FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Elita Zabójców
Autor Wiadomość
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2011-11-07, 13:23   Elita Zabójców

Elita Zabójców / Killer Elite
reż. Gary McKendry (USA 2011)

Na byłych żołnierzy z elitarnej jednostki, polują zawodowi zabójcy. Kiedy porywają Huntera (Robert de Niro), mentora Dannego (Jason Statham), były komandos wraca do gry, by uratować przyjaciela. Chcąc go ocalić musi podjąć się misji prawie niemożliwej. [skrócony opis dystrybutora]

Kilka lat już żyję na tym świecie i ciągle nie mogę pojąć czemu tak dużo filmów zostaje opatrzonych opisami ze spojlerami, albo po prostu opisami błędnymi. W przypadku "Killer Elite" na temat właściwej fabuły nie dowiecie się niczego dopóki nie obejrzycie filmu. Główny wątek fabularny przypominał mi trochę Spielbergowskie "Monachium" (tu też chłopaki jeżdżą po świecie i likwidują kolejne cele), tyle, że tutaj mamy czystą akcję, a tam rozkminy filozoficzne.

Od razu zaznaczę, że "Killer Elite" nie jest żadnym arcydziełem. Ogląda się to świetnie bo i akcja kopie po dupie i fabuła całkiem fajnie współgra z kolejnymi napierdalankami, a wisienką na torcie jest obsada. Gdzieś tam w tle przewija się De Niro, a na głównym planie paradują Owen (z wąsem) i Statham, ale największą frajdę sprawiła mi obecność Dominica Purcella. Gościu całkowicie zagarną ten film. Lincoln biega z zarośniętą mordą i gada z niesamowity akcentem. Po "Prison Break" nie sądziłem, że z tego aktora jest coś więcej niż zwykłe drewno, a tu proszę - mistrz!

Wiem, że "Killer Elite" zbiera bardzo negatywne opinie, ale to chyba efekt przesycenia strzelankami ze Stathamem, więc jeśli czujecie przesyt to nie polecam, ale jeśli macie ochotę na trochę kopania po ryju to polecam gorąco.

7/10

P.S. "based on a true story" :pukpuk:
Ostatnio zmieniony przez BM 2011-11-10, 22:43, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Iscariote 
kinomaniak



Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 229
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-11-10, 14:39   

mr Orange napisał/a:
największą frajdę sprawiła mi obecność Dominica Purcella. Gościu całkowicie zagarną ten film. Lincoln biega z zarośniętą mordą i gada z niesamowity akcentem. Po "Prison Break" nie sądziłem, że z tego aktora jest coś więcej niż zwykłe drewno, a tu proszę - mistrz!
Zgadzam się, największe zaskoczenie tego filmu. No i ten akcent. W szoku byłem jak zobaczyłem i usłyszałem gościa.

Co do samego filmu, to po świetnym trailerze, który pokazywał cudowną rozpierduchę z rockową muzyką w tle, miałem nadzieję na duże ilości fajerwerków. Otrzymaliśmy jednak film stonowany, z dużą ilością akcji, ale umiejętnie rozdysponowaną w czasie. Dużo wody upływa w filmie zanim dojdzie do konfrontacji Statham - Owen, na którą tak bardzo czekałem. Ale jak już dochodzi to jest najs :fingerok:
Oczywiście dwie rzeczy mnie zirytowały - idiotyzm akcji łazienkowej i strzał w głowę.
Jak to drugie jeszcze mogę sobie jakoś tłumaczyć
Spoiler:
że był w szoku, nie pomyślał że może odchylić głowę, albo myślał, że nie strzeli
, tak młotka totalnie nie ogarnąłem. :pukpuk:

Ale też 7/10
 
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2011-11-10, 15:13   

Iscariote napisał/a:
mr Orange napisał/a:
największą frajdę sprawiła mi obecność Dominica Purcella. Gościu całkowicie zagarną ten film. Lincoln biega z zarośniętą mordą i gada z niesamowity akcentem. Po "Prison Break" nie sądziłem, że z tego aktora jest coś więcej niż zwykłe drewno, a tu proszę - mistrz!
Zgadzam się, największe zaskoczenie tego filmu. No i ten akcent. W szoku byłem jak zobaczyłem i usłyszałem gościa.

Tu wam przyznam rację. Purcell rzeczywiście "skradł film".

Co do samego filmu, to oczekiwałem po nim niewiele i w sumie za wiele nie dostałem. Ocena jak dla mnie 5,5-6/10 czyli film poprawny, ale bez szczególnych. Reszta to schemat i nihil novi sub sole. Strasznie przewidywalny był np. motyw nawrócenia Stathama, twórcy mogliby się chociaż pokusić o nieco więcej chamówy w tym momencie. A tak to wyszło szmirowato i tanio. Podobnie zresztą udział De Niro uważam za jakąś pomyłkę. Robercik za pokazanie geby i nazwiska na plakacie zgarnął działę, widzowie widząc jego nazwisko nabili producentom, a i przecież od razu to "lepszy" film, bo gra w nim De Niro. :lol:

Wciskanie "based on true story" na siłę uważam za irytujące. Tym bardziej, że najprawdopodobniej to totalna bujda.
 
 
Iscariote 
kinomaniak



Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 229
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-11-10, 15:43   

Cytat:
Wciskanie "based on true story" na siłę uważam za irytujące. Tym bardziej, że najprawdopodobniej to totalna bujda.
To true story, to chyba wynika że podstawką fabuły jest książka, o którą rozchodzi się w końcówce filmu. Więc pewnie sama historia szejka i SAS to prawda, natomiast zabójcy i rozpierducha to już inwencja twórcza hollywoodzkich scenarzystów.
 
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2011-11-10, 16:00   

Iscariote napisał/a:
To true story, to chyba wynika że podstawką fabuły jest książka, o którą rozchodzi się w końcówce filmu. Więc pewnie sama historia szejka i SAS to prawda, natomiast zabójcy i rozpierducha to już inwencja twórcza hollywoodzkich scenarzystów.

Sam autor nazywał to
Cytat:
"Fiennes himself remained vague on the story's veracity, asserting that it was up to the reader to decide whether it was fact or fiction, and suggested journalists subject events and people described in the book to "forensic examination", and to draw their own conclusions. Fiennes describes his novels as "factional", meaning a blend of fact and fiction. The hardcover editions had the words "Fact or fiction?"


Z ciekawszych rzeczy:
Cytat:
In June 2010, Alice Clarke, the daughter of SAS soldier Major Mike Kealy whose death is depicted in The Feather Men at the hands of The Clinic, spoke out, saying that her father had died during an endurance exercise in the Brecon Beacons in 1979. Describing Fiennes' claims as "disgraceful", she stated that her mother had confronted the author at the Hay Festival, and he had admitted to her that the story was a work of fiction.

I dodajmy, że autor oczywiście umieścił się w akcji, bo to on był ostatnią "ofiarą".

Czyli wychodzi, że jedynymi faktami są: udział Brytyjczyków w omańskiej "awanturze" (na ile jest mi to wiadome) i śmierć kilku osób z SAS na przestrzeni niemal 20 lat. Nie znaczy to rzecz jasna, że przynajmniej część innych wydarzeń nie jest prawdziwa, ale nie sposób dojść które i reklamowanie tego nawet jako based on true story czy coś to czyn niegodny.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-11-19, 17:55   

Jak dla mnie przeciętniak. Nawet nie chce mi się za bardzo o tym filmie pisać bo i w sumie nie ma o czym. Po prostu kolejny poprawny akcyjniak ze Stathamem w roli głównej. Takie tam obejrzeć i zapomnieć. Ocena: 6/10

Już lepiej sobie obadajcie "Kill the Irishman":
http://www.forum-filmowe.pl/topics18/2615.htm

albo "Blitz":
http://www.forum-filmowe.pl/topics18/2817.htm
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2011-11-20, 12:51   

Ostatni Surfer napisał/a:
Czyli wychodzi, że jedynymi faktami są: udział Brytyjczyków w omańskiej "awanturze" (na ile jest mi to wiadome) i śmierć kilku osób z SAS na przestrzeni niemal 20 lat.


A mogło być tak, że te kilka osób z SAS zmarło w nieszczęśliwych wypadkach, do których autor dorobił historię z zemstą? To by dopiero było "na faktach".

Film poprawny, nieźle się ogląda, ale nic mi nie urwał. Może gdybym wiedział więcej o tej omańskiej awanturze z udziałem Brytyjczyków, bardziej bym dawał faka. Zawsze to jednak fajnie pogapić się na Stathama i Owena.
 
 
didi18 
bywalec



Dołączył: 04 Lip 2010
Posty: 160
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-03-01, 13:18   

Mi się film podobał. Właśnie ten film z Stathamem, wyróżnia się na plus, ostatnio oglądałem z nim film "Homefront" który po prostu był bardzo średni. Ten film przy właśnie "Homefront" to majstersztyk:).

Co do filmu, to fajnie opowiedziana historia z wykończaniem agentów po cichu, i podobało mi się to. Też nie znam tej sprawy jeśli chodzi o politykę, a i tak oglądałem to wszytko z ciekawością, wiadomo do kilku rzeczy można się przyczepić, ale chciałem kino akcji i takie dostałem do tego fajna historia którą kupiłem. Film oceniam na mocne 7/10.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u