FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Tylko Bóg wybacza
Autor Wiadomość
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2013-06-20, 21:47   Tylko Bóg wybacza

Tylko Bóg wybacza / Only God Forgives
Reż. Nicolas Winding Refn (Francja, Tajlandia, USA, Szwecja 2013)

Julian (Ryan Gosling) w Bangkoku jest właścicielem klubu, w którym prowadzi nie do końca legalne interesy. Kiedy jego brat Billy zostaje zamordowany, życie Juliana radykalnie się zmienia. Ich matka oczekuje, że młodszy syn odnajdzie zabójców brata i go pomści. Mężczyzna – mimo oporów i wątpliwości – postanawia dotrzeć do człowieka, który prawdopodobnie stoi za śmiercią Billy'ego. Wie tylko, że w ciemnych zaułkach miasta nazywają go Aniołem Zemsty... [opis dystrybutora]

Maniacy „Drive” mogą się trochę rozczarować, bo poza – wiadomo – wymiatającą stroną audiowizualną i minimalistyczną fabułą nie znajdą tu wiele podobieństw. Fanki Ryana Goslinga mogą być rozczarowane, że ich idol dzieli czas ekranowy niemal po równo z Kristin Scott Thomas i Vithayem Pansringarmem a w dodatku jego postać nie ma już takiego powabu jak Kierowca. Refn specjalnie się też z widzem nie szczypie i szczególnie na początku wystawia jego cierpliwość na próbę, do tego stopnia, że można zacząć wymyślać drinking games puentujące kolejne manieryzmy. Polecam shota za każdym razem, kiedy ktoś głośno chodzi, Julian widzi coś dziwnego albo ogląda swoje ręce.

Ale mnie się i tak podobało, a jeszcze po dobie od seansu film we mnie siedzi, czyli jest dobry. Ilustracje muzyczne Cliffa Martineza zawsze do mnie trafiały, a tu wykonał robotę na zwykłym wysokim poziomie. Bardzo ciekawe są nawiązania do niektórych wschodnich patentów na kreowanie nastroju w filmach. O tym akurat pouczył mnie kolega, który zauważył pewne podobieństwa do niektórych scen w „I Saw The Devil” (których nie mogłem wyłapać, bo nie widziałem). Zauważyłem za to w jednej scenie ducha Davida Carradine! Co by się wpisywało w pewną interpretację, jaką sobie na szybko zrobiłem – oto jak kończą w Bangkoku przedstawiciele zgniłej amerykańskiej cywilizacji, rozkręcają bezsensowną spiralę zemsty i w rezultacie obrywają srogo, bo to jest starcie, którego nie mogą wygrać. Julian zresztą chyba to przeczuwa, bo wcale się do jatki nie pali, ale skoro mama każe... Kristin Scott Thomas ma tu absolutnie wymiatającą rolę, ale najlepszy był dla mnie Vithaya Pansringarm w roli gliny Changa – Anioła Zemsty, udzielającego różnym osobom wielu pożytecznych lekcji z udziałem miecza. Świetna postać i chyba jedyny pozytywny bohater, mimo mylącej ksywki. Film z pewnością da się też interpretować psychoanalitycznie a nawet bardziej jeszcze ezoterycznie, ale tu się zatrzymam, bo nie jestem od tego specem. Fani Refna obejrzeć powinni, a jeśli ktoś ma akurat nastrój na powolny film sensacyjny z masą znaczących ujęć, symboliki i krwi, to też niech wali w ciemno.

EDIT - a z tego miejsca pragnę serdecznie pozdrowić parę, która wyszła akurat przed starciem Juliana z Changiem. Tak, to tego typu film, ludzie wychodzą ;)
Ostatnio zmieniony przez BM 2013-06-28, 23:30, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-06-28, 23:48   

Bardzo dobry film. Właściwie wybitny. Niemniej mam przypuszczenie graniczące z pewnością, że zostanie masowo niezrozumiany. To jeden z tych obrazów, które warto obejrzeć dwukrotnie. Fenomenalne zdjęcia. Masa symboliki i rozgrywająca się na dwóch poziomach fabuła. Jednym jest świat rzeczywisty, drugim - świat imaginacji głównego bohatera. Często te światy przenikają się nawzajem ale prawie zawsze można wychwycić co dzieje się naprawdę, a co tylko w umyśle Juliana.

Prawidłowa interpretacja sceny końcowej jest zdaje się taka:
Spoiler:
Obcięcie rąk - podświadome pragnienie głównego bohatera - nie dzieje się naprawdę. To podobnie jak w wypadku sceny z matką (powrót do łona, z którego miał się przecież nie narodzić), chęć wyrównania karmy. W tym wypadku chodzi o wyrównanie karmy za zamordowanie ojca. Nasz policjant (demon / anioł) jest tu tylko narzędziem. Tak naprawdę nikt Julianowi nic nie obcina. Być może nawet to właśnie policjant ginie.

Dość symboliczna jest też scena, w której Julian "oszukuje śmierć" zabijając przebranego w trupią maskę kompana, mającego zamiar wykonać egzekucję na dziecku. To chyba także nawiązanie do tego jak wcześniej przydzielony dla niego los "zaburzyła" jego matka, nie dokonując zalecanej przez lekarzy aborcji. Efektem były narodziny dziecka, które gołymi rękoma zamordowało własnego ojca.

Zresztą ten film cały jest naszpikowany wszelkiej maści symboliką, odniesieniami, etc.

Ocena: 9/10
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-06-28, 23:51   

Ja się boję tego filmu, znaczy że będzie powtórka z Valhalli :kotynigga:

Gosling znowu gra trupią miną?

A poza tym, Refn mnie wkurza :tomato:

Poza serią "Pusher" ani jeden z jego "oryginalnych" filmów nie był skalany samodzielnym pomysłem. Zawsze to było kopiowanie stylu, pomysłów i języka filmowego kogoś innego. :tomato:
 
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-06-29, 07:22   

Pusher też przesadnie oryginalny nie był...
 
 
Jack 
świeżak



Dołączył: 23 Lip 2011
Posty: 12
Skąd: dolnośląskie
Wysłany: 2013-06-29, 23:53   

dawno nie widziałem tak dobrego filmu, nie ma co jednak porównywać go do poprzedniego filmu Refna, jeśli już miałbym go zestawić z czymś to zdecydowanie bliżej mu do Valhalla Rising, ale to raczej szukanie podobieństw na siłe, polecam sprawdzić samemu ;)
 
 
Oslo 
kinomaniak



Dołączyła: 25 Lut 2013
Posty: 246
Skąd: nieważne
Wysłany: 2013-06-30, 09:29   

jaz napisał/a:
A poza tym, Refn mnie wkurza :tomato:

Poza serią "Pusher" ani jeden z jego "oryginalnych" filmów nie był skalany samodzielnym pomysłem. Zawsze to było kopiowanie stylu, pomysłów i języka filmowego kogoś innego. :tomato:


Jaz, odkąd amputowałeś sobie "u", widać, że cierpisz, jesteś coraz bardziej zblazowany i nieznośny. W pewnym sensie cię rozumiem - zmęczenie materiału?
Refn cię wkurza? Pamiętasz swój zachwyt nad "Bronsonem"? :Przecież to Ty mnie przekonałeś do niego, i Refna przy okazji, kiedym była jeszcze ufną i oddaną temu forum DA. :)

Refn chyba nie kryje swojego zafascynowania pewnymi kierunkami sztuki filmowej, rezyserami i czerpania z ich dorobku. Podobnie jak Tarantino. Ostatniego filmu N.W.R. jeszcze nie widziałam, nie wiem, jak go przyjmę, boję się, narazie jeszcze przedłużam sobie czas oczekiwania, żyjąc nadzieją, że będzie dobrze. :) Nie odbieraj mi jej. :(
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-06-30, 10:01   

Cytat:
Przecież to Ty mnie przekonałeś do niego, i Refna przy okazji, kiedym była jeszcze ufną i oddaną temu forum DA.

Mindfuck. Że ja po stylu nie poznałem...
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-06-30, 11:15   

Oslo napisał/a:
Mindfuck. Że ja po stylu nie poznałem...


Cienias :jezor: ja po blogu wyłapałem :)
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-06-30, 22:41   

Oslo napisał/a:
jesteś coraz bardziej zblazowany


Musiałabyś mnie teraz widzieć. :kotynigga:

Jarod napisał/a:
Mindfuck. Że ja po stylu nie poznałem...


Ja się od razu kapłem. :hihihi:
 
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2013-06-30, 22:54   

BM napisał/a:
Prawidłowa interpretacja sceny końcowej jest zdaje się taka:


Ciężko jednoznacznie to wyjaśnić, ale ja miałem taki pomysł, że
Spoiler:
Julian po prostu posiada pewne prekognicyjne zdolności, których jednak nie rozumie - niegdy nie nauczył się nad nimi panować, bo pojawiają się przypadkowo i bez związku z czymkolwiek.Może właśnie dlatego jest jaki jest. W toku akcji uświadamia sobie, że jeśli zacznie realizować życzenie mamy o zemście, to straci ręce. Ale powoli się z tym godzi, bo zaczyna postrzegać to jako akt karmicznej sprawiedliwości za zamordowanie ojca. Motyw z jasnowidzeniem nie jest tu na poziomie "Jose Chung`s Final Repose", ale w sumie ciężko coś dodać w tym temacie, a ja lubię taką nieoczywistą fantastykę.


jaz napisał/a:
Gosling znowu gra trupią miną?


Trochę tak, ale mi tutaj pasuje.

Cytat:
Zawsze to było kopiowanie stylu, pomysłów i języka filmowego kogoś innego


A teraz chyba kopiuje siebie samego, bo jedna scena wygląda na zainspirowaną inną sceną z "Drive". Ale za to jest świetna, jedna z najlepszych w filmie. :kult:
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-07-26, 09:21   

Jaz napisał/a:
Ja się boję tego filmu, znaczy że będzie powtórka z Valhalli :kotynigga:


Trochę jest ale jednocześnie wcale nie jest. Miałem w pierwszej połowie filmu trochę niesmak bo w scenach kiedy Julain myśli, myje ręce, bzyka się wszystko pokazane było z taką pompą, że czekałem aż aktorzy sami wybuchną śmiechem, a Refn wyjdzie na plan jak von Trier w Królestwie i powie coś w stylu "tylko się z was napierdalam lol lol lol", no ale tak nie jest, a im dalej tym film się robi coraz bardziej hipnotyczny, wciągający i gęsty od wizualnych przyjemności, sceny w których Chang śpiewa były super, odbieram je trochę jako nawiązanie do Blue Velvet, w ogóle dedykacja dla Jodorowskiego każą spojrzeć na ten film z trochę innej strony. Przyznaję bez bicia, że wczoraj świadomie zrezygnowałem z wgłębiania się i szukania symboliki, byłem za bardzo zmęczony na takie rzeczy, ale nowy Refn świetnie się sprawdził nawet jako zbiór obrazków, minimalistycznie opowiedziana historia też daje radę nawet jeśli odczytać ją tylko i wyłącznie w sposób dosłowny. Powtórka w najbliższymc zasie jest nieunikniona.
Aktorsko oprócz Goslinga wszyscy miażdżą systemy. Najlepsi Chang (śpiewak!) i Matka, potem zjawiskowa partnerka Goslinga, a sam chłoptaś bez pomysłu na postać jedzie po najmniejszej linii oporu, nie wiem jak inaczej miałoby to wyglądać, ale aktorstwo Goslinga u Refna zaczyna mnie wkurzać od czasu trzeciej powtórki z "Drive'a".
Ostatnio zmieniony przez BM 2013-07-26, 10:44, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-07-26, 09:23   

John Bigboote napisał/a:

A teraz chyba kopiuje siebie samego, bo jedna scena wygląda na zainspirowaną inną sceną z "Drive". Ale za to jest świetna, jedna z najlepszych w filmie. :kult:


Która scena?
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2013-07-26, 15:28   

Ta, co się zaczyna od "wszystkie kobiety niech zamkną oczy, a wszyscy meżczyźni uważnie patrzą" (czy podobnie). Skojarzyło mi się z sceną z "Drive", gdzie
Spoiler:
Kierowca napierdala gostka a obecne przy tym striptizerki obojętnie się przyglądają (a może w ogóle nie patrzą) w każdym razie wygląda jakby im było wszystko jedno.
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1097
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2013-07-26, 22:13   

Jarod napisał/a:
Pusher też przesadnie oryginalny nie był...


Pushery były są i będą oryginalne.Koniec, kropka :foch:
Nikt chyba nie przedstawił, tak realistycznie tej tzw klasy średniej, jeśli chodzi o bandziorów.
Do tego ten myk multi-kulti, który nie polega na jakimś kaleczeniu języków ale tam autentycznie każdy napiepieprza po swojemu

Ciekaw jestem tego filmu bo moja teoria była taka że Refnowi przestało 'żreć' kiedy wlazł do tego holyłudu i zaczął kręcić nie swoje scenariusze.
Bronson był spoko ale nie zadowolił mnie zbytnio, Drive, nad którym tu odprawialiście modły ;) ...też jakoś mnie nie porwał, a to z powodu (jak dla mnie) kiepskiego scenariusza.Refn jako reżyser dał radę.
Tu jak widzę Nicolas tak napisał jak i zrobił, do tego nota na filmwebie 5.7 :hahaha: - oczekuje dobrego kina!
 
 
Szaman 
bywalec



Wiek: 29
Dołączył: 14 Kwi 2013
Posty: 189
Skąd: Garden State
Wysłany: 2013-07-28, 13:01   

Gosling w swoich trzech kolejnych rolach po Drive (wraz z Gangster Squad i The Place Beyond the Pines) popadł niestety w dość autystyczną manierę grania, choć paradoksalnie uwierzył, że jest prawdziwym twardzielem. Świetnie podsumował to Piotr Pluciński w którejś ze swoich recenzji, mówiąc z pamięci, fenomen powodzenia Goslinga to złe rzeczy które robi grzeczny, ładny chłopiec i złe rzeczy które mu się przytrafiają. Niech mu ktoś wreszcie powie, że nie jest Stallonem aby wrócił do formy z "Lars and the Real Girl".

Sam film to niestety średnio udana próba opakowania rozprawy na temat kompleksu Edypa w pojemne ramy kina zemsty. Miejscami wygląda to wszystko na żart lub megalomanię Refna, obawiam się jednak, że pomimo 20-letniego reżyserskiego doświadczenia obserwujemy coś w rodzaju artystycznej wody sodowej. Możliwe też, że to tylko szybki skok na kasę po Drive. Na szczęście OGF ratują przed katastrofą nieliczne świetne sceny na czele z pojedynkiem po "You Wanna Fight?".

Nie stwierdziłem u siebie zachwytu nad aktorstwem, o Goslingu już wspominałem, Scott Thomas jest zimna i dużo przeklina, tajlandzki pan o trudnym nazwisku jest zimny i dużo macha mieczem (choć rzeczywiście sceny z karaoke mają niesamowity klimat). Strona techniczna po początkowym zachwycie szybko zaczyna nużyć skoro opiera się głównie na dwóch komendach "powoli!" i "bordowo!".

6/10. Niespełniona obietnica.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-08-05, 00:07   

Coby nie mówić nawet najsłabszy film tego reżysera ma taki KLIMAT, że nawet jak się człowiek ma zanudzić na śmierć i usnąć to ogląda dalej i tak miałem z Valhalla Rising, który miał niesamowity KLIMAT ale się totalnie wynudziłem, na dwa razy oglądałem. Na szczęście "Tylko Bóg wybacza" nie jest nudny i praktycznie zgadzam się z każdym plusem że wszyscy oprócz Goslinga dobrze grają, film ma obłędną oprawę wizualno muzyczną (ale to można powiedzieć o każdym filmie chyba tego reżysera) i miescami też odniosłem wrażenie jakbym oglądał jakiś film stary Lyncha, ale niestety nie mogę dać więcej jak 6/10.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2013-08-06, 22:42   

Podpisuję się pod wypowiedzią Szamana. Audiowizualnie może i fajnie to wygląda, ale po pewnym czasie zaczyna męczyć. Ja straszliwie się wynudziłem. Jakiejś szczególnej symboliki i głębi w tym nie dostrzegłem, o ile nie liczyć wspomnianego kompleksu Edypa rzecz jasna, ale nie wiem, czy symboliką nazwać można gadki mamuśki o rozmiarach członków jej synalków (w ogóle cała ta scena w restauracji jest głęboko żenująca). Gosling wypada tragicznie, ale pewnie każda Polka ma automatycznie kisiel w majtach. Jedynym plusem jest stosunkowo spora dawka przemocy. Nie chce mi się nawet zastanawiać się nad interpretacją ostatniej sceny. Ja nie polecam :tomato:
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2013-08-18, 09:52   

9/10 :nigga: ? Albo się starzeje albo ten film jest do bani. Dla mnie okropne dłużyzny. Ktoś już napisał, że film w stylu "czerwono", "niebiesko", "powoli". Wszystko jakieś nadmuchane, patetyczne. Matka Juliana przyprawia o ból głowy. No nie wiem. O ile Jodorowskiego lubię, to tutaj się wynudziłem i zmęczyłem. :kotynigga:
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2015-03-22, 20:07   

Sama nie wiem, co moglabym napisac o tym filmie. To bylo przezycie iscie abstrakcyjne. Tak "glupiego" i niezrozumialego filmu nie ogladalam chyba nigdy. Zawsze mam jakies przemyslenia po seansie, a tu nic... Pustka. Ten film zabil mnie swa bezsensownoscia; pogrzebal we mnie chec do analizy chocby jednego z jego elementow. Nie widze w nim absolutnie nic, co mogloby sprawic, ze powiedzialabym chociazby: "niezly film", "interesujace widowisko", "zaskakujacy w swej innosci". NIE!!!!! Nic z tych rzeczy. Ten film byl "tak mocno inny", ze az nie do przelkniecia.

Jezeli ktos mi napisze, ze film ten wymaga glebszej analizy, ze jest w nim gleboko ukryta prawda czy przeslanie, ktorego widocznie nie zauwazylam lub nie zrozumialam, to powiem jedynie - chwala mi za to, ze nie potrafie zrozumiec o co chodzilo tworcem tego widowiska, bo najwidoczniej swiadczy to o moim nienagannym zdrowiu psychicznym.

Polecam jedynie jako przestroge, zeby tego nigdy wiecej nie ogladac. 1/10 (niestety mniej nie moge, bo zero oznaczaloby, ze tego filmu w ogole nie widzialam).
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u