FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Wymyk
Autor Wiadomość
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-11-24, 21:28   Wymyk

Wymyk
reż. Greg Zgliński (Polska 2011)

Historia dwóch braci - Alfreda i Jerzego - którzy w trakcie podróży kolejką podmiejską są świadkami brutalnej napaści na młodą dziewczynę. Jerzy bez namysłu staje w obronie kobiety, natomiast Alfred zawodzi - bojąc się o własną skórę reaguje poniewczasie i staje się biernym świadkiem tragedii młodszego brata...

No właśnie, mam pytanie do tych, ktorzy zobaczą ten film. Czy Alfred (Robert Więckiewicz) popełnił wobec brata Jurka (Łukasz Simlat) grzech tchórzostwa (jeśli taki jest) czy bardziej grzech świadomego zaniechania. I który z nich osądzilibyście jako cięższy?

Jak to mówią mądrzy ludzie? Z rodziną najlepiej wychodzi sie na zdjęciu. Już Kain, który dawno temu zabił Abla, udowodnił, że nie ma trudniejszej miłości od miłości braterskiej. Nie chcę, ale muszę kochać brata swego...

Bracia Alfred i Jurek prowadza wspólnie firmę, serwer, telewizja kablowa te sprawy... Z krótkiej, bardzo sprawnie przeprowadzonej charakteryzacji (kilka scenek i dilaogów) dowiadujemy sie, że Jurek niedawno, po śmierci żony, wrócił z USA, wraz z dwójką dzieci, w rodzinne strony, by pomóc bratu prowdzić firmę przejętą po ojcu, który jest po ciężkim udarze mózgu. To na Alfreda, który został na miejscu, spadł cały trud opieki nad ojcem, plus obawa związana z utrzymaniem firmy. Zaczynają się rodzić między braćmi, a szczególnie ze strony Alfreda, żal, pretensje.. Tym bardziej, że brat Jurek, jako człowiek obyty w świecie i z nowymi technologiami, chce wprowadzić w firmie rewolucyjne zmiany. Alfred, nie dosyc, że czuje sie pokrzywdzony przez los, to jeszcze czuje się gorszy, urażony szarogęsieniem się brata. Jest na niego totalnie wkurzony. Co widać już w pierwszej bardzo mocnej scenie filmu.
Za jakiś czas fatalny zbieg okoliczności sprawi, że Alfred może zechce odegrać się na bracie, niestety, nie przewidzi konsekwencji swego czynu, a raczej braku czynu.

Ten film jest świetny głównie z tego powodu, że dzięki scenariuszowi i kreacji Więckiewicza, nie jesteśmy w stanie do końca jednoznacznie ocenić postawy Alfreda, czy jest zły czy dobry (ujmując najprościej), czy przechodzi pewne przemiany, czy może je udaje, by uratować swój związek z żoną i pozycję w rodzinie.
Narazie już nic więcej nie piszę, polecam ten film, podnoszę ocene z 7 na 8 (ze względu na problem, sposób jego ujęcia i grę Więckiewicza).

Przypomina mi inne filmy o życiu rodzinnym, Zanussiego "życie rodzinne", czy "Brzezinę" Wajdy. Konflikt jaki zawsze istnieje między rodzeństwem, tym które zostaje na tzw. ojcowiźnie a tym, które wyjeżdża hen w dal i umywa ręce od wszsytkiego co zostawia w domu, a po powrocie, z jakichś powodów, dziwi się, że nikt mu się nie rzuca pod nogi z wdzięczności, może z wyjątkiem stęsknionych rodziców.
Oglądajcie i dyskutujcie. /Film otwierają i zamykają naprawdę dwie super sceny (początek - wyścig i koniec - spojrzenie brata na brata)/.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2011-11-24, 23:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Hi Way 
filmożerca



Dołączył: 16 Maj 2010
Posty: 1292
Skąd: z dupy
Wysłany: 2012-04-04, 17:38   

Nie wiem czy Alfred popełnił grzech (choć sam siebie o to obwiniał), raczej strach go sparaliżował (zdarza się) , speniał i tyle. Jurek sam sobie jest trochę winny , to taki obrońca uciśnionych , nie musiał się mieszać ...
Można sobie gdybać co by było gdyby, jeden wstawił się za drugim , lub gdyby wogóle się nie wychylali , dobry niby prosty film a jednak nie daje spokoju. 7/10
 
 
Nomand 
świeżak



Dołączył: 01 Mar 2012
Posty: 2
Skąd: Z krainy kredek
Wysłany: 2012-05-18, 01:04   

Miałem przyjemność obejrzeć ten film, jestem nieco rozczarowany bo liczyłem na coś więcej... Moim zdaniem Alfred celowo nie wstawił się za brata.
Mimo wszystko, niesamowita rola Więckiewicza oraz przyznaje że ta końcowa scena "spojrzenie" jest super. Film daje dużo do myślenia. 7/10
 
 
K. 
filmożerca



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1133
Skąd: Westpommern
Wysłany: 2012-05-21, 02:04   

Nomand napisał/a:
Moim zdaniem Alfred celowo nie wstawił się za brata.

Spoiler:

Na początku owszem, potem już nie mógł.



Solidny film.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-02-08, 18:23   

Film znakomity przez to, że porusza szereg ciekawych i kontrowersyjnych tematów. Mam jednak do niego kilka zastrzeżeń; jest miejscami trochę niewiarygodny i czasami wydaje się być lekko podciągnięty pod postawioną tezę.

Najpierw o znakomitościach. Da się z niego wyłuskać kilka bardzo ciekawych, mocnych i dających do myślenia tematów.

Po pierwsze, film odważnie i całkiem przenikliwie podchodzi do tematu relacji w rodzinie, w której wedle panujących standardów ludzie powinni się kochać, wspierać, pomagać sobie itd. Ujmując w skrócie, jest w niej miejsce dla samych miłych rzeczy. ;] Jeśli nawet występują jakieś kwestie sporne, to owszem, mogą być, ale w zdrowej, kochającej się rodzinie, powinny być omawiane i rozwiązywane. Taka jest teoria, ale krótki ogląd i pogląd pokazuje, że praktyka bywa trochę inna. Zawiłe relacje, związane z nimi kompleksy, poczucie niesprawiedliwości, urazy sięgające czasami wczesnego dzieciństwa potrafią się nawarstwiać, a wskutek zmieniających się okoliczności i kolejnych tarć konflikty zaostrzać i nie zawsze jest tak, że ludzie bliscy są sobie najbliżsi i najmilsi. Mogą być właśnie dla siebie czasem i w niektórych kwestiach najdalsi i najgorsi. I to pomimo tego, że ostatecznie zazwyczaj osoby w rodzinie się kochają (w filmie nie jest to jednoznaczne).

Drugi temat, ściśle powiązany z pierwszym, obraca się wokół kwestii działań impulsywnych, nie do końca przemyślanych i nie do końca kontrolowanych. Jak by nie było, człowiek pomimo całej swojej wspaniałości, inteligencji i faktu posiadania kultury, nadal pozostaje zwierzęciem, tyle że cywilizowanym. Tak też w pewnym, fatalnym dla siebie i dla innych w skutkach momencie reaguje Fred (ale nie tylko on, o czym zaraz, w następnym akapicie). Widz od pierwszych momentów zostaje wciągnięty w całą sytuację rodzinną i sprawę widzi bardziej z punktu widzenia Freda, tak że ma okazję bliżej się przyjrzeć jego pobudkom i go zrozumieć. I to się wszystko pięknie pod względem psychologicznym zazębia.
Spoiler:
Konflikt między braćmi, głęboko sięgające animozje. Też w tym, co wygarnia szczerze bratu Fred jest wiele racji. Co więcej, ten drugi przyznaje mu wiele racji, ale Fred jest nadal zły, uparty, napędza go urażona duma i własne ambicje. I w kulminacyjnym momencie łatwo się domyślić czego Fred chciał, a zarazem trochę nie chciał; żeby jego brat dostał ze dwa razy w mordę, po czym by się może nawet ładnie ze sobą dogadali. I tak, niespodziewany przypadek mógł sprawić, że negatywne emocje Freda zostałyby w dość niecodzienny sposób rozładowane, ale niestety - sprawy idą o wiele za daleko. Czego sobie Fred prawdopodobnie nie wyobrażał w nawet najśmielszych fantazjach.


Trzeci temat, luźno, ale i przewrotnie powiązany z tematem drugim, być może najwyraźniej zaakcentowany w filmie, porusza kwestię tego, jak ludzie potrafią łatwo oceniać i wypowiadać pochopne sądy na temat innych. Więcej, potrafią człowieka zwyczajnie zgnoić. Zachowują się w tym identycznie głupio i impulsywnie, jak Fred. Ale tym razem wszystko to pod pod otoczką kultury i obrony polskiego obyczaju. Tu, kulminacyjna jest scena w kościele. Świetna i moim zdaniem najlepsza w całym filmie.

Pod względem aktorskim mucha nie siada. Kolejna znakomita rola Więckiewicza - w takiej odsłonie go jeszcze nie widziałem. Świetnie wypada też Gabriela Muskała, żona Freda, ale siłą rzeczy miała tu trochę mniej do pogrania. Co sie działo z tą aktorką ja nie wiem i dlaczego ją widziałem ostatnio w jakiejś bardziej znaczącej roli w 1999 roku, w "Królowej Aniołów"... Reżyseria jest po prostu dobra, niczym nie wyróżniająca się, solidna.

Najdziwniej jednak wypada scenariusz, bo z jednej strony jest znakomity (j.w.), ale z drugiej strony nie ustrzegł się dwóch błędów, w tym jednego poważnego i z logiką oraz prawdopodobieństwem kłócącego się.
Spoiler:
Po pierwsze, jak to się w ogóle stało, że krąży sobie filmik w internecie o tym, jak kilku wyraźni ukazanych chłopaczków wyrzuca faceta z pociągu, a policja NIC!, nikt nie donosi, sprawa stoi w miejscu i dopiero Fred musi wziąć sprawy w swoje ręce! :zalamka
Po drugie, choć to bardzo ciekawy temat i dobrze, że wzięto pod lupę bezlitosny społeczny ostracyzm, brak empatii, ludzkie okrucieństwo, ale z drugiej strony jakby nie do końca kupuję to, że Fred - nie wśród społeczności, ale wśród bliskich - nie mógł znaleźć absolutnie ANI JEDNEJ osoby, u której znalazłby zrozumienie. Ostatecznie mogę to przyjąć, ale i tak wydaje mi się to z lekka podciągnięte pod założoną tezę.


Pomimo drobnych wad, z pełną odpowiedzialnością polecam. Film krótki i treściwy, dający do myślenia. Ktoś gdzieś w www porównał go do wczesnego Kieślowskiego (tego z Dekalogu) i myślę, że coś w tym jest.

8,5/10
 
 
 
soofmu 
świeżak



Wiek: 22
Dołączył: 15 Lip 2013
Posty: 7
Skąd: Radomsko
Wysłany: 2013-08-04, 19:23   

Wymyk przedstawia historię ciekawą, dość intrygującą, ale dla mnie za mało porywającą. Nie nudziłem się podczas trwania filmu, jednak czegoś mi w nim zabrakło. Jakiegoś mocniejszego zwrotu akcji, który mógł bardziej przyciągnąć moją uwagę. Nie licząc niektórych elementów fabuły, które zdawały się być naciągane (m. in. zrozumienie wśród rodziny, o którym pisał jaz) scenariusz jak najbardziej na plus. Od strony aktorskiej na pierwszym plan wysuwa się Więckiewicz, który kolejny raz pokazał klasę udowadniając, że jest jednym z najlepszych polskich aktorów. Oprócz niego nikt nie zapisał się w mojej pamięci. Polecam głównie ze względu na tematykę, z którą w kinie, przynajmniej ja, spotkałem się pierwszy raz.
 
 
piotrs71 
świeżak



Wiek: 46
Dołączył: 16 Wrz 2015
Posty: 25
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2015-09-16, 17:56   

Witam !
Film niezły, wart obejrzenia chociaż nie rozreklamowany.
Po obejrzeniu zastanawiałem się , jak zachowałbym się w podobnej sytuacji...... i szczerze mówiąc nie znalazłem odpowiedzi do dzisiaj .
Dobra gra aktorska, końcówka trochę rozczarowuje, liczyłem , ze Jurek (p. Ł. Simlat) przeżyje.
Polecam .
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u