FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Birdman
Autor Wiadomość
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-02-08, 19:05   Birdman

Birdman
reż. Alejandro González Iñárritu (USA, 2014)

Tragikomiczne perypetie aktora, który niegdyś zyskał sławę jako bohater serii hollywoodzkich filmów o komiksowym superbohaterze, a teraz próbuje wystawić na Broadwayu sztukę we własnej adaptacji i reżyserii, z sobą samym w roli głównej. Jeśli chce doprowadzić do premiery, musi stawić czoło licznym przeciwnościom losu i własnemu ego, odzyskać zaufanie bliskich, odbudować zrujnowaną karierę i odnaleźć siebie.
[opis dystrybutora kino]



Filmy Iñárritu wchodzą mi tak na krzyż, najbardziej podobał mi się jego debiut, a potem to różnie - ogólnie z różnych powodów każdą jego produkcję uważam za jakoś tam godną uwagi, ale irytuje mnie czasam łopatologia, prostacka symbolika, zanudzanie i brak scenariuszowej dyscypliny... No i Birdman summa summarum jest takim ekstraktem tego, co mnie u Iñárritu zarówno irytuje, jak i zachwyca.

Plusy są raczej dość oczywiste do wyłapania - rewelacyjna obsada i znakomite role, świetna robota Lbezkiego, sam koncept przypominający trochę filmy ze scenariuszem Kaufmana tylko ze znacznie mniejszą dozą narcyzmu, spora ilość absolutnie rewelacyjnie zainscenizowanych scen...

Ale problemów też trochę mam. Łopatologia i "częstochowska" symbolika są tu momentami straszne jak dla mnie - z dialogów elegancko wynika motywacja Thomsona i jego sytuacja życiowa, ale oczywiście jednym z pierwszych ujęć jest spadająca gwiazda (jakże subtelnie...), a Iñárritu zdecydował się by bohater "słyszał głosy" i gadał ze swoim superbohaterskim alter ego. Nie powiem, skutkuje to kilkoma znakomitymi scenami, ale jak dla mnie za bardzo było "in your face".

Podobnie może wkurzać przemycanie poglądów reżyserskich do filmu na tematy "sztuka vs komercha" czy "twórca vs krytyk", pomijam już to że reżyser na kino rozrywkowe zdaje się mieć podobne zapatrywanie co imć Zanussi (jego film, to niech umieszcza takie ideolo jakie chce), ale znowu jest to przedstawione tak... chamsko, że zęby bolą. Ot,a ze skrajności w skrajność, sztuka dobra a blockbustery to ostatnie zło, wredna krytyczka ujebie spektakl dla zasady bo reżysera nie lubi...

Coś też mi nie gra na poziomie scenariusza. Naćpane jest tu wątków i postaci, i w sumie niewiele z tego zostaje jakoś ciekawie rozwinięte. Cierpią zwłaszcza postacie kobiece na tym (poza Emmą Stone), zwłaszcza Andrea Riseborough, ale choćby brodacz z Kac Vegas również...

Pomarudziłem ale film i tak jest dobry, momentami rewelacyjny. Jeżeli chodzi o ten rok to zdecydowanie topka, ja tam polecam, chociaż radzę mimo wszystko stonować oczekiwania...
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-02-09, 01:57   

Ja akurat nie mam wielkiego poważania dla tego reżysera. Amores Perros było dla mnie za długie, ale 21 Gramów okazało się miłą niespodzianką. Pomyślałem, ruszę Birdmana, zobaczę, czy facet zrobił postęp.

Zrobił. Fabuła przede wszystkim nie nudzi. Keaton gra wspaniale, Norton świetny, bardzo mi się podobał Galifianakis, którego nikt nie chwali, to ja pochwalę. Z kobietami jest tu jakiś problem i dobrze go Jarod zauważył. Nie byłoby źle, gdyby poza córką Thompsona jakakolwiek baba miała tu cokolwiek więcej do powiedzenia poza wejściem i wyjściem ze scen. Wątek z byłą żoną Thompsona nie był jednak zły i podobał mi się, nie żebym chciał go troszkę rozwinąć. Bo sama główna opowieść, czyli cierpienia celebryty niespecjalnie mnie rusza. Keaton stara się zrobić Thompsona tak, aby jego lęki i obsesje stały się jasne i przejrzyste dla każdego i aby dało się je odnieść do w miarę zwyczajnego życia, ale ja tu jednak widzę oszustwo i trudno. Na tym poziomie film dla mnie nie zadziałał.

Co nie znaczy, że to nie jest przyjemny seasn. Jest. Kiedy czułem, że film jest za bardzo zrobiony, twórcy rozwalali mnie jakimś przyjemnym meta-dowcipem (np. facet z perkusją albo taksówkarz). Humoru jest tu w ogóle sporo i to filmowi dobrze robi. Tekścior z Jeremym Rennerem (też mam wrażenie, że mało kto go kojarzy) pozamiatał, podobnie jak wyobrażona scena z Birdmana 4. Oglądałbym taki film!
 
 
Vivian 
świeżak



Wiek: 26
Dołączyła: 16 Lut 2015
Posty: 6
Skąd: Białystok
Wysłany: 2015-02-16, 16:42   

Cieszę się, że po obejrzeniu trailera, film mnie pozytywnie zaskoczył... Bo jednak zwiastun nastawił mnie troszkę sceptycznie, a sam film elegancko się wybronił. I to co było dla mnie rewelacyjne, to ruch kamery! Te płynne przejścia ze sceny do sceny zbite w jeden ciąg! Niesamowite!
 
 
ance 
świeżak



Dołączyła: 13 Lis 2014
Posty: 29
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-02-19, 13:30   

Świetny film! Ma swoje oczywiście drobne słabości np. sceny latania były dla mnie najmarniejsze chyba, końcówka świetna, ale najbardziej podobało mi się to, że w głównej roli Michael Keaton, który zagrał bosko i nadał niespotykanej autentyczności postaci.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2015-03-02, 20:21   

Psze Państwa, odpadłem po 40 minutach. Bez sensu. Łażą jacyś ludzie, piergolą bez sensu, oniryzm miesza się z zapachem rowa, do tego surrealizm i dylematy upadłego aktora, które guzik mnie obchodzą, eksperymenty na formie (perkusja), które nic mi nie robią, a tylko drażnią. Może źle zrobiłem, że odpadłem po 40 minutach przez co moja opinia nie jest w ogóle miarodajna, ale co poradzę. Po prostu nie wytrzymałem. Z nudów. A nudę jeszcze pogłębiło jedno długie ujęcie (swoją drogą też nagrodzone).

Dziwi mnie, że tak ahtystyczny (a zarazem kompletnie nieatrakcyjny) film zdobył złotego żołnierza, bo nie takie filmy zazwyczaj go dostają. Dostają go zazwyczj filmy średnie i sztampowe (ten jest niesztampowy). A przecież Inarritu miał jeden przeznakomity film, "Psią miłość" - czemu wtedy go w ogóle akademia nie dostrzegła, a dopiero teraz. Nie dowierzam, oczy przecieram.
 
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-03-03, 12:57   

Dla Emmy nie skończysz? :(
 
 
Cooper_ 
świeżak



Wiek: 18
Dołączył: 09 Mar 2015
Posty: 3
Skąd: Twin Peaks
Wysłany: 2015-03-09, 20:33   

Ja właśnie zauważyłem,zwłaszcza na forach portalu dla wybitnych malkontentów i popcornożerców ( tak,Filmweb) , że film jest dla wielu obojętny pod względem emocji przez teatralność filmu. U mnie np. wywoływał często emocje ,głównie w momentach gdy bohaterowie coś sobie wyrzucają ( opieprz od córki,Riggan z recenzentką w barze) także to kwestia indywidualna. Nie rozumiem za to jak wielu nie załapało zamysłu filmu,tego co przekazuje. Że ciężki,że niezrozumiały a przecież wystarczyło skupić się na dialogach. Nie uważam,że treść filmu jest odkrywcza acz idealnie wpasowuje się w dzisiejsze czasy.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2015-03-10, 02:42   

John Bigboote napisał/a:
Amores Perros było dla mnie za długie


"Birdmana" nie oglądałem, ale czytam i nie wierzę. Chopie, co gadasz :tomato:
 
 
just_bart 
świeżak



Dołączył: 10 Mar 2015
Posty: 8
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-03-10, 12:58   

Moja opinia o filmie:

Batman powraca!

Po wejściu w ten film widz nie może oderwać wzroku. Ogląda się go świetnie. Aktorzy wznoszą się naprawdę na wyżyny swojego fachu i to naprawdę wszyscy, zarówno pierwszoplanowy Michael Keaton jak i Emma Stone a przede wszystkim Edward Norton.

Sama akcja dzieje sie wokół życia Riggan’a Thomson’a kilka dni przed premierą jego reżyserskiej sztuki granej na Broadwayu. Spektakl jest dla naszego bohatera niezwykłym wydarzeniem ze względu na fakt iż jest to szansa pokazania światu umiejętności reżyserskich. Do tej pory był on popularny dzięki roli Birdmana. Kojarzony jest jednak nie jako aktor i artysta ale tylko jako celebryta. W teatrze, podczas pre-premier dzieją się wydarzenia, dzięki którym poznajemy jego życie i związane z nim perypetie. Fabuła jest jednak tu pozorna, bo tak naprawdę film opowiada o czymś zupełnie innym. Pokazuje jak walczyć z własnym ego, jak dążyć do celu i jak przyjmować porażki. Mimo fragmentów bardzo zabawnych to jednak film jest smutny i rozumiem go jako nieuczciwą walkę głównego bohatera z paradoksem bycia celebrytą i przypiętej łatki wielkiego ale zarazem śmiesznego Superbohatera.

Sam nie jestem w stanie do końca stwierdzić czego w tym filmie brakuje aby był dziełem idealnym. Chyba po prostu tego czegoś co przeważa o subiektywnej ocenie. A może patrzę na niego bardziej krytycznie, bo swojego kandydata do Oskara obejrzałem tydzień temu :-)

Więcej na filmywmetrze.blog.pl
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-03-10, 22:48   

Orange napisał/a:
"Birdmana" nie oglądałem, ale czytam i nie wierzę. Chopie, co gadasz :tomato:


No dobra, młody byłem i głupi wtedy, ale na powtórkę tych 2 h 34 min mój tyłek mówi "nie!" Każdą minutę poczuł i do dziś ma żala.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2150
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-03-13, 20:25   

Za bardzo nie wiem co powiedzieć o reżyserze bo większości filmów nie widziałem a jak widziałem to nie wiele pamiętam nawet czy podobały mi się czy nie poza Biutiful z genialnym Bardemem a z 21 gram pamiętam jedynie jedną z najpiękniejszych scen erotycznych z Pennem i Watts. Bardzo dobra robota ale nie sądzę by kariera Keatona nagle odżyła jak np. Rourke po występie w Zapaśniku. Dobry był ale uważam że najlepszą jego rolą jest Beetlejuice. Resza obsady spisała sie równie odobre a miejscami nawet lepiej, a od strony technicznej to majstersztyk co nie zaskoczenie żadne. Film jest tak świetnie zrealizowany że wogóle nie nudzi choć wogóle nie interesują mnie problemy celebrytów, aktorów. I taka mała prywata Watts z wiekiem coraz ładniejsza, nic się nie starzeje. W sumie nie wiem co więcej napisać choć film mi się podobał ale Oscara nie dałbym ani Linklaterowi ani Innaritu.
 
 
Cat_woman 
bywalec



Dołączyła: 17 Lut 2012
Posty: 166
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-03-23, 11:52   

gall anonim napisał/a:
Bardzo dobra robota ale nie sądzę by kariera Keatona nagle odżyła jak np. Rourke po występie w Zapaśniku. Dobry był ale uważam że najlepszą jego rolą jest Beetlejuice. Resza obsady spisała sie równie odobre a miejscami nawet lepiej, a od strony technicznej to majstersztyk co nie zaskoczenie żadne. Film jest tak świetnie zrealizowany że wogóle nie nudzi choć wogóle nie interesują mnie problemy celebrytów, aktorów. I taka mała prywata Watts z wiekiem coraz ładniejsza, nic się nie starzeje. W sumie nie wiem co więcej napisać choć film mi się podobał ale Oscara nie dałbym ani Linklaterowi ani Innaritu.

Mam podobnie, szacun za film generlanie dla wszystkich - reżyser, aktorzy itd. Keaton super, chciałabym, by jego kariera odżyła, ale czy tak bedize? No nie wiem, na pewno nominacja akademii miala to na celu, bo chyba nikt nie wierzył, ze ma szansę z Redmaynem.
 
 
celuloidowa 
świeżak



Dołączyła: 02 Lut 2015
Posty: 39
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-03-23, 12:11   

Cat_woman napisał/a:
gall anonim napisał/a:
Bardzo dobra robota ale nie sądzę by kariera Keatona nagle odżyła jak np. Rourke po występie w Zapaśniku. Dobry był ale uważam że najlepszą jego rolą jest Beetlejuice. Resza obsady spisała sie równie odobre a miejscami nawet lepiej, a od strony technicznej to majstersztyk co nie zaskoczenie żadne. Film jest tak świetnie zrealizowany że wogóle nie nudzi choć wogóle nie interesują mnie problemy celebrytów, aktorów. I taka mała prywata Watts z wiekiem coraz ładniejsza, nic się nie starzeje. W sumie nie wiem co więcej napisać choć film mi się podobał ale Oscara nie dałbym ani Linklaterowi ani Innaritu.

Mam podobnie, szacun za film generlanie dla wszystkich - reżyser, aktorzy itd. Keaton super, chciałabym, by jego kariera odżyła, ale czy tak bedize? No nie wiem, na pewno nominacja akademii miala to na celu, bo chyba nikt nie wierzył, ze ma szansę z Redmaynem.


a ja jednak po cichu liczyłam na Oscara dla Keatona. Widziaąłm oba filmy i chociaż najmocniejszym punktem "teorii wszystkiego" jest włąsnie Redmayne (film kiepski według mnie) to jednak rola Keatona bardziej mi utkwiła w głowie. Niefortunnie się trafiło Keatonowi, że miał taką konkurencję w tym roku, wiadomo, że Akademia uwielbia spektakularne zmiany wygladu czy role niepełnosprawnych (zeby nie było, uważam, że Redmayne naprawde sobie świetnie poradził).
A jesli chodzi o sam film, to jestem zachwycona całokształtem. Strona realizacyjna powala na kolana, o aktorstwie już wspomniałą, a reszta zostaje w głowie na długo.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u