FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Melancholia
Autor Wiadomość
Azgaroth 
bywalec



Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 200
Skąd: Poznań
Wysłany: 2011-05-28, 14:18   Melancholia

Melancholia
reż.: Lars von Trier (Dania, Francja, Niemcy, Szwecja, Włochy 2011)

Film opowiada o dwóch siostrach Justine i Claire. Justin właśnie bierze ślub jednak nie jest z tego powodu szczęśliwa. Przez cały czas zmaga się z depresją, która z każdym dniem zaczyna się pogłębiać. Na domiar złego do Ziemi zbliża się planeta, która po zderzeniu zakończy wszelkie życie na naszej planecie.

Melancholia nie jest filmem tylko przeżyciem. Tak dołującego i depresyjnego filmu chyba jeszcze nie widziałem. Aktorstwo jest po prostu genialne. To co robi Kirsten Dunst zasługuje na każdą możliwą nagrodę. Nie gorzej wypada Charlotte Gainsbourg oraz reszta ekipy. Depresja pokazana tak sugestywnie, że samemu można w nią wpaść. Piękne zdjęcia i scenografie podkreślają niezwykły klimat filmu. Generalnie jest to film o chorobie, o tym jak oddziałuje na chorą i na jej otoczenie. O dysfunkcyjnej rodzinie, która nie potrafi się kochać. Wreszcie film o pogodzeniu się z tym co ostateczne. Wspaniały, niezwykle emocjonujący film, który pozostaje w głowie na długo. Najlepszy film Triera jaki widziałem.

Dwa zarzuty: po pierwsze prolog oprócz pokazania ładnych ujęć niczemu nie służy, a po drugie powtarzający się w kółko ten sam motyw muzyczny trochę drażni.

Ocena: 9/10
Ostatnio zmieniony przez Eva 2011-05-29, 22:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2011-05-30, 18:59   

Chciałbym sobie podyskutować o filmie, ale zanim u mnie puszczą :suicide:
 
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2011-05-30, 19:53   

A u mnie, curva, nie puszczą wcale :kotynigga:
 
 
Azgaroth 
bywalec



Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 200
Skąd: Poznań
Wysłany: 2011-05-31, 00:50   

No cóż, w Poznaniu grają tylko w dwóch kinach i byłem oburzony, że muszę jechać, aż do centrum :)
 
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2011-06-09, 12:34   

Iść czy nie iść o to jest pytanie? :)
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-06-09, 15:50   

Co to w ogóle za pytanie?! Jak można nie iśc na film faszysty i antysemity? Oczywiście - IŚĆ!!! Bo ładne i melancholijne, rzecz jasna.
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2011-06-09, 17:17   

Azgaroth napisał/a:
Tak dołującego i depresyjnego filmu chyba jeszcze nie widziałem.


A jak mnie dopadnie "pomelancholijna" depresja? :)

Pewnie pójdę bo i tak lubię dołujące filmy. Ale ostatnio potrzebuje czegoś optymistycznego.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2011-06-09, 20:54   

Duzeom napisał/a:

Pewnie pójdę bo i tak lubię dołujące filmy. Ale ostatnio potrzebuje czegoś optymistycznego.


Może jakiś zabawny trailer wcześniej puszczą ;)
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-06-14, 19:50   

Mnie "Melancholia" jakoś specjalnie nie zdołowała. Być może dlatego, że sama jestem w jakimś stopniu zdrową melancholiczką. Jak sam Azgarocie napisałeś, ten film jest o pogodzeniu się z tym co ostateczne. Czy może być coś bardziej pogodnego w naszym ziemskim życiu, jak akceptacja siebie i reguł wg jakich przyszło nam żyć. ? Filmu nie przeżywałam aż tak bardzo, ze stoickim spokojem patrzyłam, na losy tych dwóch kobiet, które każda na swój sposób stawiała czoła widmu katastrofy, końca świata, i jak zwykle same, bez mężczyzn, pozostawione same sobie. Justine na własne życzenie, Claire niestety nie. Ale za to, jakże podniecające było oczekiwanie na widowisko końca świata. Kobiety, na swoje nieszczęście, albo szczęście (kto co woli, wiedzieć czy nie wie, w jaki sposób nastąpi nasz koniec świata?) wiedziały czego mogą się spodziewać. A koniec był przepiękny. Trochę straszny, ale przede wszystkim, bardzo wzruszający.
 
 
Szaronka 
facebook moderator



Wiek: 25
Dołączyła: 28 Lut 2010
Posty: 166
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-06-18, 20:47   

Film zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie (zarówno część pierwsza jak i druga, prolog zresztą też), długo po seansie kołatał mi się jeszcze w myślach, wchodzi w głowę. Wystarczy chwilka, a już wchodzi się w świat i rozumie problemy, pobudki, obawy głównych bohaterek. Warte było moje wejście do tej melancholijnej krainy Triera, choć nieco mnie przygnębiła i przestraszyła.
 
 
 
kulka 
koneser



Dołączyła: 15 Lut 2011
Posty: 619
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2011-07-24, 15:31   

Obejrzałam go dopiero wczoraj. W kiniarni najstarszego działającego kina świata "Pionier", gdzie przy pełnych napojów stolikach siedział komplet ludzi. I moje zdumienie wzbudził fakt, że kiedy po ostatniej scenie ja siedziałam knując gdzie postawię swoją magiczną grotę, ci wszyscy ludzie nagle wstali i rzucili się do wyjścia popychając się łokciami, łapiąc w locie kurtki i inne parasole, zupełnie nieczuli na muzykę finału i to, że na ekranie 'leci' jeszcze obraz. Jakby wszyscy nagle zobaczyli w drucianym kółku, że Melancholia jest większa i poczuli nagłą chęć ucieczki dokądkolwiek i czymkolwiek - byle nie być bezczynnym. Moje piwo na szczęście się nie wylało. Posiedziałam do końca, aż wreszcie projektor ucichł, barman zaczął zbierać kufle i szklanki, a ja mogłam spokojnie wyjść i spojrzeć na niebo. Przed seansem było ołowiane, po wyjściu z kina zobaczyłam niebieski prześwit. Wrażenie mocne jak film, który w moim odczuciu zyskuje proporcjonalnie do czasu, który upływa od jego zobaczenia. Nie przeraża. Pomaga złapać dystans do spraw lokalnych. Na te globalne - i tak nie ma się wpływu :)
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2011-07-24, 16:05   

kulka napisał/a:
I moje zdumienie wzbudził fakt, że kiedy po ostatniej scenie ja siedziałam knując gdzie postawię swoją magiczną grotę, ci wszyscy ludzie nagle wstali i rzucili się do wyjścia popychając się łokciami, łapiąc w locie kurtki i inne parasole, zupełnie nieczuli na muzykę finału i to, że na ekranie 'leci' jeszcze obraz.

Myślę, że wyjasnienie tego faktu jest proste. Przyszli na film, bo wypadało. Odprawili swoje. Potem wrócą do swoich i będą wychwalać/ganić jak wypada w ich gronie, i tyle. :snob:
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-07-24, 23:28   

A ja myśle, że polecieli robić siku, bo za dużo piwa wypili.
 
 
kulka 
koneser



Dołączyła: 15 Lut 2011
Posty: 619
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2011-07-25, 00:10   

Nie polecieli na siku - po jednym piwie nikogo tak nie pili - DA - to nie ten rodzaj spożycia :) - polecieli, bo dali się pewnie wrobić w tzw. tempo - że trzeba zwolnić miejsca, że trzeba do domu, że trzeba poleciec opowiedzieć, że trzeba w ogóle - albo nie wytrzymali ciśnienia, albo, że tak się robi - w każdym razie scena z kina była kolejną sceną z filmu - dla mnie była kontunuacją - epilogiem lub wstępem do prologu, który nie wydał mi się bezcelowy, kiedy dobrnęłam do końca filmu - ta moja skarga nie jest opowiastką wyłącznie obyczajową - taką należało by wstawiać po każdym seansie - ale związaną z odbiorem i treścią obrazu - nawet nie dlatego, że zdrażniła, ale że stała się swoistego rodzaju komntarzem, pointą - złośliwą nalepką na plakacie, który zapowiadał głęboko, a przeczesał niektórych po czubku fryzury i tyle bałaganu, który się zanosił... Może jestem niesprawiedliwa - może DA ma rację, może Ostatni Serfer? Następnym razem napiszę tylko o filmie :)
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2011-08-08, 18:44   

Azgaroth napisał/a:
Wreszcie film o pogodzeniu się z tym co ostateczne.


Bo ja wiem? Jak dla mnie "Antychryst" był właśnie filmem o niepogodzeniu z tym, co ostateczne. Ten
Spoiler:
seks zakończony upadkiem dziecka z okna czy spadające, hałasujące kasztany...
- bardzo czytelne symbole moim zdaniem. "Antychryst" narzucał pewną perspektywę patrzenia na życie, narodziny, koniec i to co pomiędzy, której konsekwencją była depresja, rozpacz. "Melancholia" podchodzi do problemu depresji z trochę innej strony, opowiada o śmierci uczuć. Z jednej strony, Julie pogrążona w całkowitej niemocy, podchodząca do własnego ślubu niechętnie, bez emocji, jak do rytuału, który trzeba po prostu odbębnić, ku uciesze zgromadzonych gości (Co to w ogóle był za motyw z wymyślaniem hasła reklamowego na własnym ślubie? :pukpuk: ) . W Julie już wszystko umarło dlatego czuje łączność ze zbliżającą się planetą, nie boi się jej. Claire jest w innej sytuacji, ma dziecko, rodzinę. Wierzy, stara się i twardo stąpa po ziemi, ale w ogólnym rozrachunku jej stan pod koniec filmu wcale nie będzie lepszy niż stan Julie ("Nie mogę oddychać. Zbliżająca się planeta pochłania atmosferę. - (czy jak to tam było) kapitalne!).
Spoiler:
I przede wszystkim to, co odpieprzył jej mąż - po tym dla pragnącej być blisko innych Claire wszystko się skończyło, planeta stawała się coraz większa i większa.
Doświadczenie melancholii z dwóch stron: jako świadoma decyzja powstała wskutek obserwacji rzeczywistości i jako silna reakcja emocjonalna z nią związana. Tak to sobie wykombinowałem. Co mnie trochę drażniło, to skłonność Von Triera do stosowania zbyt dużych skrótów myślowych (to jest chyba jego cecha w ogóle, bo i w "Antychryście" była i w ostatnio oglądanym przeze mnie "Elemencie Zbrodni"), jak ten spot reklamowy, bardzo zdawkowo zaprezentowaną dysfunkcyjną rodzinę czy stwierdzenie, że po zniknięciu świata nie trzeba płakać. Wolę np. metodę Mike'a Leigh, który chwyci widza za rączkę, oprowadzi i dokładnie opowie dlaczego świat nie jest wcale wesołym miejscem ("Naked") niż takie rzucanie haseł do widza. Ale wiadomo - widz normalny wychodzi, widz kultowy zostaje. ;)

Koniec świata rzeczywiście bardzo piękny. 8,58321/10
 
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2011-08-28, 14:00   

mr Orange napisał/a:

Może jakiś zabawny trailer wcześniej puszczą ;)


Niestety nie puścili.

Ale i nie trzeba było, gdyż wbrew moim obawom film nie jest bardzo dołujący. I też jakoś mnie nie wzruszył specjalnie. Może jedynie zaszokował.

Wstawki na początku faktycznie cudowne. Muzyka świetna, choć powtarzanie jej w kółko faktycznie drażni. Sam film - trudny do rozwikłania. Mamy dwie części jedna opowiada o Justine, a druga o jej siostrze Claire (choć też w dużej mierze skupia się na Justine). Obie czeka tragedia, jednak Justine dawno już umarła, a Claire ma męża i dzieci.

Spoiler:
Myślę, że film jest takim przeglądem tych wszystkich postaw wobec nieuchronnej śmierci. Justine w głębi zranionej i ciemnej duszy czuje jedność z nadchodzącą planetą (scena gdy leży w świetle Melancholii), cieszy się, że ludzie poczują to co ona - śmierć wszystkiego. Nie żałuje ich, nie żałuje Ziemi, gdyż dogłębnie jej nienawidzi. Jest spokojna gdy nadchodzi koniec.

Claire natomiast reaguje histerycznie. Jej nastroj jest zależny od drucianej zabawki. Ostatecznie nie chce pożegnać się z życiem. Ciekawą rzeczą są owe druciane kółka, gdyż mają w sobie swoistą metaforę (czego? musiałbym jeszcze pomyśleć). Jest jeszcze jej dziecko, które ucieka w wyobraźnię i mąż, tchórz popełniający samobójstwo.

Budowa filmu jest dosyć dziwna. Mamy nadchodzącą katastrofę ale akcja toczy się w jednym miejscu między czterema osobami. Katastrofa jest więc wydarzeniem indywidualnym dla bohaterów. Myślę, że Melancholia - wizja nadchodzącej śmierci nie jest żadną planetą, to tylko symbol. Symbol ostateczności, tego co czeka każdego z nas, bo przecież w końcu każdy z nas umrze. Słowa Justine "nie ma innego życia" można rozumieć jako wizję życia po życiu. "Tam nie ma nic. Jest tylko ciemność".

Lars ujął w filmie absurd naszej egzystencji - pewien własny dla siebie nihilizm - nasze życie jest nic nie warte. Trochę to smutne ale tak interpretuje ten film. "Magiczna jaskinia" jako wigwam z patyków kontra ogromna planeta podkreślają pustość i kruchość naszej egzystencji. Jedynym naszym schronieniem jest wyobraźnia, nadzieja i ułuda. Depresja natomiast jest poznaniem tej prawdy, że za kurtyną nie ma reżysera. W takim razie każdy zdrowy człowiek żyje w kłamie, karmi się wyobraźnią. W takim sensie film jest apoteozą depresji, melancholii.

Druga moja interpretacja jest dosyć odważna: nadchodząca katastrofa to wytwór wyobraźni Justine. Podczas wesela mówi, że widzi siebie splątaną kłączami, i faktycznie była splątana wszystkimi zależnościami międzyludzkimi które chciała z siebie zrzucić i zniszczyć (dlatego seks z kuzynem szefa), jednak obraz ten widzimy na początku w prologu. W prologu widać sceny które nawiązują do późniejszej akcji, jednak nie mamy w filmie bezpośrednich do nich odniesień. Może być tak, że prolog jest jej 'wizją' (szczególnie ze Justine miała nadprzyrodzone zdolności). Być może jest to jej jakieś sekretne marzenie, aby Ziemia została zniszczona. Może też tak rozumie swoją melancholię. Jako pędzącą zagładę na wszystko co w jej życiu się przydarzyło zdarza i będzie się dziać. Jako rzecz ostateczną. Pozbawioną Boga, pozbawioną litości i współczuć.
 
 
Thief 
użytkownik zbanowany


Dołączył: 01 Wrz 2011
Posty: 93
Skąd: Skądinąd
Wysłany: 2011-09-23, 17:14   

Dla mnie Von Trier skończył się na "Dancer iIn The Dark". Jest to film, który łapie za gardło, za jaja czy za to, kto co tam ma, ściska i nie puszcza. Genialnym jak dla mnie punktem wyjścia, było połączenie dwóch, zdawałoby się nie przystających do siebie światów, tego z wyobraźni Selmy, kwitnącego i radosnego niczym z "Dźwięków muzyki" Wise'a oraz realu, realnego do bólu nie przynoszącego ukojenia plus genialna Bjork, która zagrała w filmie po raz pierwszy i ostatni. Jest to film tak przejmujący, tak wkręcający się w widza, że obejrzałem go tylko raz i nie mam odwagi oglądać go ponownie, nie dlatego, że jest zły, tylko, że jest za dobry.

Z "Melancholią" jest zupełnie inaczej. To już tylko maniera Von Triera, w gruncie rzeczy pusta, do bólu stereotypowa. Film nie zaskakuje kompletnie w niczym. Patrząc na poster filmu, wyobrażałem sobie jaki będzie i okazało się, że równie dobrze mogłem go wcale nie oglądać, ponieważ otrzymałem dokładnie to czego oczekiwałem a jako widz uwielbiam być zaskakiwany. Jest to film o cierpiącej dziewczynie, więc dziewczyna cierpi w najbardziej banany sposób jak to tylko możliwe. Jest to film o dziewczynach, które się boją, więc dziewczyny boją się najbardziej banalnie jak tylko się da. To film o toksycznej rodzinie, więc rodzina jest toksyczna na zasadzie wzajemnego obrażania się, no bo jak inaczej? Na dodatek Von Trier na konferencji kpi sobie ze wszystkich i pewnie również z samego siebie, przez co jego ostatnie dzieło zyskuje podwójny cudzysłów. Dziewczyna cierpi ale pięknie cierpi, to film o cierpieniu ale piękny film.
Przeestetyzowany bzdet kompletnie nie przystający do rzeczywistości. :fingerno: :fingerno: :fingerno:
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2011-11-19, 22:42   

Pierwsza "weselna" część tego filmu to wymęczone przeciętniactwo - 1425451 wariacja na temat familijnej uroczystości rozszerzającej pęknięcia w rodzinie, bez jakiejkolwiek zapadającej w pamięć sceny (przekraczanie mostu się nie liczy, bo ten fragment nabiera mocy później), ogólnie całość zostawiła mnie z wrażeniem, że von Trier zakontraktował gwiazdorską obsadę przed napisaniem scenariusza i każdemu musiał dać pięć minut, a trudno byłoby to zrobić w kameralnej części drugiej...

Która jest GENIALNA. Fantastyczny klimat niepewności (najpierw) i nieuchronności (później), mnóstwo fenomenalnych scen (wschód planety i nagłe przebudzenie się ptaków - brak mi słów), świetne aktorstwo, reżyseria, wszystko. Gdyby całość trzymała poziom części drugiej, dałbym dychę, tak to sami sobie wyciągnijcie średnią między 10 a 4...

I żeby nie było - rozumiem koncepcję zestawienia końców świata "osobistego" z "globalnym", rozumiem również zestawienie reakcji sióstr na obie te sytuacje. Ale do części pierwszej nic mnie nie przekona, uważam ją za wyjątkowo nieudaną.

Ale summa summarum - najlepszy film Larsa od lat.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2011-11-20, 03:00   

Druga część jest zdecydowanie lepsza od pierwszej, ale aż tak niskiej noty bym jej nie wystawił. Kiedy Trier skupia się na Claire to wydaje mi się że Justine też bardzo dużo zyskuje, Dunst daje tam, paradoksalnie, dużo większy popis aktorstwa niż w "swoim" czasie ekranowym.

Ogromnie podobały mi się 2 sceny w filmie. Pierwsza gdy Justine i Claire po raz drugi próbują przejechać przez most oraz moment gdy Dunst leży nago nad brzegiem rzeki. Ta druga przypomina trochę "Antychrysta", ale była dla mnie najmocniejszym emocjonalnie momentem "Melancholii".
Przez pierwszą godzinę zastanawiałem się skąd wzięła się dla niej ta nagroda w Cannes, ale potem wszystko wychodzi. Jej gra aktorska podsuwa mi taką małą interpretację, że może pierwsza część filmu była tak naprawdę nieważna, że miała na celu pokazanie jak się sprawy mają, była takim prologiem, a prawdziwa "Melancholia" zaczyna się dopiero gdy kamera skupia się na Claire. Po prostu bez weselnego wstępu późniejsze zachowanie Justine nie miałoby dla nas takiego sensu i wydźwięku. Jak dla mnie Dunst film ukradła (nie odmawiam świetnej roli Gainsbourg :love: ) i zrobiła to wtedy kiedy zeszła na drugi plan.

Ode mnie mocne (i kilka razy przemyślane) 9/10.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2011-11-20, 11:04   

mr Orange napisał/a:
Dunst daje tam, paradoksalnie, dużo większy popis aktorstwa niż w "swoim" czasie ekranowym
Dokładnie. I pokazuje depresję z mniej ogranej strony niż brak social skilla i umiejętności wtłoczenia się w Formę.

mr Orange napisał/a:
Pierwsza gdy Justine i Claire po raz drugi próbują przejechać przez most oraz moment gdy Dunst leży nago nad brzegiem rzeki.

jak dla mnie te sceny z mostem są kluczowe,obrazują kolejne etapy zmian bohaterek. Rewelacja jak dla mnie, bez łopatologii i z pomysłem. Co do nagiej Dunst - mnie nie porwało. Takie tam artsy - fartsy, sztuka dla sztuki i ładnych obrazków. podobnie jak (fatalny) prolog.

mr Orange napisał/a:
może pierwsza część filmu była tak naprawdę nieważna, że miała na celu pokazanie jak się sprawy mają, była takim prologiem, a prawdziwa "Melancholia" zaczyna się dopiero gdy kamera skupia się na Claire

Trochę tak, ale to chyba było również ukazanie różnic w zachowaniu bu sióstr. W pierwszym przypadku mamy typową Formę, Justine nie potrafi się w nią wtłoczyć, świruje, zaś Claire czuje się jak ryba w wodzie organizując i ustawiając wszystko. W przypadku końca świata jedynie melancholiczka ma dość wewnętrznej siły, by odejść z godnością, pomagając przy tym siostrzeńcowi i siostrze.

I jeszcze jedna sprawa - Kefir zaliczył tu najlepszą rolę od wielu, wielu lat (od czasu Dak City?). Świetne studium złudnej nadziei i pokrywania paniki radosnym entuzjazmem.
 
 
DaRiA 
świeżak



Wiek: 26
Dołączyła: 22 Lut 2012
Posty: 11
Skąd: wlkap
Wysłany: 2012-02-22, 13:05   

mr Orange napisał/a:
Druga część jest zdecydowanie lepsza od pierwszej, ale aż tak niskiej noty bym jej nie wystawił. Kiedy Trier skupia się na Claire to wydaje mi się że Justine też bardzo dużo zyskuje, Dunst daje tam, paradoksalnie, dużo większy popis aktorstwa niż w "swoim" czasie ekranowym.
.

Zgadzam się z powyższym.

No rzeczywiście piękny koniec świata. Jeśli koniec świata może być piękny. Ten był. Znakomity film. Można wręcz fizycznie poczuć tą depresję płynącą z ekranu. W kinie na dużym ekranie się niemal jej doświadcza. :fingerok: :fingerok:
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-11-25, 20:04   

Musiałam nieco rozcieńczyć tą niezdrową dawkę depresyjnych klimatów zanim dociągnęłam film do końca. Tak więc seans z dziesięciominutową przerwą dla zdrowia psychicznego.

Wszystko zostało już w zasadzie powiedziane.
Spoiler:
Mnie najbardziej oczarował proces w trakcie którego Justine zaczęła "stawać się" zagrożoną planetą. Wszystkie etapy tej zmiany: od umiarkowanego optymizmu, wewnętrznego postanowienia by trwać i poddać się cyklowi życia, przez świadomość bycia skazanym na inność, odrętwienie w obliczu zagrożenia po ostateczne pogodzenie się z losem, wykazanie siłą i przyjęcie wyroku - pięknie zagrane przez rewelacyjną Dunst

Moment w którym Justine flirtuje z "Melancholią" jakby czekała na koniec i uwolnienie - wszystko to w świetle dwóch ciał niebieskich. :love: Film piękny wizualnie, napakowany znanymi nazwiskami; mistrzowsko rozegrany pomiędzy dwoma wspaniałymi aktorkami.
 
 
Wielka Pani 
bywalec



Dołączyła: 20 Mar 2012
Posty: 160
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-01-02, 09:55   

Lesze to od tego gniota "Antychrysta", ale i tak mnie nie powaliło. Wizualnie i muzycznie rzeczywiści przyjemne dla oka, momentami można się zachwycić. Ale jeśli idzie o przesłanie, to jakoś do mnie nie trafia.
 
 
Mallorie 
świeżak



Wiek: 29
Dołączyła: 01 Cze 2014
Posty: 21
Skąd: Piła
Wysłany: 2014-06-01, 12:22   

Uwielbiam ten film. To było moje pierwsze spotkanie z Larsem von Trierem. Czegoś takiego w życiu nie widziałam. Piękny wizualnie, z dobrze dobranymi nawiązaniami do kultury (Wagner, malarstwo) "kosmiczny" dramat. Podoba mi się też, że ukazana w tym filmie depresja jest inna niż wszystko co o tej pory na ten temat obejrzałam - jakoś tak bardziej od wewnątrz, emocjonalnie, zamiast liźnięcia tematu po wierzchu. Ciężko mi skomentować mój stosunek do przesłania - czasem po prostu coś w człowieku "zagra", coś pasuje, aż się chce nalepić na to etykietkę "moje" ;) Melancholia jest taka "moja".

Rozumiem jednak, że nie wszystkim spodoba się powolne tempo i że dla niektórych będzie to "pseudointelektualna bzdura".
Nie jest to broń boże film "dla wybranych", lepszych itp., ale na pewno niezupełnie dla wszystkich, bo po prostu ma taką tam swoją specyfikę.
 
 
lynchlover 
świeżak



Dołączyła: 14 Maj 2015
Posty: 5
Skąd: łódź
Wysłany: 2015-05-14, 21:25   

Jeden z gorszych filmów Von Triera. Melancholia niestety odbiega od wcześniejszych (tak lubianych przeze mnie) produkcji reżysera. Idioci przy niej to mistrzostwo świata.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u