FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Out of the Furnace
Autor Wiadomość
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2014-03-14, 15:03   Out of the Furnace

Out of the Furnace
reż. Scott Cooper (USA, 2013)

Russell (Christian Bale) oraz jego młodszy brat, Rodney (Casey Affleck), mieszkają w pogrążonym w kryzysie Pasie Rdzy w Stanach Zjednoczonych. Zawsze marzyli o wyrwaniu się z prowincji i znalezieniu godniejszego życia. Niestety za sprawą okrutnego losu Russell trafia do więzienia. W tym samym czasie Rodney dołącza do jednej z najbardziej niebezpiecznych i bezwzględnych organizacji przestępczych Zachodu.

Ciekawy przypadek, producentem filmu jest Ridley Scott i Leonardo Di Caprio i obsada też praktycznie w większości dobrzy, charakterystyczni aktorzy, a film jakoś tak przechodzi niezauważony zarówno w USA jak i na świecie. Pomyślałem że może dlatego, iż nie jest dobry, ale wcale tak nie jest, bo jest bardzo dobry. To chyba bardziej wina tego że to nie do końca typowy film o zemście jak się go reklamuje (swoją drogą ostrzegam przed oglądaniem trailera, praktycznie cały film jest tam streszczony), tzn o zemście, ale taki bardzo nietypowy. Akcji jest tutaj naprawdę bardzo nie wiele, w sumie to taki trochę snuj, ale w pozytywnym sensie i główny wątek dopiero gdzieś w 40 minucie filmu wchodzi na pierwszy plan a przedtem jesteśmy zaznajomieni z losami braci granych przez Bale'a i Casseya Afflecka. Wogóle chyba za dużo filmów się naoglądałem bo czułem się trochę jakbym oglądał nie jakąś sensacje a bardziej dramat taki w stylu pierwszej połowy "Łowcy jeleni" Cimino czyli nim wyjechali na wojnę. Nie mamy tutaj żadnego wesela, ale też wprowadzenie dość długie i podobnie jak bohaterowie filmu Cimino tutaj pokazana jest ciężka praca w fabryce, główny bohater poluje na jelenie i prawdziwa braterską miłość w rodzinie. Reżyserem filmu jest Scott Copper, który wcześniej zrobił "Crazy Heart" za który Jeff Bridges dostał Oskara w 2009 roku i właśnie oba filmy mają podobny taki surowy klimat. Poza tym ogląda się trochę jak western przeniesiony w dzisiejsze czasy. I podobnie jak produkcja z Bridgesem świetna muzyka oryginalna jak i piosenki (w końcówce leci kawałek Pearl Jam). Film jest dość nietypowy, choć fabuła prosta jak drut, idzie się domyślić rozwoju fabuły bez problemu, ale ogląda się z zainteresowaniem. A nawet finałowa konfrontacja Bale'a i Harrelsona jest taka dość nietypowa.
Spoiler:
Praktycznie bez fajerwerków, bez tortur, mało się strzelają i biją, głównie idą. Podoba mi się to zakończenie które wyraźnie nawiązuje do wcześniejszej sceny z polowania na jelenie. No i ostatni scena z siedzącym Balem, która wyraźnie nawiązuje do epilogu Ojca chrzestnego 2 co zresztą Cooper przyznał w wywiadach.
A co do aktorów to dla mnie najlepszy jest Woody Harrelson, który wiadomo że równie dobrze co w rolach pozytywnych to też w negatywnych się spisuje i w sumie szkoda, że tak mało gra motherfuckerów, a tutaj trzeba przyznać, że rewelacyjny jest. Ale może przemawia przeze mnie sympatia do aktora, którego najbardziej cenię sobie z całej obsady. Wogóle tutaj nawet epizody grają znane twarze. Bale jest dobry, to samo Willem Dafoe i Affleck i Sam Shepard w epizodzie. Nawet Zoe Saldana wypadła ciekawie. Jedynie na kim się zawiodłem to Forrest Whitaker ale akurat pojawia się na pare minut. Niby nie gra źle ale irytował mnie tutaj bardzo z tą jakąś taką dziwną manierą mówienia, trochę jak Bale u Nolana w trylogii o nietoperku, jakby pobierał u niego lekcje. Co do Sama Sheparda napiszę parę słów, bo ostatnio jakoś tak złożyło się, że kilka filmów z nim widziałem jak miniserial "Klondike" gdzie grał księdza czy "Mud", głównie w rolach drugoplanowych, ale na tyle ciekawych że przykuwają uwagę. No ale też na pierwszym planie się pojawił w ciekawym westernie jak "Blackthorne" z 2011 roku gdzie gra Butcha Cassidy, którego to akcja dzieje się w Boliwii, z kapitalnymi zdjęciami film. Wspominam o nim bo trochę zapomniany aktor a naprawdę świetny. A to też jak się okazało o czym nie wiedziałem równie dobry scenarzysta (pisał m.in. dla Wima Wendersa, Roberta Altmana), autor sztuk, dramatopisarz, bo właśnie od tego zaczynał karierę. Facet ma bardzo ciekawą biografię. Pewnie gdyby wciąż kręcili westerny to facet by nie był zapomniany a to taki trochę aktor w starym stylu. Kojarzy mi się trochę z Eastwoodem, Hakcmanem, Newmanem. Szkoda że jakoś tak niedoceniany ostatnio i zapomniany, głównie na drugim planie sie pojawia, poza paroma wyjątkami. A wracając do OtF to wart uwagi film tylko ostrzegam, że to bardziej dramat z elementami sensacji niż film akcji i naprawdę warto się zaznajomić choćby dla samych aktorów bo mają co grać i wszyscy grają dobrze (no poza Whitakerem co trochę odstaje jak napisałem wcześniej). Praktycznie nie mam się do czego przyczepić za bardzo i dlatego dam 8/10. Dla miłośników takiego męskiego dobrego kina film idealny.
Ostatnio zmieniony przez BM 2014-03-14, 23:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2014-03-15, 19:48   

Widziałem jakiś czas temu i pamiętam, że mi też przypadł do gustu. Historia stoi głównie na klimacie, dowodem na to, tak jak wspomniał gall, jest fakt, że główny wątek wjeżdża dopiero po pewnym czasie. Świetnie to obsadzone (Dafoe, Harrelson...) i przyjemnie minimalistyczne. Historia się snuje, a akcji nie ma prawie wcale (2-3 takie sceny się zdarzają), ale pod żadnym pozorem nie należy tego odbierać jako minusa. "Out of Furnance" to idealny film żeby sobie przysiąść i się wyciszyć. Pamiętam, że mi się podobał, nie pamiętam za to jak bardzo więc pozostawię go bez oceny ;)
 
 
didi18 
bywalec



Dołączył: 04 Lip 2010
Posty: 160
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-03-26, 21:50   

Wszystko, co wyżej napisano to racja, film to jeden wielki klimat i świetnie zagrany, racja snuje się to, ale nie ma mowy o nudzie, bo aktorzy spisali się na medal, nawet nie przeszkadzał mi Whitaker, za którym nie przepadam. Jedyny minusik to:

Spoiler:
Ta akcja z szukaniem gościa, co zabił mu brata, troszke mi się nie spodobała, mogli to lepiej wykombinować, bo sztucznie to wyglądało.


Dam 8/10 na zachętę:))
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2014-10-28, 18:28   

Mnie też się podobał. Choć nie odkrywa Ameryki i jest to w zasadzie kolejny przykład, tak modnego ostatnio filmu o hill billach, to jednak poziom filmowego rzemiosła stoi na mega przyzwoitym poziomie. Bardzo ładne zdjęcia i ujęcia, dobre aktorstwo (gdyby wzrok mógł zabijać, Harrelson uśmiercałby masowo). Historia raczej standardowa, nie dostarczająca jakichś wielkich podstaw do przemyśleń, ale oglądało się przyjemnie. 7,5/10
 
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u