FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Życie na podsłuchu
Autor Wiadomość
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-04-12, 21:15   Życie na podsłuchu

Życie na podsłuchu / Das Leben der Anderen
reż. Florian Henckel von Donnersmarck (Niemcy 2007)

Berlin Wschodni, listopad 1984 roku. Gerd Wiesler, agent służb specjalnych Stasi, a jednocześnie wiernopoddańczy członek partii, otrzymuje nowe zadanie. Ma zebrać dowody obciążające dramatopisarza Georga Dreymana i jego partnerkę, aktorkę Christę-Marię Sieland. Ta barwna para prezentuje styl życia i poglądy, które sprzeczne są z obowiązującą jedynie słuszną doktryną partii. W nadziei na awans Wiesler gorliwie zabiera się do roboty. Jednak obserwacja życia codziennego niepokornej pary zaczyna wywierać zaskakujący wpływ na agenta. Zmienia się jego sposób myślenia, a otwierający się przed nim kompletnie nowy świat zaczyna go coraz mocniej fascynować... [opis dystrybutora]

Rewelacyjne niemieckie kino obrazujące czasy NRD i życie za żelazną kurtyną (Stasi, prześladowania polityczne, brak wolności słowa, konspiracja, itd). Kino zrobione z ogromnym wyczuciem i smakiem co powoduje, że słabych stron ciężko się w nim doszukać. To film (i trzeba zaznaczyć, że jeden z tych najlepszych) o czasach naszej najnowszej historii, zrobiony za naszą zachodnią granicą ale dla widza polskiego bardzo bliski (nawet powiedziałbym swojski). Trochę zazdroszczę tym Niemcom, że potrafią kręcić takie rzeczy. U nas po 89 nie powstało nic co choćby mogło się zbliżyć poziomem do "Życia na podsłuchu". Znakomity obraz. Polecam.
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 42
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1958
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2009-04-12, 21:22   

Film rewelacyjny, prawdziwy kunszt reżysersko-realizatorski, aktorstwo na najwyższym poziomie. Fabuła mroczna jak na czasy o których opowiada przystało. Ciężko dopisać coś nowego po tym co napisałeś, Niemcy faktycznie robią filmy na bardzo bardzo wysokim poziomie. Ten obraz prosto, wręcz dosadnie opowiada swoją historię a mimo to ogląda się go od początku do końca bez cienia znużenia. Powinniśmy się uczyć tej sztuki od naszych zachodnich sąsiadów. :(
 
 
 
kornwalia 
kinomaniak



Wiek: 35
Dołączyła: 17 Sty 2009
Posty: 218
Skąd: Toronto
Wysłany: 2009-04-20, 16:15   

BM, a propos tego, co napisałeś tu http://www.forum-filmowe.pl/topics16/524.htm#8485, to mi się też "Życie na podsłuchu" bardzo podobało. Od razu czuć, że to nieamerykański film, czego nie można powiedzieć o "Lektorze".

I choć
Spoiler:
bohater nagle zaczyna rozumieć czym się właściwie zajmuje (a tym samym nie mamy do czynienia z prawdziwym skurw... bez sumienia)
, nie zmienia faktu, że film jest dobry i wydaje się zwyczajnie prawdziwy.

A tak w ogóle to jak oglądałam ten film, miałam uczucie, że to jakieś s-f (tudzież political fiction ;) ), w ogóle mam tak z filmami o tym okresie. Czasami nie che mi się wierzyć, że wydarzyło się, to co się wydarzyło. Jak pomyślę o jakichś historiach rodzinnych z np. l. 80, to kurczę, jakby mi ktoś film opowiadał. Kompletna abstrakcja.
 
 
PanSardela 
koneser



Wiek: 25
Dołączył: 22 Kwi 2009
Posty: 539
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 2009-07-23, 18:28   

BM napisał/a:
Kino zrobione z ogromnym wyczuciem i smakiem co powoduje, że słabych stron ciężko się w nim doszukać.


Ciężko się doszukać, bo ich nie ma. Wspaniałe kino.

Jest to taki klasyczny, niemal teatralny i można powiedzieć "wzorcowy" dramat, pełen świetnie nakreślonych postaci, sytuacji złożonych moralnie, trudnych decyzji, głebokich metamorfoz i ludzkich tragedii. Film obnaża zasady rządzące życiem społecznym w NRD i pokazuje dylematy, z jakimi musieli borykać się na co dzień ludzie żyjący pod jarzmem systemu totalitarnego, który – jak się okazuje – nie działał tylko i wyłącznie w myśl krzewienia doktryny socjalistycznej i walki z elementem wywrotowym. Ofiarą systemu mógł paść każdy, bo NRD lat osiemdziesiątych przedstawione w filmie jawi się jako państwo prywatne wysokich dygnitarzy, którzy załatwiają swoje zachcianki przy pomocy machiny państwowej. To również państwo wielkich karier, zarówno tych szybko i nieuczciwie robionych, jak i tych szybko i skutecznie łamanych. Absolutnie genialnie wypada scena w stołówce, zaczynająca się od stwierdzenia głównego bohatera, Antona Grubitza szczerze wierzącego w ideały socjalizmu, który zajmując miejsce przydzielone dla niższych stopniem, szeregowych członków STASI, zwraca się do swojego kolegi po fachu ze słowami: „Gdzieś musi zaczynać się socjalizm”. Po tym następuje rozmowa na temat numerów rejestracyjnych samochodu służbowego ministra Hempfa i pojawia się kulminacyjny, wprost idealnie perwersyjny moment sceny – opowiadanie dowcipu o Honeckerze. Choćby po tej jednej scenie wiadomo dokładnie, gdzie się zaczynał (i kończył) socjalizm i nie były to bynajmniej pisma Marksa i Lenina. Takich mocnych, dwuznacznych i wyjątkowo trafnie podsumowujących tamtą rzeczywistość scen w filmie jest znacznie więcej. Scenariusz jest naprawdę doskonały. Nie ma tu zbędnych czy słabych scen, za to pełno jest podtekstów sugerujących, że pomimo całego szaleństwa i paranoi tamtych czasów dobrzy ludzie musieli istnieć – w przeciwnym wypadku życie w ogóle nie byłoby możliwe. I jeśli nawet przedstawiona historia jest fikcyjna, to miała wszelkie szanse wydarzyć się naprawdę i właśnie w hołdzie dla dobrych i uczciwych ludzi zrobiony jest ten film. Wspaniały, wzruszający, prawdziwy. Plus genialna rola Ulricha Muhe!

Po powtórnym seansie film jeszcze bardziej zyskał i dorzucam do ulubionych.
Wstyd nie znać, a kto jeszcze nie zna… ten ma co oglądać. : )
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2009-09-04, 19:40   

Oglądałem niedawno i zapomniałem się wpisać. Pozytywne zaskoczenie. Jetem pod wrażeniem, u nas takiego czegoś nigdy nie nakręcą. A teraz ciekawostka: wszystkie znaki wskazują na to, ze Złodziejrykanie, czyli mieszkańcy Hollywood, kręcą remake. :zalamka :( :eee?:
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-09-04, 22:45   

Ostatni Surfer napisał/a:
wszystkie znaki wskazują na to, ze Złodziejrykanie, czyli mieszkańcy Hollywood, kręcą remake.

Ale po co? :pukpuk:

A no tak, zapomniałem, że w Stanach filmy z napisami nie zyskują w kinach większej popularności bo przecież trzeba czytać (lol). Zatem zamiast tłumaczyć, to po prostu kręci się chujowy remake. :kult:
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-03-04, 17:57   

Film rewelacyjny, oglądałem z zapartym tchem, napięcie niemal do samego końca
Spoiler:
np. scena gdy protagonista rozmawia przez telefon ze zwierzchnikiem i nagle orientuje się, że palnął głupstwo, ale błyskotliwie i z zimną krwią wychodzi obronną ręką z sytuacji - świetne!
, a końcówka po latach - wspaniała
Spoiler:
gdy ex-bezpieczniak otwiera książkę i widzi dedykację dla siebie. W ogóle spójrzcie sobie, czym on się zajmował - rozrzucał ulotki, a nie był członkiem rady nadzorczej banku, właścicielem sklepu z bronią tudzież komornikiem jak nasi esbecy - to świetnie pokazuje zjawisko tzw. transformacji ustrojowej w NRD i w PRL
. Wielki film o rozmaitości postaw moralnych w obliczu kontaktu z nihilistycznym systemem i jak już wyżej napisano - różnych decyzjach, motywacjach i metamorfozach
Spoiler:
zwłaszcza ewolucja głównego bohatera, który ryzykując wszystkim, kierując się szlachetnymi pobudkami ocalił opozycjonistów. Swoją drogą - co to za opozycja! Jeszcze wiosną 1989 roku szacowano ją w NRD na 2 tys. ludzi (porównajcie to sobie z polską opozycją) - głównie różnych zielonych, feministek, bojowników o prawa człowieka etc., którzy potem założyli partię Związek 90 i ponieśli sromotną klęskę w wyborach, natomiast sukces odniosły partie, które dotąd współdziałały z SED - przede wszystkim enerdowskie CDU. Warto o tym pamiętać, gdyż w scenie rozgrywającej się pod koniec lat 90. ktoś pyta literata - czy o takich Niemczech marzyłeś? To może wyrażać rozczarowanie tych środowisk formułą zjednoczenia Niemiec, które dokonało się na zasadzie inkorporacji NRD przez RFN, a nie faktycznego spojenia w nowe państwo
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2011-01-26, 20:31   

Przyjdzie kopnąć się kilka razy w słabiznę. Płyta od roku chyba kurzyła się na półce - dopiero teraz jakoś się za nią zabrałam :zalamka

Po 20min seansu mocno sobie postanowiłam "nie dać się" przekabacić magii kina. Bo jakże to? Funkcjonariusz, który niejedno życie ma na sumieniu nagle ulega przeobrażeniu; odkrywa drugą stronę swojej osobowości (tą prawdziwą), oraz prostą prawdę o tym, że każdy system składa się z ludzi, został stworzony przez ludzi i to oni są jednocześnie jego najsłabszymi i najmocniejszymi ogniwami? Eeee :foch:

Po kolejnych 20min przyszło spuścić z tonu.
Czemu tu się dziwić - czy fakt dorastania, nagłego zmieniania priorytetów (kształtowania własnej osobowości i poglądów na świat) nie jest rzeczą typową dla każdego człowieka? Jedyna różnica polega na tym, że u jednych dane wydarzenie indukuje zmiany ze skutkiem natychmiastowym, u innych coś "zaskakuje" niespodziewanie po latach babrania się w rutynie. Samo życie.

Genialne sceny -
Spoiler:
szczególnie ta w której Gerd otwarcie liczy na zdolności aktorskie Christy (przesłuchanie), czy scena "wycofywania się rakiem" z niewygodnej sytuacji w gabinecie Antona... do tego możliwość obserwowania drobnych pęknięć w skorupie urzędniczej służbistości :fingerok:


Nie zazdroszczę HGW XX/7 tej dedykacji - w końcu gdyby nie on, nikt nikogo przed niczym nie musiałby ratować. Świadomość tego musi być dla dobrego człowieka nie do zniesienia.

Film praktycznie bez słabych punktów. Genialne kino.

<iframe title="YouTube video player" class="youtube-player" type="text/html" width="480" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/4r9W-FjyYss" frameborder="0" allowFullScreen></iframe> :rose:
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2011-01-27, 00:01   

Wszystko już w sumie napisano, temat wyczerpano, więc jeno dołączę się do zachwytów. Przemiana głównego bohatera moim zdaniem również pokazana bardzo wiarygodnie i z wyczuciem, a na dodatek mająca uzasadnienie w obserwacji rzeczywistości przezeń czynionej i pokazanej na ekranie, w tym, że w pewnym momencie zrozumiał jasno jakiej sprawie faktycznie służy, nie żadnej wzniosłej komunistycznej idei i państwu, tylko prywatnym zapędom ludzi wysoko postawionych. Dołączam do rekomendacji. Znakomite kino. 9/10
 
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2011-01-27, 12:24   

BM napisał/a:
Zatem zamiast tłumaczyć, to po prostu kręci się chujowy remake.

Ok. Na imdb nie widzę już wspominek o remakeu, więc możliwe, iż ktoś poszedł po rozum do głowy. Z drugiej strony może i przydałby się film o współczesnym szpiegowaniu i ukrytym zamordyzmie. Znając jednak amerykanów z remake'u zaraz by zrobili love story :zalamka
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-01-27, 16:24   

Kurcze, ale fajne filmy oglądacie, ktore ja już widziałam spory czas temu, i aż mi żal, że nie mogę czegoś więcej od siebie napisać w temacie. Film świetny, bez wątpliwości. Niech się cieszą ci, którym udało się ominąć w życiu okres komuny i niech się nie ważą wydawać wyroków na tych, którym przyszło wtedy żyć. Wiele osób (szczególnie tuż po wojnie) podejmowało współpracę z pobudek czysto ideologicznych, tak jak pisało wiersze patriotyczne na cześć systemu tuż po wojnie, szczególnie młodzi, jeszcze naiwni, nie uwikłani w żadną politykę (dlatego nie mam żadnych pretensji do Wisi Sz., naszej szanownej noblistki. za jej wczesnych parę wierszy) i bez przenikliwości politycznej. Ale to tylko taka dygresja mi nasunęła a propos.
Pamiętam, że film miał piekne zakończenie - pojednanie dwóch ludzi, braci, bo tej samej nacji, z których polityka uczyniła wrogów. Ale oni się nie dali!
Największy żal mam do Ulricha Muche - facet rozkochał mnie w sobie (po Funny Games i Życiu na podsłuchu) a potem wziął i umarł. Wielka szkoda, bo to wspaniały aktor był. no i jest w swoich filmach, nadal. :)
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2011-01-27, 20:07   

Wato dodać, że Ulrich Mühe i w życiu osobistym nie miał lekko - zdaje się, że nie kto inny jak jego druga żona była TW i donosiła na męża
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2011-01-27, 20:50   

Nuz napisał/a:
Wato dodać, że Ulrich Mühe i w życiu osobistym nie miał lekko - zdaje się, że nie kto inny jak jego druga żona była TW i donosiła na męża


A o tym, to nie wiedziałem. Aktor stworzony do tej roli. Szkoda, że nie żyje. :(
 
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-01-28, 13:42   

Tym bardziej należy go podziwiać, za serce i wielkodusznosć jakie włozył w budowanie tej roli, mając takie osobiste doświadczenie. Ech, szkoda, szkoda, że nie żyje, tym bardziej, że zaczął zdobywać wreszcie światową popularność i uznanie.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-01-28, 15:09   

DA napisał/a:
Niech się cieszą ci, którym udało się ominąć w życiu okres komuny i niech się nie ważą wydawać wyroków na tych, którym przyszło wtedy żyć.

Czyli całą historię jako naukę można z miejsca wyrzucić do kosza, bo przecież ZAWSZE formułuje się w niej oceny ludzkiego działania, tak? Oczywiście ja wiem (albo przynajmniej się domyślam), do czego zmierzasz - źli pisowcy nie mają absolutnie żadnego prawa nikogo rozliczać za to, że był np. agentem SB; no ale Jedwabne, największa zbrodnia w historii ludzkości, to już pewno co innego, podobnie jak bezkrwawe "obalenie komunizmu" w Polsce jest największym sukcesem w naszej historii. Daj spokój - właśnie należy rozliczać i oceniać przeszłość, badać przyczynowość i powtarzalność zjawisk i wydarzeń, ażeby dzięki temu móc lepiej zrozumieć otaczającą nas rzeczywistość i wyciągać wnioski na przyszłość. Jakoś w NRD zrobiono przecież lustrację totalną - wszak o tym jest ten film. Podobnie było w Czechosłowacji. Nikt tu nikogo nie ocenia, nie było wieszania na gałęziach itd. Można było to zrobić z głową, jak widać, chociaż społeczeństwo NRD było nieporównywalnie bardziej umoczone w system komunistyczny, niż polskie. Wystarczy pamiętać o tym, że motywacje ludzkie są różne, choć z grubsza można je - za Tukidydesem - sprowadzić do trzech podstawowych: prestiż, strach i wzgląd na osobistą korzyść.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-01-28, 15:35   

Zauważ, Arcyznawco, że w moim poście, nie padło słowo "LUSTRACJA", tylko ocenianie, takie między ludźmi, wymądrzanie się, jaki to ja bym nie był szlachetny, gdybym wtedy żył. O taką ludzką ocenę postępków tych, którym przyszło wtedy żyć, pracować, tworzyć etc. , szczególnie jeśli ona pada z ust ludzi urodzonych w nowej, wolnej Polsce, którzy z nudów już sami nie wiedzą co mają robić. Napisałam, ze to są moje luźne skojarzenia z filmem dokładnie"
Cytat:
Ale to tylko taka dygresja mi nasunęła a propos.
". A ty mi oczywiście wkładasz w usta, to co chciałbyś usłyszeć, żeby mieć powód do pomstowania. O! I jeszcze Jedwabnem pojechałeś! :) :) Weź oddech i napij sie wody.
Jestem za lustracją, taką jaka była w Czechach, tak jak piszesz, a nie lustracją po latach, kiedy to kto chciał i mógł sobie swoją teczuszkę wyczyścić i świecić obecnie niewinnością. Ileż można się żreć w tym temacie, tracić energię na spory, zamiast drogi budować?
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-01-28, 15:47   

No dobra, zgoda co do tego, że to, co każdy z nas by zrobił, tego nie wiadomo - na tyle się znamy, na ile się poznamy. Ale można - jak mniemam - oceniać, że taki np. Miecio z "Tajnego Współpracownika" czy Jerzy Vaulin, to godne pogardy kanalie.
DA napisał/a:
Ileż można się żreć w tym temacie, tracić energię na spory, zamiast drogi budować?

Teraz to chyba nikt już tematu lustracji nie podnosi. Ja akurat uważam, że powinno się ją przeprowadzić - chociażby dlatego, że ponoć żyjemy w demokratycznym państwie, a standardy współczesnej demokracji wywodzą się rzekomo z filozofii starożytnej Grecji, a ta z kolei dużą wagę przywiązywała do Prawdy. Skoro fundamentem społeczeństwa i państwa demokratycznego ma być Prawda, to chyba należy wiedzieć, kto był agentem? A dlaczego nim był, to już swoją drogą. Oczywiście, to taka tam tylko zabawa logiczna, bo w Polsce nic się nie dzieje naprawdę - wszyscy bardzo dużo pierdolą o demokracji i jej antycznych korzeniach, ale nic z tym nie robią. Zresztą, współczesna filozofia doszła do wniosku, że prawdy nie ma, a jeśli już jest, to każdy ma swoją. I stąd to gadanie, że agentury nie było, a nawet jeśli jakaś tam kiedyś i była, to "bez swojej wiedzy i zgody", a nawet jeśli za wiedzą i zgodą, to kim ty kurwa jesteś, żeby ich oceniać??
A dróg i tak nie będzie - władza ma lepsze rzeczy do roboty, np. ściganie dopalaczy, stawianie radarów, podnoszenie podatków i inne zbawienne pomysły na przychylenie nam nieba. Ale to już zupełnie inna (?) historia.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-01-28, 16:00   

Cytat:
Ja akurat uważam, że powinno się ją przeprowadzić

Masz rację, ale od razu, nie po latach. Sama kiedyś doświadczyłam czym jest działalność agenturalna, gdy mi SB-cy sprzątnęli mieszkanie sprzed nosa. :) Ale co, mam z tego powodu teraz ich ścigać. Mam nadzieję, że się kiedyś udławili, w jakichś sposób, swoimi przywilejami (może ktoregoś żona zdradziła na kanapie w tym mieszkaniu :) / Nie przeprowadzono lustracji, z jakichś powodów, no bo jakbyśmy się wtedy czuli, gdybyśmy się dowiedzieli, że jedni z najznamienitszych działaczy kościelnych byli współpracowali ze służbami, i inne czołowe osobistości naszego zycia publicznego również? Prawie każdy, kto coś znaczył, coś robił, był umaczany, bo na tym to polegało. Teraz już o niektórch wiemy, o niektórych nie dowiemy się nigdy. I co, mam z tego powodu zatruwać sobie życie, i tak wszyscy pójdą do piachu. A przecież, jeśli ktoś wierzy w Boga, sąd ostateczny, tym bardziej powinien liczyć na sprawiedliwość.
Z tymi drogami, to był taki żart, żebys wyluzował. :)

Acha, charakterystyczne jest to, że zazwyczaj pokrzywdzeni przez działalność służb, nie wnoszą pretensji do ludzi, którzy zrobili na nich donosy (tak też byłó w tym filmie), znając realia, albo mając tę wyższość moralną nad mętami. Njbardziej zależy na zemście, ups, sprawiedliwości, osobom trzecim, To ciekawe.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-01-28, 17:57   

DA napisał/a:
no bo jakbyśmy się wtedy czuli, gdybyśmy się dowiedzieli, że jedni z najznamienitszych działaczy kościelnych byli współpracowali ze służbami, i inne czołowe osobistości naszego zycia publicznego również?

Ja bym się czuł świetnie. I myślę, że wszyscy by na tym skorzystali. Na kłamstwie i obłudzie się za daleko nie zajedzie. Bierzmy przykład z Niemców - tam zrobiono głęboką lustrację i każdy może sobie poczytać w archiwach, który sąsiad na niego donosił i kto z ludzi tzw. świecznika ma coś za uszami.

DA napisał/a:
Njbardziej zależy na zemście, ups, sprawiedliwości, osobom trzecim, To ciekawe.

Nie na zemście. Na prawdzie. Irytuje mnie gdy w mediach w charakterze tzw. autorytetu moralnego bardzo często udzielają się byli współpracownicy SB (w tym także niestety część duchownych ale też spora grupa opiniotwórczych dziennikarzy, polityków, profesury, etc). Wkurza mnie też, że wielu z tych wątpliwych moralnie osobników ma niejednokrotnie decydujący wpływ na otaczającą mnie rzeczywistość społeczno-polityczną. Niestety to często nie są ludzie, którym wstyd za to czym pałali się za komuny. Oni to wyparli i zaplombowali butą, pchając się na postpeerelowski świecznik. I histerycznie wręcz okopali się na swoich pozycjach. Stąd ten jazgot na hasło "lustracja" w Polsce. Czesi mogli, Niemcy mogli (i nikt tam nie mówił o żadnym polowaniu na czarownice), my cholera nie możemy. Bo jeszcze by się okazało, że Wałęsa to Bolęsa. U nas jak na wschodzie - ręka rękę myje.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-01-28, 21:25   

Cytat:
Ja bym się czuł świetnie.

Ja też. (pytałam z sarkazmem, bo dlatego przecież tej lustracji nie zrobiono zaraz po przemianach ustrojowych - innych powodów nie widzę.).

Cytat:
Bierzmy przykład z Niemców - tam zrobiono głęboką lustrację i każdy może sobie poczytać w archiwach, który sąsiad na niego donosił i kto z ludzi tzw. świecznika ma coś za uszami.

Owszem, jak już nie raz wspominałam, byłoby świetnie, gdybyśmu brali przykład z naszych sąsiadów, ale od razu, tak żeby nie zdążono poczyścić teczek.
Przypmnial mi sie film Zelenki "Rok diabła" - Nohavica, czeskim bardem zwany, również, nawet sam, przyznał się do współpracy z tajnymi służbami, miał donosić na Kryla, co on porabia zagranicą, bo inaczej zabroniono by mu występów. O ile mi wiadomo, znam to tylko z prasowych doniesień, szok był niemały, ale krótkotrwały, ludzie nadal go lubią. Na mnie na przykład wiadomość, że Kapuściński współpracował z SB też nie zrobiła wrażenia. Przecież każdy głupi wie, że inaczej nie mógłby wyjeżdżać z Polski. Ale tak to już jest, że wielkim ludziom można wiele wybaczyć, a małym nie. Dlatego ci mali, a tacy siedzą przeważnie w polityce, bali się lustracji.

Z tą sprawiedliwością, zemstą, bywa różnie, nie podejrzewam wszystkich Polaków, a szczególnie polityków, historyków zamieszanych w politykę, o szlachetne uczucia i dążenie do prawdy, jesteśmy narodem kłótliwym, mściwymi zawistnym, przy wielu innych szlachetnych cechach, jakimi czasem też się potrafimy wykazać. Co do reszty, tego okopywania się, mycia ręki przez rękę, masz rację, ale tak jest chyba wszędzie, może u nas, w Rosji trochę więcej, kwestia tradycji życia w ustroju, gdzie wszystko trzeba załatwiać po znajomości.


Ale waracajac do filmu, miał on przecież jak najbardziej pozytywne i piekne przesłanie - pojednania, wybaczenia, kończył go piekny gest (dedykacja) przy tak drastycznym temacie. I trzymajmy się tego. A już tym bardziej, nabiera to znaczenia przy informacji, że żona Muche też na niego donosiła, mimo wszystko tak pieknie, głeboko, odegrał tę postać. Znowu weźmy przykład, jak świetnie, szlachetnie można potraktować tak obrzydliwy temat. I to ma sens.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-01-28, 22:10   

DA napisał/a:
waracajac do filmu, miał on przecież jak najbardziej pozytywne i piekne przesłanie - pojednania, wybaczenia, kończył go piekny gest (dedykacja) przy tak drastycznym temacie. I trzymajmy się tego. A już tym bardziej, nabiera to znaczenia przy informacji, że żona Muche też na niego donosiła, mimo wszystko tak pieknie, głeboko, odegrał tę postać. Znowu weźmy przykład, jak świetnie, szlachetnie można potraktować tak obrzydliwy temat. I to ma sens.

dobrze, wszystko prawda, tylko zauważ proszę, że
Spoiler:
bezpieczniak odgrywany przez Ulryka Mühe koniec końców stanął jednak po stronie pisarza i - samemu się ogromnie narażając - uratował skórę całemu rozpolitykowanemu towarzystwu. Było więc za co dziękować. To tak, jakby oficer SB inwigilujący Pyjasa ostrzegł go w ostatniej chwili, że "spadnie ze schodów", a po latach Pyjas odwzajemnił się dedykacją w wydanym właśnie tomiku poezji.
Nie ma to nic wspólnego z dzisiejszymi realiami w naszym kraju (odsyłam do 1. mojej wypowiedzi w tym temacie). Postulujesz jakieś wielkie narodowe katharsis, ale żeby uzyskać przebaczenie, to musi być żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy i zadośćuczynienie bliźniemu (że tak się już odwołam do katechizmu). Żadnej z ww. postaw nie przejawiają ex-agenci (a przynajmniej większość z nich, o których wiemy), wręcz przeciwnie, mydlą ludziom oczy formułkami typu "bez swojej wiedzy i zgody", i że w ogóle to podłe kogokolwiek oceniać i rozliczać, bo on tu wykiwał bezpiekę i obalił komunizm.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-01-28, 22:22   

Życzę miłych wrzodów na żołądku i pozdrawiam. EDIT: (dodam, żeby było jasne, dlaczego pana żegnam - nie rzuca się do jednego worka zabójców Pyjasa, których nigdy nie poznamy z oczywistych względów i szeregowych agentów, których były tysiące, a których najłatwiej obnażyć, bo są bezbronni, gdyż nie stoi za nimi wielka polityka. I jedno pytanie, kiedy poznamy wreszcie tych, którzy werbowali ludzi do SB? Póki co znamy tylko ich ofiary).
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-01-29, 15:28   

DA napisał/a:
nie rzuca się do jednego worka zabójców Pyjasa, których nigdy nie poznamy z oczywistych względów i szeregowych agentów, których były tysiące, a których najłatwiej obnażyć, bo są bezbronni, gdyż nie stoi za nimi wielka polityka.

równie dobrze można replikować, że nie wrzuca się do jednego worka faktycznych bezpieczniaków czy agentów oraz postaci z filmu, które ubrdał sobie reżyserek i scenarzysta. Poza tym nie bardzo wiem, co rozumiesz poprzez termin "agent", bo ja mam na myśli "Tajnego Współpracownika", czyli po prostu konfidenta, który podpisał zobowiązanie (jak tytułowa "Różyczka", żeby daleko nie szukać), a nie pracownika MBP (ubeka) czy później MSW (esbeka). Poza tym nie rozczulałbym się tak ani nad jednymi, ani nad drugimi. Do MBP/MSW szły "służyć socjalistycznej ojczyźnie" kanalie (chociaż niektórzy uważają, że zrobili to, by "spełniać dobre uczynki"), a nawet jeśli kilku zmieniło poglądy tak, jak gość w filmie (takie sytuacje znane są z PRL chociażby), to były to jednostkowe, indywidualne przypadki. I co z tego? System dalej gnębił ludzi. A co do agentury, to w okresie do 1956 r., kiedy za niedonoszenie rwali paznokcie, wkładali ołówek do fiuta albo pakowali kulę w potylicę, to jeszcze zrozumiałe, że kogoś zastraszono, ale później (po 1956 nie było z reguły bicia i tortur) donosiły już na ogół zwyczajne kurwy. Choć każdy przypadek należałoby rozpatrywać z osobna, oczywiście. Ale żeby to zrobić - należy wpierw ujawnić prawdę (całkowitą nieprawdą są głoszone przez DA tezy, że już "nie ma teczek"), a potem można weryfikować, co kogo do tego skłoniło. Cytowałem już Tukidydesa - prestiż, strach i korzyść materialna są głównymi motywami działania ludzkiego. Idę o zakład, że większość donosiła dla kasy i innych korzyści (lepsza posadka np. na uczelni), chociaż pewno niektórzy byli zastraszeni czy zaszantażowani. Prawda musi wyjść na jaw - dopiero wtedy może dojść do katharsis i można ruszyć dalej. Kto tego nie rozumie, tego mi szczerze żal. Nie ma też co pieprzyć komunałów w stylu "jak to dobrze, że nie żyjemy w takich trudnych czasach!", bo przecież i dzisiaj istnieją służby specjalne, podstawą funkcjonowania których jest nic innego, jak agentura i donosicielstwo.Także keep your eyes open! Nie wiadomo, kiedy do drzwi zapuka smutny pan i pokaże zdjęcia, na których walicie konia w rajstopach swojej starej :hahaha:
DA napisał/a:
I jedno pytanie, kiedy poznamy wreszcie tych, którzy werbowali ludzi do SB? Póki co znamy tylko ich ofiary).

i znowu nie rozumiem, o kogo chodzi? O esbeków, którzy werbowali konfidentów? Czy ludzi, którzy werbowali do pracy w MBP/MSW? Kto to są "ofiary" - pracownicy ministerstwa, konfidenci, których postawiono w takiej trudnej sytuacji? Czy też może ludzie, którzy ucierpieli wskutek represji komunistycznego reżimu? Jeśli idzie o pracowników bezpieki, to znamy dość dobrze tych z okresu stalinowskiego (do odwilży 1956 r.). Jest szereg książek i artykułów naukowych, rzetelnie i uczciwie opracowanych na podstawie materiałów archiwalnych, publikujących listę z nazwiskami (także prawdziwymi nazwiskami w przypadku żydów, którzy stanowili 17% aparatu bezpieczeństwa, w tym prawie wszystkie kierownicze stanowiska), zdjęciami i innymi danymi (np. wykształcenie). Czy zostanie to zrobione kiedykolwiek dla okresu 1956-1990, tego nie wiemy.
 
 
kulka 
koneser



Dołączyła: 15 Lut 2011
Posty: 619
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2011-02-16, 21:11   

Obejrzałam ten film wczoraj. Po raz kolejny, ale po czasie. I ponownie dałam się przykuć uwagą do twarzy głównego bohatera, która jak rozłożony wachlarz mieni się emocjami. W drgnieniach mięśni, w ściągnięciu ust, we wzroku wbitym w siebie samego i w zdumienie ze zmian, które się w nim przecież dzieją.
Łza, która spływa mu po policzku, kiedy przez słuchawki podsłuchuje graną 'Appassionatę' Beethovena, szept, którym tłumaczy sam sobie "To tylko ten jeden raz...", gdy nie odzywa do telefonu, żeby poinformować o mającym się wydarzyć wyjeździe, uśmiech, kiedy na pytanie sprzedawcy o zapakowanie książki jakby niechcący rozdwaja znaczenie słów - "Nie. To dla mnie". I to, co pomiędzy tymi zdarzeniami. Tyle na jednej z szal Temidy. Wystarczy, żeby przeważyć rutynę i perfekcję poprzednich dwudziestu lat?

Świetny film.
 
 
piotrs71 
świeżak



Wiek: 46
Dołączył: 16 Wrz 2015
Posty: 25
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2015-09-17, 09:18   

Witam !
Smutny ...... ale obejrzałem z przyjemnością .
Los głównego bohatera , przechodzącego wewnętrzną przemianę , a po zmianie ustrojowej wyrzuconego na śmietnik historii zmusza do zastanowienia się : kim jesteśmy, co nas kształtuje , czemu nagle zmieniamu kryterium wartości ?
Klimat NRD ...... lata przed upadkiem muru....... Polecam
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u