FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Sędzia
Autor Wiadomość
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2015-02-27, 23:35   Sędzia

Sędzia / The Judge
reż. David Dobkin (USA 214)

Robert Downey Jr. wciela się w postać Hanka Palmera, adwokata z wielkiego miasta, który powraca w rodzinne strony. Na miejscu dowiaduje się, że jego owdowiały ojciec, sędzia (Duvall), jest podejrzany o popełnienie morderstwa. Hank postanawia dotrzeć do prawdy, a w trakcie swoich poszukiwań odnawia relacje z rodziną, z którą stracił kontakt wiele lat wcześniej. [opis dystrybutora]

Moze zaczne odrazu tak - 10/10. Arcydzielo i teatr wielu postaci i aktorow. Mistrzostwo scenariuszowe i aktorskie. Odrazu po seansie (skonczylam ogladac ok 10 minut temu), moge powiedziec, ze film ten znajduje sie od dzis w pierwszej dziesiatce mojego "top of the top".

Swietny film, polecam wszystkim, ktorzy nie widzieli. Nie bede zbytnio wdawac sie w szczegoly, aby nikomu nie zdradzac fabuly. Powiem jedynie, ze warto bejrzec ten film chocby ze wzgledu na duet dwoch aktorow, Roberta Duvalla oraz Roberta Downey Jr. Dramatyczna, momentami zabawna historia konfliktu miedzy ojcem a synem rozciagnieta na przelomie kilkudziesieciu lat jest moze i znana wszem i wobec, ale napewno nigdy nie zostala tak zagrana. Jak widomo, bylo wiele wspanialych duetow (meskich) w kinie, ale ten, od dzisiaj bedzie nalezal do jednych z moich ulubionych.

Prostota w najczystszej formie, bez upiekszen, bez manieryzmow, bez zbednych slow, bez niepotrzebnych efektow. Mila odmiana po tym calym "WIELKIM KINIE". Klasa sama w sobie, ukazana przez dwoch aktorow, z dwoch roznych pokolen. Cudo, nie film. :nakolana:
Ostatnio zmieniony przez BM 2015-03-01, 14:33, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2015-03-01, 07:34   

Na pewno zobaczę. Robert Duvall i Downey jr - mniam. Bardzo żałowałam, że Duvall nie dostał Oskara za ten film, bo byłam pewna, że zasłużył, ja za każdą rolę której się podejmuje. Podobnie jak Downey jr.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-03-01, 14:34   

Zabieram go na urlop więc niebawem też coś skreślę od siebie. ;)
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-04-06, 03:59   

Obejrzałem. Średnio mi się podobał. Jak dla mnie film przegadany i momentami nawet trochę nudny. Postać grana przez Downeya niesamowicie wręcz irytująca i pretensjonalna ale taka pewnie była wizja wielkiego pana rheżysera. [ziew]

Ocena 6/10 (choć szczerze mówiąc raczej mocno na wyrost). Dupa nie arcydzieło! :tomato:
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2015-04-06, 15:29   

Chyba pozna pora zamydlila ci oczy, ze oceniasz ten film, az tak zle... :eee?:
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-04-06, 23:23   

Zupełnie nie podszedł mi ten film. Autentycznie męczyłem się w trakcie seansu.
 
 
PawełS84 
świeżak



Wiek: 33
Dołączył: 07 Kwi 2015
Posty: 2
Skąd: Opole
Wysłany: 2015-04-07, 22:15   

Jak dla mnie film rewelacja. Konflikt psychologiczny na linii Ojciec-Syn, pranie brudów z przeszłości i refleksja nad własnym życiem. Bardzo mi się podobał- ale to rzecz gustu.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-04-07, 22:28   

Przypomnieliście mi że miałem to obejrzeć to obejrzałem - sztampa, krytyczne nagromadzenie klisz na czas trwania seansu a co za tym idzie - nuda straszna. Downey znowu na autopilocie, gościa kiedyś uwielbiałem ale teraz jest na najlepszej drodze by stać się Deppem 2.0. Duvalla też stać na więcej, ot odbębniona rólka z szufladki "dajta Oscara". Ode mnie 5/10, nie polecam.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2015-04-07, 23:22   

A ja nie byłbym aż taki surowy. Bez żadnej rewelacji, ale nie powiedziałbym, że zmuszałem się do oglądania, nudziłem się czy coś w tym stylu. Film jakich wiele. 6,5/10
 
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2015-04-12, 12:22   

Nareszcie jakieś głosy krytyczne. Też na mnie ten film nie zrobił wrażenia. Nawet momentami niezamierzenie śmieszny był (ale na szybko sobie nie przypomnę o którą scenę/sceny mi chodzi). Duval wypadł dobrze, ale miał zdecydowanie lepsze role, niemniej tylko jego pamiętam, resztę wspomnień z 1-2 m. po seansie rozwiał wiatr.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2015-05-28, 20:59   

BM napisał/a:
Autentycznie męczyłem się w trakcie seansu.


Jarod napisał/a:
sztampa, krytyczne nagromadzenie klisz na czas trwania seansu a co za tym idzie - nuda straszna. Downey znowu na autopilocie, gościa kiedyś uwielbiałem ale teraz jest na najlepszej drodze by stać się Deppem 2.0. Duvalla też stać na więcej, ot odbębniona rólka z szufladki "dajta Oscara". Ode mnie 5/10, nie polecam.


Zgadzam się. Ode mnie 4/10.

Szkoda, bo liczyłam na więcej, ze względu na aktorów. Wkurzyłam się. Kino amerykańskie chyli się ku upadkowi, zjada swój ogon. No chyba, że weźmie się za robotę ktoś taki jak Payne. Do czasu? Oby nie.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-06-20, 23:04   

A mnie się podobało. Nie byłbym aż tak surowy jak większość. Nic oryginalnego ale fajna obsada, ładne zdjęcia Kamińskiego i na tyle mnie wciągło że mogę dać 7/10, choć nie więcej. Na Downeya nie narzekam i wciąż go lubię, choć ostatnio jedzie na autopilocie, ale nie jest męczący jak Depp z graniem ciągle tej samej roli i w sumie aż tak bardzo Starka nie przypominał mi, może na początku trochę. Choć pamiętam go z np. Ally McBeal gdzie był świetny i wydaje mi się, że grał w podobnym stylu już wtedy czyli przed Iron Man, więc bardziej jedzie na swojej charyzmie, ale na razie mi to nie przeszkadza. I tak jego najlepszą rolą jest Chaplin i nic tego nie zmieni, ale fajnie że nie ogranicza kariery jedynie do roli w komiksach Marvela. Duval też spoko rola choć wiadomo lepsze miał na koncie. Poza tym miło popatrzeć na Framigę i kilku fajnych aktorów na drugim planie. Ale Sędzia uświadomił mi jedno, iż nie istnieje od dawna w kinie amerykańskim thriller prawniczy w stylu powieści Grishama choćby. Czasami pojawiają się musicale, westerny, ale filmów z pojedynkami na sali sądowej to dawno nie widziałem (pamiętam że był jeden z kilka lat temu z McCounagheyem). Czemu nie kręcą kolejnych adapatacji powieści choćby właśnie Grishama. Każdy jego film to była przynajmniej przyzwoita robota. Brakuje mi tego gatunku w amerykańskim kinie.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2015-06-21, 13:15   

gall anonim napisał/a:
Na Downeya nie narzekam...

Ja też tu nie narzekałam na niego, grał całkiem dobrze, tym bardziej, że nie jestem nim znudzona, bo nie widziałam żadnych Ironmanów, Sherloków, Avengersów itp. - nie przejadł mi się, nadal jestem zauroczona jego urodą, oczami przede wszystkim. Podobnie - jestem i admiratorką Duvalla, ktorego uważam, za świetnego aktora i bardzo przystojnego starszego mężczyznę. Vera Farmiga - też należy do jasnych stron tego filmu. Najwięcej żalu miałam do scenariusza - oklepany, przewidywalny, choć podobał mi się akcent powodu stronniczości sędziego, jego pobudki przy ferowaniu wyroku dla oskarżonego będącego w wieku jego syna - to było bardzo dobre! Hm, może jednak punkt więcej się należy.
I wiecie, co mnie jeszcze rozbawiło, ale in minus - ostatnia scena, gmach sądu z amerykańską flagą powiewającą triumfalnie na wietrze i twarz syna, zwycięskiego syna Ameryki na pierwszym planie. :) Czy oni nie mogą za siebie, czy oni tak sami od siebie wtykają te flagi na koniec, czy dostają jakieś fundusze od rządu za te patriotyczne akcenty? :)

gall anonim napisał/a:
Na Downeya nie narzekam i wciąż go lubię, choć ostatnio jedzie na autopilocie, ale nie jest męczący jak Depp

Deppa to ja już w ogóle nie oglądam, omijam szerokim łukiem, a Downey'a jr jednak tak.

Z aktorów drugoplanowych fajny jest jeszcze Billy Bob Thornton i D'Onofrio.

Masz rację, brakuje ostatnio dobrych filmów z sali sądowej, takich jak np. Niezapomniany "Lęk pierwotny" czy "Zaklinacz deszczu". czemu takich filmów teraz nie kręcą? Może dlatego, że łatwiej i bardziej opłacalnie jest zrobić kolejny Jurassic Park, czy ekranizację znanego komiksu. W sumie - fajnie, że znowu ktoś się za ten gatunek zabrał, i ... jak sobie tak tu piszę i rozmyślam na nowo o tym filmie, to nie wydaje mi się on aż tak zły, żeby go oceniać na tylko 4/10. Podwyższam więc: 5/10.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-06-21, 13:28   

DA napisał/a:
Masz rację, brakuje ostatnio dobrych filmów z sali sądowej, takich jak np. Niezapomniany "Lęk pierwotny" czy "Zaklinacz deszczu". czemu takich filmów teraz nie kręcą?


Dokładnie, tym bardziej że stuffu od samego Grishama wystarczyłoby jeszcze na długo (no i obejrzałbym jakąś inną ekranizację mojej ulubionej Ławy Przysięgłych, tym razem pisaną przez kogoś z jajami).

Rzuć okiem na Świadka Oskarżenia jeżeli jeszcze nie znasz, wyborny film.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-06-21, 14:46   

Co do Grishama to właśnie chyba Ława Przysięgłych była ostatnią adaptacją jego powieści do kina. Później powstała serialowa kontynuacja Firmy i tyle. A nie wierzę że aż taką klapę ponosiły w kinach jego filmy.
Co do Downeya to fajnie że zrobił karierę na komiksach Marvela i Holmesie, ale ja wolę go właśnie w takich mniejszych filmach, nie hitach, a jak sprawdziłem na imdb to wraca do superprodukcji na jakiś czas.
Choć skoro jest ulubieńcem publiki, krytyki, dziennikarzy, to mógłby pomóc w karierze swojemu przyjacielowi który Roberta nie porzucił jak miał kiepski okres w życiu i też odwrócili sie od aktora jak od jakiegoś czasu odwrócili się od Gibsona . Przyjaciółmi są Robert i Mel i szkoda że Stark nie bawi się też w reżyserkę, tak jak np. Foster bo mógłby zaangażować kolege do swoich filmów.
Co do Deppa to ciekawa sprawa z nim bo ja oglądam każdy z nim film wciąż i nie do zniesienia był w Tusk, przeszarżował a tylko epizod, ale za to nie mam nic do jego roli w Lone Ranger(wogóle cały film lubię), średniej Transcendencji czy jako wilk w Tajemnicach lasu. Można filmy różnie oceniać ale role ok w sumie są mimo tego że prawie zawsze ma jakąś tapetę na twarzy i w tych akurat rolach bardzo mało kojarzy się z wiadomym piratem. No i ostatnio coś coraz mniej wali tapety na twarz jak właśnie w Transcendencji ale też w Mortdecai który za niedługo obejrzeć planuję i gdzie ma jak nie mylę się jedynie wąsa :) Ciekawie zapowiada się Black Mass, trochę w stylu Donnie Brasco. No i uwielbiam jego dubbing w świetnej animacji Rango. Aktorem z którym naprawdę ciężko mi się zmusić by obejrzeć film jest Bruce Willis i mam tak od czasu ostatniej części Die Hard, to chyba jedyny aktor do którego całkowicie moja sympatia spadła aż do tego stopnia.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2015-06-22, 00:06   

gall anonim napisał/a:
Co do Downeya to fajnie że zrobił karierę na komiksach Marvela i Holmesie,

Jak dla mnie to on ją zrobił o wiele wcześniej, ale fakt, szerszą publikę zdobył na pewno w ostatnich latach.

No, ty to jesteś oblatany w tych wszystkich nowościach z idolami, jak jakoś bardziej jestem schodząca w tym wzgledzie, nudzą (a raczej rozczarowują coraz bardziej), mnie już te byle jakie produkcje ze znanymi nazwiskami obliczonym tylko na zysk, żeby można się nimi pochwalić na plakatach czy obwolutach dvd. Jedynie jeszcze chyba DiCaprio (z tych najbardziej znanych) trzyma cały czas poziom (jeśli chodzi o mężczyzn), no może jeszcze ktoś. Depp jest mi już całkiem obojętny, a pomysleć, że jego plakat z powrozem na szyi umilał mi kiedyś roboty kuchenne. No tak, uwięlbiałam go... co to się z ludźmi robi, panie. Ale "Black Mass" pewnie zobaczę, bo wygląda wreszcie (Depp) interesująco. Może okaże się, że stara miłość jednak nie rdzewieje. :)
Bruce Willis - najmilej go wspominam z "Ze śmiercią jej do twarzy", bo tu mnie kompletnie zaskoczył. Też raczej omijam, ale pewnie dlatego, że nie gustuję w gatunku, w którym gra.

Świadka oskarżenia (żadnego, ani z roku 1957 ani 1995, który polecasz?)- nie znam.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-06-22, 17:54   

Co do Downeya to wiadomo że kariere zrobił wcześniej ale szerszą publikę zdobył w ostatnich latach. A ja właśnie wolę jego nie w superprodukcjach, oprócz najlepszej jego roli Chaplina to chyba najlepsze role to zagrał dziennikarza u Stone'a w Urodzonych mordercach czy u Linklatera Przez ciemne zwierciadło. Szkoda że takich ról już nie ma na koncie. A na najbliższe lata to głównie komiksy się z nim szykują. Bardzo popularny był też jak grał w Ally McBeal i nie dziwię sie bo świetnie się wpasował do tego świata.
Ja mam taką zasadę że oglądam każdy film jak aktora/aktorkę lubię. Jedyny przypadek gdy odpuszczam to jak gra w naprawdę kiepskich filmach i jedyny przypadek gdy zwyczajnie obraziłem się na mojego ulubieńca ale to było z czasów VHS i mam na myśli Rutgera Hauera, którego oglądałem dosłownie każdy film (a gra i grał bardzo dużo), serial, nawet jak grał epizod, ale po koszmarach jakimi się okazały Omega Doom, Mr Stitch, Hemoglobin z lat bodaj 1995 - 97 odpuściłem.
A to był mój number one dawno temu, to był król wypożyczalni. Aktor który potrafił ukraść film innym kolegom (te jego zimne niebieskie oczy, nawet jak grał porządnego typa to i tak krył się w jego postaci jakiś taki mrok) i znany najbardziej z wiadomej roli w klasyku Ridleya Scotta i z Austostopowicza i kilka fajnych filmów przygodowych jak np. film Donnera Zaklęta w sokoła a później został królem kina klasy B. I mnie to akurat nie przeszkadzało, bo filmy B też są dobre jak np. W mgnieniu oka (mój ulubiony film z Rutgerem który się nic nie zestarzał), Ślepa furia, Krew bohaterów (drugi ulubiony z B klasowców i bije stare Mad Maxy), Arctic Blue, Podróż, Gra o przeżycie. Postanowiłem nie oglądać żadnego filmu z Hauerem po wymienionej trójce filmów i jedynie od tej pory widziałem takie dobre produkcje jak mini serial Merlin z Sam Neill, Szymon Mag, choć nawet nie wiedziałem że Hauer zagrał w nich. Dopiero od Niebezpiecznego umysłu Clooneya z 2001 roku gdzie zagrał epizod przypomniałem sobie o nim ale nie oglądam wszystkiego wciąż jak leci tylko takie wybrane produkcje, które zapowiadają się przynajmniej na dobre filmy jak Batman Nolana, Sin City, polski Młyn i krzyż czy oczywiście Hobo with a Shotgun, którego nie mogłem za nic odpuścić.
Ja nawet de Niro, Pacino czy takiego reżysera jak Luc Besson oglądam wciąż większość lub każdy film choć wiem że do formy dawnej nie wrócą (choć Pacino ostatnio sie lepsze filmy trafiają, inna sprawa że gra ciągle tą manierą krzykliwą, którą nie znoszę, bliską Adwokatowi diabła, a wolę tego Pacino jak gra tak jak w Bezsenności, Życiu Carlita, gdy jest spokojniejszy).
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-06-22, 23:12   

DA napisał/a:
Świadka oskarżenia (żadnego, ani z roku 1957 ani 1995, który polecasz?)- nie znam.


Widziałem tylko wersję z 1957 ale totalnie polecam - dla mnie rewelacyjne połączenie komedii z takim właśnie dramatem sądowym (i to w czasach, kiedy ten konkretny podgatunek właściwie chyba nie istniał) na podstawie sztuki Christie.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-06-22, 23:24   

Jeden z najlepszych filmów Billy Wildera, ale on wogóle fajne filmy kręcił.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2015-06-23, 22:39   

gall anonim napisał/a:
A ja właśnie wolę jego nie w superprodukcjach, oprócz najlepszej jego roli Chaplina to chyba najlepsze role to zagrał dziennikarza u Stone'a w Urodzonych mordercach

Otóż to, pełna zgoda. Ja go fajnie wspominam także z komedii romantycznej, tak, tak :) , "Tylko Ty".

Co do aktorów-ulubieńców, kiedyś bardziej sekundowałam każdym ich produkcjom, to były czasy! Ale później odpuściłam, po prostu szkoda mi czasu na kiepskie filmy, nawet jeśli oni grają główne role, czy jakieś epizody. No cóż, nie jestem rasową fanką, poza trzeba też dać szansę innym, kolejnym objawieniom ekranu. :)
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-06-24, 00:23   

Downey wymiatał też na drugim planie One Night Stand - polecam, IMO rewelacyjny film a raczej mało znany.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u