FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Zły porucznik
Autor Wiadomość
Aske 
filmożerca



Wiek: 42
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1958
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2009-12-26, 15:52   Zły porucznik

The Bad Lieutenant: Port of Call - New Orlean / Zły porucznik
reżyseria: Werner Herzog (USA 2009)

Akcja filmu rozpoczyna się po przejściu huraganu Katrina w Nowym Orleanie. Terence McDonagh po uratowaniu człowieka zostaje awansowany na porucznika. Jego pierwszą sprawą jest rozwiązanie zabójstwa pięciu osób. Uzależniony od heroiny rozpoczyna śledztwo, które przeplata się z prywatnym życiem. [Opis dystrybutora]

Po tym lakonicznym opisie, szczerze mówiąc niezbyt zachęcającym, za wiele się o filmie nie dowiemy. Zainteresowało mnie głównie to co może wyjść ze współpracy Cage'a z Herzogiem i jestem naprawdę bardzo, bardzo miło zaskoczony. Nie pamiętam za dobrze pierwszego "Złego porucznika" z Harvey Keitelem (poza tym że chodziło tam o jakieś zgwałcone zakonnice, oraz że Keitel latał ze sterczącym penisem), ten to ponoć remake. Może nie ma tu sterczących organów, oraz atmosfera nie jest tak mroczna jak w pierwszym filmie, jednak rekompensuje nam to dobre aktorstwo i momentami bardzo mocno psychodeliczny klimat. Zarówno Cage udowodnił że jeśli chce potrafi zagrać świetnie (wiecznie przećpana morda, rozwalające teksty) tak samo Herzog nie zawiódł jako reżyser. Dostajemy całkiem niezły thriller/kryminał, w klimatach Nowego Orleanu, z voodoo, narkotykami, dziwacznymi wizjami i masą innych smaczków. Ciekawostką jest też drugoplanowa rola, dość solidnie utytego Vala Kilmera :hahaha:
Ja polecam. 8+/10 moim zdaniem naprawdę warto obejrzeć.
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-08-24, 09:44, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
 
Simpson 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 2851
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-12-26, 16:08   

Aske napisał/a:
Nie pamiętam za dobrze pierwszego "Złego porucznika" z Harvey Keitelem (poza tym że chodziło tam o jakieś zgwałcone zakonnice, oraz że Keitel latał ze sterczącym penisem)


I o to, że Keitel tam ciągle płacze, co po jakimś czasie zaczyna niesamowicie irytować.
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5371
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2009-12-26, 17:41   

Nie mam zamiaru tego oglądać. Herzog się skończył dawno temu, do tego jest to remake, a oryginalny Zły Porucznik wywarł na mnie pozytywne wrażenie z tego co pamiętam.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2009-12-27, 03:28   

-shoot him again
-what for?
-his soul still dancing

I parę innych tekstów które naprawdę rozpierdalają. Zajebisty film tylko nie wiem po co Herzog to nazwał Złym Porucznikiem. To inne filmy są. Świetna muzyka.
 
 
TOXIC 
filmożerca



Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 1027
Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2009-12-27, 07:06   

Mówice, żę w końcu jakiś fajny film z Cagem? :hahaha: Sprawdzę.
 
 
radek2193 
bywalec



Dołączył: 27 Gru 2009
Posty: 51
Skąd: ...
Wysłany: 2009-12-28, 14:42   

Za ten film muszę się zabrać, ostatnio rzadko widujemy Cage'a bez zbolałej miny. Poprzednim filmem jaki pamiętam, w którym był wesoły, jest "Snake eyes" - no, był naprawde happy przez pierwsze 15 minut ale to zawsze coś :D
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-12-28, 18:51   

Cage... Herzog? :eee?:

Ok, sprawdzę to się wypowiem szerzej ale zestawienie intrygujące. Jedna z najbardziej wyświechtanych aktorskich mord, na którą mam już autentyczną alergię gra główną rolę u jednego z moich ulubionych reżyserów. Trzeba obadać to cudo.
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5371
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2009-12-28, 19:43   

Jakoś nie kojarzę by Herzog nakręcił coś dobrego od dłuższego czasu.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-12-28, 23:22   

Choćby to: http://www.forum-filmowe.pl/topics10/231.htm

Aczkolwiek można się przyczepić, że to "tylko" dokument. Nie zmienia to jednak faktu, że jest bezapelacyjnym arcydziełem.
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5371
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2009-12-29, 06:09   

Nie widziałem, więc mogę tylko snuć podejrzenia,że mimo wszystko daleko mu do dawnych dzieł. Jeśli chodzi o filmy fabularne, to Herzog swoje najlepsze dzieła ma kilka dekad temu. Możliwe, że coś pominąłem, ale nic mi z jego współczesnych dzieł dobrych, a tym bardziej wybitnych, w tej chwili do głowy nie przychodzi.
 
 
Simpson 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 2851
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-12-29, 13:38   

BM napisał/a:
Choćby to: http://www.forum-filmowe.pl/topics10/231.htm


Albo to: http://www.forum-filmowe.pl/topics10/185.htm - dokument chyba jeszcze ciekawszy niż "Spotkania..."
 
 
smoke 
koneser



Wiek: 30
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 889
Skąd: Ziemia Obiecana
Wysłany: 2009-12-29, 16:15   

Simpson napisał/a:
BM napisał/a:
Choćby to: http://www.forum-filmowe.pl/topics10/231.htm


Albo to: http://www.forum-filmowe.pl/topics10/185.htm - dokument chyba jeszcze ciekawszy niż "Spotkania..."


Jeden i drugi dokument zajebisty.

Co do BL, to zdecydowanie ciekawszy i bardziej rozbudowany fabularnie jest ten w wykonaniu Herzoga. Btw motyw z legwanami git :fingerok: (7/10).
 
 
Eva 
filmożerca



Wiek: 31
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2070
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-12-31, 13:26   

Nie oglądałam pierwszego "Złego porucznika" i nie poczuwam się do bycia znawcą twórczości Herzoga, żeby móc porównywać ten film z czymkolwiek. Ale muszę przyznać, że ten "Zły porucznik" naprawdę mi się spodobał. Po raz pierwszy od dawna obejrzałam film, w którym Cage gra znośnie, a nawet mogę się pokusić o stwierdzenie, że dobrze. Ta jego wykrzywiona twarz, zgarbiona sylwetka i znerwicowany śmiech - jak dla mnie, genialna kreacja policjanta-narkomana, mocno zagubionego we własnym świecie. :fingerok:
 
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-01, 10:17   

Ostatni Surfer napisał/a:
Nie mam zamiaru tego oglądać. Herzog się skończył dawno temu, do tego jest to remake, a oryginalny Zły Porucznik wywarł na mnie pozytywne wrażenie z tego co pamiętam.

Błąd.

Zaskakująco dobry kryminał. W dodatku te odjechane halucynogenne motywy budują jakiś taki paranormalny klimat. Ludzie są tu brzydcy, głupi i niekonsekwentni. Ogólnie styl filmu to takie raczej mocno oldschoolowe kino (miłe zaskoczenie bo dziś już się takich rzeczy raczej nie robi). Znakomita rola Cage'a. Koleś gra policjanta - narkomana toczonego przez niemożliwy do zniesienia ból po urazie kręgosłupa. Nawet chodzi jakoś tak pokracznie (jeden bark zawsze wyżej od drugiego, a pistolet trzyma jakby się zaraz miał pod jego ciężarem przewrócić). W dodatku ta upiorna fryzura i uśmiech. Do tej roli naprawdę spasowało się to znakomicie. Poza tym cała galeria szemranych postaci, dziwnych sytuacji i "brudnych" zdjęć.

Ode mnie 8/10. Polecam. :fingerok:
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5371
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2010-01-02, 05:50   

BM napisał/a:
Błąd.

Już postanowiłem, ze jednak obejrzę, skoro nawet Ebert pisze pozytywną recenzję to coś w tym musi być, choć akurat za tym krytykiem nie przepadam. Pewien niesmak jednak pozostaje, w związku z nazwą, zapowiadaniem remake'u i tak dalej. Jak również, Herzog mnie odrzuca, bo to jeden z tych uznanych reżyserów, którzy jeżdżą po swoich dawnych dziełach. Jak uznam, że osobiste opinie nie wpłyną na moją ocenę filmu, to dam mu szansę. Coś jak zrobiłem na przykład z Inglorious Basterds i kilkoma innymi dziełami.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2010-08-23, 23:26   Zły porucznik

"Zły porucznik 2" jest swego rodzaju żonglerką i wariacją na temat kina noir. Nawet jak na dzieło czerpiące mocno z gatunku, jak również nawiązujące dość wyraźnie do filmu Abla Ferrary z 1992, pozostaje filmem dość mocno oryginalnym, przynajmniej w takim zakresie, w jakim udaje mu się rozminąć z tym czego widz po takim filmie oczekuje, a co ostatecznie dostaje. "ZP2" dość wyraźnie bowiem zrywa z dość jednolitym i niemal archetypicznym w kinie wizerunkiem narkomana. Wymowa filmu jest w gruncie rzeczy dość optymistyczna.

Spoiler:
Zauważmy bowiem, że twist fabularny (tym razem nie w końcówce, ale trochę wcześniej z tego, co pamiętam) dotyczy tego, jak się zachowa bohater i jak się okazuje, zaskakuje on swoim zachowaniem. Jakże się to różni od wymowy filmu Romero, dla jednych kultowego, a dla innych (w tym dla mnie) po prosty słabego, szokującego dla samego efektu szokowania.


Plus, naprawdę ciekawa rola Cage'a - tu kolejny raz wychodzi na jaw promowana przeze mnie od lat o nim prawdą, że dobrze gra w dobrych filmach, a słabo w słabych.

Ode mnie 8/10. Co prawda, w ogóle się takiego filmu po Herzogu nie spodziewałem, ale mimo to nie zawiódł i dalej trzyma poziom.
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-08-24, 09:42, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5371
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2010-08-23, 23:58   

jazu napisał/a:
Zły porucznik 2

To nie jest jako taki Zły Porucznik 2.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-08-24, 09:43   

Poza tym temat o tym filmie już istnieje. Scaliłem wątki (Jazu jak chcesz wystawić ocenę, to musisz zagłosować jeszcze raz).
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-08-24, 13:46   

Pierwowzoru nie widziałem, natomiast film Herzoga jest naprawdę niezły. Obejrzałem z przyjemnością. Jego dusza tańczy, jaszczury, dziwki i koks. Cage, za którym nie przepadam, wypadł tu bardzo pozytywnie. Ogólnie polecam — nie nudziłem się.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2010-08-24, 20:01   

BM napisał/a:
Poza tym temat o tym filmie już istnieje. Scaliłem wątki (Jazu jak chcesz wystawić ocenę, to musisz zagłosować jeszcze raz).


Dziwne, bo szukajka nie znalazła. Sory za bałagan w każdym razie.
 
 
 
didi18 
bywalec



Dołączył: 04 Lip 2010
Posty: 160
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-08-24, 23:55   

Dobry film, podobała mi się scena ze staruszkami, była naprawdę zabawna :hahaha: , Cage dobrze się spisał :klaszcze: , myślałem ze naprawdę ściągnął kilka kresek, bo zachowywał się jak typowy ćpun. Widać tez, jak łatwo robić rożne wałki, sam chciał bym takie uskuteczniać :faja:
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1984
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-01-30, 01:13   

Pamiętam, że po filmie Ferrary, miałam bardzo wzniosłe uczucia, a na jednym, nieistniejącym już, forum napisałam, bardzo poruszona, że jest lepszy i może wiecej zrobić w kwestii nawrócenia niż niejedno bezpłciowe kazanie w kościele. :)
Herzog natomiast jest zdecydowanie bardziej laicki, ale i bardziej poetycki. Stworzył coś na kształt bluesowej ballady o życiu człowieka, który ma dobre serce, ale nie zawsze na tym dobrze wychodzi, i czasem, by utrzymać się na powierzchni wody (życia) niosącej wszelki śmieci i odpadki, musi być bardzo zły, niczym zwierzę przybrać kolory ochronne środowiska, w którym przyszło mu się obracać.

Herzog jak zawsze niezawodny. Jego "Zły porucznik" raczej nie jest remakiem filmu Ferrary. Bardziej inspiracją, może dlatego dał taki sam tytuł. No bo o zabieg marketingowy raczej go nie można posądzać (choć właśnie przed chwilą przeczytałam na filmwebie, że to producenci uparli się przy tym tytule, wbrew jego woli).

Wspaniały pomysł aby akcję filmu o zgniliźnie moralnej i o próbach odradzania się z niej umieścić w Nowym Orleanie, tuż po przejściu huraganu Katrina. Spacerujące po ulicach krokodyle, szwendające się po mieszkaniach legwany - sami już nie wiemy, czy uwolniła je powódź, czy bardziej wyobraźnia nawalonego bez przerwy porucznika. No i poza tym jest na co popatrzeć, nowoorleańska zabudowa na szczęście nie cała uległa zniszczeniu. A i muzyka cały czas utrzymana w nowoorleańskim klimacie.

Film naprawdę jest rewelacyjnie dopracowany - zdjęcia znowu spod ręki ulubionego operatora Petera Zeitlingera, muzyka - to już mówiłam, również świetna, w końcu sam Mark Isham ją pisał plus ozdobniki z utworów rasowych nowoorleańskch bluesmanów. Aktorstwo znakomite! Cage - jak za starych dobrych czasów "Ptaśka", "Red Rock West" czy "Pocałunku wampira" - a propos Cage tu sam często wygląda jak wampir zabłąkany w świetle dnia na nowoorleańskich, czasem też jak z horroru, ulicach. Wspaniała gra, zarówno ciałem (przekrzywiona sylwetka), jak i twarzą - ten wampiryczny śmiech przemieszany z grymasem bólu i cugu na "lekarstwo".

Film ma przepiękne zakończenie, bardzo niejednoznaczne. Nie wiadomo, czy jest nim sen, trans, czy jawa. Żadnych pretensji do losu (rozmowa z czlowiekiem pojawiającym się na początku filmu), pełna afirmacja życia, a raczej piekła, wszelkie liczne ciosy porucznik przyjmuje z godnością (na swój sposób), odparowuje je samodzielnie, bez pomocy Boga i nie boi się Go, nie jest mu potrzebny, bo nie boi się piekła, ma je na co dzień, nauczył się w nim żyć i ... jakoś mu to idzie. I nawet ciągle jest człowiekiem.

Zły porucznik Ferrary i zły porucznik Herzoga - niby ci sami (mają podobną pracę, te same zamiłowania, także do nocnych seksualnych przygód na mieście), tacy jakich mnóstwo pewnie na całym świecie, a jednak inni.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1984
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-01-31, 17:22   

Cytat:
Cage tu sam często wygląda jak wampir zabłąkany w świetle dnia na nowoorleańskich, czasem też jak z horroru, ulicach.


Ha, dobre skojarzenie z wampirem! Właśnie wpadłam na pomysł, że ten zły porucznik Terence McDonagh Herzoga to współczesny Nosferatu, który nocą (najczęściej) wysysa z ludzi zamiast krwi, narkotyki, bez których nie może żyć, tak jak stary Nosferatu nie mógł żyć bez ludzkiej krwi. I tak jak Nosferatu, przy całej grozie swych praktyk zachowuje on ludzkie odruchy, których czasem brakuje tym z pozoru przyzwoitym, jak Stevie Pruit (Val Kilmer).

Herzog czerpie garściami ze swoich starych filmów, osadzając tamtejszych legendarnych, i romantycznych bohaterów, w czasach współczesnych? pulsująca krew zmienia sie w syntetyczny proszek, szaleństwo dzikich pionierskich wypraw w płdamerykańską dżunglę zamienia się w pożałowania godne szaleństwo matkobójcy z przedmieścia, w otoczeniu plastikowych flemingów i do rytmu monotonnego kazania jakiegoś mizernego kaznodziei puszczanego z tranzystorowego radia, zamiast melodii najwiekszych operowych arii, na dźwięk których zamierała dawna amazońska dżungla wraz z jej wszystkimi mieszkańcami (Fitzcarraldo - Synu, synu, cóżeś ty uczynił).
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-08-20, 19:17   

Eh. Zupełnie zmieniłem zdanie na temat tego filmu. Fakt, ogląda się to dobrze, ale o jakiś sens trudno (mnie). Odniosłem wrażenie, że to jakiś pastisz, żonglerka gatunkowa w wykonaniu Herzoga(!). Nie jego scenariusz i wszystko jakieś nieherzoghowe.

Nie no, ogólnie fajne, ale nie stać mnie na żadną myśl czy interpretację. W sumie, Herzog - szejm on ju! - takie nawiązanie do "Stroszka", z którego również nic nie zrozumiałem, pozostało dla mnie niezrozumiałe. Jedynym wspólnym mianownikiem pomiędzy jednym i drugim, to mogła być jedynie dla mnie Ameryka, USA. po jednej przeszedł huragan, do pierwszej przyjechał Bruno S. I tyle, jeśli chodzi o sens. t6,5/10
 
 
 
Cat_woman 
bywalec



Dołączyła: 17 Lut 2012
Posty: 166
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-11-28, 11:18   

Niesty to jeden z tych "mniej udanych filmów" Cage'a. Nie do konca wiem co spaprali, bo mam wrazenie, że sam scenariusz miał potencjał, ale całosc wyszła jakaś usypiająca i bez wyrazu i przekazu. Jakieś 5/10.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u