FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Różyczka
Autor Wiadomość
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-11-27, 22:09   

Cytat:
Dlaczego "Rysa" nie miała takiego szczęścia jak ma w promocji i w deszczu nagród "Różyczka" (patrz zachwyty w Australii)?

Właśnie ten news, miałam na myśli pisząc te słowa. "Rysa" naprawdę była o wiele lepsza i głębsza od Rózyczki, niestety, jej obsada to same ramole, żadnych krągłych piersi ni jędrnych ud. :( :)
A zachwytom w Australii nie ma się co dziwić. Sporo tam Polonii, może to jest pierwszy film, jaki widzieli, który ukazuje tego typu sprawy, jeszcze do niedawna spowite zasłoną milczenia, atrakcyjne, nie tylko dla Polonii, ale i dla reszty widzów, spraginonych tego typu sensacji na ekranie. Mnie ta wiadomośc mało podnieciła.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-11-27, 23:58   

DA napisał/a:
Właśnie ten news, miałam na myśli pisząc te słowa. "Rysa" naprawdę była o wiele lepsza i głębsza od Rózyczki
Zależy jak na to spojrzeć. Rysa to film kameralny, wręcz psychologiczny; Różyczka podana została w dużo bardziej atrakcyjny dla widza sposób, na dodatek operuje tym, co jest zrozumiałe dla każdego, pod każdą szerokością geograficzną - ludzkimi namiętnościami. Potrafię zrozumieć powodzenie obrazu numer dwa ;)

DA napisał/a:
A zachwytom w Australii nie ma się co dziwić. Sporo tam Polonii, może to jest pierwszy film, jaki widzieli, który ukazuje tego typu sprawy, jeszcze do niedawna spowite zasłoną milczenia, atrakcyjne, nie tylko dla Polonii,
raczej wątpliwe
pozwolę sobie wskazać na szczęście jako główny powód tego sukcesu ;) - poza tym, to dobry film.
  
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-11-28, 10:40   

Nuz napisał/a:
DA napisał/a:
Właśnie ten news, miałam na myśli pisząc te słowa. "Rysa" naprawdę była o wiele lepsza i głębsza od Rózyczki
Zależy jak na to spojrzeć. Rysa to film kameralny, wręcz psychologiczny; Różyczka podana została w dużo bardziej atrakcyjny dla widza sposób, na dodatek operuje tym, co jest zrozumiałe dla każdego widza pod każdą szerokością geograficzną - ludzkimi namiętnościami. Potrafię zrozumieć powodzenie obrazu numer dwa ;)


Dokładnie, dlatego też wyrażam dla "Różyczki" akceptację, ale bez satysfakcji. Jak również, rozumiem większe powodzenie tego filmu od dwóch wspomnianych "Rysa" i "Rewers" i bardzo nad tym ubolewam, bo uważam je za o niebo lepsze i wartościowsze. Ale wiadomo, nawet okna plastikowe lepiej sprzedają się z gołą babą w tle. / wiem, wiem, ja ciągle swoje, ale mam przesyt, muszę to "zwrócić"./

Co do reszty, twych wątpliwości ze wskazaniem na szczęście dla filmu - nie potwierdzam, nie zaprzeczam, licho tam wie, jakimi ścieżkami chodzą ci, co klaszczą i nagradzają... :)


EDIT:
A! I jeszcze, skoro już o namiętności mowa w kontekście "Różyczki". Mam pytanie u kogo ją widzicie? Róża, kieruje się jedynie wyrachowaniem, może jakąś ledwo widoczną, bardziej w domyśle, bo słabo to jest zagrane, fascynacją Profesorem jako naukowcem, działaczem. Po czasie mamy żal, za straconą szansą bycia żoną profesora. Profesor - bardziej namiętnie opowiada o literaturze i polityce, niż kontaktuje się z Różyczką. Później, owszem, widzimy u niego raczej poczucie wstydu, niż żal nad utraconą namiętnością. A Rożek, z pozoru wygląda na prostackiego jebakę, ale my się domyślamy, że czym bardziej żałuje, iż puścił Różyczkę w profesorskie łapy, tym brutalniej z nią współżyje. Ale czy to namiętność, czy bardziej uczucie żalu i rekompensata po straconej własności? No nie mogą się przekonać, za nic, że jest opowieść o namiętnosci. Bardziej o rachunkach, strat i zysków, jakie dawała współpraca z SB.
  
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2010-11-28, 14:17   

DA napisał/a:
Ale wiadomo, nawet okna plastikowe lepiej sprzedają się z gołą babą w tle.


Bez przesady. Cyce były dobre, ale nie przeceniasz czasem ich roli w całej sprawie? Jeśli mnie jednak spytacie, to sam w sumie nie wiem, co może świadczyć o aż takim powodzeniu tego filmu. "Rewers" był lepszy, "Rysy" nie widziałem.

DA napisał/a:
A! I jeszcze, skoro już o namiętności mowa w kontekście "Różyczki". Mam pytanie u kogo ją widzicie?


Między profesorem, a Różyczką była namiętność. Wyraźnie to w filmie pokazano. Rożek, hm, w sumie nie bardzo wiadomo, co nim powodowało...
  
 
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-11-28, 15:25   

jazu napisał/a:
Cyce były dobre

I tu dochodzimy do kluczowego problemu. Matka natura to, czy raczej zdolny chirurg? :hmm:

DA napisał/a:
! I jeszcze, skoro już o namiętności mowa w kontekście "Różyczki". Mam pytanie u kogo ją widzicie?

Na pewno pojawia się u Różyczki (ale nie od razu). Na pewno pojawia się też u Rozena (przepraszam - Rożka) zarówno w odniesieniu do jego pracy jak i samej Różyczki. Można nazywać go prostakiem ale nie można mu odmówić tego, że targa nim jakaś (może i chora ale jednak) namiętność. Co do profesora to zgodzę się, że u niego ta namiętność jest bardziej ukierunkowana na życie literacko-zawodowe ale z drugiej strony to jest człowiek o wiele bardziej doświadczony życiowo niż cała reszta bohaterów. Trudno więc oczekiwać, że będzie się zachowywał jak podlotek czy młody ogier.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-11-28, 16:34   

DA napisał/a:
A! I jeszcze, skoro już o namiętności mowa w kontekście "Różyczki". Mam pytanie u kogo ją widzicie?


Rożek - rozdarty pomiędzy pracą (sam przecież naraił Kamilę Warczewskiemu), a zazdrością, poczuciem własności i nienawiści do kobiety, która nie dosyć, że zaczyna się od niego oddalać, to jeszcze rozwija pewnego rodzaju autonomię i przestaje traktować go jako obiekt uwielbienia, jedyne źródło prawdy i życiowego oparcia.

Kamila "różyczka" - namiętność w sensie uczuciowym - skierowana ku Rożkowi w pierwszej połowie filmu. Potem fascynacja nowym zadaniem i rolą do której została wyniesiona + pewnie świadomość władzy, jaką miała nad inteligentnym człowiekiem. No i na koniec - stopniowe uwalnianie się spod uroku Rożka, rosnąca fascynacja figurantem i wyraźne rozczarowanie systemem i jego przedstawicielami (Rożek).

Ty chyba najbardziej Różyczka odbiega od pierwowzoru - prawdziwa agentka nigdy nie przestała pracować dla SB i nigdy nie wyraziła skruchy.

Warczewski to człowiek który namiętności ma już za sobą - Kamila to raczej fascynacja i nadzieja na stabilizację.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2010-11-28, 16:50   

No dobrze, ale było też kilka momentów erotycznych między Różyczką i profesorem. To nie tak, że tylko chodzili "za rączkę". ;) Można też mówić o tym, że ona zaczęła coś czuć w stosunku do profesora.
 
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-11-28, 17:19   

jazu napisał/a:
No dobrze, ale było też kilka momentów erotycznych między Różyczką i profesorem. To nie tak, że tylko chodzili "za rączkę"
fascynacja erotyczna profesora młodziutką pracownicą uniwerku to złe określenie tego co działo się pomiędzy nimi? Jej imponował raczej jego intelekt, doświadczenie życiowe i sposób w jaki ją traktował - z rewerencją, atencją i delikatnością.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-12-01, 11:57   

Ale ja uparcie ciągle poszukuję oznak namiętności, o którą tak posądzacie bohaterów filmu.
Może zacytuję, żeby nie być gołosłowną i bardziej dla was wiarygodną, co to jest namiętność. Słownik języka polskiego określa ją jako "stan uczuciowy występujący z wielką siłą, gwałtownością, prowadzący do zaspokojenia fizycznych lub moralnych popędów, zwłaszcza gwałtowna miłość fizyczna, zmysłowość".
Wikipedia mówi: - Namiętność to stan silnego odczuwania emocji, bądź uczucie skierowane wobec danej pasji, zainteresowania.
Pojęcie namiętności w języku polskim najczęściej odnosi się do seksualności i zmysłowości. Wiąże się je ze stanem odczuwania silnego i nieodpartego uczucia do drugiej osoby, które powoduje utratę kontroli intelektualnej nad zachowaniem."

Właśnie, czy jak piszecie
Cytat:
fascynacja erotyczna profesora młodziutką pracownicą uniwerku to złe określenie tego co działo się pomiędzy nimi? Jej imponował raczej jego intelekt, doświadczenie życiowe i sposób w jaki ją traktował - z rewerencją, atencją i delikatnością.
-
albo
Cytat:
No dobrze, ale było też kilka momentów erotycznych między Różyczką i profesorem. To nie tak, że tylko chodzili "za rączkę". ;) Można też mówić o tym, że ona zaczęła coś czuć w stosunku do profesora.

To za mało, za mało, żeby te uczucia podciągnąć pod namiętność, uczucia jedynego w swym rodzaju - gwałtownego, ogłupiającego, obezwładniająceg.

To wszytsko co się między nimi działo (profesor i Kamila), jak już pisałam wcześniej - to zafascynowanie (ale i tak dość płytkie), podziw, a jeszcze bardziej - zaspokajenie swego próżnego ego. Oto nią, szarą gąską, zainteresował się wielki i uznany profesor, a nim - starszym mężczyzną, zainteresowała się młodziutka, piekna, seksowna dziewczyna, mało, że się zainteresowąła, to jeszcze chce z nim iśc do łóżka, a nawet wyjść za niego za mąż. Między nimi nie było żadnej namiętności, a przynajmniej nie było jej na ekranie. Nam tylko zręcznie ją zasugerowano (nagie ciała, jakieś pocałunki). Czy którykolwiek z bohaterów - Profesor, Różyczka, Rożek - zgłupiał, mówiąc kolokwialnie, na czyimś punkcie? Czy profesor, zarwał jakąś konferencję z powodu Różyczki - podaję tylko przykład, jak można było pokazać namiętnośc bez golizny) Gdyby Rożek był namiętny, zaryzykowałby karierę dla kobiety, którą kochał, na przykład, ale oczywiście nie musiałby tej kariery stracić, chodziłoby o jakiś gest. Gdyby Różyczka naprawdę czuła namiętność, a nie tylko zadowolenie, że wreszcie jakis facet traktuje ją jak prawdziwą kobietę, nie byłaby taka ostrożna i taka wyrachowana. To są tylko przykłady, jak można było pokazać namiętność, a nie tylko cycki. Ale Kidawa-Błoński jest reżyserem zbyt ostrożnym, zachowawczym, woli się nie wychylać, żeby zdobyć nagrodę, byc powszechnie i bezszmerowo uznanym. Z biografii Ryśka Riedla robi film, nadający się świetnie do kampanii antynarkotykowej przeprowadzonej w szkołach ponadpodstawowych. Z filmu, zainspirowanego tragicznym życiorysem, znanego polskiego pisarza-historyka, czyni, również z ostrożności, i nadziei na poklask tłumu, film na pewno nie o namiętności, podeptanej, i zniszczonej przez SB, robi bezpieczne, dobrze skrojone, acz chłodne romansidło, będące jednocześnie i przy okazji, podsumowaniem strat i zysków jakie niosła współpraca z tym organem.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-12-01, 19:17   

DA napisał/a:
Czy którykolwiek z bohaterów - Profesor, Różyczka, Rożek - zgłupiał, mówiąc kolokwialnie, na czyimś punkcie?
i owszem ;)
Ale ja nie potrafię namiętności definiować słownikowo wiec można przyjąć, że mi się wydawało :hahaha:
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-12-01, 22:59   

Nuz, to powiedz swoimi słowami - wyjdzie na to samo co w słowniku. Naprawdę. :)
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-12-02, 18:07   

Już pisałam :)
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-12-06, 01:23   

Z tego co czytałem twórcy zaklinają się, że nie jest to film o Jasienicy, ale wystarczy tylko nieco poczytać, aby się przekonać, że jest to jak najbardziej adaptacja wyimka z życiorysu tego pisarza, do którego dodano parę elementów z biografii Stefana Kisielewskiego ("dyktatura ciemniaków", wpierdol w bramie). No i zakończenie inne. Generalnie film mi się nie podobał, zmęczyłem go na trzy razy. Dużo znanych aktorów, ale co z tego, skoro odgrywane przez nich postacie są skonstruowane do bólu łopatologicznie i przeciwstawione sobie w taki sposób, że ów kontrast ociera się o groteskę? I oczywiście baaardzo przewidywalny plot twist na koniec. Twórcy nie zapomnieli też, rzecz jasna, o genetycznym polskim antysemityzmie (przykładem scena w taksówce czy autobusie). Ja nie polecam, ale dziewczynom na pewno się spodoba.
 
 
Budduskey 
świeżak



Wiek: 21
Dołączyła: 20 Kwi 2013
Posty: 44
Skąd: Gotham
Wysłany: 2013-04-21, 21:34   

Świetny film, uwielbiam Seweryna. Scena z winem wyborna (:
 
 
piotrs71 
świeżak



Wiek: 46
Dołączył: 16 Wrz 2015
Posty: 25
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2015-09-16, 18:07   

Witam !
Film dobry, postać kreowana przez p. Roberta Więckiewicza wyrazista, pełnokrwista. Pan Andrzej Seweryn świetny jak zawsze. Pani Boczarska ........ ech ! Dziewczyna piękna , nie ukrywam że bardzo mnie się podoba :)
Zakończenie smutne ale i cała tematyka utworu niewesoła.....
Szczerze polecam !
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u