FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Joe
Autor Wiadomość
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-04-25, 02:33   Joe

Joe
reż. David Gordon Green (USA 2013)

Historia byłego więźnia (Nicolas Cage), który na swej drodze spotyka nastolatka, Gary'ego i jego lekkomyślnego ojca alkoholika.

Mocne, mroczne kino osadzone w realiach amerykańskiego południa. To taki obszar, na którym system nie działa. W zasadzie brak tutaj jakiegokolwiek systemu. Jedyne prawo jakie tu występuje to prawo naturalnej selekcji i samoregulacji. Odrażający darwinizm w czystej postaci. Pogranicze, ziemia niczyja, biała plama na każdej zdroworozsądkowej mapie... Znamy takie miejsca ze słyszenia ale przeważnie omijamy je szerokim łukiem. Tu niemal każdy każdego zna i chyba wszyscy mają coś za uszami. I nawet z wszechwładnymi policjantami - gdy Cię przesadnie, niesprawiedliwie docisną - możesz "wyjść na solo". Bo nawet oni nie stoją ponad prawem naturalnym, które nad tą ziemią w specyficzny sposób czuwa. Trudno tu odróżnić normalną dziewczynę od dziwki, a huśtającego się na bujanym fotelu seniora od zapijaczonego sadysty. Większość mieszkańców tego padołu gdzie diabeł mówi dobranoc, niesie jakiś swój krzyż, bagaż czy mroczną tajemnicę przeszłości. Nie jest to rzecz jasna rzeczywistość kolorowa czy nawet czarno-biała. Raczej brunatna, brudna i mętna. Jak cuchnąca rzeka, w której pływa wszelakie plugastwo. Z bagna można się próbować wydostać jedynie po przez ciężką pracę. Po pracy jednak znów szybko do niego wracasz odwiedzając knajpę lub szemrany burdel czy inne tego typu miejsca. A może to tylko piekło dla nielicznhych? Może tuż obok żyje jakaś normalna, kochająca rodzina, jest jakieś zdrowe osiedle, itd.? Być może. W tej skrzywionej rzeczywistości dorasta jakiś młody chłopak, jeszcze nie do końca zainfekowany rakiem otaczającej go patologii. Zdążył już jednak posmakować zła, które ta przestrzeń oferuje. Ów chłopak przypadkiem trafia na tytułowego bohatera - Joe, pracującego wraz ze swoją brygadą w lesie. Scena spotkania jest zresztą nieprzypadkowo dość symboliczna. Dzieciak jeszcze o tym nie wie ale to jego szansą na wydostanie się z bagna, w którym tkwi od urodzenia. Bagna spotęgowanego sytuacją w domu rodzinnym (a wł. jego ponurej, groteskowej karykaturze)... Czy mu się uda? Przekonajcie się sami.

Solidny, mocny dramat. Z pewnością nie do popcornu i czipsów. Dużo tu mrocznej symboliki, unurzanej w naturalistycznej, bardzo przekonującej scenerii. Dużo mocnych, prawdziwych scen. Jeśli macie ochotę na coś w takich właśnie klimatach to naprawdę polecam. Przypuszczam, ze nie będziecie zawiedzeni, a i sam film nie pozostawi was obojętnym. Na koniec trzeba też powiedzieć, że w końcu znakomity Nicolas Cage (a jednak). Właściwie przez większość seansu miałem wrażenie, że to nie fikcja ale, że rzecz dzieje się po prostu naprawdę, a ja zaglądam do tego patologicznego padołu przez jakąś dziurkę od klucza. I nie mam też pojęcia skąd goście od obsady wytrząsnęli aktora do roli ojca alkoholika ale jest tak upiornie przekonujący, że przez ani moment nie miałem wrażenia, że on tu cokolwiek gra.

Ocena: 9/10 - zdecydowanie polecam.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2014-04-25, 20:53   

Filmu jeszcze nie widziałem, ale recenzja wspaniała. Chciałbym takie pióro mieć...
 
 
Cat_woman 
bywalec



Dołączyła: 17 Lut 2012
Posty: 166
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-04-29, 13:30   

Ja też dopiero o nim myślę. Raczej nie na majówkę, chce się odstresowac totalnie ;)
Bm wielkie dzięki za porządną reckę :fingerok:
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-04-29, 14:43   

Ważna uwaga. Film jest mocny ale nie jest totalnie dołujący. W pewnej warstwie niesie też pozytywne przesłanie. Nie jest to żaden kolejny "Gruz 200", czy coś w tym stylu. A być może po mojej recenzji niektórzy z was odnieśli takie właśnie wrażenie. "Joe" to takie bardziej dark american story - ukazujące ogromną patologię i upadek wartości, ale też niewiarygodną siłę ducha i charakteru u poszczególnych bohaterów. Dlatego mnie osobiście ten film (mimo, że niezbyt radosny) bardziej poruszył i momentami wstrząsnął niż zdołował. Podoba mi się też ukazana tu droga tego młodego chłopaka, który wyraźnie miota się między własnym poczuciem zdrowego rozsądku, chęcią zmiany czegoś we własnym życiu, poczuciem odpowiedzialności za najbliższych, a tego co mu wpaja psychopatyczny tatuś.

Kilka scen zrobiło na mnie niesamowite wrażenie:
Spoiler:
I wbrew pozorom nie jest to scena handlowania córką ale np. ta, w której ojciec chłopaka "uczy" go tańczyć. W ogóle w kilku pokrewnych scenkach lekko uchyla drzwi do swojej nie do końca jasnej przeszłości, w której być może był tzw. królem parkietu czy może nawet zawodowym tancerzem czy coś takiego. Albo kolejna, w której ten sam ojciec jak hiena podąża za bezdomnym i w konsekwencji zabija go za butelkę wina i jakieś drobne z portfela. Właśnie ta scena ukazuje ostatecznie z jakim potworem mieszka chłopak i że ich drogi muszą się prędzej czy później drastycznie rozejść.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2014-05-10, 16:05   

Film jest dobry, przyznaję. Cage w końcu się wysilił, zagrał b. dobrze (mimo wszystko nie przesadzałbym z zachwytami, wielkość jego roli tkwi bardziej w fakcie, że dawno nie zagrał niczego reprezentatywnego, a tu jest bardzo ok), bardzo fajną postać, takiego gościa, który się troszczy o małolata trochę z potrzeby relacji ojcowsko synowskiej, trochę z potrzeby bycia dla kogoś ojcem
Spoiler:
(mamy małe nakierowanie, że nie rozmawia z córką)
, a trochę też dlatego, że chyba widzi w małolacie siebie samego i chce jakoś zmienić bieg rzeczy. Najciekawiej wypada dla mnie ojciec Gary'ego i jego relacja z synem. Ojciec - skrajny patol, alkoholik, który jest zdolny do tworzenia w ogól siebie dużego zła
Spoiler:
(praktycznie niema rodzinka czy morderstwo bezdomnego dla flaszki)
i dzieciak, jedyny żywiciel rodziny, jedyny w rodzinie, który widzi szansę na coś lepszego w przyszłości, stara się z całych sił i bardzo długo nie przekreśla ojca,
Spoiler:
dla mnie bardzo symboliczne w tym aspekcie były ich bójki, Gary bardzo długo nie oddaje, daje sobą pomiatać i się okradać staremu pijaczkowi, kiedy z drugiej strony widzimy, że jest zdolny dokopać dorosłemu silnemu facetowi. I tak jak w pierwszej scenie mówi mu: "martwię się o ciebie bo jesteś moim ojcem", tak ta więź (polegająca na szacunku do rodziciela czy też na miłości, tego nie wiem) długo nie pozwala mu oddać. Dopiero po pewnym czasie, kiedy w końcu zrozumie co w tym wszystkim nie gra i jak dobrze mogłoby być hamulce zaczynają powoli puszczać, aż do finałowej sekwencji, w której chłopak jest zdeterminowany żeby zabić.


Świetnie wypada to na pewno od strony technicznej, tak zdjęcia jak i aktorstwo jest tutaj wyborne, każda postać daje się zapamiętać, klimat też jest mocny, ale jako bardzo duży minus odbieram straszną wtórność filmu. Widziałem już takie historie, młody chłopak nie ma pocieszenia w rodzinie, a znajduje je u kogoś z kiepską przyszłością, jest więź, jest poświęcenie, "Joe" wyróżnia się na tle takich produkcji tylko zwiększoną dawką patologii. Nie zmienia to faktu, że jest to świetny film, warty uwagi nie tylko ze względu na wracającego na chwilę do formy Cage'a. Polecam, bardzo dobry to film :fingerok:
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2014-05-10, 16:19   

Orange napisał/a:
Film jest dobry, przyznaję. Cage w końcu się wysilił, zagrał b. dobrze (mimo wszystko nie przesadzałbym z zachwytami, wielkość jego roli tkwi bardziej w fakcie, że dawno nie zagrał niczego reprezentatywnego, a tu jest bardzo ok),


Pisząc dawno jaki masz okres czasu na myśli?To oczywiście pytanie retoryczne ale poza kiszkami w jakich grywa od jakiegoś czasu zdarzają mu sie też średnio przywoite filmy ostatnio jak np. "Frozen Ground" (2013) gdzie zagrał dobrze i na dodatek to jedna z tych dobrych ról gdzie nie przeszarżował,. Dobry był też u Herzoga w "Bad Lieutenant" choć to akurat jedna z takich ról gdzie szarżuje na całego, ale świetnie wpasowało sie to w klimat filmu. No i w epizodzie w "Kick Ass" fajnie wypadł. Choć te role to wyjątki w ostatnich latach, bo kolejny film czyli "Tokarev" zapowiada się na kolejną kupę i to rodzi pytanie czy on rzeczywiście aż tak wpedził sie w długi jak sie od dawna mówi i dlatego bierze każdą rolę w każdym filmie? Jeszcze z długów nie wyszedł że kręci film za filmem.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2014-05-10, 16:38   

gall anonim napisał/a:
Pisząc dawno jaki masz okres czasu na myśli?


Ostatnio podobał mi się właśnie u Herzoga, wcześniej może "Lord of War", świetny w "Adaptacji", ale to mniej więcej czasy kiedy przestał uważnie dobierać role. "Kickassa" nie liczę, tak jak mówisz, to tylko epizod, a "Frozen Ground" nie widziałem, nie miałem odwagi :)
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-05-15, 13:44   

Orange napisał/a:
Świetnie wypada to na pewno od strony technicznej, tak zdjęcia jak i aktorstwo jest tutaj wyborne, każda postać daje się zapamiętać, klimat też jest mocny, ale jako bardzo duży minus odbieram straszną wtórność filmu.

Osobiście wolę wtórny, świetnie zrobiony i mocny film niż kolejne pseudo-artystyczne, "super odkrywcze" gówno.

A co do Cagea - uważam, że cały ten hejt w jego kierunku (podobnie jak w przypadku Toma Cruisea) dawno już przekroczył granice zdrowego rozsądku.

Jarod napisał/a:
Filmu jeszcze nie widziałem...

No to najwyższy czas obejrzeć. :foch:
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2014-05-15, 19:44   

Cytat:
No to najwyższy czas obejrzeć.

A pamiętasz PM co Ci ją wysłałem? :pejczyk:
 
 
didi18 
bywalec



Dołączył: 04 Lip 2010
Posty: 160
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-05-18, 23:33   

Też nie rozumiem tej nagonki na Cage'a, zresztą gość zagrał wielu naprawde dobrych filmach i to powinna być odpowiedź dla krytykujących, a że chce sobie dorobić bo ma jakieś długi(?) niewidze problemu, pieniądze same się nie zarobią :pukpuk: .

A co do filmu:
BM napisał/a:
Osobiście wolę wtórny, świetnie zrobiony i mocny film niż kolejne pseudo-artystyczne, "super odkrywcze" gówno.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2014-05-19, 20:28   

Jak to jest dobre, to ja jestem redneck z luizjany. ;)

Cage był najjaśniejszym punktem w tym wszystkim. Może jeszcze trafi go kiedyś dobra rola...
 
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2014-05-19, 21:49   

didi18 napisał/a:
Też nie rozumiem tej nagonki na Cage'a


A co tu do rozumienia? Świetny aktor, który nagle zaczął grać w badziewnych filmach i nie wkładał w nie ani trochę pracy czy serca. Ciągle ta sama mina i zwykle ta sama rola. Rozumiem, że mógł to być jedyny sposób na uporanie się z długami czy co tam miał, ale mnie to nie obchodzi, oceniam go jako aktora za role które grał w filmach, w których grał. Przez ostatnie 10 lat mało grał ;) ot cała moja nagonka.
 
 
kulka 
koneser



Dołączyła: 15 Lut 2011
Posty: 619
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2014-06-15, 23:19   

Obejrzałam ten film uwiedziona pierwszym postem BM, zanim rozmowa skręciła na bok. I recenzja ta jest na tyle skondensowana, że nie mam chęci rozcieńczać jej swoimi powtórkami.

Film jest dobry i ogląda się go w skupieniu, postaci zagrane porządnie i przekonująco. W pewnym momecie wkrada się jednak czarno - biały pył, który przysypuje tę historię, w której drepcze się przecież za wybranym bohaterem, podnosi go i powstrzymuje przed robieniem różnych głupich rzeczy, popycha do działania w słusznych sprawach itd. Ale czarno - białe przeznaczone jest chyba dla amerykańskiego widza, któremu trzeba to jakoś po skrajnościach powiedzieć i pokazać. Zacząć od zabijania drzew, żeby potem symbolicznie skończyć na sadzonkach... Koło życia. Nawet w takim świecie na lewej stronie, jak ten pokazany w filmie.

Jakoś mi się przypomniał "Do szpiku kości" - przez wspólnotę patologicznego tła, drugiej strony amerykańskiego medalu, przez pojawianie się kogoś, kto chce inaczej, jaśniej, bardziej honorowo, fair - to wynika chyba z rachunku prawdopodobieństwa, że znajdzie się ktoś, kto zechce się wyrwać. Że znajdzie się ktoś, kto zechce mu pomóc. I tą pomocą odkręcić koło życia, którym pokierował tak, że sam z bagna nie wyjechał... Może więc uda się następnemu?
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u