FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Gość
Autor Wiadomość
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2014-10-26, 19:31   Gość

Gość / The Guest
reż. Adam Wingard (USA, 2014)

David to gość prawie idealny. Czarujący, wyjątkowo uczynny i zabójczo przystojny. Kiedy bez zapowiedzi pojawia się przed domem pewnej amerykańskiej rodziny z pożegnalną wiadomością od ich tragicznie zmarłego syna, a - jak twierdzi - jego przyjaciela z armii, pani Peterson przyjmuje go z radością. Zauroczeni osobą Davida Petersonowie szybko zaczynają traktować go jak członka rodziny. Wkrótce jednak w małym miasteczku dochodzi do serii niewyjaśnionych zniknięć. Nagle okazuje się, że David nie jest do końca tym, za kogo się podaje.
[opis dystrybutora kino]


Heh, trudno mi pisać o tym filmie trochę bez wpadnięcia na pole minowe mikrospoilerów które mogłyby popsuć seans. Trochę to taka "parodia na poważnie", jak, no nie wiem, Scream, tylko że reżyser bawi się stylistyką lat '80 w ogólności, a Carpentera w szczególności. Fabułka to taki Stoker z dodatkami (uważaj kogo dopuszczasz do familii itp), a jej siłą napędową jest bawienie się postaciowymi kliszami stosowanymi przy tego rodzaju thrillerkach oraz sam główny bohater, którego percepcja przez widza ciągle się zmienia, a wraz z nią, hm, w sumie nawet gatunek filmu. Do tego wszystkiego typowa oprawa 80's style (kolorki, syntezatory itp) i fajnie kozackie sceny akcji, strzelanin i innych takich.

Bawiłem się znakomicie i chyba nie tylko ja - ludziska na seansie w odpowiednich momentach śmiali się i wręcz bili brawo, w ogóle przyjęcie tego filmu zaskoczyło mnie trochę, widać, że jednak naród potrafi czaić konwencję. Polecam serdecznie w każdym razie.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2014-12-25, 23:07   

Daję 8/10, może trochę naciągane, bo brakło mi większego pierdolnięcia (większych wybuchów?). Ale z drugiej strony ten film ma co najmniej trzy fajne ulubione rzeczy: 1. Stylówę Maiki Monroe, 2. Fajniutka muza (będzie katowana w robocie), 3. Scena z piorunami (to jest tak super meta, że bardziej się nie da).

Jakby ktoś nakręcił odnaleziony właśnie scenariusz akcyjniaka z lat 80 - tych współcześnie. Ubawiłem się po pachy w każdym razie a
Spoiler:
motyw (całe szczęście mało szczegółowy) z eksperymentem medycznym zrobił mi dobrze. Mogli jeszcze nawiązać do programu MK-ULTRA i byłoby świetnie.
Może właśnie tego mi brakło.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2014-12-26, 19:29   

John Bigboote napisał/a:
ten film ma co najmniej trzy fajne ulubione rzeczy:


U mnie ma więcej niż trzy, uwielbiam też:
-scenę z granatami (całe kino zwijało się ze śmiechu)
- scenę z beczkami
- scenę z jointem
- całą akcję w barze, absolutnie piękne to było
- uwielbiam ten detal, gdy podjeżdża David pod bar, zastanawiałem się wtedy przez chwilę "skąd samochód", po czym pokazali przednią szybę i wszystko jasne :)

Strasznie lubię w tym filmie to, że właściwie każda scena jest tu fajna i dopracowana, na każdą jest jakiś pomysł.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-01-01, 22:29   

Po tylu zachwytach mogła zaistnieć sytuacja że zawiodę się ale raczej było to mniej niż mało prawdopodobne bo już zapowiedzi były ciekawe a lubię klimaty lat 80. Po prostu bardzo dobra rozrywka i w sumie nawet lepsza od Krzyku wymienionego, w sumie tak dobra jak np. Scream 2. Jestem ciekaw innych filmów Wingarda, zwłaszcza że You're Next był też całkiem niezły. Kolejny film po Finchera opierający się na twistach więc nie zaskoczył rozwój wydarzeń i już sam początek zapowiada że to będzie zabawa w kino lat 80 i wogóle nie przeszkadzało mi zakończenie, nie uważam by było przesadzone, taka stylistyka . Więcej facet od początku wydawał mi się podejrzany z tą dobrocią swoją. Zdjęcia, muzyka, montaż i dobre aktorstwo głównie w wykonaniu zupełnie nieznanego mi anglika Dana Stevensa i gdyby nie idealnie obsadzony aktor to film by nie wyszedł. Nawet jak
Spoiler:
wpadł w tryb zabijania bo tak ma zakodowane i zabił rodzine która go do domu przyjeła to nawet wtedy nie traci sympatii widzów.
W sumie większość ról fajnie obsadzonych i zaskakuje jak np. Anna Peterson która wydaje się być blondynką typową i wychodzi poza schemat postaci. A tak na marginesie co do aktorki wcielającej się w kelnerke to pojawił się z nią kolejny ciekawie zapowiadający się film bawiący się konwencją horroru czyli It Follows. W sumie jedynie co mi się nie podobała to rola matki. No i fajnie że ma większą rolę Lance Reddick ale czy w każdym filmie/serialu musi grać wojaków, agentów. Jest od groma super scen co wymieniliście ale mnie najbardziej rozbawiło jak weszli do tunelu halloweenowego i dostali wskazówki jak mają wyjść :hahaha: A tak na marginesie to panuje jakaś moda ostatnio na styl lat 80 który zaczął się chyba od Drive. Gość, Cold in July z Dexterem i Donem Johnsonem, po części Guardians of Galaxy. Nie mam nic przeciwko temu. I jeszcze jedno że jakimś cudem Gość to tak spójny film choć to tak naprawdę misz masz gatunkowy i klisz i nic się nie rozsypuje a nie jak w np. Od zmierzchu do świtu gdzie konwencja nagle się zmienia a tutaj nawet najbardziej szalony pomysł pasuje. Ocena: 8/10.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2015-01-04, 21:18   

O ile pamiętam byłem trzeźwy oglądając, a jakoś niewiele pamiętam... To chyba niezbyt dobrze, co?

Powiedzmy, że ok, ale ja się nie jaram. ;)
 
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2015-03-27, 01:25   

Pamiętacie "Dentention"? Czegoś takiego się spodziewałem. Niestety "Gość" za szybko, jak dla mnie, przestaje kombinować i po prostu się kończy. Zabawa konwencją owszem, ligowa, parę scen też dobrych, ale żebym tuptał w zachwycie czy co chwilę wybuchał śmiechem to nie powiem. Pomysł fajny, retro klimacik jest, spiny nie ma żadnej, ale z drugiej strony, gdyby to trochę pokręcić, zagmatwać i zachować to luzactwo, które z filmu się wylewa wiadrami to byłoby to coś na moją wyższą półkę, a tak, chyba nawet nie do powtórki.

Ale Maika Monroe do obserwowanych :onanista:
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-03-27, 11:19   

Z Maiką horror It Follows ostatnio wyszedł, zbiera toto bardzo pozytywne opinie, no i znowu podobno rzecz korzysta z carpenterowskiej stylówy. jeżeli będzie u mnie w kinie zapewne się wybiorę. Żeby tylko się nie skończyło jak ten ostatni horror z Sansą który też miał dobre opinie, świetną reżyserkę i konkret obsadę a wyszedł sztampowy twistohorrorowy zakalec.


A co do Gościa - kurde, myślałem że akurat Ty docenisz bardziej :( No nic, ciekawe co na Johna Wicka powiesz bo widzę że zaczynasz zaległości nadrabiać.
 
 
marlena12 
świeżak



Dołączyła: 02 Kwi 2015
Posty: 2
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2015-04-02, 22:26   

Ten film jakoś szczególnie nie zapadł mi w pamięć. Dobry, ale nie najlepszy. Coś mi w nim nie pasuje, ale nie wiem do końca co... może to ten klimat, albo główny bohater? Ciężko powiedzieć.
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2015-06-17, 12:41   

Troche zabraklo mi sprecyzowania co do tego
Spoiler:
jaka tajna misje wykonywal David i chyba takze Caleb, bo w zasadzie to nie zostalo wytlumaczone oraz to w jakich okolicznosciach zginal Caleb, moze David go zabil?
. Taka troche dziura powstala. Mimo to, dobrze sie oglada, wiec 7/10 to adekwatna ocena.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1984
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2015-06-19, 20:18   

Miałam wrażenie, że twórca(-y) mieli pomysł na fajny scenariusz, ale w pewnym momencie wena poszła sobie won i postanowili, że zaczną sobie robić jaja i zaczną bawić się konwencją starych thrillerów, czy horrorów, z halloweenem i pogoniami w labiryntach wszelkiego rodzaju. No i się rozczarowałam, bo liczyłam na coś poważnego, na coś co zapowiadały pierwsze sceny filmu. I zgadzam się z tym:

Orange napisał/a:
Niestety "Gość" za szybko, jak dla mnie, przestaje kombinować i po prostu się kończy. Zabawa konwencją owszem, ligowa, parę scen też dobrych, ale żebym tuptał w zachwycie czy co chwilę wybuchał śmiechem to nie powiem. Pomysł fajny, retro klimacik jest, spiny nie ma żadnej, ale z drugiej strony, gdyby to trochę pokręcić, zagmatwać i zachować to luzactwo, które z filmu się wylewa wiadrami to byłoby to coś na moją wyższą półkę, a tak, chyba nawet nie do powtórki.

Naprawdę mogłoby być lepiej gdyby się trochę wysilić. Ale po co, skoro można w pewnym momencie, gdy widz spragniony dobrego polityczno-wojennego thrillera czuje już to przyjemne podniecenie (a autorom zaczyna brakować pomysłu) zacząć puszczać do niego oczko: "ty tak na poważnie?, wyluzuj stary, my se robimy jaja ".

Dlaczego taka moja opinia, bo jak napisała Ula87, po co była ta serio nawijka w sprawie
Spoiler:
tajnej misji, śmierci Caleba, zmiany tożsamosci Davida itp.?


Powstała dziura, niezaspokojony apetyt, a za nim frustracja i ocena 4/10. :)
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-06-20, 00:31   

Ula87 napisał/a:
Troche zabraklo mi sprecyzowania co do tego


DA napisał/a:
po co była ta serio nawijka w sprawie tajnej misji


Niby po nic szczególnego, poza wyjaśnieniem, skąd David wziął się w tym domostwie. Serio, potrzebne Wam aż takie przewyjaśnianie wszystkiego? Wyobraźcie sobie tajną misję, o której Wuj Sam nie informuje w wiadomościach a nawet utajnia akta na pięćdziesiąt lat. To będzie ta misja na której był David.
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2015-06-20, 08:39   

To by wyjasnilo chocby to, dlaczego David byl tym kim byl, a Caleb zginal, bo tak naprawde nie do konca wiadomo, co stalo sie Calebowi i dlaczego, skoro David
Spoiler:
mial by ukierunkowanie na chronienie misji i swojej tozsamosci
, przyjechal do rodziny Caleba. Po prostu to sie kupy nie trzyma, troche bezsensowne to wszystko, rozpoczynajac od samych fundamentow.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1984
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2015-06-20, 18:35   

John Bigboote napisał/a:
Serio, potrzebne Wam aż takie przewyjaśnianie wszystkiego? Wyobraźcie sobie tajną misję, o której Wuj Sam nie informuje w wiadomościach a nawet utajnia akta na pięćdziesiąt lat. To będzie ta misja na której był David.


Gdybyś tak jak ja był zapatrzony na klatę Dana Stevensa, to byś nie ruszył namniejszą szarą komórką i nie wymyślił żadnego powodu obecności Dawida na farmie. Wiesz, to tak jest, że jak film ci się podoba, możesz mu wiele wybaczyć, nawet jeszcze większe niedociągnięcia, ja się zawiodłam, bo nastawiłam się, wg klasyfikacji, na thriller a dostałam w efekcie przerobioną nie raz horrowatą kupę.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-06-20, 18:40   

Ale przeca od początku każdy w tym temacie pisze że to je pastisz. Serio, nie ogarniam jak można traktować to dziełko na serio, i jeszcze spodziewać się thrillerowatości. To się ogląda dla śmiechu i klaty/zarostu/charyzmy Dana Stevensa oraz dla Maiki Monroe (byle się nie zepsuła jak Lawrence...)
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1984
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2015-06-20, 19:01   

Cytat:
Ale przeca od początku każdy w tym temacie pisze że to je pastisz.

Akurat recenzji i wpisów na forum nie czytam przed filmem. Kierowałam się info na filmwebie.

Jarod napisał/a:
Serio, nie ogarniam jak można traktować to dziełko na serio, i jeszcze spodziewać się thrillerowatości.

Gdybyś, może, nie czytał, nie wiedział wcześniej, że ten film to świetna reżyserska zabawa konwencją, to czy początek filmu, nie sugerowałby Ci , że to thriller?
Na serio traktowałam to dziełko, które to dziełko oceniacie na 8/10, tylko do pewnego momentu, później, oczywiście, a jakże, nie jestem taka głupia, zajarzyłam, że to pastisz, ale mnie to jakoś nie ubawiło. Co tam było takiego śmiesznego w tym filmie, że David rozkwasza wszystkich po kolei?
Przypuszczam, że nie tacy ludzie jak ja, są targetem tego typu produkcji, no bo, k... ka wodna, kto to jest Dan Stevens? Jaki kult? Jaka charyzma? Ludzie, litości! :)
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2015-06-20, 23:17   

Cytat:
Przypuszczam, że nie tacy ludzie jak ja, są targetem tego typu produkcji, no bo, k... ka wodna, kto to jest Dan Stevens? Jaki kult? Jaka charyzma? Ludzie, litości! :)


Dobrze powiedziane, z opisu wynikalo zupelnie co innego, niz dostalismy na ekranie. A sama tez, niewiele sie usmialam, moze poza scena z tlumaczeniem drogi przez labirynt, ale to troche za malo.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-06-21, 18:10   

Ula87 napisał/a:
Po prostu to sie kupy nie trzyma, troche bezsensowne to wszystko, rozpoczynajac od samych fundamentow.


Spoiler:
Program chronienia misji David miał wciśnięty na podświadomym poziomie i nawet nie zdawał sobie sprawy, że ten cel będzie stał w konflikcie z opieką nad rodziną Caleba. Nawet ten pan, co na niego poluje coś podobnego mówi, w sensie, że to co się dzieje, to nie jest całkiem Davida wina, po prostu tak go zaprogramowano.

Jasne, że nie ma to wiele sensu, ale zrobione jest jakby miało. Zupełnie jak w ejtisowych akcyjniakach typu Commando czy I Come in Peace z Lundgrenem: bierzesz z dupy pomysł (np. diler narkotyków z kosmosu jak w I Come in Peace), podajesz na powadze, wstawiasz trochę zabawnych tekstów i czekasz na śmiech z widowni. A czasem się dziwisz, że ludziska się śmieją, bo np. reżyser Commando nalega, że film miał być bardzo poważny, poza rozluźniającymi tekstami Arnolda, tylko że obsada od początku kręciła sobie bekę i lepiej od reżysera wyczuła, że tego na poważnie sprzedać się nie da. I mieli rację.

Wiele z tych ejtisowych akcyjniaków miało być zresztą całkiem poważnymi filmami w zamierzeniu twórców, ale współcześnie nie da sie ich oglądać inaczej, niż ironicznie. Pomagają tu różnice w stylówie - kiedy widzę na przykład twardziela w kusych szortach (wtedy zwyczajny element mody) to parskam, podobnie jak śmieję się z ich fryzur (krótko z przodu, długo z tyłu rządzi!), nagromadzenia testosteronu, niewiarygodnie kiczowatych dialogów i ogólnego wyobrażenia, jak powinien wyglądać i zachowywać się tzw. Filmowy Prawdziwy Mężczyzna.

"Gościa" zrobili ludzie, którzy naoglądali się takich filmów i odbierają je podobnie (tak czuję przynajmniej), więc wiedzą, jak się bawić z oczekiwaniami widowni.

DA napisał/a:
Gdybyś tak jak ja był zapatrzony na klatę Dana Stevensa, to byś nie ruszył namniejszą szarą komórką i nie wymyślił żadnego powodu obecności Dawida na farmie.


Odnośnie jeszcze bawienia się oczekiwaniami widowni, na pewno się uśmiejesz, jak powstawała ta scena:

Cytat:
Wingard and Barrett said that Stevens' shirtless scene was one of the most important scenes in the movie because they knew it was going to be a major selling point and a sure-fire trailer shot and they spent more time shooting this scene than any other. Wingard said that he "wanted to sexually objectify and fetishize Dan Stevens' shirtless body in this shot as it went with the playful nature of the movie where the audience was subversively being asked to ogle at body of the bad boy character. The film-makers scheduled that scene as late as possible because they wanted Stevens' body in "optimum condition". In preparation for that scene, Stevens shaved his chest and tanned his body so that all his muscle definition could be seen. In addition, Wingard said that to deepen the muscle definition even further, the trainers had Stevens do a trick where "he did not consume any food or water for a day, and then just before the shot, he drank a diet coke and did 100 push-ups and 100 sit-ups". This tightened up his muscles and made his veins stand out giving him the super-ripped appearance that the film-makers wanted.


Podkreślenie moje. Strasznie mnie to bawi, bo jak wiadomo, fetyszyzacja i uprzedmiotowienie postaci w filmach to zuo :hahaha:
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1984
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2015-06-21, 23:48   

John Bigboote napisał/a:
"Gościa" zrobili ludzie, którzy naoglądali się takich filmów i odbierają je podobnie (tak czuję przynajmniej), więc wiedzą, jak się bawić z oczekiwaniami widowni.


Dlatego też podsumowując stwierdziłam, że tego filmu na pewno nie nakręcono dla mnie. I nie zabrałabym sie za niego, gdyby nie sklasyfikowano go jako thriller.

Co do tekstu cytowanego - niestety, mój angielski jest kiepski, nie za bardzo rozumiem, co autor chciał przekazać.

Co do klaty (zapatrzeniem się na nią) Stevensa, ktory jest mi kompletnie obcy, trochę się posmiechiwałam z tych, na których może ona robić wrażenie, bo przecież ten film jest do śmiechu.... Ale fakt, jest w sam raz, chciałoby się powiedzieć "do ręki", męskiej ręki, raczej :)
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-06-22, 21:14   

DA napisał/a:
Dlatego też podsumowując stwierdziłam, że tego filmu na pewno nie nakręcono dla mnie. I nie zabrałabym sie za niego, gdyby nie sklasyfikowano go jako thriller.


W ogóle sorry, dziewczyny, że tak pojechałem niczym wykładowca z Katedry Kina Klasy B, miałem ochotę się powymądrzać. Czasem człowiek musi. Ale juz teraz wiecie, co robić kiedy wasz facet zapuści wam Wykidajłę czy inne Deadly Prey ;)

Cytat:
Co do tekstu cytowanego - niestety, mój angielski jest kiepski, nie za bardzo rozumiem, co autor chciał przekazać.


Ale przyznaj się, parsknęłaś, kiedy David wyszedł z gołą klatą? To miało być zabawne. Faceta dopakowali, scenę kręcili na samym końcu, żeby zdążył urosnąć, a w dodatku danego dnia nic nie jadł i nie pił, tylko zrobił sto pompek i sto przysiadów a potem zapodał sobie colę, żeby uwydatnić żyły i mięsko.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1984
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2015-06-23, 22:50   

John Bigboote napisał/a:
Ale przyznaj się, parsknęłaś, kiedy David wyszedł z gołą klatą?

No tak, sztuczka się udała. :)

John Bigboote napisał/a:
W ogóle sorry, dziewczyny, że tak pojechałem niczym wykładowca z Katedry Kina Klasy B, miałem ochotę się powymądrzać. Czasem człowiek musi. Ale juz teraz wiecie, co robić kiedy wasz facet zapuści wam Wykidajłę czy inne Deadly Prey

Wybaczam(-y?, Ula87?).
W tym problem, że filmy raczej oglądam samotnie, i jestem pewna, że gdyby mi "Gościa" zapuścił facet, niekoniecznie mój, uśmialibyśmy się po pachy. :) Tak jak teraz, już, gdy pogodziłam się z faktem zrobienia mnie w konia, usmiecham się na wspomnienie niektórych momentów.
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2015-06-24, 08:54   

Tez wybaczam :) Film Gosc to specyficzny film, nie dla kazdego.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u