FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Dziewczyna z tatuażem
Autor Wiadomość
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2012-03-08, 21:12   Dziewczyna z tatuażem

Dziewczyna z tatuażem / The Girl with the Dragon Tattoo,
reż. David Fincher (Niemcy, Szwecja, USA, Wielka Brytania 2011)

Film zrealizowany na podstawie bestsellerowej książki. Mikael Blomkvist, znany dziennikarz oskarżony o zniesławienie, otrzymuje nietypowe zlecenie od właściciela koncernu przemysłowego, Henrika Vangera. Ma zbadać sprawę tajemniczego zaginięcia 16-letniej Harriet Vanger, które miało miejsce w latach 60-tych. Blomkvist nie wie, że każdy jego krok jest śledzony przez niezwykle inteligentną hakerkę, Lisbeth Salander, która wykonuje to na prośbę Vangera. Śledztwo z czasem zaczyna odkrywać krwawą i niebezpieczną historię rodziny Vanger. [opis dystrybutora kino]

Amerykanie nie lubią czytać napisów w filmach, więc cwani producenci postanowili zrobić amerykańską wersję ekranizacji powieści Larssona. Zatrudnili zajebistego reżysera, zajebistego zdjęciowca, zajebistych aktorów. w ogóle chyba każdy związany z tym filmem jest KIMŚ w środowisku filmowym, więc bardziej wyrobiony widz miał prawo oczekiwać może nie cudów na kiju (ewidentne słabości materiału źródłowego są raczej nie do przeskoczenia), ale przynajmniej bardzo dobrego filmu.

No i właśnie tu jest pies pogrzebany - Dziewczyna... w sumie jakoś specjalnie nie odstaje poziomem od wersji szwedzkiej, chociaż Fincher i aktorzy robią wszystko, by się od niej odciąć; scenariusz jest bardziej zgodny z książką, ( i przez to zapieprza w momentami zbyt zawrotnym tempie i pomija masę wątków) Mara jest bardziej introwertyczna i... hm... emo? od Rapace, Craig nie jest poddtatusiowatym pierdołą, ale chleje i łazi nieogolony. A sam film i tak - poza kilkoma momentami - (scena w windzie, w piwnicy czy wizyta u starego nazisty) nie wybija się raczej poza górne stany średnie. Dobrze przynajmniej że jest w miarę elegancko oddana książkowa chemia między postaciami (łącznie z genialną sceną pierwszego spotkania Mikaela i Lisbeth, która w wersji szwedzkiej została dość mocno okrojona), fajna była również mocno bekowa sekwencja w piwnicy, tym bardziej, jeżeli ją zestawić z dość podobnie zaczynającą się sceną piwniczną z Zodiaca.

Ale całość i tak tylko dla fanów Finchera (którzy się raczej wkurzą, na jakie pierdoły ten twórca marnuje czas) i dla tych, którzy chcieliby zobaczyć, o co chodzi w tym całym Millenium, nie widzieli poprzedniej wersji, a nie chce im się przebijać przez kilkukilogramową cegłę. Porządne rzemiosło, i nic więcej. Gdybym był złośliwy, określiłbym ten film tekstem w rodzaju "najdroższy dubbing świata".

PS. Kompletnie nie rozumiem zachwytów nad tą kiczowatą CGI czołówką. David, obejrzyj jeszcze raz czołówkę z Se7en, po czym usiądź i pomyśl nad swoim życiem. Zresztą obejrzyj całe Se7en i zastanów się, czy Twoja kariera reżyserska przez ostatnie kilka lat aby na pewno podąża w dobrym kierunku.
Ostatnio zmieniony przez BM 2012-03-08, 23:31, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-03-08, 21:54   

Jarod napisał/a:
ewidentne słabości materiału źródłowego są raczej nie do przeskoczenia
Takowych (raczej) nie ma - przy czym należy zaznaczyć, że z całej trylogii tylko ta książka prezentuje tak wysoki poziom.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2012-03-08, 22:02   

Arczi całkiem trafnie IMO wypunktował słabości intrygi (poza postacią Lisbeth, ofc)- mi tam one nieszczególnie przeszkadzały, ale jednak bywały irytujące. Jak dla mnie książkę "robią" bohaterowie właśnie i fajny klimat grzebania w starych dziejach, przewracania papierków itp. W obu ekranizacjach Blomkvist i Lisbeth rozwiązują sprawę praktycznie z marszu, a w książce jednak dużo było kombinowania, rozmów z kolejnymi członkami rodziny, wywlekania kolejnych brudów...
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-03-15, 21:43   

Książki nie czytałem, dlatego porównać mogę tylko z wersją szwedzką i ta bardziej mi podeszła. Nawet nie zauważyłem kiedy przeszły te 2,5 godziny. W wersji Finchera jest tak: godzinę się film rozkręca, godzinę trwa śledztwo (i jest całkiem pasjonujące) i pół godziny film się kończy jak jakiś "Powrót Króla". Pomijając nierówne tempo, film jest dość solidny, ale niczego nie urywa. Kilka motywów zapadło mi w pamięć, jak ten z pociągiem: Henrik Vanger mówi coś o popołudniowym kursie w latach 60 - tych, na co Blomkvist odpowiada, że właśnie ten wziął, by przyjechać na jego wyspę. Dziwaczna rzecz dla mieszkańca kraju, w którym rozkład pociągów zmienia się co pół roku i za każdym razem jest to narodowa drama. W ogóle dużo się w tym filmie podróżuje pociągami.

Czołówka całkiem klawa, ciekawe, czy nawiązania do malarstwa Beksińskiego były zamierzone, czy tak po prostu wyszło. Tzn. tak mi się skojarzyły te fragmenty ze splątanymi placami. Ale sama czołówka (właściwie po co ona tam jest? Na wypadek sequela?) filmu przecież nie zrobi, a ten wypadł chwilami faktycznie jak najdroższy dubbing świata.
 
 
Wielka Pani 
bywalec



Dołączyła: 20 Mar 2012
Posty: 160
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-03-20, 15:09   

Obejrzałam wersję amerykańską już skażona wersją szwedzką i kompletnie nie podszedł mi Blomkvist, który wyglądał i zachowywał się jak Bond. Wolałam silną Lisbeth i Blomkvista z krwi i kości, a nie ofiarę losu i macho. Wersji amerykańskiej broni naprawdę dobry klimat.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-03-27, 00:08   

Jarod napisał/a:
Gdybym był złośliwy, określiłbym ten film tekstem w rodzaju "najdroższy dubbing świata".


No właśnie. Nie wiem po co powstał ten film. Książki nie znam, a wersja szwedzka była bardzo przyzwoita.

Remakowi trudno cokolwiek zarzucić. Wizualnie, technicznie i w szczególności muzycznie (zajebisty soundtrack, takie klimaty powinny być we wszystkich filmach, a nie jakieś pitolenie na skrzypkach ;]) świetny. Aktorsko również bardzo podobało się. Craiga w ogóle lubię i myślę, że jest trochę niedoceniany jako aktor, bo naprawdę potrafi zagrać zupełnie różne postaci i tu jako lekki ciamajda również wypadł całkiem przekonująco. Bardzo pozytywnie zaskoczyła Rooney Mara. Jako Lisbeth podobała mi się bardziej niż Rapace (i chodzi mi o grę aktorską). Do niczego się w zasadzie nie można przyczepić, może oprócz tego, że film powstał jako maszynka do robienia pieniędzy (Fincher+film o seryjnym mordercy) i rzeczywiście jest tak, że "nie wybija się raczej poza górne stany średnie". Choć w sumie ogląda się całkiem przyjemnie. 7/10
 
 
 
Wielka Pani 
bywalec



Dołączyła: 20 Mar 2012
Posty: 160
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-03-27, 10:53   

jaz napisał/a:
jako lekki ciamajda również wypadł całkiem przekonująco.


Lekki ciamajda? A niby kiedy? W tym filmie nie ma ani jednej sceny, w której pan Craig zdradzałby jakąkolwiek słabość. Może by wręcz pomyśleć, że to jedna z tych postaci, których kule się nie imają.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2012-03-27, 11:25   

Tja, zwłaszcza podczas ssekwencji w piwnicy, scen ją poprzedzających, reakcji na kota... Poza tym facet łazi nieogolony, często ubiera się jak lump, chleje... Nie jest raczej takim tatusiowatym pierdołą jak Blomkvist s wersji szwedzkiej, ale od klasy, szyku i ogólnej uberzajebistosci Bonda dzielą go lata świetlne.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-03-27, 11:50   

Wielka Pani napisał/a:
A niby kiedy? W tym filmie nie ma ani jednej sceny, w której pan Craig zdradzałby jakąkolwiek słabość.


A na przykład w wannie jak go Lisbeth zszywała.
 
 
 
Wielka Pani 
bywalec



Dołączyła: 20 Mar 2012
Posty: 160
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-03-27, 11:55   

Syknięcie z bólu to nie pierdołowatość. Tylko Terminator nie syczał, ale on nie był człowiekiem. Zaraz mu przeszło i znów okazał się sprytniejszy od hakerki i mógł ruszać ratować świat. :faja:
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-03-27, 11:56   

Wielka Pani napisał/a:
znów okazał się sprytniejszy od hakerki


He, ciekawe kiedy, skoro ona go wyprzedzała w każdej sytuacji o trzy długości.
 
 
 
Wielka Pani 
bywalec



Dołączyła: 20 Mar 2012
Posty: 160
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-03-27, 11:58   

Owszem w wersji szwedzkiej. Tutaj ona męczyła się godzinami, a on po jednym spojrzeniu na zdjęcie wszystkiego się domyślił.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-03-27, 12:00   

A to nie normalne, że najbardziej pierdołowaty facet w świecie i tak jest sprytniejszy od kobiety? Craig dobry jest. Przestań.
 
 
 
Wielka Pani 
bywalec



Dołączyła: 20 Mar 2012
Posty: 160
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-03-27, 12:18   

To całkiem normalne, że pierwszy lepszy dziennikarz rozwiązuje sprawy i dociera do informacji 100 razy szybciej niż haker tylko dlatego, że mam fajfusa. W ogóle nie wiem po co ci hakerzy po tym świecie chodzą, skoro wszystko mógłby Craig za nich załatwić.
 
 
Baruch 
świeżak



Dołączyła: 28 Lut 2012
Posty: 19
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-04-05, 15:49   

Film jest średni. W każdym tego słowa znaczeniu. Ma co prawda poziom wizualny i techniczny za który nie trzeba się wstydzić, ale czy o to tyklo chodzi?

Kobieca postać jako ofiara - to już taki oklepany wątek i oczywiście musieli się bzykać... Bardzo realistyczna scena gwałtu, a połączenie nazizmu z gwałtami i zabójstwami - trochę wyświechtane...
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1092
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2012-04-26, 01:11   

No nie da się ukryć że jest średni.Ja w ogóle miałem dylemat, czy obejrzeć:) - wersję szwedzką, czy usa - zdecydowałem się na tą drugą
Kobita moja widziała ten film wcześniej i na pytanie 'no i jak' , odpowiedziała moim ulubionym zdaniem - 'dupy nie urywa'.
I taki jest ten film, gdzie tak pierwsza godzina, może nawet więcej, są bardzo zachęcające.
Ciekawa historia, jak to u Finchera, dobrze nakręcona i zagrana, ale jak dochodzi do 'rozwiązań' to niestety jest już kiepsko, bardzo kiepsko.
Tu pewnie kłaniają się niedoskonałości książkowe ale zastanawia mnie, czy był przymus zrobienia filmu , tak jak książka , czy też poszli na łatwiznę.

Na plus na pewno to, że mimo iż film trwa prawie 3 godziny, to zupełnie tego nie czuć tego - co więcej, ostatnie pół godziny to nie jest nawet bieg ale sprint
Reasumując - kolejny film który można sobie spokojnie obejrzeć, ale nic więcej.
 
 
Vakaru 
świeżak



Wiek: 26
Dołączyła: 24 Lut 2014
Posty: 24
Skąd: Katowice
Wysłany: 2014-03-03, 21:15   

Długo się nosiłam z zamiarem obejrzenia. Dziś się stało. I.. jak wyżej - dupy nie urywa.
Oglądałam całą trylogię wg Szwedów, tuż po tym jak przeczytałam całą trylogię. I szczerze, mimo że wersja szwedzka pomija wiele rzeczy, to dawkuje emocje, akcja dzieje się wolniej, przez co byłam (pomimo tego, że wiedziałam co się stanie) zaciekawiona. Tutaj czułam się tak jakby reżyser w pierwszej godzinie wręcz wyrzygał nam całość. Kilka rzeczy mi się podobało, ale ogólnie na minus w porównaniu z wersją szwedzką. Od razu też rzuciła mi się w oczy niedbałość jeżeli chodzi o język. Jakby szeptali między sobą. Denerwowało mnie to mocno. No i strasznie mi nie pasowali główni aktorzy. W wersji szwedzkiej, o niebo lepiej dało się wczuć w postaci.
Spoiler:
No i w ogóle skąd im się wziął ten pomysł z tym, że Harriet-Anita mieszkała w Londynie?
 
 
Mallorie 
świeżak



Wiek: 29
Dołączyła: 01 Cze 2014
Posty: 21
Skąd: Piła
Wysłany: 2014-06-04, 16:56   

Długi ten film i jak napisano wyżej - dupy nie urywa, choć reżyseria jest na wysokim poziomie. Podobały mi się sceny pomieszkiwania w takiej zabitej dechami dziurze do której trafił bohater i muzyka. No i intro. Przyznam, że nie widziałam szwedzkiej wersji tej historii.
 
 
Michel150L 
świeżak



Dołączył: 20 Paź 2014
Posty: 1
Skąd: Chrząstowice
Wysłany: 2014-10-20, 20:03   

Ja nie oglądałem szwedzkiej wersji filmu ani nie czytałem książki wo gule dowiedziałem się o tym filmie od kuzyna. Przeczytałem recenzje tego filmu zobaczyłem kto gra, a kto jest reżyserem i obejrzałem ten film. Na początku myślałem, nic się nie działo normalna gadka, ale później kiedy skontaktował się ten dziadek w sprawie napisania tego pamiętnika jego życia szczerze to dalej nic nie wiedziałem, aż w końcu on przyjechał na to zadupie to pomyślał zaczyna się!! Ale powiem wam ten film jak na thriller nie trzymał za cały czas w napięciu byłym tam może 2 sceny jedna pod koniec filmu w domu u tego mordercy i tam w tych archiwach firmy, no i może jedną z lepszych scen była scena w domu u tego nazisty. Moim zadaniem film słaby.
 
 
zooey 
świeżak



Wiek: 71
Dołączył: 23 Kwi 2015
Posty: 3
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2015-04-23, 13:54   

książka - rewelacja. i to do kwadratu.
ten film też mi się spodobał, ale nie oglądałam (jeszcze) szwedzkiej wersji.
Craig to niezłe ciacho, moim zdaniem pasował do roli Blomkvista. Rooney Mara też się sprawdziła. i oczywiście Stellan Skarsgård w roli Martina - perfekcyjny psychol. generalnie film mocne 8/10.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u