FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Kick-Ass
Autor Wiadomość
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-11-27, 23:43   Kick-Ass

Kick-Ass
reż. Matthew Vaughn (USA, Wielka Brytania 2010)

Dave (Aaron Johnson) jest nastoletnim fanem komiksów, który marzy o zostaniu prawdziwym superbohaterem. Z mocnym postanowieniem naprawy świata przybiera pseudonim Kick-Ass, zakłada specjalny strój i maskę a następnie wyrusza w miasto, aby walczyć ze złem. Jest jeden problem: nie ma kompletnie żadnych supermocy. Decyzja zostania superbohaterem jednak zapadła i od tej pory Kick-Ass będzie musiał stawić czoła najniebezpieczniejszym przestępcom. Wkrótce do chłopaka dołącza perfekcyjnie wytrenowana w zabijaniu jedenastoletnia dziewczynka o imieniu Hit Girl oraz szkolący ją w krwawym fachu ojciec - Big Daddy (Nicolas Cage). [opis dystrybutora kino]

Co otrzymamy po wymieszaniu wszelkiego śmiecia dostępnego w lodówce, dorzuceniu korniszonów, trocin i dolaniu mleka? G... , tj. NIC nie otrzymamy. A przynajmniej nic godnego polecenia i naszych kubków smakowych.
Takim niczym jest właśnie Kick-Ass. Kolejna (w założeniu) zabawna, nieco przaśna, wariacja na temat fenomenu superbohatera z sąsiedztwa; okazuje się być kiepsko skrojoną, absolutnie nie zabawną, opowiastką o... psychopatach, skierowaną do nie wiadomo kogo (target tego filmu to dla mnie nierozwiązywalna zagadka).

Długo by się rozwodzić nad absurdalnymi pomysłami scenarzysty; tym dlaczego film uznano za komedię z elementami akcji; czy samym faktem zaistnienia źródła finansowania dla tego projektu - ale szkoda na to czasu.

Wystarczy mi postać jedenastoletniej psycholki, wyposażonej w broń, chorej chyba na rozdwojenie jaźni (a to czekolada z ciągutkami i kucyki we włosach, a to nóż w ręce i czyjeś jaja w garści) by stwierdzić, że komuś coś się chyba pomyliło :pukpuk: I proszę mi nie mówić, że to taka prześmiewcza konwencja "z jajem", lub, że to już było (Leon zawodowiec i jego mała Matylda). Matylda to pozbawiona złudzeń, nad wiek dojrzała i zdeterminowana dorosła-malutka, a Mindy - to idiotka, dla której cały ten proceder zdaje się nosić znamiona dobrej zabawy :suicide:
Podejrzewam, że to właśnie jej dziecięcość, dziewczęcość i etos słodkiej córeczki tatusia - skontrastowane z zadawaniem ran kłutych, ciętych i szarpanych - miały być źródłem komizmu w filmie. Jeśli tak - to niestety - powieka mi nawet nie drgnęła.
Jeśli miało być nim zderzenie wyobrażeń przeciętniaka o byciu superbohaterem, z rzeczywistością - to Państwo wybaczą, widziałam to już wiele razy i to w lepszym wykonaniu.

Jeśli ktoś wychodzi z błędnego mniemania, iż preferuję kino święte i czyste - to się myli, ale puszczenie w tle kilku rockowych kawałków, zapełnienie ekranu efekciarskimi efektami specjalnymi, czy zapodanie ostrej sieczki bez trzymanki nie zrobi z filmu Pulp Fiction, a z reżysera Tarantino. Do balansowania na granicy trzeba wyczucia i smaku; a po tym filmie zdecydowanie ma się ochotę na wykonanie kilku nieprzyzwoitych gestów w stronę producenta.

I tak. Będzie część druga - nie mogę się doczekać :tomato:



Pomimo wszystko film nie jest totalnym niewypałem z trzech powodów.
-Mark Strong
-Aaron Johnson (tytułowy Kick-Ass - naprawdę dobra rola, szkoda, że w dupnym filmie)
-choreografia walk

gdyby nie gra aktorska na poziomie (reszta odsady - oprócz Cage'a - :fingerok: - ) pewnie nie powstrzymałabym się przed wypierniczeniem filmu za okno :hahaha:

i nie - wcale nie uważam, że dzieci są z natury niewinne, tym bardziej nie przemawia do mnie wizja obcinającej kończyny podfruwajki o umyśle i ciele jedenastolatki, w kontekście opowiadania o bohaterach, skoro ani to japoński slasher, ani poważny kryminał. Powiedzmy, że jestem staroświecka.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-12-03, 23:49, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2010-11-28, 18:25   

Nuz napisał/a:
target tego filmu to dla mnie nierozwiązywalna zagadka).


No to wypowiem się jako target. Film to adaptacja komiksu Marka Millara, znanego z przeginania pały pod względem przemocy i czarnego humoru. Wszystkie motywy znane z tradycyjnych opowieści i superbohaterach gość bierze i podkręca up to 11. Całość zaprawia bardzo czarnym humorem i jazda. Świetna a niegłupia rozrywka, szkoda, że Kick-Ass przeczytałem zaledwie dwa albumy (do momentu pierwszego pojawienia się Hit-Girl), z przyczyn niezależnych serii na razie nie ukończyłem. Adaptacja bardzo mi podeszła, po raz pierwszy tagline plakatu nie kłamał.

Nuz napisał/a:
czy samym faktem zaistnienia źródła finansowania dla tego projektu


Mój filmowy bóg Matthew Vaughn nieźle się nagimnastykował by zdobyć 30 milionów dolarów na ten projekt, dość, że nie wziął ich od żadnej hollywoodzkiej wytwórni, bo inaczej nie mógłby zrobić tego filmu tak jak chciał. Z jakiegoś wywiadu pamiętam, że nawet coś zastawił. Teraz jest raczej do przodu, bo choć Kick-Ass nie miał powalającego wyniku finansowego, to został sprzedany do dystrybucji za o wiele większą kasę, niż wyniósł budżet.

Nuz napisał/a:
Matylda to pozbawiona złudzeń, nad wiek dojrzała i zdeterminowana dorosła-malutka, a Mindy - to idiotka, dla której cały ten proceder zdaje się nosić znamiona dobrej zabawy


Mindy nie jest idiotką. Nie lubi się bawić konikami, woli motylki.

Nuz napisał/a:
Jeśli miało być nim zderzenie wyobrażeń przeciętniaka o byciu superbohaterem, z rzeczywistością - to Państwo wybaczą, widziałam to już wiele razy i to w lepszym wykonaniu.


Z jednej strony, mamy tu krytykę wyobrażeń o byciu superherosem, z drugiej - przekonanie, że takie fantazje są jednak potrzebne. Sądzę, że właśnie o tym jest Kick-Ass.

Nuz napisał/a:
reszta odsady - oprócz Cage'a


??? To jedna z jego najlepszych ról.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-11-28, 18:42   

John Bigboote napisał/a:
Z jednej strony, mamy tu krytykę wyobrażeń o byciu superherosem, z drugiej - przekonanie, że takie fantazje są jednak potrzebne. Sądzę, że właśnie o tym jest Kick-Ass.
Nie - to jest film o niczym. Połowa mówi o jednym, połowa o drugim, zakończenie to kpina - puenty brak.
Jeśli zamiarem reżysera było rozprawić się z popkulturowymi wzorcami niech obejrzy (przeczyta) Watchmenów. Jeśli celem było przedstawienie konieczności snucia fantazji na temat niesienia pomocy w lateksie (czy trykocie) to ma konkurencję ustawioną w długim szeregu - i to oni byli pierwsi.

Absolutny brak konsekwencji to gwóźdź do trumny tego filmu - albo stawiasz na realizm albo na fantastykę - jeśli mieszasz to rób to z kunsztem :pukpuk: bo wyjdzie ci Kick -Ass.



Cytat:
??? To jedna z jego najlepszych ról.
Zdecydowanie nie i absolutnie nie. Nawet on (jaki by nie był) ma na koncie kilka wybitych ról.

John Bigboote napisał/a:
Mindy nie jest idiotką. Nie lubi się bawić konikami, woli motylki.
Jeśli silisz się na sarkazm to lepiej poćwicz ;)

John Bigboote napisał/a:
Mój filmowy bóg Matthew Vaughn nieźle się nagimnastykował by zdobyć 30 milionów dolarów na ten projekt, dość, że nie wziął ich od żadnej hollywoodzkiej wytwórni, bo inaczej nie mógłby zrobić tego filmu tak jak chciał. Z jakiegoś wywiadu pamiętam, że nawet coś zastawił. Teraz jest raczej do przodu, bo choć Kick-Ass nie miał powalającego wyniku finansowego, to został sprzedany do dystrybucji za o wiele większą kasę, niż wyniósł budżet.
To, że nie mógł zdobyć źródła finansowania po obejrzeniu filmu wcale mnie nie dziwi - widać ktoś miał wizję proroczą...

John Bigboote napisał/a:
No to wypowiem się jako target. Film to adaptacja komiksu Marka Millara, znanego z przeginania pały pod względem przemocy i czarnego humoru. Wszystkie motywy znane z tradycyjnych opowieści i superbohaterach gość bierze i podkręca up to 11.

Aaa ;) czyli Kick-Ass to Jola Rutowicz 2.0! Bajka nie dla dzieci i nie dla dorosłych, pozbawiona jakiegokolwiek humoru (koło czarnego nawet to nie leżało), przesłania - czy choćby spójnej fabuły.

no bo o czym jest ten film :eee?:
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2010-11-28, 19:37   

Nuz napisał/a:
Jeśli zamiarem reżysera było rozprawić się z popkulturowymi wzorcami niech obejrzy (przeczyta) Watchmenów. Jeśli celem było przedstawienie konieczności snucia fantazji na temat niesienia pomocy w lateksie (czy trykocie) to ma konkurencję ustawioną w długim szeregu - i to oni byli pierwsi.


Ostatnie, co można zarzucić Vaughnowi i Millarowi to nieznajomość klasycznych komiksów superbohaterskich. Oni nie chcieli kręcić drugiego "Watchmen", tylko zrobić coś swojego. Udało im się.

Nuz napisał/a:
Absolutny brak konsekwencji to gwóźdź do trumny tego filmu - albo stawiasz na realizm albo na fantastykę - jeśli mieszasz to rób to z kunsztem :pukpuk: bo wyjdzie ci Kick -Ass.


Już pobieżnie wyjaśniłem, na czym polega podejście Millara do robienia sztuki. Vaughn nie mógł sobie pozwolić na wierną adaptację, ale potraktował oryginał z dużym szacunkiem. Nie wiem, co jest dla ciebie przykładem kunsztu w mieszaniu różnych konwencji, więc trudno mi się odnieść do zarzutu o niekonsekwencję Kick-Ass.

Nuz napisał/a:
Nawet on (jaki by nie był) ma na koncie kilka wybitych ról.


Nie przeczę i Big Daddy to jeden z powodów, dla których jednak lubię gościa.

Nuz napisał/a:
eśli silisz się na sarkazm to lepiej poćwicz ;)


Oglądałaś film, powinnaś pamiętać o jakie motylki mi chodziło.

Nuz napisał/a:
To, że nie mógł zdobyć źródła finansowania po obejrzeniu filmu wcale mnie nie dziwi - widać ktoś miał wizję proroczą...


Nie mógł zdobyć kasy od dużych wytwórni z Hollywoodu i chyba się nawet specjalnie nie starał. Pewnie obejrzał "Wanted" (też na podstawie komiksu Millara) i zlał sprawę. Wiem, że któryś przedstawiciel wytwórni chciał by bohaterowie Kick-Ass byli starsi, ciekawe, czy miał też Hit-Girl na myśli.

Nuz napisał/a:
pozbawiona jakiegokolwiek humoru (koło czarnego nawet to nie leżało)


Skoro nie rozbawił cię dialog o Batmanie, koleżka w wielkiej mikrofali i Frank D`Amico spuszczający łomot przypadkowemu facetowi z ulicy, to nic nie poradzę, ale to właśnie jest czarny humor.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-11-28, 19:53   

John Bigboote napisał/a:
ale to właśnie jest czarny humor.

Nie. Dla mnie to zdecydowanie nie jest czarny humor :hahaha: (jedna mikrofalówka wiosny nie czyni)

Co do reszty - moje pytanie pozostaje bez odpowiedzi.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2010-11-28, 20:17   

Zakładając, że chodzi o zdanie zakończone :eee?: to już przecież napisałem, o czym według mnie ten film jest.

Nuz napisał/a:
jedna mikrofalówka wiosny nie czyni)


A ten nerdu cieszący się jak głupi z przytulenia dziewczyny, kiedy na ekranie pokazują straszliwą transmisję? Jak to w życiu, czyjaś krzywda, czyjeś szczęście. Cały film taki jest.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-11-28, 20:43   

:zalamka
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2010-11-29, 00:41   

Również mnie toto nie ruszyło, chociaż raczej identyfikuję się z nerdowskim targetem tego typu produkcji. Raz, że 11 - letnia gówniara rzucająca cuntami, rozpieprzająca w drobny mak grupy uzbrojonych po zęby zbirów i przyjmująca na klatę strzały od kochającego tatusia niestety przekracza moją odporność na filmowy bzdet. Dwa, że film jest wbrew pozorom cholernie schematyczny, nawet mimo prób potencjalnie oryginalnego tych schematów łączenia. Trzy, rozpada się niejako na dwie części - z jednej strony próbuje czegoś w rodzaju dekonstrukcji kina komiksowego (co się dzieje kiedy leszczu próbuje być superhero itp), z drugiej ten schemat idiotycznie gloryfikuje poprzez wprowadzenie postaci Cage'a i Hit Girl czy dennych scen w rodzaju miniguna. Obejrzeć jednak obejrzałem nawet bez większego bólu, bo sporo tu dobrej akcyjki podmontowanej pod dobrą muzę. Moim faworytem jest ta scena:
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2010-11-29, 11:22   

Nie jestem wielkim fanem ani wymarzonym targetem tego rodzaju kina i napisać mogę niewiele ponad to, że nawet mi się to podobało.
 
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-11-29, 16:58   

Jarod napisał/a:
rozpada się niejako na dwie części - z jednej strony próbuje czegoś w rodzaju dekonstrukcji kina komiksowego (co się dzieje kiedy leszczu próbuje być superhero itp), z drugiej ten schemat idiotycznie gloryfikuje poprzez wprowadzenie postaci Cage'a i Hit Girl czy dennych scen w rodzaju miniguna.
W sumie idealne podsumowanie mojego przydługiego tekstu i potwierdzenie dla zarzuconej twórcom filmu niekonsekwencji.

Dalej nie wiem o czym Kick-Ass opowiada :nigga:
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 42
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1958
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2010-12-04, 17:07   

Nie wiem co to target, nerd i podkręcanie up to 11. Polska język trudna język, aż mnie tageline zaswędziało.

Jedna myśl po obejrzeniu tegoż filmu, gdyby zrobił to Tarantino wszyscy sikali by z zachwytu, dopatrując się czort wie jakiego przesłania. Oglądało się to to nawet nieźle, świetny Cage, mała też dała popis, ładnie zrobione strzelanki. Obejrzeć można, zapomina się jeszcze szybciej. 5/10. Takie tam na raz.
 
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2011-07-24, 20:10   

Jazu napisał/a:
Nie jestem wielkim fanem ani wymarzonym targetem tego rodzaju kina i napisać mogę niewiele ponad to, że nawet mi się to podobało.


Me too. Nastawiałem się na rozpierduchę z elementami komizmu i dokładnie to dostałem.
 
 
Simpson 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 2851
Skąd: Kielce
Wysłany: 2014-01-12, 23:56   

Obejrzałem dopiero dzisiaj, więc pozwolę sobie odgrzebać temat. Tym bardziej, że wyszła druga część i może ktoś będzie miał ochotę coś o niej napisać.
Film "Kick-Ass" podobał mi się :-) Jako że w przypadku adaptacji komiksów i filmów SF jestem uodporniony na przeróżne bzdety i wybaczam wiele niedorzeczności, tako 11-sto letnia dziewczynka strzelająca i chlastająca bez zmrużenia okiem każdego, kto staje jej na drodze, nie bulwersuje mnie w żaden sposób. To samo zresztą mogę napisać o jednej z początkowych scen, gdy Big Daddy do niej strzela. Głupie, ale całkiem zabawne patrząc przez pryzmat mojego zwichniętego poczucia humoru. I choć Hit Girl jest nieco irytująca i antypatyczna, to jednak jest chyba największym plusem tego filmu. No a poza tym jest jeszcze McLovin :-) A sam tytułowy bohater? Trochę zbyt nijaki, więc tak naprawdę nie wiem, co o nim napisać. Ot po prostu jest.
Oczywiście od wszelkich zachwytów jestem daleki, bo choć film nie nuży, to jednocześnie niespecjalnie wciąga ani nie bawi. Kilka scen, przy których można parsknąć krótkim "ha", to jednak za mało, jak na tego typu kino. "Kick-Ass" nie sprawił również, że koniecznie chcę obejrzeć "Kick-Ass 2"... Chociaż obejrzę.
 
 
czervon 
świeżak



Dołączył: 18 Mar 2014
Posty: 7
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2014-03-18, 20:41   

Kick Ass moim zdaniem bardzo fajny film. Może często satyryczny, jednak na prawdę warty obejrzenia. Ciekawa fabuła, na prawdę można się wkręcić, jednak film przeznaczony głównie dla młodzieży w wieku mniej więcej 16-20 przynajmniej moim zdaniem im by się to najbardziej podobało. Warto też obejrzeć drugą część która jest chyba jeszcze ciekawsza.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u