu Minkiewiczów. Zbyt groteskowe, ale widzę, że to mocno sugestywne wrażenie i większość odebrała to inaczej.


Ale to chyba ok? Przynajmniej masz świadomość, że to tylko film.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u