FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Skóra, w której żyję
Autor Wiadomość
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-01-18, 23:43   Skóra, w której żyję

Skóra, w której żyję / La Piel que habito
reż. Pedro Almodóvar (Hiszpania 2011)

Najnowszy film Pedro Almodóvara, niekwestionowanego mistrza współczesnego kina. Po raz pierwszy w swojej karierze twórca "Wszystko o mojej matce" sięgnął po materiał literacki i przygotował scenariusz na podstawie powieści "Tarantula" Thierry'ego Jonqueta. Książka opowiada o chirurgu plastycznym, który trzyma w zamknięciu w swoim mieszkaniu piękną Ewę. Kim jest tajemnicza kobieta? Jakie stosunki łączą ją z lekarzem? Prawda okaże się bardziej szokująca niż najśmielsze przypuszczenia. O "Tarantuli" krytycy pisali, że to Markiz de Sade i Jean-Paul Sartre w jednym, więc thriller na jej podstawie, ma szansę stać się jednym z najbardziej szokujących filmów w dorobku Almodóvara. [opis dystrybutora]

Najnowszy film Almodóvara z pewnością mocno zaskakuje. Ja bym nawet powiedział, że szokuje. Jest niespodziewanie perwersyjny, mroczny i niepokojący. Spodziewałem się jakiegoś wysmakowanego, europejskiego kina z nutą niezbyt nachalnej erotyki, tym czasem dostałem mocny, ocierający się momentami o pornografię thriller. Reżyserowi udało się zbudować niesamowite napięcie, które miota widzem tym bardziej, im bardziej się w ów film zagłębia. To takie trochę uczucie, że to co widzimy nas z jednej strony odrzuca ale z drugiej jest na tyle intrygujące, że oglądamy dalej.

Scenariusz jest adaptacją powieści, o której jak mówi nam dystrybutor krytycy pisali "Markiz de Sade i Jean-Paul Sartre w jednym" (i przyznam, że mimo iż jej nie czytałem, to po tym co widziałem jestem skłonny im uwierzyć).

Należy też nadmienić, że tzw. warsztat jest szalenie mocną stroną tego filmu. Widzimy tu emocje, widzimy szaleństwo i perwersyjną namiętność. Każda scena niemal ocieka skumulowanym w niej napięciem. Rzeczy, które pokazać niełatwo, a popsuć jeszcze prościej. I trzeba przyznać Almodóvarowi, że zagrał na tym fortepianie po prostu koncertowo. Po skończonym seansie czułem się jakby ktoś na mnie zwymiotował, a później przygotował ciepłą kąpiel i wręczył pachnące kwiaty. Zostałem porządnie wychłostany. Na przemian zimną i gorącą wodą. Film jest chory - to pewne ale moim zdaniem jest też co najmniej niebanalny. I głównie za to tak wysoka nota.

Ocena: 9/10 (ale uprzedzam - nie każdemu się to spodoba, część z was pewnie nawet nie dotrwa do końca seansu; sam nawet miałem taką pokusę ale ostatecznie cieszę się, że nie wymiękłem i dociągnąłem do finału).
 
 
kulka 
koneser



Dołączyła: 15 Lut 2011
Posty: 619
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2012-01-19, 00:09   

BM napisał/a:
. Po skończonym seansie czułem się jakby ktoś na mnie zwymiotował, a później przygotował ciepłą kąpiel i wręczył pachnące kwiaty. Zostałem porządnie wychłostany. Na przemian zimną i gorącą wodą.


Mi pozostaje Ci pozazdrościć tego duchowego SPA i emocji - bo mi nie zostało to dane - ja po skończonym seansie czułam jakby nade mną ktoś drwił i śmiał się - że jak snobka obejrzałam historię, która - gdyby nie była sygnowana nazwiskiem reżysera i głównych aktorów - przepadłaby bez echa i zarosła kurzem. Ale ja jestem widzem niewyrobionym i być może to jest główna przyczyna tego, że mnie ten film kompletnie nie przekonał.

Żałuję, bo chciałabym takich odczuć jak BM. Dlatego też powstrzymam się od oceny.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2012-01-19, 00:45   

kulka napisał/a:
gdyby nie była sygnowana nazwiskiem reżysera i głównych aktorów - przepadłaby bez echa i zarosła kurzem.


Ale czy tak nie jest z większością historii? Dobre znikają bo nie mają nazwisk, a słabe przechodzą bo te nazwiska mają. Mi "Skóra..." się podobała, ale nie aż tak bardzo. Solidny film z niezłą historią, którą spokojnie sam Almodovar mógłby wymyślić, nieźle zagrany i poskładany - odpowiednie rzeczy wychodzą w odpowiednich momentach jednak chmura patologii jaka rozchodziła się na kampanią reklamową mi zespojlerowała zakończenie. Wiedziałem, że końcówka przekroczy zdrowy rozsądek i w ten sposób domyśliłem się zakończenia po kilkunastu minutach filmu. A propos tej patologii, to fajnie ją zaserwował Almodovar, mocno, ale bez przesady.
Dupy nie urwało, uczuć nie zbudziło żadnych, film po mnie właściwie spłynął (co uważam za minus bo A. w swoich mniej kontrowersyjnych obrazach mnie często szokował na kilka dni), ale wspominam seans dosyć pozytywnie.
7/10
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-01-19, 01:14   

mr Orange napisał/a:
Ale czy tak nie jest z większością historii? Dobre znikają bo nie mają nazwisk, a słabe przechodzą bo te nazwiska mają.


Yyyyy... nie? :)
Przykładem niech będzie ładny rok 2010, w którym to zostały docenione i nominowane do Oskara tak: "Prorok", "Gorzkie mleko" i "Sekret jej oczu". I stały sobie obok "Białej wstążki", a w tle majaczyło "Ajami". I Juan José Campanella wykosił Haneke. Kto?! Ktoś słyszał te nazwiska wcześniej? No ktoś na pewno tak, ale ja np. nie i gdzie tym reżyserom do Almodovara?
 
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2012-01-19, 01:33   

Jazu to że rzuciłeś parę filmów, które zostały docenione w tym roku o niczym nie świadczy. Ile jest super historii o których nigdy słyszeliśmy i nie usłyszymy bo robione są na zadupiach za niewielkie pieniądze? Kasa rządzi wszystkim, a my powinniśmy się cieszyć, że przynajmniej kilkadziesiąt z tych obrazów rocznie udaje się jakoś wyłowić i nam podrzucić. Druga sprawa, że ludzie bardzo często olewają filmy bo np. widz na nie nie pójdzie, bo to żydoskie, albo to chińczyki. Ilu reżyserów z Azji się puszcza w polskich kinach? Najpierw ktoś musi to gdzieś docenić i obsypać nagrodami na festiwalu, a kiedy miliony świetnych filmów czekają na swoją kolej dystrybutorzy wpuszczają do kin komedie romantyczne i kolejne akcyjniaki i ludzie na to chodzą i o tym rozmawiają i sobie polecają, a zapytaj na ulicy ile osób widziało "Proroka", lepiej, zapytaj się czy wiedzą w ogóle co to za film. Gdyby kina doceniły filmy docenione różnymi nagrodami to i znalazłoby się bardzo dużo ludzi, którzy by te filmy oglądali, ale przez to, że na plakacie nie ma nic co zachęciłoby przeciętnego zjadacza popkornu dystrybutor tego nie wprowadzi bo się nie opłaca. To, że my wiemy, że te filmu są, o czym są i czy są dobre to nie znaczy, że wszyscy wiedzą. A np. rewelacyjne "Burrowing"? Zobaczyłem, trochę pochwaliłem i nigdzie już nigdy nie trafiłem na najmniejszą nawet wzmiankę o tym filmie, ani w sieci, ani w TV, ani w gazetach. Tak samo "Dubel" - napiętnowany bo dokumentalny. Ludzie są zamknięci i oglądając film bez nazwisk czują się jakby wchodzili nago do ciemnego lasu.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-01-19, 10:43   

mr Orange napisał/a:
jednak chmura patologii jaka rozchodziła się na kampanią reklamową mi zespojlerowała zakończenie.

Jak ja się cieszę, że czasem nie oglądam trailerów. :)

Ten film to jeszcze coś, o czym nie napisałem wcześniej. To taka swoista zabawa w Boga. Frankenstein, dr. Moreau, etc. Wszystko to staje nam przed oczami gdy widzimy lekarza z pasją oddającego się swemu rzemiosłu (czy raczej szaleństwu). Co więcej - uświadamiamy sobie, że w dzisiejszych czasach nie jest to już żadne sci-fi. Transmutacja, zmiana płci, klonowanie, laboratoryjnie wychodowane organy... to wszystko już jest i złamanie kolejnych tabu w medycynie będzie zapewne tylko kwestią czasu. Dlatego dla mnie "skóra, w której żyję" to także po trosze ponowoczesne społeczeństwo, w którym dziś żyjemy. W dodatku jak pisał Zygmunt Bauman taka ponowoczesność jako swoiste źródło cierpień. Inkubator, w którym lęgną się wszelkiego rodzaju lęki, dewiacje i choroby psychiczne. Chciałoby się zadać pytanie - czy to aby jest środowisko dla człowieka tak do końca naturalne, czy raczej (parafrazując piosenkę Kofty) lepiej by nam było gdybyśmy jednak wrócili do "ogrodów"? ;)
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2012-01-19, 17:08   

Tak się dobrze składa, że akurat jestem w połowie bardzo niedużej książki pt. "Tarantula", która posłużyła Almodovarowi przy realizacji tego filmu. czyta się nieźle i ciekawie, z podziwem dla Pedra, jak to fajnie przełożył na ekran.
Jak narazie nie jestem ani trochę zgorszona. Żadna tam pornografia, żaden Sade. Najbardziej perwersyjny jest sam pomysł, a nie poszczególne sceny, które go ilustrują - zemsta, nienawiść, która przeradza się w miłość.
Ja byłam z filmu zadowolona, chociaż tez, podobnie jak Mr Orange, bardziej odpowiada mi Pedro w swych najwcześniejszych odsłonach, tych bardziej kolorowych.
Mr Orange, dlaczego o "Burrowing" piszesz dopiero teraz. Nie mogłeś wspomnieć przy "Dublu"? Ten film czeka u mnie już chyba ze dwa lata na zobaczenie.


EDIT: tak, jak pisze BM - fabuła filmu wcale nie jest taka nieprawdopodobna, chirurdzy plastyczni to najbardziej wzięci specjaliści (pewnie oprócz ginekologów i pediatrów). Mozna by ich sztukę wykorzystywać także w tym kierunku, jak w filmie, karanie gwałcicieli, robić z nich super kobiety i niech doświadczają tego co sami robili. :)

Odpowiadając na pytanie BM o ogrodach - jasne, że wracać, ja nigdy z nich nie wychodziłam, czego i innym życzę.
 
 
Beatriz 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 21 Lut 2012
Posty: 107
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2012-02-24, 20:27   

Kolejny niezwykle oryginalny i kontrowersyjny film Pedro Almodovara. Ostry i pociągający, nie sposób się oderwać od ekranu, a po skończonym seansie – żal, że to już koniec. Film jest w pełni almodovarowy, przewijają się w nim znane z twórczości Hiszpana motywy, pełno w nim perwersji, erotyzmu i groteski. Muzyka jest hipnotyzująca, od Conchy Buiki, śpiewającej na weselu, oczu oderwać nie mogłam. Nieskromnie dodam, że byłam na jej koncercie w ubiegłym roku ;) Concha wystąpiła we Wrocławiu w ramach festiwalu Ethno Jazz Festival.

Piosenka Buiki z filmu:
http://www.youtube.com/wa...feature=related

Film oceniam wysoko na 9,5/10.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-02-24, 20:59   

Beatriz napisał/a:
Muzyka jest hipnotyzująca (...)
http://www.youtube.com/wa...feature=related

Oj tak! :fingerok:

Btw - miło, że ktoś oprócz mnie w końcu należycie docenił wartość tego obrazu.

A właśnie... @Jazu - czy Ty w końcu obejrzałeś ten film czy nie?
 
 
roweropona 
świeżak



Dołączyła: 25 Lut 2012
Posty: 29
Skąd: wiesz?
Wysłany: 2012-02-26, 12:29   

Cóż mogę powiedzieć o Mistrzu Pedro? Jest genialny, kupuję go w całości. Filmy, które tworzy, zachwycają od podstaw. Każda minuta obrazu idealnie współgra z tematyką. Co prawda to prawda, Almodovar ma niezmienną stylistykę, lubuje się w zagadnieniach genderowych, zawiłych relacjach damsko-męskich. Jednak nie posiada maniery powtarzania się i to jest niesamowite.
Skóra, w której żyję jest magiczna, trochę brutalna, dziwna, smutna i z jednej strony niezwykle realistyczna, a z drugiej aż ciężko uwierzyć w podobną historię. Banderas udowadnia, że nie musi być Don Juanem i ze swoich umiejętności aktorskich jest w stanie wykrzesać postać dynamiczną, dramatyczną.
Kupuję film, kupuję Pedro, całą obsadę, koncept, wszystko.
 
 
directordenial 
świeżak



Wiek: 24
Dołączyła: 13 Mar 2012
Posty: 1
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2012-03-13, 22:59   

Dla mnie jest to jeden z ważniejszych filmów Almodovara. Pozwolił mu trochę odejść od konwencji kina dość feministycznego, skupionego na emocjonalności, gdzie, jak sam powiedział, kobiety były stworzone do komizmu, mężczyźni zaś do dramatu. "Skóra w której żyje" to sprawnie zrobiony thriller, który pachnie nieco almodramem, ale nie na tyle, aby zginąć wśród poprzednich filmów twórcy. Niesamowite było dla mnie napięcie, stworzone przez niedopowiedzenia i niedowierzanie podczas odkrywania sedna sprawy.
Fakt, nie jest to kino dla każdego. Zdegenerowane, przełamujące tabu, aczkolwiek pokazujące słabość istoty ludzkiej
Spoiler:
Robert, który w oczach widza może jawić się jako potwór, nie jest w stanie udźwignąć uczuć, które budzi w nim łudząco podobny/a do żony Vincent/Vera
, ciężko jest jednoznacznie stwierdzić, czy oprawca jest w stu procentach potworem.
Ucieszyło mnie typowe dla Pedra podejście do tematu przemocy seksualnej, może nazbyt bagatelizujące, ale w specyficzny sposób potępiające ową przez przedstawienie w sposób absurdalny.
Na początku ciężko mi było jednoznacznie ustosunkować się do filmu. Z jednej strony zostałam przytłoczona ogromnym ładunkiem emocjonalnym, do czego po dłuższym obcowaniem z dziełami Pedro można się przyzwyczaić, a z drugiej strony postawiona przed sytuacją zupełnie zaskakującą. Jedno mogę przyznać, całe napisy końcowe przesiedziałam w ciszy, nie wiedząc jednak, czy była ona spowodowana szokiem, czy zachwytem.
Powrót do mrocznej historii, która klimatem lekko przypominała ukochanego "Matadora" to miła odmiana po średniawych "Przerwanych objęciach".
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-01-19, 21:20   

directordenial napisał/a:
Dla mnie jest to jeden z ważniejszych filmów Almodovara.

Dla mnie jest to jeden z ważniejszych filmów roku 2011 (który to - co by nie mówić - w dobre tytuły jednak obrodził). Sądząc po ilości ocen na forum widzę, że wiele osób wciąż go nie obejrzało. Szkoda. :fingerno:
 
 
Oslo 
kinomaniak



Dołączyła: 25 Lut 2013
Posty: 246
Skąd: nieważne
Wysłany: 2013-10-17, 09:19   

Dodam tylko, jakie doskonałe wyczucie literatury ma Pedro - Vera czyta (dostarczane jej przez chirurga) książki Alice Munro, tegorocznej laureatki Literackiej Nagrody Nobla. :)
 
 
Lanses 
świeżak



Dołączyła: 28 Paź 2013
Posty: 13
Skąd: Żory
Wysłany: 2013-10-29, 16:46   

Ja już sama nie wiem...
Pedro, Pedro, co ty masz w tej głowie?
Film jest szokujący na pewno. Trochę ekhm szalony...
Tylko własnie zastanawiam się, mam się chwalić, że mi się podobał, czy może narazić się i napisać, że mi się nie podobał :P
Na pewno do niego nie wrócę i jakoś nie zachęca mnie do obejrzenia kolejnych dzieł Pedra.
 
 
marshalzz 
świeżak



Dołączyła: 29 Wrz 2016
Posty: 19
Skąd: miasto z morza
Wysłany: 2016-09-29, 12:39   

byłam wściekła podczas oglądania filmu i po seansie również, szczerze go nienawidzę. nie można mu odmówić JAKIEGOŚ artyzmu, pomysłu, grania na emocjach, ale już totalnie przekroczył granice dobrego smaku. oglądałam w film z ciągłą myślą "po co on to nakręcił?!".
jasne, pewnie geniusz, ale ja się w takim kinie nigdy nie rozsmakuję.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u