FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Sala samobójców
Autor Wiadomość
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2011-08-22, 18:12   

Duzeom napisał/a:
Moim zdaniem Dominik nie miał depresji a m.in. zła diagnoza doprowadziła do takiego końca.


Zacznijmy od tego, że po próbie samobójczej trafiłby do szpitala, bezterminowo.

Odnosząc się jeszcze do Twojej wypowiedzi. Dominik wskutek szykanowania przez rówieśników poczuł się odrzucony, zaczął odczuwać wstyd, poczucie winy i niechęć do kontaktowania się ze światem, który wskutek swoich ciężkich doświadczeń zaczął postrzegać jako bardzo złe miejsce. To nie jest depresja? To co?

Jasne, film jest przestrogą przed subkulturą emo, przed czynieniem z depresji - prawdziwej czy super kul kreowanej - postawy życiowej. Pisałem o tym wcześniej i zjechałem lekko film za dydaktyzm dla nastolatków. Ale takie filmy są też potrzebne.

Doświadczenia Dominika nakazują raczej wierzyć w to, że jego stany - jakkolwiek je nazwiemy - były naturalne. Dodatkowo wspomagane przez tytułową salę, która tak czy siak, wpasowała się doskonale w jego stany psychiczne, pogłębiając je odpowiednio.

ED: A poza tym nie wiem czy znasz taką psychologiczną zasadę pt.: "Powiedzieć znaczy uwierzyć". Ludzie są takimi dziwnymi istotami, które lubią posiadać uzasadnienie dla tego, co robią, chcą być szczerzy wobec siebie i nierzadko też wobec innych. Jeśli ktoś się decyduje na bycie emo, wstępuje do takiej sali, jak ta tytułowa, może się to dla niego różnie skończyć, choć na początku mogła to być dla niego zwykła poza.
 
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2011-08-22, 19:20   

jazu napisał/a:
Odnosząc się jeszcze do Twojej wypowiedzi. Dominik wskutek szykanowania przez rówieśników poczuł się odrzucony, zaczął odczuwać wstyd, poczucie winy i niechęć do kontaktowania się ze światem, który wskutek swoich ciężkich doświadczeń zaczął postrzegać jako bardzo złe miejsce. To nie jest depresja? To co?


Widzisz tam w filmie jest taka scena jak Dominik stoi przy lodówce i życzy swojej matce śmierci czy innych złych rzeczy. Dominik miał wielką nienawiść do otaczającego go świata - to postawa buntownika. Człowiekowi w depresji to już wszystko jedno, on jest wypruty z emocji, nie stać go na żaden odruch ani emocjonalny ani jakikolwiek. Tym bardziej na bawienie się w podcinanie żył. Jeżeli taki człowiek chce popełnić samobójstwo to zapewne to zrobi, a cięcie się Dominika było raczej zwróceniem uwagi.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2011-08-22, 19:26   

Duzeom napisał/a:
Człowiekowi w depresji to już wszystko jedno, on jest wypruty z emocji, nie stać go na żaden odruch ani emocjonalny ani jakikolwiek. Tym bardziej na bawienie się w podcinanie żył.


Nie mogę się z tym zgodzić. Faktem powszechnym jest, że ludzie w depresji popełniają samobójstwa. No co Ty? :Oo:

Duzeom napisał/a:
Jeżeli taki człowiek chce popełnić samobójstwo to zapewne to zrobi, a cięcie się Dominika było raczej zwróceniem uwagi.


Ogromna większość prób samobójczych jest sposobem zwrócenia na siebie uwagi. Coś na zasadzie: "Już nie wiem, co zrobić. Pomocy. Potrzebuję naprawdę dużej pomocy. Bo jeśli nie to...". Rozumiesz. Chyba, że ktoś ma naprawdę depresję-kurwę. :)
 
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2011-08-22, 19:38   

jazu napisał/a:
Nie mogę się z tym zgodzić. Faktem powszechnym jest, że ludzie w depresji popełniają samobójstwa. No co Ty? :Oo:


Rozgraniczmy cięcie się dla zabawy a cięcie się w próbie samobójczej. Znałem jedną osobę która się cięła, jednak było to bardziej jak powiedziałeś styl życia niż samobójcza próba.

Znam tez historie pewnej matki która miała prawdopodobnie depresje. Weszła na strych domu i powiesiła się na belce. Wszyscy domownicy w tym czasie spokojnie urzędowali na parterze.

Są różne stadia depresji, może Dominik miał średnią, jednak z filmu nie wynikało, że jest to ostra depresja. Popatrz jak zachowuje się osoba z depresją na przykładzie Melancholii.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2011-08-22, 20:03   

Duzeom napisał/a:
Rozgraniczmy cięcie się dla zabawy a cięcie się w próbie samobójczej. Znałem jedną osobę która się cięła, jednak było to bardziej jak powiedziałeś styl życia niż samobójcza próba.


No właśnie, samobójstwo, a samookaleczenia, to dwie różne rzeczy. Ja pisałem o próbach samobójczych albo samobójstwie. Nie wiem, gdzie Twe ostrze polemiczne wymierzone we mnie. ;) Niektórzy czują przymus (nie dla zabawy, choć i pewnie tacy się zdarzają) samookaleczenia, mimo tego, że nie chcą się zabić. Ból fizyczny, uszkadzanie ciała, oddala ból psychiczny. Polecam: Babiker Gloria, Lois Arnold "Autoagresja. Mowa zranionego ciała". Znajdziesz w sieci.

Duzeom napisał/a:
Są różne stadia depresji, może Dominik miał średnią, jednak z filmu nie wynikało, że jest to ostra depresja. Popatrz jak zachowuje się osoba z depresją na przykładzie Melancholii.


Moim zdaniem, w "Melancholii" wygląda to tak: (pierwsza część) z jednej strony bunt, w żadnym wypadku bunt aktywny, tylko obojętność na to, co się wydarza i tęsknota za czymś lepszym, nieokreślonym, nieistniejącym, rezygnacja, a z drugiej, (druga część) przerażenie, reakcja emocjonalna w obliczu końca wszystkiego, nie tylko świata. ;)
 
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2011-08-22, 20:33   

jazu napisał/a:

No właśnie, samobójstwo, a samookaleczenia, to dwie różne rzeczy. Ja pisałem o próbach samobójczych albo samobójstwie.


Dokładnie. Dla mnie Dominik samookaleczał się żeby zwrócić na siebie uwagę. Zauważ że jest to co innego jak chęć popełnienia samobójstwa. Dlatego mój wniosek, że dominik nie miał depresji jako takiej.


Spoiler:
Dodatkowo jego powód samobójstwa w finale filmu nie był podyktowany wcale przyczynami które wymieniłeś, które niby miały powodować u niego depresję (wykluczenie, niezrozumienie). TO była śmierć z ciekawości - co takiego jest w tych tabletkach. Więc wynika z tego morał który już napisałem: gdyby nie zła diagnoza, nie zdarzyłoby się to.


jazu napisał/a:

Moim zdaniem, w "Melancholii" wygląda to tak: (pierwsza część) z jednej strony bunt, w żadnym wypadku bunt aktywny, tylko obojętność na to, co się wydarza i tęsknota za czymś lepszym, nieokreślonym, nieistniejącym, rezygnacja, a z drugiej, (druga część) przerażenie, reakcja emocjonalna w obliczu końca wszystkiego, nie tylko świata. ;)


To bunt czy rezygnacja? Bo dla mnie to dwie przeciwne postawy. Mi chodziło o jej nastawienie w 2 części - czyli niemożność wykonania prostych czynności takich jak wstanie z łóżka, kąpiel, zjedzenie obiadu. I jej reakcja nie była podyktowana zbliżającą się katastrofą tylko po prostu "chorobą", jak określiła to Clair. Dominik natomiast spokojnie wychodzi do ludzi (spotkanie z dziewczyną), wychodzi po jedzenie nocą, nie ma kłopotu z ruszeniem się z miejsca, z jakąś aktywnością.

Ale już sam fakt że Dominik się zamknął w pokoju oznacza zbuntowanie się. Gdyby to była tylko depresja nie robiłby tego jak nie robiła to Justine w Melancholii.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2011-08-22, 20:48   

Duzeom napisał/a:
Spoiler:
Dodatkowo jego powód samobójstwa w finale filmu nie był podyktowany wcale przyczynami które wymieniłeś, które niby miały powodować u niego depresję (wykluczenie, niezrozumienie). TO była śmierć z ciekawości - co takiego jest w tych tabletkach. Więc wynika z tego morał który już napisałem: gdyby nie zła diagnoza, nie zdarzyłoby się to.


Nie zgadzam się.

Duzeom napisał/a:
To bunt czy rezygnacja?


Bunt rezygnacyjny. :jezor:
Ładna była ta scena, w której leżała na skałkach...i nie tylko ta, jeszcze ta w parku była niezła ;)
 
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2011-08-22, 22:51   

Azgaroth napisał/a:
Ani przez chwilę nie uwierzyłem w chorobę Dominika. Ani razu nie uwierzyłem w jego tragedię. Postacie są mało wiarygodne i zachowują się wprost debilnie. Rodzice Dominika to tacy idioci, że aż trudno uwierzyć, że potrafili zrobić jakąś karierę. Leżą dialogi, rozmowa z psychologiem ("on ma maturę!!") to jedna wielka komedia.


Wcale mnie nie dziwi to, że nie do końca wierzysz w jego problemy ;) Osobom zdecydowanym, o silnej osobowości, mocno stąpającym po ziemi trudno jest się pochylać nad dramatami egzaltowanych nastolatków o niskiej samoocenie z inklinacją do dramatyzowania.
Niejedna osoba znajdzie problemy Dominika niewartymi splunięcia i to na każdej możliwej płaszczyźnie.

Dominik to ciekawy przypadek, bo nawet jeśli egzaltowany Werter z niego, to bez skłonności samobójczych, czyli typ proszący się o pomoc kogoś o większym doświadczeniu życiowym, uzbrojonego w poczucie humoru i autorytet. Mały książę był totalnie do nawrócenia.
Na swoje nieszczęście trafił na najgorszych z możliwych doradców - ludzi bez twarzy, których anonimowość uczyniła bezwzględnymi, kretynów zgrywających filozofów, którym łatwo omotać kogoś znajdującego się w dołku. Typów celebrujących beznadzieję, jak gdyby była ona wartością samą w sobie.

Śmiem twierdzić,że gdyby Dominik poszedł do szkoły, stawił czoła własnemu strachowi i wstydowi - a zdarzenie podsumował idąc w kierunku czarnego humoru, a nie czarnej rozpaczy; gdyby nie pojawiła się w jego życiu Sylwia- idiotka - sam dałby sobie radę i to pomimo znieczulicy rodziców.

Jeszcze raz podkreślam, że kompletnie niezrozumiała jest dla mnie postawa matki w "wielkim finale". Ci ludzie jako winni, powinni bezwzględnie ponieść konsekwencje swoich czynów - prewencyjnie - dla dobra kolejnych poharatanych przez życie dzieciaków; zanim zaczną im "doradzać" pod innym nickiem, na innym forum pojebów, gdy tylko sprawa Dominika przyschnie...
Już ja bym im podziękowała :hola:

A samo to,ze film oparty jest na faktach potwierdza, że to co Tobie wydaje się nieprawdopodobne, wcale nie staje się przez to mniej realne.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-08-22, 23:01   

Nuz napisał/a:
Śmiem twierdzić,że gdyby Dominik poszedł do szkoły, stawił czoła własnemu strachowi i wstydowi

No to przecież poszedł - jeszcze na dodatek z klamką w kieszeni. Już liczyłem na to, że kogoś odpierdoli - dużo śmieszniej by było :hahaha: potem zresztą zdawał raport swojej oficer prowadzącej, że poczuł się panem sytuacji, tak więc chyba nie o to chodziło, że nie miał odwagi. Ja odniosłem wrażenie, że cała ta późniejsza fanfaronada to kaprys rozpuszczonego jak dziadowski bicz nastolatka, jakaś forma buntu, ot co. To że parę razy pogadał z pretensjonalną Sylwią o bezsensie egzystencji nie mogło (może inaczej - nie powinno) go wepchnąć w depresję.
Spoiler:
Jego śmierć w finale też wydała mi się raczej przypadkowa.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2011-08-22, 23:07   

Mnie zastanawia jedna sprawa. Czy taki przypadek, jak pokazany w filmie, zn. to, co się wydarzyło w internecie, nie wiem jak to nazwać, chyba nie ma nazwy w KK (w Kodeksie Pracy się to nazywa mobbing i to też nie całkiem to). Czy na takiej płaszczyźnie sprawa jest warta jakiegoś ustawodawstwa czy niewarta splunięcia na każdej możliwej płaszczyźnie?
 
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-08-22, 23:10   

jazu napisał/a:
Mnie zastanawia jedna sprawa. Czy taki przypadek, jak pokazany w filmie, zn. to, co się wydarzyło w internecie, nie wiem jak to nazwać, chyba nie ma nazwy w KK (w Kodeksie Pracy się to nazywa mobbing i to też nie całkiem to). Czy na takiej płaszczyźnie sprawa jest warta jakiegoś ustawodawstwa czy niewarta splunięcia na każdej możliwej płaszczyźnie?

Przecież istnieje odpowiedni zapis:
Kodeks Karny napisał/a:
Art. 151. Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2011-08-22, 23:15   

Ale kto go do czegoś takiego namawiał? Aha, Ty piszesz o "Sali Samobójców". Ja mam na myśli wcześniejszą sprawę, urządzoną przez ludzi ze szkoły. Tamta sala tralalalala...a nawet sratatata - to była gorsza część filmu, dla mnie osobiście średnio zrozumiała i pod wieloma względami nieudana.
 
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2011-08-22, 23:25   

Arcyznawca napisał/a:
No to przecież poszedł - jeszcze na dodatek z klamką w kieszeni. Już liczyłem na to, że kogoś odpierdoli - dużo śmieszniej by było :hahaha: potem zresztą zdawał raport swojej oficer prowadzącej, że poczuł się panem sytuacji, tak więc chyba nie o to chodziło, że nie miał odwagi.
Oj nie pitol Arczi, wiesz o co mi idzie.

Arcyznawca napisał/a:
Ja odniosłem wrażenie, że cała ta późniejsza fanfaronada to kaprys rozpuszczonego jak dziadowski bicz nastolatka,
Ba :hahaha: ale takie czasy. Wysłać go do hospicjum na staż, albo do Gujany kible szorować - zaraz złapałby punkt odniesienia do własnych "dramatów życiowych".

jazu napisał/a:
le kto go do czegoś takiego namawiał? Aha, Ty piszesz o "Sali Samobójców". Ja mam na myśli wcześniejszą sprawę, urządzoną przez ludzi ze szkoły.
Nikt go nie namawiał. Nawet nie było bezpośredniej konfrontacji - tylko ośmieszające wpisy na forum klasowym, czyli świadomość "że wie już cała szkoła". Wybrnąłby z tego gdyby wykazał się pomyślunkiem zamiast dramatyzować.

jazu napisał/a:
Tamta sala tralalalala...a nawet sratatata - to była gorsza część filmu, dla mnie osobiście średnio zrozumiała i nieudana.
Dzieki Gąsiorowskiej - wypadła jak kawał oszołoma, ciętego z jesionu.
  
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2011-08-22, 23:28   

Nuz napisał/a:
Wybrnąłby z tego gdyby wykazał się pomyślunkiem zamiast dramatyzować.


Rzuciłby czarnym dowcipem i załatwione?
 
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2011-08-22, 23:33   

jazu napisał/a:
Rzuciłby czarnym dowcipem i załatwione?
Kto ma gadane nie zginie. Byłam świadkiem jak ludzie z całkowicie (zdałoby się) beznadziejnej sytuacji wychodzili gracko aż dziw brał...

Poza tym jak zauważył Arczi - on i tak do tej szkoły poszedł. Gdyby zamiast idiotki wujkiem "dobra rada" był ktoś odpowiedni, kto nie zasugerowałby gnata i kredki do oczu - nie widzę przeszkód by wyszedł z tego z honorem.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2011-08-22, 23:45   

Nuz napisał/a:
Kto ma gadane nie zginie. Byłam świadkiem jak ludzie z całkowicie (zdałoby się) beznadziejnej sytuacji wychodzili gracko aż dziw brał...


Myślałem, że podasz jakiś przykład zachowania lub odpowiedni czarny żart na taką okazję, ale dobra... Co by to mogło być, cholera... kombinuję i nic... może by paradę równości zorganizował pod szkołą, urządził zbiorowe strzelanie spermą do celu albo na odległość ... chyba nie mam gadanego. :(
 
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2011-08-23, 00:16   

A coś ty się tak kolego uczepił :hmm:
Przecież nie sugeruję, że powinien urządzić wodewil z tańcami w strojach z lateksu :paranoik: ; wystarczyłaby mądra rada i uwaga kogoś, kogo stać już (w przeciwieństwie do Dominika) na spojrzenie na własną osobę z humorem i dystansem, kogoś nie polegającego tak bardzo na zdaniu i ocenie innych ludzi.

Nie uważam siebie za dobre źródło życiowych rad :hahaha: pewnie poleciłabym mu kłamać, iść w zaparte i walnąć kolegę z kontrataku - kiepski koncept.

Sugerujesz, że on znajduje sie w "sytuacji bez dobrego wyjścia" co uważam za przesadę. I tak sobie teoretyzujemy, bo on i tak pewnie z nikim by nie porozmawiał, nawet gdyby miał szansę...
  
 
 
-ALI- 
świeżak



Wiek: 30
Dołączył: 21 Sie 2011
Posty: 6
Skąd: Lublin
Wysłany: 2011-08-23, 08:55   

Widzę, że odbiór filmu jest kwestią sporną :)
Cóż, może dodam jak ja go odebrałem...

Na początek w mojej opinii zasługuje on na ocenę 7/10.
Po seansie wraz z moją lubą stwierdziliśmy, że niektóre osoby mogą mieć problem w odbiorze tego filmu. Odbierają go tak jak przeciętny rodzic odbiera nastolatka, my założyliśmy sobie, że ocenimy go pod kątem pedagogicznym.

Kilka osób miało bardzo trafne spostrzeżenia, Dominik nie miał problemu. Był dzieciakiem, którego nie wychowano dobrze. Zachowanie rodziców lekko przejaskrawiono by zaakcentować jak działa takie wychowanie. Wyraźne zaakcentowane były wypowiedzi rodziców gdy pytali czego mu jeszcze trzeba? Czego mu nie dali? Myśleli, że spełnianie wszelkich zachcianek wystarczy i wychowanie nie będzie potrzebne. Zaakcentowane było, że rodzice mają problemy sami ze sobą, zwłaszcza Matka. Myśleli, że kasą da się załatwić wszytko. Pierwszy i jedyny dobry krok wychowawczy zrobił ojciec odłączając internet. Szał Dominika był wtedy bardzo dobrze odegrany.
Można by się rozwodzić nad tym filmem i analizować ich zachowanie minuta po minucie, ale nie doszukałem się w nim merytorycznych błędów. Ta laska w różowych włosach też była typową postacią. Robi z siebie królową bardzo przekonująco opowiadając o swoich problemach i zamiarach a w rzeczywistości nie ma odwagi by posunąć się dalej.
Chodzi jej głównie o otoczenie się grupą ludzi, dla których będzie coś znaczyła.

Dlaczego moja ocena nie jest maksymalna bądź wyższa?
Bo obraziłem się na reklamę.
Reklamowano go jako film nowatorski pod względem komputerowym. Może i w Polsce było to nowatorskie, ale na mnie wrażenia nie zrobiło więc po seansie czułem niedosyt wrażeń.
Nowatorskie dla mnie były na przykład ostatnie sceny DOOMa. Połączenie rzeczywistości z grą. Nas stać tylko na kanciaste avatary.
  
 
 
Azgaroth 
bywalec



Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 200
Skąd: Poznań
Wysłany: 2011-08-23, 15:36   

-ALI- napisał/a:
Można by się rozwodzić nad tym filmem i analizować ich zachowanie minuta po minucie, ale nie doszukałem się w nim merytorycznych błędów.


Kilka przykładowych błędów merytorycznych filmu:

1. Dominiki przez 10 dni nie wychodzi z pokoju. Nie je, nie pije, a chodzi i żyje.
2. Po wypisaniu recepty Dominik dostaje całą butelkę leków, ciekawe kto przy zdrowych zmysłach tak by zrobił. No, ale scenarzyści wiedzą swoje.
3. Po próbie samobójczej Dominik wychodzi ze szpitala jakby nigdy nic. Żadnej terapii, żadnych leków.
4. Zachowanie pani psycholog to absurd nie z tej ziemi.

Więcej mi się nie chce szukać, ale jest ich znacznie więcej.

-ALI- napisał/a:
Pierwszy i jedyny dobry krok wychowawczy zrobił ojciec odłączając internet.


Najgorszy jaki można było uczynić, ale tak to jest jak nie słucha się psychologa. Chorobę hikikomori, którą w filmie nieudolnie próbowano pokazać leczy się poprzez kontakt terapeuty przez internet zazwyczaj logując się do ulubionej gry i w świecie wirtualnym próbuje się skłonić do wyjścia z pokoju.
 
 
 
-ALI- 
świeżak



Wiek: 30
Dołączył: 21 Sie 2011
Posty: 6
Skąd: Lublin
Wysłany: 2011-08-23, 16:16   

Azgaroth napisał/a:
1. Dominiki przez 10 dni nie wychodzi z pokoju. Nie je, nie pije, a chodzi i żyje.
Nie widzimy go przez cały czas. 10 dni minęło w 15min filmu. Na jednym z ujęć grzebał w lodówce pomimo jego nowego stylu bycia.

Azgaroth napisał/a:
2. Po wypisaniu recepty Dominik dostaje całą butelkę leków, ciekawe kto przy zdrowych zmysłach tak by zrobił. No, ale scenarzyści wiedzą swoje.
W filmie wyraźnie zaakcentowane było, że Dominik zmanipulował parabazo nieprofesjonalną panią psycholog by przepisała mu leki. Wyraźnie dawał do zrozumienia, że chce żyć i nie chce ich użyć by sobie życie odebrać.
Rodzicom bardzo zależało zależało na lekach, które szybko postawią Dominika na nogi, dali mu całą butelkę. Nigdy się nim nie zajmowali, więc nie dawaliby mu po jednej tabletce kontrolując czy je zażywa. Dali mu całą butelkę tak jak to robili zawsze i ze wszystkim.
Gdyby pozostali przy pierwszym psychologu, który był bardziej profesjonalny z pewnością potoczyłoby się to inaczej. Wyraźny akcent na profesjonalizm psychologów.

Azgaroth napisał/a:
3. Po próbie samobójczej Dominik wychodzi ze szpitala jakby nigdy nic. Żadnej terapii, żadnych leków.
Myślę, że chodzi tu o pokazanie jak wiele mogą jego nadziani rodzice. Pamiętajmy, że w pierwszej chwili nic nie wskórali.

Azgaroth napisał/a:
4. Zachowanie pani psycholog to absurd nie z tej ziemi.
No i tak właśnie miało być. Rodzice wezwali ją, bo profesjonalny psycholog nie chciał przepisać leków. To celowe.

Azgaroth napisał/a:
Najgorszy jaki można było uczynić, ale tak to jest jak nie słucha się psychologa. Chorobę hikikomori, którą w filmie nieudolnie próbowano pokazać leczy się poprzez kontakt terapeuty przez internet zazwyczaj logując się do ulubionej gry i w świecie wirtualnym próbuje się skłonić do wyjścia z pokoju.
To chciał zrobić pierwszy psycholog. Osobiście sądzę jednak, że skoro znamy już efekt (pozytywny) odłączenia internetu (wyszedł z pokoju i następnego dnia spokojnie rozmawiał) to raczej nie cierpiał na przytoczoną przez Ciebie chorobę.
Stąd moja subiektywna opinia na temat reakcji ojca.

Ten film jest jednocześnie czytelny i nieczytelny co jest na swój sposób zaskakujące i według mnie jest wadą filmu. Jedni nie widzą w nim sensu a wszystkie przedstawione w nim sytuacje uważają za abstrakcyjne a inni dostrzegają realny problem współczesnej młodzieży. Myślę, że ci pierwsi często stwierdziliby, że ich dzieci to nie dotyczy.

Cóż, myślę że ten problem mogłaby rozwiązać postać pierwszego psychologa gdyby przez cały film starał się dobijać do Dominika i jego rodziców i tłumaczyć co jest dobre a co złe, co źle robią i czego robić nie wolno. "Oni wyrzucają go drzwiami a on wchodzi przez okno" a nie natychmiast dać za wygraną. Widz wtedy miałby jakiś punkt odniesienia i widziałby co jest dobre i kto ma rację. Psycholog byłby dobrym bohaterem.
Przy tym wydłużyłbym film, by wierniej oddać większość scen.

Z całym szacunkiem Azgaroth, myślę, że po prostu nie do końca zrozumiałeś ten film ;)
No, ale ja też mogę się mylić. Jeśli się mylę, to z pewnością o tym nie wiem stąd moje przekonanie o trafności mojej interpretacji a równie dobrze rację możesz mieć Ty :)
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2011-08-23, 16:58   

Nuz napisał/a:
A coś ty się tak kolego uczepił :hmm:


Uczepił się, bo mnie w ogóle i ani trochę nie przekonuje sugerowana przez Ciebie możliwość łatwego wybrnięcia z tej sytuacji w słowny sposób, poprzez nie wiem jak mającą wyglądać konfrontację. "Z humorem, dystansem", to już w ogóle jakiś kiepski żart. Tak, jakby proponować takie rozwiązanie ofierze zbiorowego gwałtu. Możesz sobie nazywać Dominika Małym Księciem, Werterem itd. itp. Twoja opinia na jego temat jest może po części dyktowana drugą (słabszą) częścią filmu, w której zaczął się zachowywać zgoła dziwnie i nieracjonalnie. W pierwszej jednak zdecydowanie swoje przeszedł.

Nuz napisał/a:
wystarczyłaby mądra rada i uwaga kogoś, kogo stać już (w przeciwieństwie do Dominika) na spojrzenie na własną osobę z humorem i dystansem, kogoś nie polegającego tak bardzo na zdaniu i ocenie innych ludzi. Sugerujesz, że on znajduje się w "sytuacji bez dobrego wyjścia" co uważam za przesadę.


Moim zdaniem, sytuacja miała dwa wyjścia:
1. Radykalna - wszyscy widzieli "Słonia", prawda? ;)
2. Mniej radykalna - przeniesienie do innej szkoły, wsparcie rodzinne i pomoc psychiatryczna i psychologiczna w zwalczaniu zespołu stresu pourazowego, ale tu nie wiem dlaczego Dominik nie podzielił się swoimi problemami z rodzicami i psychiatrą. W konsekwencji tego rodzice nieświadomi problemów syna naciskali, że ma po prostu szybko zdać maturę.
  
 
 
 
Azgaroth 
bywalec



Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 200
Skąd: Poznań
Wysłany: 2011-08-23, 19:38   

-ALI- napisał/a:
Osobiście sądzę jednak, że skoro znamy już efekt (pozytywny) odłączenia internetu (wyszedł z pokoju i następnego dnia spokojnie rozmawiał) to raczej nie cierpiał na przytoczoną przez Ciebie chorobę.


Spoiler:
A potem się zabił, jeden mega pozytyw :D


-ALI- napisał/a:

Z całym szacunkiem Azgaroth, myślę, że po prostu nie do końca zrozumiałeś ten film


Przesłanie filmu jest bardzo proste i nie mam problemu ze zrozumieniem. Jedyna różnica jest taka, że tam gdzie ja widzę dziury w scenariuszu ty te dziury tłumaczysz na korzyść filmu. Zakładając jednak, że nie poznałem się na geniuszu scenariusza to nie tłumaczy fatalnych dialogów, które położyły ten film.

Cytat:
Moim zdaniem, sytuacja miała dwa wyjścia:
1. Radykalna - wszyscy widzieli "Słonia", prawda? ;)
2. Mniej radykalna - przeniesienie do innej szkoły, wsparcie rodzinne i pomoc psychiatryczna i psychologiczna w zwalczaniu zespołu stresu pourazowego,


Stresu pourazowego? Przecież Dominik nic tak strasznego w tej szkole nie przeżył, a część żartów zawdzięcza tylko i wyłącznie swojej głupocie. Ja bym to po prostu olał, ale Dominik to mała rozpieszczona cipka, która zaraz ryczy i wielce przeżywa jak coś mu nie idzie.
 
 
 
-ALI- 
świeżak



Wiek: 30
Dołączył: 21 Sie 2011
Posty: 6
Skąd: Lublin
Wysłany: 2011-08-23, 19:50   

Azgaroth napisał/a:
-ALI- napisał/a:
Osobiście sądzę jednak, że skoro znamy już efekt (pozytywny) odłączenia internetu (wyszedł z pokoju i następnego dnia spokojnie rozmawiał) to raczej nie cierpiał na przytoczoną przez Ciebie chorobę.


Spoiler:

Cóż, jedna dobra decyzja rodzica nie zmieni wielu lat złego wychowywania.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2011-08-23, 20:19   

Niewiele osób kończyłoby licea gdyby wyjście 1 miało wzięcie :Oo: A zmiana szkoły w przypadku gdy rzecz wypłynęła w Internecie - na forum umożliwiającym szybkie przypisanie zdarzenia twojej osobie, raczej nic by nie dała. Nowi budzą ciekawość - to się ich i sprawdza.

jazu napisał/a:
le tu nie wiem dlaczego Dominik nie podzielił się swoimi problemami z rodzicami i psychiatrą.
Bądźmy szczerzy - a kto się dzieli? Zjawisko nie rozmawiania z własnymi rodzicami o rzeczach istotnych to rzecz powszechna. Wyjątkiem jest stan odmienny.

Tobie się Jazu chyba wydaje, że ja problemy chłopaka trywializuję i ośmieszam :paranoik: nic bardziej mylnego. Dowolny epizod potrafi zszargać nerwy i odbijać się czkawką przez całe życie; a co konkretnie to pozostaje kwestią indywidualną.
Powtarzam - przez podejście z humorem do sprawy miałam na myśli przedstawienie Dominikowi sprawy w inny sposób - przez osobę, której optymizm, cynizm czy jak to zwał (zaradność życiowa?) byłyby na tyle silne, by przekonać go do tego, że to nie cholerny koniec świata. Jemu po prostu przydałby się ktoś, kto uzbroiłby go przeciwko światu w poczucie własnej wartości i zdolność do zdrowego lekceważenia skrajnych opinii na własny temat, lub przynajmniej dałby mu czas na to by chłopak uzbroił się w owe przymioty sam.


I to niekoniecznie psychologa - tak dla odmiany swego czasu ciekawy artykulik
  
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2011-08-23, 21:50   

Cytat:
I to niekoniecznie psychologa - tak dla odmiany swego czasu ciekawy artykulik


Skąd inąd bardzo ciekawy artykuł. Od zawsze myślałem, ze NLP to brednie.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u