FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Musimy porozmawiać o Kevinie
Autor Wiadomość
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2012-10-14, 12:51   

Dużo już zostało powiedziane o Kevinie, jego matce i ojcu. Aczkolwiek chciałbym wrzucić swoje 3 grosze do rozmowy. Trzeba na wstępie zaznaczyć, że jest to tylko film
, więc obok rzeczywistych mechanizmów pojawiają się po prostu czysto filmowe tricki i hiperbolizacje.

jaz napisał/a:
film mam formę realistyczną od początku do końca przez co to wszystko wypada właśnie nie modelowo, a realistycznie i jako takie nie jest przekonujące, przynajmniej jeśli chodzi o postać Kevina


parineeta napisał/a:
Znam wiele dzieci niechcianych wychowywanych w patologicznych rodzinach gdzie alkohol lał się strumieniami a dzieci chodziły głodne i brudne a jednak wyrośli na przyzwoitych ludzi.


Zgadzam się z jazem, że film wypada nierealistycznie i trochę nieprzekonywająco. Myślę, że film jest trochę przesadzony z również z tych względów, które napisała parineeta. Powiedzmy sobie szczerze, gdyby taka rodzina wychowywała dziecko w rzeczywistości, ono mogłoby mieć problemy ze sobą (depresja, narcyzm itp) aczkolwiek nie jest to bezpośredni powód powstania dziecka-demona, tak demona, bo tak ono jest przedstawione w tym filmie.

Dlatego pierwszym pytaniem, które stawia ten film jest jak bardzo wpływa wychowanie a jak biologia na kształtowanie osobowości człowieka. Niezależnie jaką Eva była matką, starała się pokochać swojego syna, nie zostawiała go na pastwę losu czy specjalnie go zaniedbywała. Ot, nie umiała kochać, co nie jest takie wcale rzadkie u młodych matek. Dzieciak według mnie musiał mieć jakiś wewnętrzny pęd do zła, żeby na przekór temu co widzi tak maltretować swoją matkę. A na pewno widziało starania swej matki, jej wewnętrzne cierpienie i niemoc, gdyż Kevin był dzieciakiem bardzo inteligentnym i manipulacyjnym (a skoro manipulował to musiał umieć wychwycić postawy oraz emocje swych rodzicieli).

Jednak przyjmując wersje reżyserki można spytać się czemu do tego doszło oraz co można było zrobić żeby zaradzić wydarzeniom. Każdy członek (oprócz Celii) nie był bez winy, ale tak jak wspomniałem, postawy rodziców nie były patologicznie, i oni sami wg mnie nie byli patologiczni. Matka nie umiała pokochać swego syna (nie dziwie się w sumie), Kevin był dla niej "przyzwyczajeniem", powinnością, przykrym obowiązkiem, które odciąga ją od swej pasji. Ale powiedzcie mi co jest lepsze - udawana miłość, czy powiedzenie Kevinowi wprost, szczera z nim rozmowa: "Kevin, nie mogę Cię pokochać"? Lepiej się zmuszać, zachowywać pozory, czy pójść w bardzo bolesną szczerość. Teraz pojawiło mi się taki wytłumaczenie, że Kevin chciał sprawdzić jak daleko posunie się jego matka w udawaniu miłości do niego, w zaprzeczaniu, że go kocha i jest dobrą matką, że coraz to wymyślał gorsze sposoby jej testowania - i ostateczny test w postali strzelnicy w szkole. Cały ten proces potęgował fakt, że Eva bardzo się wewnętrznie karciła, że nie kocha swego dziecka, że jest zła matką, bo była ogólnie osobą która lubi sama się karcić i być karcona przez innych.

Wyraźnie jest to pokazane w scenie gdy Eva dostaje w twarz od matki pokrzywdzonej. Eva nie oddaje, nie robi nic oprócz ucieczki, a nawet nie pozwala sobie na przyjęcie pomocy z zewnątrz. "Tak jestem zła matką i należy mi się". Więc ten film jest także o asertywności, akceptacji tego co jest trudne.

Ale dla mnie głównie ten film jest o wytyczaniu granic. Film stawia kłam dla bezstresowego wychowania. Kevin nie był nigdy skarcony za swoje zachowanie, więc rozhulał się w swoich praktykach niszczenia psychiki matki. Razy jedyny, gdy matka niechcący łamie mu rękę, o dziwo przestaje nosić pieluchę i niejako docenia matkę jako osobę, która postawiła granice. Później następuje scena z czytaniem bajki, która jest o tyle kluczowa o ile jest to jedyna scena gdzie dziecko odwraca role - przytula się do matki słucha się jej, a lekceważy ojca. Ojciec był podobny do Evy bo także nie karcił syna, a wręcz go nagradzał za złe czyny (scena gdy rodzi się Celia). Ważnym jest też samo zdanie Kevina z więzienia, gdzie mówi jak wychowuje się koty. Te zdanie można rozumieć niejako jako wielką chęć Kevina do tego, aby te granice dobra i zła w jego domu były, że i jemu było bardzo nie wygodnie w takim bezstresowym wychowaniu. Kevin swoich wartości nauczył się z telewizji. Skoro ludzie oglądają zabójców i psychopatów, to może jest to coś dobrego?

Na koniec chciałbym dodać moją dziwną obserwację. Rodzice Kevina byli ... brzydcy. Eva i ojciec Kevina (Franklin?) nie mają urody, a sam Kevin jest... ładny, nie przystojny ale ładny w trochę damskim sensie. Może to był celowy zabieg reżysera by od razu zakomunikować, że Kevin jest "inny", bardziej wrażliwy oraz to gdzie stoi umowny front wojny pokoleń.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-11-07, 17:51   

http://www.filmweb.pl/fil...eksie+p,1795453

Analiza z gatunku: miszcz napisał.

:zalamka :klaszcze: :lolokopter:
 
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2012-11-08, 16:26   

Ja bym powiedział, że ich relacja była bardzo silna a syn chciał mieć swoją matkę na wyłączność (nie ważne, że w negatywnym sensie, bo jest cienka granica od nienawiści do miłości), nie widzę tutaj seksualnych podtekstów w tej relacji. Ale co ja tam wiem ;p
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-11-08, 17:10   

ten z filmwebu napisał/a:
O co chodzi w tym filmie? Z punktu psychoanalitycznego odpowiedź wydaje się łatwa. Problem tkwi w fazie lustra, która nigdy nie dokonała się w pełni, zatrzymała się w momencie przechodzenia w porządek symboliczny...


Teraz już wiem o co chodzi w tym filmie. :nigga:
 
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2012-11-08, 17:25   

Tez zareagowałem wtf ale nie wypowiadam się, nie jestem znawca psychoanalizy. W każdym razie film czerpał z niej garściami a dokładnie z podejścia psychodynamicznego. Who knows. Ja byłem na filmie wraz z dyskusją z psychoterapeutą i żadne z przytoczonych przez pana z filmweba teorii nie padły.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-11-08, 21:24   

Duzeom napisał/a:
Tez zareagowałem wtf ale nie wypowiadam się, nie jestem znawca psychoanalizy. W każdym razie film czerpał z niej garściami a dokładnie z podejścia psychodynamicznego. Who knows.


I know. Nie trzeba być znawcą psychoanalizy żeby widzieć, jaki to pretensjonalny bełkot. Zresztą to nie pierwszy tego typu tekst tego gościa na fw, ma "lepsze".

Film czerpał garściami z książki i to, że zarówno książka, jak i film ilustrują sprawy, które można rozpatrywać pod kątem psychologicznym, nie znaczy jeszcze, że można napisać "Z punktu widzenia psychologii Lacana film jest łatwy i chodzi o fazę lustra, a jak syn strzelał z łuku, to tak naprawdę realizował swe falliczne fantazje o seksie ze swoją mamą". Łorety. :zalamka

Z psychodynamicznego piszesz - ok. W równym stopniu z systemowego, bo relacje rodzinne matka-syn-ojciec-syn-matka były nieprawidłowe na pierwszy rzut oka, ale czy to znaczy, że lepiej jest tak "mądrze" teoretyzować o Lacanie, niż pisać normalnie o żywych bohaterach na ekranie? Ale łotewer, jakiś zły dzień miałem i mnie wkurzył i rozbawił ten tekst, a w sumie co mnie to. :adhd:
 
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2012-11-08, 23:35   

hehe warto zauważyć, że inni ludzie to podchwycili :pukpuk:
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2014-10-31, 14:29   

Ostatnio, po dlugim namysle, kupilam "Musimy porozmawiac o Kevinie", dodam w ciemno, bo wiedzialam jedynie kto w nim gra. I na cale szczescie nie zawiodlam sie. Tamatyka poruszona w filmie idealnie wbija sie w kilkulutnia fale strzelanin w szkolach. Koncowa scena, gdzie matka ( Tilda) sklada wyprana koszulke syna-mordercy do odtworzonego jak od kalki jego pokoju z rodzinnego domu powala i zmusza do myslenia. Malo jednoznaczne relacje miedzy matka i synem, jawia sie tu jako wielowymiarowy obraz wzajemnych pretensji, oskarzen i swego rodzaju toksycznej milosci, ktora wykracza daleko poza rodzicielskie uczucia. Jak dotad nie zrozumialam tego filmu do konca, ale zeby to uczynic, potrzebny jest jeszcze jeden lub dwa seanse...
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2014-11-01, 19:46   

Ula87 napisał/a:
wbija sie w kilkulutnia


Ke??

Książka przeznakomita i lepsza znacznie bardziej niż film. Niedługo (już po książce) obadam film ponownie.
 
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2014-11-02, 00:01   

Przepraszam, literowka - KILKULETNIA powinno byc. Moj blad ;)
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u