FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Spider-Man (trylogia)
Autor Wiadomość
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2012-06-28, 12:19   Spider-Man (trylogia)

Spider-Man
reż. Sam Raimi (USA 2002)

Przeciętny nastolatek, Peter Parker (Tobey Maguire) przeistacza się w superbohatera pod wpływem ukąszenia przez radioaktywnego pająka. Kiedy jego ukochany wuj zostaje brutalnie zamordowany przez włamywaczy, Peter przysięga sobie, że użyje swoich niezwykłych sił, aby pomścić jego śmierć. Znany odtąd jako "Spider-Man", Peter rozpoczyna walkę ze zbrodnią, co prowadzi do nieuchronnego konfliktu ze złowrogim Zielonym Goblinem.





Spider-Man 2
reż. Sam Raimi (USA 2004)

Peter Parker czuje się zmęczony życiem bohatera i postanawia zostać "zwykłym chłopakiem". Gdy jednak wybitny naukowiec Doktor Octavius przemienia się w złego doktora Octopusa, Spider-Man staje z nim do walki.






Spider-Man 3
reż. Sam Raimi (USA 2007)

Peter Parker odnajduje równowagę między swoimi uczuciami do Mary Jane a obowiązkami superbohatera. Na horyzoncie gromadzą się jednak czarne chmury. Kostium Petera zmienia kolor na czarny a jego moc staje się jeszcze większa. Ale zmienia się także Peter. Ujawnia się jego mroczna, żądna zemsty osobowość, nad którą do tej pory starał się panować. Czarny kostium sprawia, że Peter staje się zbyt pewny siebie i zaczyna lekceważyć ludzi, którym na nim zależy. Zmuszony do dokonania wyboru między uwodzicielską mocą nowego kostiumu a swoją poprzednią osobowością, Peter musi pokonać demony, które zawładnęły jego duszą. Tym bardziej, że dwaj okrutni złoczyńcy - Sandman i Venom - zagrażają nie tylko jemu, ale i wszystkim, których kocha.

Zbliża się nowy Spider-Man a my jeszcze o starych nie mamy tematu. Bida, a że ostatnio powtórzyłem sobie dwie ostatnie części to jest okazja żeby braki nadrobić. Puenta z powyższych trzech filmów jest taka, że Raimi nigdy się brać za te filmy nie powinien i mimo, że pozornie Tobey był strzałem w dziesiątkę to dokumentnie spierdolił rolę. Facjatę i budowę ciała gość miał idealną, ale spieprzył wszystko latając po planie z ciotowatym wyrazem twarzy i idiotycznym uśmieszkiem w najmniej odpowiednich momentach
Spoiler:
(w 3 kiedy ginie Harry Tobey się uśmiecha :pukpuk: )
. Sprawa numer dwa to idiotyczne scalanie wszystkich filmów dupnym wątkiem Goblina oraz wypełnienie filmu kiepsko zrobionymi wrogami. Octavius spieprzoną ma motywację i wyjaśnienie jego przejścia na ciemną stronę mocy też jest do dupy, że nie wspomnę o końcówce. Venom nie dość, że ma ekranowego czasu 15 minut (a postać tego pokroju zasługuje na pojawianie się w całej trylogii zamiast Goblina) to jeszcze jest idiotycznie wykonany. Oni nie mogli spojrzeć na komiksy i zwyczajnie tej postaci przerysować? Tym sposobem zamiast dłuo wyczekiwanego arcyzłego mamy chudzinkę z nieproporcjonalną mordą i pizdowatym głosem (nie można było przez jakiś filtr tego głosu przepuścić?). Sandman w miarę okej, ale też te jego motywacje mnie nie przekonały. Pierwszej części dawno nie oglądałem aczkolwiek wydaje mi się że oryginalny Goblin wypadł z tego towarzystwa najlepiej. Może przez Dafoe, a może mi się tylko wydaje.

W całej trylogii nie zachwyca też animacja (?) Spider-Mana, braki widać szczególnie w momentach, w których wybija się z ziemi albo wyskakuje przez okna. Słabizna, która przez wszystkie filmy nie zostaje dopracowana nawet ciut. Wkurza też Mary Jane. To że jest całkowicie bezbronna i ciągle ją trzeba ratować jest do wybaczenia, ale to że Dunst jest w tej roli całkowicie wyprana z charyzmy to ja już nie wiem czemu. Aktorka niby niezła a i rola jakaś ciężka nie była, mimo wszystko wychodzi jej płaczliwa mameja na którą aż nie chce się patrzeć. Jak zauważył pewien użytkownik Filmwebu MJ miała być seksbombą a jest nudna. Z jej wątkiem wiążą się też ciągłe płaczliwości Parkera od których też można się porzygać (taniec w 3 części :suicide: ) ...

Jakieś te filmy mimo wszystko plusy posiadają. Da się je obejrzeć i nie płakać z zażenowania. Mocnym punktem jest na pewno świetna postać Jamesona - gość świetnie wygląda i każda scena z jego udziałem jest autentycznie zabawna. Chwilami fajne są też efekty specjalne, ale zachwycać się za bardzo czym nie ma. Podsumowując Raimi sprawę spierdolił i prawie na pewno za tydzień będziemy świadkami premiery najlepszego filmowego Spider-Mana.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-07-16, 20:17   

Orange wymienił chyba wszystko co mnie irytuje w tej trylogii, dodam jeszcze że przez "Spidermany" znielubiłem okropnie Jamesa Franco i musiałem dopiero obejrzeć "Boski Chillout" by sie przekonać, że koleś jednak potrafi grać i że nie zawsze bywa sztywniakiem z zaciśniętą szczęką.

Ze wszystkich tych filmów lubię jednak część 2, choć to też relacja love/hate. Maguire bywa strasznie wkurzający, tak samo Dunst, jest za to sporo dobrej akcyjki i fajny przeciwnik. Lubię Octaviusa, bo to fajna wariacja na temat "szalonego naukowca". Tutaj to nie naukowiec jest szalony, tylko jego narzędzia, które wymknęły się spod kontroli wskutek, no, trudnego do przewidzenia splotu wypadków. W scenie jego przebudzenia Raimi naprawdę pokazał klasę - widać że robił kiedyś fajne horrory. Znośna jest też obowiązkowa scena "solidarności" mieszkańców miasta z Pajączkiem - przynajmniej kończy się tak, jak powinna. Wady nadal są, ale łatwiej mi było przymknąć oko na irytującą mnie w innych częściach niewielką skalę akcji jako takiej. Nie wiem, czy to dobre określenie. Chodzi mi o to, że tu wszyscy, łącznie z czarnymi charakterami doskonale się znają. Nawet jak MJ znajduje sobie w końcu narzeczonego, to okazuje się nim kto? - synalek Jamesona. Może w komiksach też tak było, że akcja toczyła się w zamkniętym i niedużym kręgu, ale w "Spidermanach" strasznie mnie to drażniło.

Za młodziaka dorwałem dwa komiksy o Pajączku - jeden z Venomem a w drugim Parker naparzał się z gościem zwanym Puma. To były całkiem mroczne historie, więc myślałem, że "Spiderman" taki przeważnie jest. Troszkę się zdziwiłem, że filmy to takie milutkie, słodziutkie i prorodzinne historyjki.
 
 
Szaronka 
facebook moderator



Wiek: 25
Dołączyła: 28 Lut 2010
Posty: 166
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-09-06, 15:23   

Ja tam nigdy wielką fanką Spidermana nie byłam, więc może dlatego jakoś specjalnie dużo rzeczy mnie w nim nie razi. Ot, taki filmik na niedzielne popołudnie, co by się za dużo mózgowo nie wysilać. Właśnie jakoś niedawno weekend wypełniłam sobie trylogią. ;)
Nie znam komiksu, więc całkiem możliwe, że jego potencjał został dość mocno zmasakrowany.
 
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2012-09-06, 18:47   

Szaronka napisał/a:
Nie znam komiksu, więc całkiem możliwe, że jego potencjał został dość mocno zmasakrowany.


Nawet nie chodzi o potencjał komiksu tylko o chujową grę, efekty, zjebane scenariusze. Trochę bolą profanacje jakich Raimi się dopuścił, ale kiepawość filmu razi najbardziej.
 
 
Szaronka 
facebook moderator



Wiek: 25
Dołączyła: 28 Lut 2010
Posty: 166
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-09-06, 23:08   

Wiem, że to żaden argument, ale widziałam gorsze. :P Zajeżdża momentami tandeciarskimi zagraniami, ale ogólnie jakoś przesadnie mnie nie irytował. Jak już wspomniałam, takie tam kino familijne.
 
 
 
spacesynth 
świeżak



Dołączył: 10 Lut 2009
Posty: 1
Skąd: Miasto
Wysłany: 2016-06-01, 00:00   

Świetny zestaw filmów.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u