FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Drogówka
Autor Wiadomość
Syn marnotrawny 
bywalec



Dołączył: 20 Sty 2013
Posty: 143
Skąd: Stare krzywe
Wysłany: 2013-02-11, 11:08   

No i dobra, wyszło, że jeden mówi tak a drugi siak. Arcyznawca śmieje się z Kieślowskiego a ja się TROCHĘ śmieję ze Smarzowskiego, chociaż powtarzam, to nie jest zły reżyser, umie sporo. Arcyznawca zaś stwierdza, że albo coś jest do dupy albo zajebiste.

Przy okazji, Smarzowski to twój kolega?
 
 
egzik 
świeżak



Wiek: 36
Dołączył: 31 Gru 2012
Posty: 5
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-02-11, 17:34   

Prawdziwą sztuką jest zrobić dzieło które dotrze do każdego odbiorcy ale nie bedzie przy tym banalne. Arcydzieło, uniwersalną treść raczej mieć musi, a już na pewno pojemność znaczeniową w swojej treści. Ja rozumiem że Smarzowski jest wielkim odkryciem i sam też mu kibicuje, ale na litość nie popadajmy w skrajności i zachowajmy subiektywny umiar w ocenie. Arcyznawca zachowuje się troche tak jakby uwielbienie do paru filmów odbierało mu zdrowy rozsądek. Arcydzieła to sa filmy które nie tylko sa bardzo dobre ale odcisneły piętno w historii kina nie sądze żeby Smarzowskiemu ta sztuka się udała, tymbardziej że póki co jeszcze nić wielkiego nie osiągnął. Widać również wyraznie żę mocną stroną i nie wiem czy czasem nie jedyną jest turpizm, skrajny naturalizm i nie bójmy się tego powiedzieć, przerost treści nad formą, Smarzowski swoje postacie wręcz przerysowuje do kwadratu. Ja to widzę że stworzył sobie patent na krecenie filmu, ale to jest tylko dobry patent a nie wybitny warsztat, tyle w temacie.
 
 
Syn marnotrawny 
bywalec



Dołączył: 20 Sty 2013
Posty: 143
Skąd: Stare krzywe
Wysłany: 2013-02-11, 20:32   

Warto tutaj napisać jeszcze jedną rzecz. Smarzowski jest dobry nie dlatego, że jest dobry, ale że tak naprawdę... brak mu konkurencji. Kiedy się nad tym zastanowić, to włosy stają dęba i człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę z obłąkańczej farsy, która powinna być tematem któregoś z wydań cyklicznego programu "Kocham kino". Farsy dlatego, że szkół filmowych w tym kraju jest co najmniej kilka, rokrocznie każda z tych szkół, kilka pasństwowych i kilka prywatnych, wypuszcza swoich absolwentów, każdego roku! W Polsce każdego roku powstaje około 30 filmów fabularnych, czasem trochę więcej, czasem trochę mniej. A żeby wymienić polskich twórców, którzy regularnie kręcą swoje filmy, do głowy przychodzą tylko... dwa nazwiska! To nie żart. Krauze i Koterski, przy czym Krauze spory okres milczał a na premierę czeka teraz jego film o słynnej cygańskiej poetce Papuszy. A zatem trzy nazwiska: Koterski, Krauze i Smarzowski. Trzy nazwiska reżyserów, którzy jako JEDYNI! wymiernie uprawiają swój zawód. Reszta to albo debiutańci, którzy zrobili swój pierwszy film i gdzieś przepadli, można by wymieniać bez końca, albo tacy, którzy coś nakręcą raz na 10 lat, jak Piotr Trzaskalski np, jeszcze inni, mniej lub bardziej brylujący za granicą, tj w zachodniej Europie, np Lech Majewski albo Małgorzata, sorki, Małgośka! Szumowska. Smarzowski w swoim 50-letnim pokoleniu jest zupełnie sam. :konikiszabelka:
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1092
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2013-02-13, 02:29   

synu, ale to nie jest tylko problem naszego kina.Konkurencja ogólnie jest słaba, natomiast Smarzowski jest dla mnie wielki niezależnie od narodowości.Nie mam kompleksu ani w jedną(żeby chwalić swoje) ani w drugą(żeby jebać)...Film jest film.Filmy Smarzowskiego są(dla mnie) dobre bo są dobre a nie że są polskie i są dobre tylko dlatego że konkurencji nima.
 
 
KNKS 
świeżak



Dołączył: 02 Gru 2012
Posty: 31
Skąd: Sosnowiec / Katowice
Wysłany: 2013-02-13, 12:54   

Dobry film jest dobry niezależnie od tego jakiej reżyser jest narodowości, ani czy ma jakąkolwiek konkurencję.
Można lubić filmy Smarzowskiego, można ich nie lubić, ale trzeba przyznać, że gość robi dobre kino. Porcję solidnej filmowej roboty. Facet ma swój styl, swoich aktorów i robi dobre filmy. Pozostaje się cieszyć. Nic tylko ogladać...
Jak się komuś nie podoba to zawsze może przerzucić się na "Kac Wawa" czy inne arcydzieła krajowej kinematografii...

Dla mnie film bomba. fajnie zagrany, fajnie nakręcony. problematyka osadzona w krajowych realiach. Świetne kreacje stałych aktorów Smarzowskiego. Naprawdę, jestem pod wrażeniem.
 
 
Syn marnotrawny 
bywalec



Dołączył: 20 Sty 2013
Posty: 143
Skąd: Stare krzywe
Wysłany: 2013-02-13, 16:44   

Ok, mnie generalnie Smarzol nie zwilża. Będę się upierał, że łatwiej zrobić tego typu narwane kino niż tworzyć je przy pomocy subtelnych środków.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2013-02-13, 22:45   

No to ja zajmę pozycję pierwszego sarkacza: "Drogówka" to świetnie zrobione kino, które zupełnie mnie nie ruszyło. Po tych dwóch godzinach chamstwa, patologii, przemocy i korupcyjnych spisków rozłożyłem po prostu ręce i zapytałem "no i co z tego?" Kilka scen jest świetnych, np. ta w której
Spoiler:
Lubos nokautuje pielęgniarkę no i naturalnie przypadkowe odgryzienie organu,
ale śledztwo toczone przez bohatera wcale nie jest takie pasjonujące, a jego wynik to po prostu wszystkie korupcyjne toposy w jednym (no, nie było lekarzy biorących w łapę za przesunięcie w kolejce do operacji). Zieew i meh. Może nie ziew, bo film jednak trzyma w miarę równe tempo i nie nudzi, po prostu nie angażuje. W dodatku nie umiem znaleźc sensu podpierania sie w scenariuszu znanymi mniej i bardziej powszechnie dowcipami. Kurde, jeden z nich osobiście dawałem w wątku z kawałami. Po cholerę to?

Może ktoś napisze, że Smarzowski to twórca, którego się kocha lub nienawidzi, ale nikogo nie pozostawia obojetnym, no to cóż, właśnie się znalazł jeden taki, co nie daje faka.
 
 
Syn marnotrawny 
bywalec



Dołączył: 20 Sty 2013
Posty: 143
Skąd: Stare krzywe
Wysłany: 2013-02-13, 23:18   

Mnie wkurza, że facet po prostu nie chce spróbować czegoś innego. Chłopie, zrób jakąś, nie wiem, baśń, bez tych ciągłych kurew i chujów, tak po prostu dla odmiany, dla oddechu, jakiś kameralny dramat bez wszechogarniającej zgnilizny moralnej, żeby wszyscy wiedzieli, że potrafisz, ale pewnie on nie potrafi. Najlepiej sprzedaje się jazgot, darcie ryja, pierdolenie i klepanie młotkiem. Filmy Szmarzowskiego są swoistym odpowiednikiem super popularnej discopolowej przyśpiewki "Ona tańczy dla mnie", tyle, że ta filmowa "przyśpiewka" nie jest przeznaczona dla wiejskich tłuków, tylko bardziej dla miejskiej klasy średniej. Ale koniunkturalizm jest ten sam, po prostu Smarzowski wie, że to się sprzeda no i sprzedaje a raczej się wysprzedaje. Tworzy kompletnie nieralnych zarysowanych grubaśnym markerem bohaterów, karytakaturalnych w swoich postawach. Jeżeli ksiądz to rzecz jasna pedofil, jeżeli poseł to najebany jak szpadel łgarz... Dodatkowo każdy z policjantów musi dla rzekomej "atrakcji" reprezentować 7 grzechów głównych. Nie nazwałbym Szmarzowskiego kunktatorem, umie sporo, ale niech nikt na miły Bóg nie nazywa go artystą.
 
 
KNKS 
świeżak



Dołączył: 02 Gru 2012
Posty: 31
Skąd: Sosnowiec / Katowice
Wysłany: 2013-02-14, 10:23   

Syn marnotrawny napisał/a:
Mnie wkurza, że facet po prostu nie chce spróbować czegoś innego. Chłopie, zrób jakąś, nie wiem, baśń, bez tych ciągłych kurew i chujów, tak po prostu dla odmiany, dla oddechu, jakiś kameralny dramat bez wszechogarniającej zgnilizny moralnej, żeby wszyscy wiedzieli, że potrafisz, ale pewnie on nie potrafi.


Facet wypracował sobie taki styl i w tej konwencji kręci. Proste. Lepiej kręcić coś w czym jest się dobrym, co się potrafi, niż na siłę eksperymentować tylko po to żeby coś komuś udowodnić...
Film może się podobać lub nie, ale każdy przyzna że twórczość w/w reżysera jest rozpoznawalna i charakterystyczna.
Sam nie jestem miłośnikiem tego typu konwencji, ale potrafię docenić rozpoznawalny styl i dobre kino.
Pewnie za 2-3 filmy ludzie zaczną narzekać, że ciągle te same problemy, że ciągle Ci sami aktorzy... Ale to jeszcze nie ten moment.
 
 
KinoKoneser 
kinomaniak



Dołączył: 05 Sty 2013
Posty: 314
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2013-02-14, 14:33   

Aronofsky też jest schematyczny, że tak powiem, a jaram się jego produkcjami. Zresztą Alejandro González Iñárritu też kręci wszystko w jednej konwencji (przynajmniej w tych filmach, ktore widziałem).
 
 
Syn marnotrawny 
bywalec



Dołączył: 20 Sty 2013
Posty: 143
Skąd: Stare krzywe
Wysłany: 2013-02-14, 15:43   

Aronofsky jest schematyczny? Kompletnie się nie zgadzam. Zupełnie innym filmem jest "Pi", "Requiem dla snu", "Czarny łabędź" czy wreszcie "Zapaśnik"
 
 
KinoKoneser 
kinomaniak



Dołączył: 05 Sty 2013
Posty: 314
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2013-02-14, 17:19   

motyw przewodni to obłęd w osiąganiu/ dążeniu do celu, marzeń itd.
 
 
Syn marnotrawny 
bywalec



Dołączył: 20 Sty 2013
Posty: 143
Skąd: Stare krzywe
Wysłany: 2013-02-14, 17:25   

No tak, ale stylistyka jest jednak inna. Nie zawsze jest mrocznie. Zresztą, dobra, Ja za Smarzowskim nie przepadam. Ty możesz go kochać.
 
 
KinoKoneser 
kinomaniak



Dołączył: 05 Sty 2013
Posty: 314
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2013-02-14, 17:36   

Tak samo wielbię i Smarzowskiego i Aronofskiego. Nie widzę nic złego w tym, że 'nie próbują czegoś nowego'. W tym się czują dobrze i za każdym razem jest to coś nowego, intrygującego. Wiem czego się można spodziewać, i zazwyczaj z góry wiem, że można wydać kasę na pójście do kina, czego nie można powiedzieć o reżyserach, którzy 'skaczą z kwiatka na kwiatek'. Pierwszy z brzegu przykład Joe Wright można by rzec, że spec od filmów kostiumowych, melodramatów bierze się za robienie thrillera ('Hanna') i wychodzi popierdułka. Takich przykładów pewnie jest wiele...
 
 
Syn marnotrawny 
bywalec



Dołączył: 20 Sty 2013
Posty: 143
Skąd: Stare krzywe
Wysłany: 2013-02-14, 18:14   

Nie chodzi wcale o skakanie z kwiatka na kwiatek, nie piszę tutaj o zaprawionym eklektyzmie. Raczej o braku maniery.
 
 
KinoKoneser 
kinomaniak



Dołączył: 05 Sty 2013
Posty: 314
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2013-02-14, 18:26   

Przecież jego manierę sam określiłeś ;) w tym poście http://www.forum-filmowe....71343.htm#71343
 
 
Syn marnotrawny 
bywalec



Dołączył: 20 Sty 2013
Posty: 143
Skąd: Stare krzywe
Wysłany: 2013-02-14, 18:28   

No dobrze. Aronowsky wg mnie nie posiada maniery a Smarzowski owszem.
 
 
KinoKoneser 
kinomaniak



Dołączył: 05 Sty 2013
Posty: 314
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2013-02-14, 21:09   

Jak dla mnie obaj mają ;) i obaj się jej trzymają - nie mówię też, że to wada. Lubie filmy psychologiczne, psychodeliczne (np. Pi) i obaj autorzy mi pasują.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-02-14, 22:18   

Tak strasznie jedziecie, że Smarzowski epatuje brudem i nic innego nie potrafi, ale czy któryś z panów wie jaki będzie jego nowy film? "Pod mocnym aniołem" Pilcha będzie kręcone i jeżeli to nie jest ze strony S. próba podejścia do innego gatunku to już nie wiem co może być. Prawda jest taka, że S. prawdopodobnie nigdy nie nakręci filmu, w którym ktoś przynajmniej raz nie rzygnie, przeklnie albo zniesmaczy bo taki widać jego styl, ale najważniejszy Wasz zarzut czyli siedzenie w jednym miejscu jest do dupy bo Smarzowski nie siedzi. Kto Pilcha czytał ten wie, że książka też od rzygania nie stroni, ale nie da się jej zrealizować ani jako czystego dramatu ani jako "spektaklu Smarzowskiego" (że to sobie tak nazwę), trzeba podejścia z humorem, z dramatem i w szczególności uważam, że trzeba świadomie podejść do pokazania syfu, nie może S. tego strzelić tak jak zawsze strzelał, a ja i tak czuję, że mu się uda perfekcyjnie i obym mógł sobie za rok czy dwa zacytować tego posta i napisać "a nie mówiłem" :jezor:
 
 
Syn marnotrawny 
bywalec



Dołączył: 20 Sty 2013
Posty: 143
Skąd: Stare krzywe
Wysłany: 2013-02-14, 22:51   

A mi się właśnie marzy film o alkoholiku bez rzygania. Pierdolę oglądać rzygającego Więckiewicza. Na co mi to? Przyjemność? Katharsis może? Właśnie w tym cały sęk, żeby pewien zastany porządek (jeżeli opowieść o pijaku to oczywiście musi być rzyganie) pokazać inaczej a nie według pierdolonego schematu od stuleci. Ale Smarzowski ma to w dupie. On wie, że ciemny lud idzie na to co już zna i nie chce mu się niczego nowego odkrywać, dlatego Więckiewicz będzie darł mordę, bił żonę, rzucał chujami i rzygał, oczywiście będzie też aż nadto mrocznie. A dlaczegóż by nie przedstawić opowieści o pijaku w sposób jakiego jeszcze nikt nie pokazał? Właśnie w sposób liryczny a jednocześnie w taki aby widz uwierzył, że jest cierpienie, że jest zmaganie się z nałogiem. Ale na to trzeba mieć talent i jaja a nie być jakimś Pilchem lub Bergmanem dla ubogich.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-02-14, 23:10   

Jak to się odnosi do tego co napisałem? A z Twojego opisu widzę, że książki nie czytałeś, więc chyba po prostu nie wiesz o co chodzi. Przeczytaj albo poczekaj na film wtedy wrócimy do tematu.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-02-14, 23:52   

Syn marnotrawny napisał/a:
A dlaczegóż by nie przedstawić opowieści o pijaku w sposób jakiego jeszcze nikt nie pokazał? Właśnie w sposób liryczny a jednocześnie w taki aby widz uwierzył, że jest cierpienie, że jest zmaganie się z nałogiem.


A to nie ma takich? "Pętla" albo "Stracony weekend"... Oba zresztą obsysają lekko, bo pijaki w filmach powinny wymiotować.

Z całym szacunkiem, ale całą tę dyskusję odbieram na zasadzie: napiszę, że nie lubię Smarzowskiego, to będę oryginalny. :P

Ma swój chamski styl, ale czy to źle? A że "stoi w miejscu" no to chociażby "Różą" pokazał? :nigga:
 
 
 
Lukas 
kinomaniak



Wiek: 30
Dołączył: 07 Sty 2012
Posty: 378
Skąd: ...
Wysłany: 2013-02-15, 13:50   

Ja zdecydowanie wolę żeby Smarzowski robił to co potrafi najlepiej, niż żeby miał robić coś innego na siłę, tylko po to aby zaimponować, albo też pokazać, że potrafi. Po co to komu? Jak ktoś chce inną stylistykę, inne historie, inne klimaty to niech idzie na filmy innych reżyserów.
 
 
Syn marnotrawny 
bywalec



Dołączył: 20 Sty 2013
Posty: 143
Skąd: Stare krzywe
Wysłany: 2013-02-15, 15:40   

Na pewno nie piszę tego co piszę aby być oryginalny. Chyba wystarczająco to wszystko argumentuję. Jeżeli lubicie zachowawcze kino to sobie lubcie. Ja nie znajduję kompletnie żadnej przyjemności w oglądaniu czegoś co już zawczasu wiem jakie będzie.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-02-15, 16:28   

Sorki, trochę masz rację w tym, co piszesz. :)

Chciałem Cię zagiąć, że ok może i ja też nie przepadam za Smarzowskim, jego syfno polską tematyką (choć go cenię, bo jednak robi kino ciekawe i na wysokim poziomie), ale że zarzucając mu stagnację twórczą wyrażasz pogląd mało zniuansowany, bo "Róża" bardzo odbiega od jego pozostałych filmów. Teraz doczytałem, że to nie jego scenariusz. Spomidoruję się za karę. :tomato:
 
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u