FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Wilk z Wall Street
Autor Wiadomość
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2014-01-16, 20:44   Wilk z Wall Street

Wilk z Wall Street / The Wolf of Wall Street
Reż. Martin Scorsese (USA 2013)

Film opowiada historię wzlotu i upadku założyciela firmy maklerskiej, który ostatecznie zostaje zamknięty w więzieniu za oszustwa finansowe. [opis dystrybutora]

W zasadzie się nie dziwię, że niektórzy wychodzą z seansu oburzeni albo piszą listy otwarte w sprawie nieoglądania filmu, ponieważ nie pokazuje całej prawdy o jego bohaterze Jordanie Belforcie i wszystkich jego ciemnych sprawkach. Ja też odniosłem wrażenie, że w końcówce został nieco wybielony, chodzi mi tu przede wszystkim o jego współpracę z FBI w celu pogrążenia dawnych współpracowników. Ale naciąganie faktów by pasowały do narracji to dobre prawo każdego twórcy i bez sensu się obrażać. Terrence Winter i Scorsese odwalili tu zbyt dobrą robotę, żebym nie wyszedł z kina uchachany.

Życie maklera giełdowego w firmie Belforta Stratton Oakmont bez wątpienia należało do zabawnych, jeśli ktoś nie jest przypadkiem amiszem lub konsekrowaną dziewicą. Jedna wielka ćpająca na potęgę i dymająca co popadnie rodzina, a Jordan Belfort jako patriarcha. Jednocześnie trudno nie zauważyć, że tak naprawdę jeden sprzedałby drugiego Chińczykom na przeszczepy, gdyby miał z tego dobrą prowizję. Nie ma tu żadnej solidarności poza solidarnością w kolektywnym odurzaniu się, nabieraniu naiwniaków albo wyśmiewaniu słabszych. Belfort podobno był całkiem dobry w podbijaniu morale załogi i można w kilku scenach zobaczyć, jak mu to wychodzi. Trudno jednak powiedzieć, aby zbudował coś wartościowego. Ale on chyba nigdy nie miał złudzeń, do czego mu ten cały szmal. Na pewno nie na ratowanie sierotek.

Scorsese z Winterem przedstawiają ten świat zepsutej finansjery i skorumpowanej bankowości prześmiesznie, kto nie będzie głośno wypluwał płuc, ten jest ponurak i lepiej niech ze mną nie gada. Celowo nie opowiem tu moich ulubionych scen. Jest ich wprawdzie dużo (3 godziny projekcji), ale nie ma sensu zdradzać tak wszystkich od razu. Na pewno jest tu najlepsza scena wsiadania do samochodu w historii kina a to co się dzieje niedługo potem w domu Belforta też jest doskonałe. Film jest cholernie niegrzeczny, stroni od tzw. politycznej poprawności, nie podsuwa też gotowych ocen, dlatego nie zdziwię się, jeśli zostanie niedługo kultowy w pewnych środowiskach jak swego czasu „Wall Street”.
Ostatnio zmieniony przez BM 2014-02-07, 22:50, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Zebra 
świeżak



Dołączyła: 17 Sty 2014
Posty: 26
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-01-17, 14:21   

mam zamiar iśc na ten film, znajomi chwalą a ja tez bardzo lubię Leo - im starszy tym fajniejszy także jako aktor...;-0
 
 
Zebra 
świeżak



Dołączyła: 17 Sty 2014
Posty: 26
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-01-17, 14:21   

Ale książkę tez bym chciała przeczytać o tym WILKU... ;-)
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2014-01-17, 19:51   

Zabawna sprawa z tą książką:

Cytat:
Autor „Wilka z Wall Street” może stracić swoje tantiemy za prawa do sfilmowania książki

Jordan Belfort, były makler skazany za oszustwa i manipulacje akcjami, który opisał swoje wspomnienia w głośnym „Wilku z Wall Street”, może stracić wysokie tantiemy, jakie otrzymał za prawa do sfilmowania książki. Władze domagają się, żeby z zarobionych pieniędzy spłacił swoje ofiary.

W latach 90-tych ubiegłego wieku Jordan Belfort był jednym z najbardziej znanych ludzi w Stanach Zjednoczonych. Za dnia zarabiał tysiące dolarów na minutę. Nocą wydawał je równie błyskawicznie na narkotyki, seks i zagraniczne podróże. Prowadząc interesy na krawędzi prawa bądź je łamiąc, zwrócił na siebie uwagę amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości, lecz nawet wtedy nie zrezygnował z hulaszczego trybu życia. W ten sposób rozpoczęła się emocjonująca gra w kotka i myszkę z FBI oraz instytucjami nadzorującymi nowojorską Wall Street.

Ostatecznie Belfort poszedł na współpracę z federalnymi, wsypując przy okazji innych malwersantów z Wall Street, dzięki czemu spędził w więzieniu jedynie 22 miesiące. To właśnie za kratkami przyszedł mu do głowy pomysł spisania wspomnień. Sąd zobowiązał go również do zwrotu inwestorom 110,4 milionów dolarów z około 200 milionów, które w rzeczywistości stracił. Zgodnie z umową miał przekazywać na ten cel 50% swoich dochodów brutto (obecnie pracuje jako mówca motywacyjny) oraz 50% wpływów z dwóch napisanych książek – „Wilk z Wall Street” i „Łapiąc Wilka z Wall Street”. Do tej pory Belfort spłacił jednak dopiero 11,6 miliona dolarów.

Uwagę nowojorskiego sądu na dodatkowe przychody autora z ekranizacji książki zwróciła reporterka Susan Harrigan. W 2011 roku firma producencka Red Granite Productions zakupiła prawa do sfilmowania „Wilka z Wall Street” za kwotę 1 045 000 dolarów. Po odjęciu prowizji dla agenta Belfort otrzymał z tej kwoty 940 500 dolarów. Kiedy Scorsese rozpoczął kręcenie zdjęć do filmu, na konto autora książki spłynęło dodatkowe 125 tysięcy, natomiast gdy film trafił do kin – kolejny przelew na 125 tysięcy dolarów. Tymczasem jeszcze w 2011 roku, już po otrzymaniu prawie miliona dolarów za prawa do ekranizacji, Belfort wpłacił na rzecz poszkodowanych ofiar jedynie 21 tysięcy dolarów.

Adwokat pisarza i byłego maklera twierdzi, że jego klient dokonał wszystkich wymaganych wpłat, ale rzecznik prokuratora Wschodniego Okręgu Nowego Jorku mówi, że słowa Belforta nie mają pokrycia w faktach: „Jest w Australii i wykorzystuje to jako lukę, aby uniknąć płacenia”.


http://booklips.pl/newsy/...owania-ksiazki/

"Old habits die hard" :hahaha: Książka ma w ogóle 519 stron, może facet powinien był pomyśleć o kilku woluminach i kilku odzielnych zaliczkach ;)
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2014-01-26, 18:38   

Coś w stylu Chłopców z ferajny czy Kasyna. Czyli kawał solidnego kina, choć bez szczególnego kultu i zachwytów z mojej strony. Ot, rzemieślnik dobrze wykonał swoją pracę. Film jest o jakieś 40 min. za długi, nie ma w nim wiele poza jebaniem i ćpaniem, ale i tak mi się podobało. Są świetne sceny (ulubione - wykład o waleniu konia, początki firmy, próba przekupstwa agenta FBI na łodzi, hilfe! hilfe! w samolocie, wsiadanie do samochodu po zażyciu ulubionej substancji, kłótnie z żoną), jest genialny Leo, który przechodzi tu samego siebie. A te jego tyrady motywacyjne - miodzio, prawie jak "Jesteś zwycięzcą" :)
 
 
Lukas 
kinomaniak



Wiek: 31
Dołączył: 07 Sty 2012
Posty: 381
Skąd: ...
Wysłany: 2014-01-27, 06:31   

Świetny, już bardzo dawno nie oglądałem filmu, na którym bym się tyle śmiał. Bardzo duża ilość kult-scen, fajny klimacik i dużo humoru. Na pewno jeszcze nie raz do niego wrócę. Może rzeczywiście trochę bym go skrócił, szczególnie drugą część filmu, ale i tak wcale mi się nie dłużył. Cholera - Wilk z Wall Street, Wyspa tajemnic, Infiltracja - oby inni reżyserzy tak samo się starzeli jak Scorsese. Widać, że nie robi tych filmów tylko dla kasy, ale i z czystej przyjemności.
 
 
Szaman 
bywalec



Wiek: 29
Dołączył: 14 Kwi 2013
Posty: 189
Skąd: Garden State
Wysłany: 2014-01-29, 20:04   

9/10

Chyba najbardziej podoba mi się to, że Scorsese nie bawił się w ideologa czy moralizatora, ale pozostawił to widzowi, podsuwając odpowiednie sceny, pokazując pewne zachowania i sytuacje. Dlatego właśnie Scorsese jest Reżyserem, a dajmy na to, inny tegoroczny gracz w sezonie nagród, również przyglądający się pewnej społeczności Lee Daniels tylko przebierańcem, który powinien wrócić do menadżerowania gwiazdom Hollywood. Nie ma tutaj dydaktyki, potępienia lub gloryfikacji, i w tym moim zdaniem tkwi największa siła tego filmu. Wilk opowiada oczywiście głównie o zgniłym światku finansjery, ale końcówka przynosi bardzo ciekawą, szerszą konkluzję
Spoiler:
To coraz głupsze społeczeństwo tworzy kolejnych Jordanów, mądrość którą w latach 80-tych Leo poznał w barze od pana z Walking Dead zrobionego na zbira, współcześnie pozwoli oczarować publiczność na jeszcze szerszą skalę i po raz kolejny porwać tłumy naiwniaków. Koło fortuny znowu będzie się kręcić


To niesamowite, że tak energetyczny, rubaszny obraz wyszedł spod ręki 72-letniego reżysera i 74-letniej montażystki, Wilk to dla mnie chyba największa wizualna uczta 2013 roku, choć montaż scen jest jednak oparty na kilku schematach (nieco "scrubsowe" sceny komediowe, przerywniki w 4x3 i specyficzne cięcia w dialogach), może właśnie to było przyczyną oscarowej porażki w tej kategorii? Wysiłki poszłyby na marne gdyby nie aktorzy, o DiCaprio, Hillu i McConaugheyu w których grze nie ma śladu fałszu napisano już chyba wszystko, więc przekornie pochwalę Roba Reinera w roli nerwowego ojca głównego bohatera, Marty świetnie obsadził swojego kolegę po fachu.
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1097
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2014-02-03, 10:59   

Trza przyznać że wyszedł mu ten film.W sumie spodziewałem się nudów na miarę The Social Network a tu 3 godziny minęły bardzo szybko.
Inna sprawa że w sposób świadomy, Scorsese z poważnego tematu , zrobił w sumie komedię albo bardziej, farsę
Niektórzy Amerykanie mogą mieć problem z tym filmem bo zamiast pochylenia się nad ofiarami, piętnowania zachowań itp, dostali manifest pt jak dymać frajerów;)
Stąd faktycznie ciężko będzie o Oskary jak gro z ludzi które te oskary rozdaje, dało się wydymać i potraciło mnóstwo kasy

8/10
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2014-02-03, 22:13   

Wyjebane kino! Scorsese podszedł do tematu w niesamowicie lajtowy sposób, zero oceniania, umoralniania czy zmiany tematu. Film jest o tym jakie zajebiste jest ćpanie (życia między innymi). I fabuły to tak naprawdę to tyle bo resztę tego 3-godzinnego seansu wypełnia rewelacyjny Leo (nie widziałem jeszcze "Dallas Buyers Club", ale po cichu już zakrzyknę: oskara mu!). Dialogi mnie jarają, temat mnie jara i Leo mnie jara toteż wygląda na to że zajebisty film Scorsese zrobił ;)
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2014-02-03, 22:55   

shpongled napisał/a:
Trza przyznać że wyszedł mu ten film.W sumie spodziewałem się nudów na miarę The Social Network a tu 3 godziny minęły bardzo szybko.


Otóż to. To on nie trwał godzinę 25 minut? :>

Orange napisał/a:
Wyjebane kino!


Zgadzam się.
Na razie nie mam siły na więcej. Opłakuję Seymoura. :cry:

"Wilk" 8,3/10 ode mnie. Scorsese trzeci raz wszedł do prawie tej samej rzeki i znowu zdolnej bestii wyszło znakomicie, co jest wręcz niemożliwe i należy to poddać łagodnej krytyce (ale przecież, daleko nie sięgać, ile Coenowie nakręcili podobnych do siebie filmów?). Zdecydowanie warto!

AHA, EDIT: Scena na schodach niszczy tę z "Nietykanych" Palmy w 3 sekundy i wraz z Leosiem przechodzi do mojej osobistej historii kina. :kotyeee:
 
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-02-07, 22:35   

Po pierwsze za długi. Po drugie za długi. Po trzecie dość monotematyczny i efekciarski. Brakowało mi też większej złożoności charakterów drugoplanowych. Ok, rozumiem mało wyszukane postaci kobiece. Taki styl. One w filmach Scorsese niemal zawsze są sprowadzane do ról seksualnych zabawek lub żon swoich mężów. Mimo wszystko film na tym polu wypadł dość płasko i szablonowo. Do tego stopnia, że tę samą historię udałoby się upchnąć w dwa razy krótszym czasie i naprawdę zbyt wiele by na tym nie straciła. Troszkę się zawiodłem ale przyznaję, że były mocne momenty. Mały plus za klimat. Niemniej na pierwszy plan wysuwają się dwa kluczowe słowa - ZA DŁUGI. ;) Ocena: 6/10.
 
 
Sushi 
świeżak



Wiek: 27
Dołączył: 29 Sty 2014
Posty: 17
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-02-12, 10:20   

BM napisał/a:
Po pierwsze za długi. Po drugie za długi. Po trzecie dość monotematyczny i efekciarski. Brakowało mi też większej złożoności charakterów drugoplanowych. Ok, rozumiem mało wyszukane postaci kobiece. Taki styl. One w filmach Scorsese niemal zawsze są sprowadzane do ról seksualnych zabawek lub żon swoich mężów. Mimo wszystko film na tym polu wypadł dość płasko i szablonowo. Do tego stopnia, że tę samą historię udałoby się upchnąć w dwa razy krótszym czasie i naprawdę zbyt wiele by na tym nie straciła. Troszkę się zawiodłem ale przyznaję, że były mocne momenty. Mały plus za klimat. Niemniej na pierwszy plan wysuwają się dwa kluczowe słowa - ZA DŁUGI. ;) Ocena: 6/10.


Oj, bez przesady. Jestem ogromnym przeciwnikiem długich filmów. Często wybierając coś do obejrzenia kieruje się czasem trwania - mam do obejrzenia przeważnie kilkadziesiąt pozycji i wybieram film do oglądania wieczorem tak żeby nie skończyć o 3 w nocy. Z tego powodu od ponad pół roku na obejrzenie czeka Once Upon a Time in America.
Wracając do tematu, Wilk jest długi, ale nie nudzi. Owszem, można by go upchnąć w 2 godziny, albo i nawet półtorej, ale ta dodatkowa godzina przynajmniej mnie nie bolała.

Są filmy, które trwają 1,5 i dłużą się tak niemiłosiernie, że się człowiekowi odechciewa oglądać, tutaj tego efektu nie było.

Sam film jest moim osobistym faworytem do Best Picutre, ale czytając opinie mniejszych lub większych specjalistów branżowych zostałem obdarty ze złudzeń. Nie ma mowy, a szkoda.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2014-02-13, 23:31   

Ło Jezu BM, ZA DŁUGI?

Mnie te prawie trzy godziny zleciały jak z bicza strzelił.

Film jest dobry, nadaje się do oglądania, gdyż jest dynamiczny. ;) Leonardo coś czuję w tym roku zgarnie nagrodę, bo to do niego pasuje, zobaczcie w czym zaczynał zanim zagrał w Tytaniku i po Tytaniku. Jednym słowem: na Tytanika nie patrzcie. A poza tym, był w tym filmie co najmniej bardzo dobry.

Ale to nie jest film rewelacyjny i parę rzeczy (a nawet nie parę rzeczy, tylko dwie) mnie w nim drażniło i ja je tu wypunktuję:

1. Scorsese nakręcił trzecią część "Chłopców z ferajny" i "Kasyna". Oczywiście, że różnice są znaczne i że Scorsese sięgnął tym filmem do tego, co w nim najbardziej lubię, ale jednak identyczne szare mordy zwykłych ludzi w wyobraźni reżysera przyssane do ekranu co do sekundy i opowieść o czasach, jakich nigdy nie było (bo to kino), po raz trzeci, to już jest przesada trochę, jak na puentę;
2. Ten gruby z wybielonymi zębami/sztuczną szczęką. Nie żebym go nawet jakoś szczególnie nie lubił (bo lubię nawet) czy uważał za złego aktora (poważam), ale jednak wolałbym żeby to Apatow zbliżał się do Scorsese, a nie na odwrót, jeśli już muszą się do siebie zbliżać. Cóż, znak czasów. Czas umierać.

Mimo tego, bawiłem się świetnie, wygodny się stałem i polecam. I jeszcze się powtórzę, że scena na schodach w porównaniu z innymi scenami schodowymi jest lepsza niż ta w "The Untouchables" i lepsza nawet niż ta w "Pancerniku Potiomkinie", która odmieniła całe kino na zawsze.

Za to, że mi się tak fajnie napisało daję mu nawet nie 8,3 ale 8,4 na 10.
 
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1097
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2014-02-15, 21:51   

Też nie kumam tego 'za długi'. On by był za długi gdyby jeszcze wrzucili kolejną godzinę o tym jak wydymał resztę i kolejną jak spędził wakacje w pierdlu a można było.
Ja się nie nudziłem.Jest sporo filmów + 2 h które nie nudzą i jak dla mnie Wilk jest jednym z nich.
Poza konkurencją oczywiście KillBill(1i 2).4 godziny bez minuty dłużyzny ale kto mnie zna(na szczęscie niewielu:>) to wie że mam pierdolca na punkcie tego filmu.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2014-02-16, 01:35   

shpongled napisał/a:
KillBill(1i 2).4 godziny bez minuty dłużyzny ale kto mnie zna(na szczęscie niewielu:>)


Masz rację, całe szczęście. :)
 
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2014-03-20, 00:20   

Bardzo dobre indeed. Mało kto obecnie mógłby coś takiego nakręcić w Holly,no ale Scorsese ma plecy konkretne i wolno mu wszystko.

Dużo scen kultowych i na maksa zajebistych - wszystko to o czym wspomina Arczi, poza tym "sprzedaj mi długopis", "mama nie nosi majtek", mówka pożegnalna przy której miałem skojarzenie z końcówką Iron-Mana, w sumie długo by wymieniać. Wada jedna, ale za to solidna - po raz trzeci IDENTYCZNY SCENARIUSZ. Jasne że w innych dekoracjach, ale fabuła kopiuj - wklej, podobnie jak parę scen (zwłaszcza przy małżeńskich miałem deja vu). Po pewnym czasie zaczęło mnie to drażnić.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2014-03-20, 00:54   

Jarod napisał/a:
po raz trzeci IDENTYCZNY SCENARIUSZ.


Identyczny z czym? Przecież pisałem. ;) Plus, że to jest bardziej komedia w kier. Apatowa. Jak już się pierwszy, drugi, czy trzeci raz widz spodziewa - o teraz, to się popsuje, Leosia dopadnie zwała czy kac moralny, to pedał gazu zostaje - jakby na złość i wbrew oczekiwaniom - dociśnięty do dechy. :kotyeee:

Scena na schodach :kult:
 
 
 
gentleman 
kinomaniak



Dołączył: 21 Gru 2008
Posty: 216
Skąd: Kraków
Wysłany: 2014-03-23, 13:13   

Zachęcony opiniami swoich znajomych podjąłem próbę obejrzenia tego na komputerze i mam dwa spostrzeżenia:
1) muszę zmienić znajomych.
2) dobrze, że nie poszedłem na to do kina.
W zasadzie podpisuję się pod tym, co napisał BM. Film jest efekciarski, nudny, monotematyczny i za długi. Historia w nim opowiedziana nie jest ciekawa. Postacie, oprócz głównego bohatera są kartonowym tłem do siupania z odbytu.
Oburzający specjalnie nie jest, dlatego strzelałbym, że ludzie wychodzą z senasu po prostu z nudów.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2014-03-30, 00:21   

Nim obejrzałem film to obejrzałem różne przeróbki jak np. wiadoma scena z MM i Di Caprio w której dołożono oskara wiec oglądając film miałem tą scenę przed oczami :)Di Caprio jest naprawdę świetny ale wciąż uważam że przed "Tytanikiem" w którym też dobrze wypadł miał najlepsze role jak np. brat Gilberta Grape'a czy u Holland w "Całkowitym zaćmieniu" ale i tak to jedna z lepszych ról, daje popis. I jego rola nie ogranicza się do latania na golasa, na haju i nie przeszarżował. I nie wiem dlaczego ale wydaje mi się, że czym starszy to zaczyna coraz bardziej przypominać z twarzy Jacka Nicholsona, takie miałem dziś skojarzenia. A to że nie dostał Oscara to nie dziwię się bo bardzo mocna była kategoria. Zasługiwał, bardzo dobry był, ale inni też zasługiwali. Równie dobrą rolę nie polegającą tylko na fizycznym poświęceniu zagrał MM czy nawet Ejiofor w Zniewolonym miał świetną rolę, ale jakże inną, pasywną, opierającą się głównie na graniu twarzą, oczami. Sam bym miał problem kogo nagrodzić :) Wogóle dużo ról dobrych wśród facetów jak Dern w Nebrasce, Phoeniks w Her, a poza oskarowych to McAvoy w Filth, który ma podobną rolę co DiCaprio i jest chyba jeszcze lepszy, a nawet nominacji nie dostał. Choć może inaczej bo po McAvoy raczej takich roli nikt się nie spodziewał , ostatnio zmienia swój wizerunek, więc tym większe zaskoczenie jak zagrał w Filth czy u Danniego Boyle'a a Di Caprio praktycznie zawsze jest dobry/bardzo dobry/świetny, mało kiedy jak nie wogóle schodzi poniżej pewnego poziomu. Film oparty jest na książce bohatera filmu i pomimo lekkiego wybielenia pod koniec Jordana, który chyba zaliczył jak zauważyłem w napisach na końcu mały epizod w filmie to czym bliżej końca to coraz bardziej obrzydliwą postacią stawał się dla mnie Di Caprio. W pewnym momencie, np. w ostatniej scenie małżeńskiej, rodzinnej znikła cała sympatia dla aktora i coraz bardziej nienawidziłem tą postać.Oczywiście Scorsese się powtarza, ale mnie to nie przeszkadza. 3 godziny i wogóle nie nudziłem się. Hill niezły, ale mało kto wspomina o Mad Maxie czyli Robie Reineru jako ojcu, facet świetny był. MM podobał mi się w epizodzie ale rola w wiadomym serialu czy jego oscarowa bardziej mi się podobała czy nawet w filmie "Mud". Kobiety też niczego sobie, na tyle na ile pozwalał scenariusz, choć nie tak dobre jak np. Sharon Stone w "Kasynie". Tu jest od groma świetnych scen i praktycznie mógłbym wymienić każdą co wszyscy wymienili już jak np. scena wchodzenia do samochodu ale bardziej podobała mi się ta wcześniej czyli próba na haju rozmawiania przez telefon i jak trafił do domu czyli akcja z Hillem i telefonem. Świetnie zmontowany, dobry scenariusz twórcy "Boardwalk Empire" (choć tak naprawdę fabuły za wiele tu nie ma), dobre wykorzystanie piosenek (bo jak się nie mylę to oryginalnej muzyki to w Wilku nie ma a przynajmniej nie zauważyłem), bardzo dobra reżyseria. Nie mam żadnych zastrzeżeń do filmu. W sumie ostatni z filmów obejrzany oskarowych i powiem że to jeden z lepszych sezonów był, nie licząc American Hustle. Układa się współpraca Winterowi i Scorsese od czasu serialu HBO, oby tak dalej było jak zakończą też serial.
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2015-01-09, 20:27   

Ufff, ten kto nie widzial, niech w te pedy oglada. Co za kino, co za role, co za swietna, wrecz nieprawdopodobna historia. Zeby nie spamowac, powiem tak. Jako kobieta, nie powinnam lubic tego filmu, bo badz co badz, plec piekna jest tu przedstawiona glownie jako obiekt seksualny, ale kobietom, ktore nie maja zbyt mocno scisnietej gumki w majtkach, polecam, bo to malo wdzieczne, ale niezwykle realistyczne studium meskiej psychiki. To po pierwsze.

Po drugie, po trzecie i po czwarte Leonardo diCaprio. Coz on tu za teatr nam pokazal. Poraz kolejny udowodnil, ze jest aktorem pierwszej kategorii i slusznia sam ma pretensje o to, ze co roku jest pomijany (wtf???) w walce o Oscara (jak dla mnie powinien dostac go przynajmniej dwu lub trzykrotnie za Aviatora oraz Wilka, i moze jeszcze "Co gryzie Gilberta Grapea"). Wielka klasa, szczegolnie jezeli chodzi o
Spoiler:
faze porazenia mozgowego i chyba juz w niedlugim czasie kultowa scene czolgania sie do samochodu.


Po piate, takze wielokrotnie pomijany genialny rezyser Martin Scorsese. Wielkie uklony :nakolana: w strone mistrza, bo za ten film naleza sie one mu jak nikomu innemu.

Po szoste, nie moglabym nie wspomniec o fantastycznym "w swym szalenstwie" Jonah Hill. Obok diCaprio, gwiazda tego spektaklu.

Po siodme, o samym filmie i fabule. Jak wiadomo, zycie pisze najlepsze scenariusze, i w tym filmie widac to od pierwszego ujecia. Zycie Jordana Belforta napewno nie nalezalo do zwyczajnych, ale jak kazdy mial swoje wzloty i upadki. Pomimo, iz postac przedstawiona jest dosc jednostronnie, jako chciwy egocentryk, skupiony wylacznie na sobie i swoich "zachciankach", to nie moglam oprzec sie wrazeniu, ze to nie jest cala prawda o nowojorskim maklerze z Wall Street. Moze doczekamy sie kontynuacji, bo z tego co czytalam wynika, ze Jordan Belfort napisal dwie ksiazki, z czego pierwsza trafila na ekrany, a druga? (Kto wie?)

Osobiscie chetnie zobaczylabym kolejny film o czlowieku, ktory bez wahania moze powiedziec, ze czerpal z zycia pelnymi garsciami, pomimo, ze znal konsekwencje, jakie taki styl zycia, moze za soba niesc. CHWALA HEDONISTOM!!!

Kino warte grzechu, soczyste i bezwstydne 10/10 ;)
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2015-01-10, 20:01   

Ula87 napisał/a:
bo to malo wdzieczne, ale niezwykle realistyczne studium meskiej psychiki. To po pierwsze.


A to ciekawa opinia. ;)

Ula87 napisał/a:
CHWALA HEDONISTOM!!!


Moim zdaniem też najlepsza komedia roku. ;) :fingerok: :hahaha:

W sumie już będę się powtarzał. Rodzaj Scorsese jakiego najbardziej lubię. Taki jak w "Chłopcach z ferajny" i "Kasynie" i w sumie (miałem jakoś ostatnio okazję odświeżyć pierwszy z wymienionych) z filmu na film doskonali tę lśniącą & błyszczącą filmową strukturę. Z tą różnicą, że w "The Wolf of Wall Street" dryfuje w kierunku komedii znacznie bardziej (stąd też Jonah Hill), niż w przypadku dwóch poprzednich. :) Ktoś napisze, że wtórny - i też będzie miał rację. Ale jak ktoś nie obejrzy warte uwagi szczególnie w tym kontekście "Boogie Nights" albo obejrzy i napisze, że "wtórne" - ma ode mnie :hola:

:)
 
 
 
celuloidowa 
świeżak



Dołączyła: 02 Lut 2015
Posty: 39
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-02-02, 14:19   

Ja ubawiałam sie na wilku po pachy :) scena z DiCaprio bedacym pod wpływem narkotyków to dla mnie mistrzostwo, oscarowa scena:)
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2015-02-02, 17:24   

celuloidowa napisał/a:
scena z DiCaprio bedacym pod wpływem narkotyków to dla mnie mistrzostwo, oscarowa scena:)


To on był w którejś scenie nie pod wpływem? :hahaha:

Ale ok, ok. Wszyscy, którzy widzieli wiedzą, o którą scenę chodzi... Przeszła już do historii kina. :kotyeee:
 
 
 
celuloidowa 
świeżak



Dołączyła: 02 Lut 2015
Posty: 39
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-02-04, 14:48   

jaz napisał/a:


To on był w którejś scenie nie pod wpływem? :hahaha:

Ale ok, ok. Wszyscy, którzy widzieli wiedzą, o którą scenę chodzi... Przeszła już do historii kina. :kotyeee:


ja niczego nie sugeruję ;)
a tak na marginesie to Leo mógłby w końcu tego Oscara dostać.
 
 
rafal4 
świeżak



Wiek: 32
Dołączył: 13 Mar 2015
Posty: 3
Skąd: Białystok
Wysłany: 2015-03-13, 12:29   

bardzo efektowny film, zrobiony z rozmachem, ale nie ma się dziwić, bo w końcu nie opowiada o życiu zwyczajnego, szarego człowieczka. chociaż aż nie mogę uwierzyć w to, że można tyle ćpać, a jednocześnie zachować na tyle zdrowy umysł by zarabiać miliony :) szkoda, że kolejny raz DiCaprio minął się z Oscarem (a raczej Oscar uciekł mu sprzed nosa).
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u