FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Clouds of Sils Maria
Autor Wiadomość
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-03-19, 12:07   Clouds of Sils Maria

Clouds of Sils Maria
reż. Olivier Assayas (Francja, Niemcy, Szwajcaria, USA 2015)

Wybitna aktorka u szczytu sławy. Pewna siebie, a jednocześnie delikatna. Czuła i wymagająca. Zawsze w ruchu, w drodze z jednego planu filmowego na kolejny. Z jednego końca świata na drugi.

Kilka dni, które nieoczekiwanie spędzi w Alpach w towarzystwie swojej młodej asystentki, a zarazem jedynej przyjaciółki i powiernicy, pozwoli jej na nowo zrozumieć siebie. Pod wpływem serii drobnych zdarzeń, spotkania z dawnym partnerem i kochankiem, konfrontacji z przeszłością, intymnych rozmów Maria Enders będzie gotowa zagrać największą życiową role. Samą siebie.
[opis dystrybutora kino]



Opis oficjalny trochę naciągany i narzucający od razu konkretną interpretację, ale nie chce mi się poprawiać :) Film w każdym razie przyjemnie mnie zaskoczył, miałem ochotę obejrzeć coś z Binoszką, wrzuciłem na chybił trafił nie wiedząc nawet co to jest - i trafiłem dobrze. Punktem wyjścia wygląda następująco - starzejąca się aktorka z pewnymi oporami zgadza się zagrać po raz kolejny w sztuce która swojego czasu przyniosła jej sławę, tyle że tym razem inną postać. Konkretnie - sztuka traktuje o psychologicznej / erotycznej fascynacji pani bizneswomen i młodej pracownicy, Binoche kiedyś grała młodą, teraz zaproponowano jej rolę "starej". Wyjeżdża więc wraz z asystentką do chatki w Alpach by spokojnie ogarnąć przygotowania do roli, ty bardziej, że reżyser optuje za dość nietypową interpretacją...

Film porusza kilka wątków naraz i jak dla mnie całkiem zręcznie udaje się reżyserowi to wszystko przemieszać. Mamy sztukę łączącą się z prawdziwym życiem, relacje "młodości" i "starości" (traktowane dosłownie i metaforycznie), rzut oka na życie aktorek "od kuchni" (negocjacja i ogarnianie kontraktów, spory o interpretacje i różne wizje danej roli, przygotowania do roli), do tego zaskakująco sporo jest prób rozkminienia kina komiksowego, trochę o niełatwej robocie asystentek, co nieco o "młodych & kontrowersyjnych gwiazdkach" (lansujących się przez zalew informacji via media społecznościowe) a wszystko to na tle majestatycznych Alp.

Dużo robi obsada - Binoche klasa jak zawsze, niektórzy jojczą że teatralna momentami rola ale ja jakoś tego nie dostrzegłem - a to jej "wrzenie emocjonalne" w kilku momentach jest odpowiednio osadzone w historii i do niej pasuje. Kobieta generalnie w tej roli ma niełatwo, bo musi zagrać przedstawicielkę "starszego pokolenia", ale jednak udaje jej się wyjść poza schemat zasuszonej, sztywniackiej starej baby. Bardzo łatwo można było zepsuć tą rolę ale Binoche podołała.

Łatwiej miała zdecydowanie Kristien Stewart która chyba próbuje się odciąć całkowicie od hejtowanej gdzie się da franczyzy (podobnie jak Pattison zresztą), w każdym razie dziewczyna też dała radę jako "rewers" postaci Binoche - czyli taką trochę młodą, zbuntowaną hipsterko - rocksterkę :) Dobra rola, bez fajerwerków ale dobra. Dodatkowo między paniami jest kapitalna chemia, te postacie łączy relacja po trosze przyjacielska, po trosze matka - córka, i świetnie się je razem ogląda, tym bardziej, że reżyser zadbał by dostały fajne dialogi i kilka przeuroczych scenek babskich nasiadówek po pijaku.

Najmniej (i w sumie szkoda) jest postaci granej przez Moretz, poznajemy ją przez cały film właściwie tylko przez social media wraz z główną bohaterką (Moretz gra aktorkę mającą partnerować Binoche w sztuce), i jawi się jako takie połączenie Miley Cyrus i Jennifer Lawrence. Na szczęście kiedy już widz wraz z bohaterkami poznaje ją osobiście jest znacznie ciekawiej i widać, że reżyser napisał jej znacznie ciekawszą i bardziej niejednoznaczną postać - młodej, ale kutej na cztery nogi dziewczyny która rozumie siłę social media i idealnie potrafi nimi manipulować celem sterowania swoją karierą.

W ogóle sporo to nawiązań i prztyczków w kierunku Holly, Binoche gra właściwie samą siebie (starzejącą się aktorkę bujającą się między kinem ambitnym i rozrywkowym, Francją i USA), do tego sporo wymieniania prawdziwych nazwisk w różnych ciekawych kontekstach. Do tego coś co mi się mega podobało czyli bardzo inteligentna próba krytyki / analizy ekranizacji komiksowych. W przeciwieństwie do Birdmana nie ma tu przedstawiania komiksówek jako zła wcielonego i obrzydliwej komerchy, reżyser bardziej próbuje zrozumieć co młodzi i dość inteligentni ludzie mogą w komiksówkach widzieć poza scenami akcji. Scena w której Binoche i Stewart rozkminiają po pijaku psychologię komiksowej bohaterki granej przez Moretz jest rewelacyjna i jak dla mnie bardzo trafna w swoich wnioskach, do tego mamy wcześniej piękną scenę kiedy panie widzą ten film w kinie i Binoche z wyrazem WTF na twarzy zdejmuje i zakłada okulary 3D próbując znaleźć zagubiony w kiepskiej konwersji trójwymiar :) Bardzo życiowe :hahaha:

No i pozostaje jeszcze kwestia trzeciego aktu, który przy pierwszym oglądaniu wyzwolił we mnie mniej więcej taką reakcję:


I po drugim obejrzeniu ciągle nie mogę się skłonić do jednoznacznej interpretacji... Trochę zagrywka a'la Incepcja w sumie, ale nie w końcówce filmu ale wcześniej.


Całość jak najbardziej polecam - tak po zastanowieniu to chyba jeden z lepszych filmów jakie widziałem w 2014, lepszy od Birdmana w sumie :) (zresztą sporo na poziomie tematyki ma z Birdmanem wspólnego). Jak najbardziej polecam.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u