FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Zaginiona dziewczyna
Autor Wiadomość
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2014-11-13, 22:03   Zaginiona dziewczyna

Zaginiona dziewczyna / Gone Girl
Reż. David Fincher (USA 2014)

Ekranizacja thrillera Gillian Flynn. Amy Dunne znika bez śladu w przededniu piątej rocznicy ślubu. Wszystkie podejrzenia padają na męża Nicka, który wspierany przez swą siostrę postanawia dowieść swojej niewinności i rozwiązać zagadkę.

Fincher znowu udowadnia, że jest w absolutnym topie światowych reżyserów. Lubię jego filmy za precyzyjną fuzję wizualiów i dźwięku oraz doskonałe panowanie nad reakcją odbiorcy, które zawiodło go chyba tylko raz – w „Beniaminie Buttonie”(może jednak nie jestem idealnym odbiorcą tego filmu). Jego nowy thriller, pomimo długości (2h 25 min) to pasjonująca jazda, o której chętnie bym coś więcej powiedział, ale boję się trafić na terytorium spojlerogenne. Choć akurat ten film będzie moim ulubionym argumentem, ze spojlery niewiele psują – akcję książki sobie na życzenie zaspojlowałem, a i tak w kinie bawiłem się znakomicie.

Ben Affleck świetnie się sprawia w roli zmartwionego żonkosia, który równie dobrze może zmartwienie symulować. W pozornie świetnym małżeństwie tak naprawdę nie działo się dobrze od jakiegoś czasu, ale ostatecznie, które małżeństwa nie przeżywają problemów? Prowadząca sprawę detektyw nie daje się zwieść topornej ekspresji Nicka i znajduje kolejne dowody przeciwko niemu. Za sprawą rodziców Amy zaginięcie żony staje się krajową aferą, a więc Nick szybko znajduje się w krzyżowym ogniu. Z jednej strony policja, z drugiej telewizyjne tabloidy. W tym momencie Fincher zaczyna mocno i pewnie wciskać pedał satyry podlewając jeszcze rzecz bardzo czarnym i jednocześnie bardzo naturalnym humorem.

Naturalnym, bo spora część populacji kinowej jest zaznajomiona z problematyką kłopotów małżeńskich a w „Zaginionej dziewczynie” nie odpuszczono chyba żadnego tropu i kliszy z tym związanych, podając je prześmiewczo i wykrzywiając porządnie. „Zaginiona dziewczyna” to przecież idealny film randkowy, bo kto nie fantazjował czasem o pozbyciu się kłopotliwego partnera? Nabijam się trochę, ale mężowi Gillian Flynn po przeczytaniu jej książki podobno nie było do śmiechu.

Mnie w „Zaginionej dziewczynie” najbardziej jednak urzekły nie tyle wątki dotyczące małżeństwa (czy nawet anty-małżeńskie) ile właśnie ukazanie tabloidowej sieczki jako bardzo ważnego elementu naszej kultury. Fincher tu nie ocenia, pokazuje, jak jest. Inna sprawa, że działanie bulwarówek i programów specjalizujących się w sensacjach ciężko się parodiuje, bo mechanizm pogoni za oglądalnością i sprzedażą wymusza najbardziej nieprawdopodobne zachowania a nawet przewały, za którymi fantazja jednostki nie nadąży. Bez wielkiego spojlowania mogę powiedzieć, że najważniejsze problemy głównych bohaterów „Zaginionej dziewczyny” biorą się z niezdolności do zrównoważenia fantazji o idealnym związku i partnerze ze skrzeczącą rzeczywistością. Tabloidy ze swoją wykrzywioną wizją rzeczywistości służą przywołaniu do porządku jednostek, które się w takie wizje nie mieszczą przez wskazanie i napiętnowanie mniej lub bardziej przypadkowo wybranych przykładów. Mechanizm ten zostaje w filmie świetnie pokazany, a najlepsze jest właśnie uświadomienie jak działa on w sferze makro (Nick w studiu telewizyjnym niczym mały kurczaczek położony przed uśmiechniętym krokodylem) i mikro. O skali mikro więcej bez spojlowania nie uda mi się napisać, więc, do kin ludzie!
Ostatnio zmieniony przez BM 2015-01-03, 17:38, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2014-12-13, 23:14   

Dobra satyra - ubrana w formę thrillera - o konieczności używania masek, która to konieczność wynika nie tylko z kontaktu ze światem zewnętrznym (tu akurat przedstawionym jako media które obecnie w naszym społeczeństwie informacyjnym dzierżą niepodzielną władzę zdaniotwórczą i dyktują postrzeganie osób czy zjawisk) jak i przed najbliższymi, dla których trzeba się "dostroić" i maskę wykonać ze szczególną starannością. Jasne, tu jest pokazany przypadek cokolwiek ekstramalny :hahaha: , ale w Olive K. fajnie jest to rozkminione z punktu widzenia normalnych ludzi.


A tak poza tym bardzo fajny film, po prostu. Czepiać się mógłbym ewentualnie fincherowskiego autopilota reżyserskiego (znowu te same sterylne zdjęcia i muza, znowu podobny montaż), ale produkcja nadrabia na wielu innych płaszczyznach. Zwłaszcza aktorskiej, gdzie rządzi Rosamud Pike, którą do tej pory uważałem za drewno a tutaj o dziwo się wykazała. Do tego dwie bardzo fajne panie których nie znałem - Kim Dickens i Carrie Coon (która podobno wymiata w Leftowers też - może nawet nadrobię...).
 
 
A 
świeżak



Dołączył: 24 Cze 2014
Posty: 36
Skąd: krk
Wysłany: 2014-12-18, 14:40   

Obejrzałem. Świetne, świetne kino. Po pierwszym seansie film wskakuje na pierwsze miejsce ulubionych produkcji tego roku, ale ja kocham thrillery/kryminały oraz lubię filmy Finchera.

-9/10
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2014-12-25, 23:41   

To nie jest kryminał/thriller w stylu filmów Finchera więc jak ktoś spodziewa się produkcji z klimatem jak z Siedem czy choćby film w klimacie Zodiac to się może zawieść, bo filmowi bliżej do takich filmów jak np. Fight Club, GG to satyra. Oczywiście trzyma w napięciu pomimo długości ale wiadomo Fincher to klasa więc jego filmy nigdy nie nudzą (poza Benjaminem Buttonem) nawet jak trwają długo. Dobry scenariusz, reżyseria wiadomo, to samo zdjęcia, montaż i muzyka super. Aktorsko nie powiem by ktoś zagrał genialnie ale wszyscy się spisują przyzwoicie jak Affleck lub dobrze jak Pike tylko że jej rola trochę jest przepakowana i co ciekawe większość aktorów co tutaj gra to nie przepadam albo jest mi obojętna poza Neilem Patrickiem Harrisem lub mnie irytują więc aktorsko miło zaskakuje większość bo dają rade nawet ci po których niewiele spodziewać się można lub wogóle nie znam jak np. aktor grający adwokata (podobno w komediach grywa). To chyba najbardziej napakowany twistami film Davida i pomimo tego że nie wiedziałem co dokładnie się wydarzy tylko tyle że co trochę fabuła obraca się o 180 stopni to nie zaskoczył mnie specjalnie, bo domyśliłem się od razu
Spoiler:
że pewnie żonka wkręca męża.
Z ostatnich filmów reżysera to napewno najlepsza produkcja, bardzo dobra rozrywka w pełni zasługująca na 8/10. Choć fajnie jakby Fincher nakręcił kryminał/thriller w klasycznym znaczeniu tego słowa jak jego pierwsze filmy.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2014-12-26, 01:17   

gall anonim napisał/a:
Choć fajnie jakby Fincher nakręcił kryminał/thriller w klasycznym znaczeniu tego słowa jak jego pierwsze filmy.


NIby który z jego filmów jest kryminałem / thrillerem w klasycznym znaczeniu? :D Ewentualnie Panic Room, bo w przypadku reszty sztafaż gatunkowy służy bardziej fabule czy "przekazowi", dokładnie tak jak w przypadku GG...
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1092
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2014-12-29, 15:38   

Spoko film ale dla mnie to zdecydowanie taka czarna komedia, czy jak piszecie, satyra, niż thriller/dramat.
A już ten ostatni epizod, to niezła szarża;). Odebrało to realizm ale dało dużą dozę czarnego 'funu'.

Jak zobaczyłem Bena to od razu lekki uśmiech ale znów dał radę.Po tej wtopie z The Town ,myślałem że to już jego koniec ale pozbierał się i dał radę tak w Argo(i reżysersko i aktorsko a to był niezły bezczel by się samemu obsadzić :hahaha: ) no i teraz też.

Podoba mi się też konstrukcja tego filmu, mimo wielu twistów nie ma tu prób na siłę wciskania fałszywych tropów czy nawet tzw 'trzymania w napięciu'

Choć nie przeczę że obejrzał bym sobie jakiś nowy rasowy thriller;)
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1984
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2014-12-29, 19:59   

gall anonim napisał/a:
To nie jest kryminał/thriller w stylu filmów Finchera więc jak ktoś spodziewa się produkcji z klimatem jak z Siedem czy choćby film w klimacie Zodiac to się może zawieść,


Dokładnie wpisuję się w tę frazę. Zawiodłam się, nieco, bo spodziewałam sie i miałam WIELKĄ ochotę na dobry, mięsisty, thriller, których ostatnio w kinie nie uświadczysz. Poza tym Fincher przesadził z rozwlekłością początku, wymęczył mnie strasznie, zanim doszedł do sedna.

gall anonim napisał/a:
GG to satyra. Oczywiście trzyma w napięciu pomimo długości ...

Oczywiście. Trochę się ostatnio mści na mnie moja metoda podchodzenia do filmów, na których mi zależy (i ktore wiem, że na pewno zobaczę), czyli nieczytanie recenzji przed seansem. Podobnie rozczarowała mnie "Ida", po której spodziewałam się, że będzie psychodramą na temat sędziny i jej decyzji tuż po wojnie, a otrzymałam, gorszą, bo artystyczną wersję "Pokłosia", ktore mi się o wiele bardziej podoba niż "Ida", bo zamiast smęcić i szokować artystycznym obrazem, szokuje akcją i daje mnóstwo emocji, której "Idzie" zwyczajnie brakuje.

"Zaginiona dziewczyna" jest ok, mniej ze względu na satyrę gry pt. "Porządne Małżeństwo", a bardziej
na satyrę z głupców, którzy bezkrytyncznie wierzą i przejmują się tym co ferują im media.

Odezwa do polskich tworców filmowych w temacie: Zróbcie film o mamie małej Madzi. To idealny materiał na film, tylko komu się będzie chciało? To nie jest łatwy temat, bo zginęło dziecko.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2014-12-29, 23:48   

Ode mnie krótko. Podobało mi się w zasadzie wszystko: wartka akcja, dobre dialogi, fajne połączenie thrillera z satyrą na media, głupotę ludzką, niezdrową ekscytację i łatwość wydawania niesprawiedliwych sądów.

Film ogląda się świetnie i dałbym mu bardzo wysoką ocenę gdyby nie:

Spoiler:
- Cały misterny plan Amy wcale nie był taki misterny. Co ona zamierzała zrobić po ukaraniu męża? Popełnić samobójstwo? Może i tak. Ok. Ale jakoś później jej przeszła nań ochota.


Spoiler:
- Co to była za kartka, którą znaleźli Nick wraz z siostrą w garażu z gadżetami? Czy to nie była kartka napisana przez Amy i która mogła być wykorzystana przez Nicka i policję jako dowód rzeczowy? A poza tym. :nigga: Garaż z gadżetami u siostry w domu obok! Mnie się coś zdaje, że tego już by było za dużo i byłby to moment, w którym każdemu policjantowi obdarzonemu minimalną intuicją zapaliłaby się czerwona lampka.


Spoiler:
- Najważniejszy zarzut. Już po wszystkim, znaczy po morderstwie tego "kochasia", wytaplaniu się w jego krwi i powrocie do męża... Nie tylko nie pasuje mi to, że w sprawie tego morderstwa nie wszczęto żadnego dochodzenia, a dowieść różnych rzeczy byłoby mega łatwo (choćby alibi i przebywanie tego kochasia w miejscach, w jakich nie mógłby przebywać, gdyby więził i wykorzystywał Amy, pomijając już samo zamordowanie go pomimo bycia związaną - miejsca zbrodni bada się na tyle dokładnie, że od razu by wyszło, że coś nie teges). Bardziej jeszcze nie pasuje mi to, że Detektyw Rhonda Boney pomimo całej wiedzy o tym, co się stało naprawdę, została skutecznie uciszona w niecałe pięć sekund. Rozumiem, że satyra na wszechwładzę mediów, ale :nigga: - pokazanie szczęśliwej rodzinki w TV wcale, w rzeczywistości nie zakończyłoby sprawy.


Jarod napisał/a:
jak i przed najbliższymi, dla których trzeba się "dostroić" i maskę wykonać ze szczególną starannością. Jasne, tu jest pokazany przypadek cokolwiek ekstramalny :hahaha: ,


No i "rozlazłe" zakończenie. Jeśli film ów sprawdza się jako thriller dochodzeniowy próbujący dorzucić parę zdań nt. współczesności, tak ten cały motyw z maskami i próba nadania temu małżeńskiemu przypadkowi wymiaru uniwersalnego, to niestety, moim zdaniem, jest to dorabianie filmowi ahtyzmu i wielkiej głębi na siłę.

Ładnie film zjechałem, ale i tak mi się bardzo dobrze go oglądało i oceniam wysoko 8,5/10
 
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1092
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2014-12-30, 00:35   

jaz
Spoiler:
do zabójstwa to jeszcze można przymknąć oczy, natomiast po to już jest jazda bez trzymanki - mam nadzieje że taki zamysł był by obśmiać bądź olać kwestie policyjnego dochodzenia bo w życiu ten jej motyw by nie przeszedł ale za to piękna scena jak idzie upierdolona krwią(normalnie jak szwendacz z truposzów) a Ben to kwituje - ty pieprzona ździro :hahaha:
 
 
Lukas 
kinomaniak



Wiek: 30
Dołączył: 07 Sty 2012
Posty: 378
Skąd: ...
Wysłany: 2014-12-30, 09:26   

Dobry film, miło spędziło się przy nim czas, jednak bez jakichś zachwytów. Nie do końca pasowała mi ta satyra w tym filmie - wolałbym aby tą samą historię przedstawić chłodniej, bardziej realistycznie, mroczno w stylistyce powiedzmy filmu Siedem. Część satyryczna trochę odbierała emocji temu thrillerowi przez co patrzyło się nań czasem z przymrużeniem oka. A thriller z mniejszą dawką emocji nie ma tego czegoś w sobie, zresztą w końcu to chyba najważniejsza rzecz w thrillerze - budzić emocje, niepokój. Widocznie satyra dobrze mi osobiście wchodzi gdy jest bardziej wyeksponowana, np tak jak w filmie "Jak przestałem się martwić i pokochałem bombę". A thriller wchodzi lepiej gdy jest pełnoprawnym thrillerem. Niemniej, dobry film 7,5/10.


Podobnie jak DA mam ochotę na prawdziwy, mięsisty, mroczny i emocjonujący thriller. Tylko czy na taki się zanosi w niedalekiej przyszłości?
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2014-12-30, 16:04   

shpongled napisał/a:
jaz
Spoiler:
do zabójstwa to jeszcze można przymknąć oczy, natomiast po to już jest jazda bez trzymanki - mam nadzieje że taki zamysł był by obśmiać bądź olać kwestie policyjnego dochodzenia bo w życiu ten jej motyw by nie przeszedł ale za to piękna scena jak idzie upierdolona krwią(normalnie jak szwendacz z truposzów) a Ben to kwituje - ty pieprzona ździro :hahaha:


Na ładna scena. :)

Aczkolwiek, jak dla mnie, film pod koniec się "rozłazi". Jarod pisze o maskach i "przypadku cokolwiek ekstremalnym". Wg mnie jest on na tyle ekstremalny, że aż niedorzeczny i nie potrafi dźwignąć tego "antymałżeńskiego" czy obyczajowego przekazu. Z jednej strony oblężenie przez media, z drugiej - przypadek taki, że żadna maska tu nic nie jest w stanie zdziałać. No bo jak. Moim zdaniem, zakończenie jest przegięte, kiepskie i odejmuje filmowi trochę fajności.

Podobało mi się zaś, że nie był to
Lukas napisał/a:
prawdziwy, mięsisty, mroczny i emocjonujący thriller.
i zgodzę się z Johnem Bigboote, że ten wywód o tabloidyzacji życia wyszedł Fincherowi znakomicie. Mądrze, z iskrzącymi dialogami i dowcipnie. :)

Typowych thrillerów on już trochę nakręcił i dobrze, że nie stoi w miejscu, szuka nowych kierunków i tematów.
 
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2014-12-30, 23:36   

Podobno dobry klasyczny thriller to Treatment/De Behandeling.
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2015-01-01, 20:30   

Mnie osobiscie film rozczarowal. Szczegolnie rola Bena Afflecka. Nie wiem dokladnie czym bylo to spowodowane, bo w zasadzie na pierwszy rzut oka wszystko gra. Jest klimat, jest niezle skrojona historia, jest fenomenalna w tej roli psychopatyczna zoneczka, jakby zywcem wyjeta ze Stepford czyli Rosamund Pike, a jednka czegos tu brakuje. Film jest rownoczesnie nieco przydlugi, co przy pewnym, jak dla mnie zbytnim spowolnieniu akcji, zamiast budowac napiecie, rowalalo je powoli, po kawaleczku. Wielki zawod, w szczegolnosci, ze David Fincher nalezy do jednych z moich ulubionych rezyserow. 7/10
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-01-01, 22:10   

Może się niepotrzebnie czepiam ale fragment zdania o psychopatycznej zonce to ja dałbym w spoiler jednak by nie psuć nikomu seansu :)
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1092
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2015-01-01, 22:37   

hehe ale jak Ula zaspojeruje to Ty też musisz;)A tak w ogóle to myślę że nie ma czego spojlerować, wszystko szybko się wyjaśnia

A tak do narzekania Uli to ja mam takie wrażenie że Fincher się tak trochę 'popsuł' już wcześniej - w zasadzie dobrze się wpisuje w ogólny kryzys w filmie.Akurat GG to dla mnie wyższy poziom niż film o Cukermanie i dziewczynie z tattoo
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-01-03, 17:40   

Faktycznie niezły. Taki życiowy. :hahaha:

Fajnie poprowadzona akcja, bez przynudzania i dłużyzn. Dobra gra aktorska. Zarówno w warstwie pierwszo jak i drugo planowej. Bardzo dobry pomysł na wspólny seans dla dwoje. ;)

Ocena: 8/10
 
 
Kubika 
świeżak



Dołączyła: 19 Sty 2015
Posty: 4
Skąd: Białystok
Wysłany: 2015-01-20, 15:30   

Nie jestem pewna, czy to jest film do oglądania we dwoje. Wyobrażam sobie parę, która jest jak Amy i Nick na początku swojej historii - "My nigdy tacy nie będziemy", albo parę jak Amy i Nick tuż przed jej zniknięciem - "Może i tacy jesteśmy ale dalej to już przesada, przegięcie". To oglądanie w parze wydaje mi się prowadzić najwyżej do umacniania wspólnie tworzonej iluzji - a wszyscy nosimy maski, "„(...) nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę, a przed człowiekiem schronić się można jedynie w objęcia innego człowieka” - więc to jakieś takie mało odkrywcze, za mało żeby prowadzić do fali szczerych dyskusji o kondycji instytucji małżeństwa o związkach w ogóle, o maskach i o naturze ludzkiej. Trochę szumu ale rewolucji z tego nie będzie. Inna rzecz, że temat wart dyskusji.

Nie do końca podoba mi się tez nazywanie tego filmu satyrą, jest nią w opozycji do wizji małżeństwa i mediów w zachodnich społeczeństwach jaką ma średniorefleksyjna większość ludzi - ale czy tacy ludzie oglądają filmy Finchera? To co ja widziałam w filmie nie wydawało mi się ani wyolbrzymione ani specjalnie zabawne - takie na średnim pułapie prawdopodobieństwa. Może w moim przekonaniu ludzie na co dzień są skłonni do gorszych rzeczy, większych manipulacji, nie wyłączając mnie (ha, o i tu powiało grozą ;) , i nie widzę w tym filmie też czegoś, co choćby lekko nadwyrężyło mój światopogląd albo z odpowiednim przytupem go potwierdziło. A wydaje mi się, że do tego film aspiruje. Czuję wręcz jakiś niedosyt jeśli chodzi o pokazanie jak brzydka może być ludzka psychika w odpowiednich warunkach.

Z kolei cały wątek gierek medialnych nie bardzo mnie rusza, to jest już tak nudne - powtarzanie że media są bee, i kłamią i manipuluję. Czy ktoś jeszcze o tym nie wie? A ile razy można coś demaskować - więc całe tło medialne w tym filmie uznaję za niezbędne dla fabuły ale nie jakieś specjalnie przejmujące. Zdecydowanie lepiej ogląda mi się bohaterów - grzebanie w ludzkich głowach nigdy mi się nie znudzi - stąd wspomniany lekki niedosyt.

Ogólnie - film ogląda się pod względem zdjęć, muzyki, prowadzenia akcji a nawet gry aktorskiej gładko i przyjemnie, sprawność realizatorska Finchera działa jak wazelina :P dla najbardziej nieprzyjemnych tematów. Rozumiem też kontrowersje wokół filmu w kontekście szerokiego odbioru - jeśli ktoś mało zastanawiał się nad sobą, nad naturą ludzką, to może dla siebie coś nawet odkryć, z czymś polemizować i chwała reżyserowi za pokazywanie pewnych problemów. Ale jakoś mi mało, wolałabym bardziej sport kontaktowy niż szermierkę w wykonaniu Finchera, może to przez tę wazelinę ;)
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-01-20, 23:40   

Kubika napisał/a:
Z kolei cały wątek gierek medialnych nie bardzo mnie rusza, to jest już tak nudne - powtarzanie że media są bee, i kłamią i manipuluję. Czy ktoś jeszcze o tym nie wie?


Tak, to nic nowego, podobnie jak ukazanie mechanizmu i skutków rozkręcania się medialnego polowania na czarownice (w tym przypadku czarnoksieżnika - nie działa ta metafora, ale wiesz o co chodzi). Ale mam wrażenie, że F&F tu spróbowali czegoś nowego poza zwykłym "Telewizja kłamie". Czyli pokazania, że może te kłamstwa są nam potrzebne, zarówno w celu wyciągania wniosków z cudzych nieszczęść (każdorazowa ulga, że nie mnie to spotkało, bo ja żyję uczciwie i moralnie) jak i pokazywania, co robić, a czego nie robić żeby właśnie żyć uczciwie i moralnie.
Spoiler:
Amy chce właśnie tak żyć, jeśli ma mieć męża, to zrobi sobie z niego ideał chodzący, choćby nie wiem co. Ona po prostu nie zaakceptuje, że życie w długoletniej parze to ciąg zmian i to zwyczajne, że po kilku latach już nie iskrzy jak na początku. Dla niej zawsze ma być idealnie a mąż ma się starać, jakby to była trzecia randka. Piękne, nieosiągalne, ale Amy będzie usilnie próbować i na przekór wszystkiemu uda jej się, a że nie będzie to nigdy zwyczajny związek, to już nieważne. Ważne są pozory i to, jak są oboje postrzegani. Oczywiście nie należy zapominać, że Nick kłamiąc, oszukując i odpuszczając dbanie o ukochaną postarał się, by przyszła na niego kara, ale tego na pewno się nie spodziewał :hahaha:
 
 
Vivian 
świeżak



Wiek: 26
Dołączyła: 16 Lut 2015
Posty: 6
Skąd: Białystok
Wysłany: 2015-02-16, 16:23   

Ja mam mieszane uczucia....
Na początku zabrałam się za książkę... W połowie miałam już dosyć, bo zwyczajnie mnie nudziła... Zatem wystartowałam z filmem. Tu było już lepiej, chociaż wszyscy tak zachwalali ten film i spodziewałam się wielkiego WOW... To mnie jednak nie urzekło... Owszem, gra aktorska dobra, fajnie budowane napięcie, ale ja nie czułam się zszokowana...
Chociaż bardzo podobał mi się motyw, że nie było bohatera, którego można było darzyć sympatią. Wszyscy byli jednakowo "negatywni". I to robi wrażenie!
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2015-03-04, 23:32   

Jakoś w ogóle mi ten nowy Fincher nie podszedł. Opakowanie jest bardzo ładne, zdjęcia, aktorzy, prowadzenie akcji, ale nic mnie w "Gone Girl" nie porwało. Fabuła zagrała co trzeba na początku, ale i tak się nie przejąłem bo w takich filmach zwykle bywa, że nic nie wiadomo więc sam zacząłem sobie szukać wyjaśnienia. Po szybkim wykombinowaniu o co tu cho okazało się że miałem rację i twisty już przestały mieć znaczenie (zresztą jakież to tam twisty pozostały?). Od momentu wyjaśnienia z czym mamy do czynienia za bardzo staje się to wszystko komiksowe. Zamiast thrillera robi się ballada o psychopatce. Ziew, szczególnie, że im dalej w las z tym większym sci-fi mamy do czynienia. Ciężko mi też podchodzi to cała sprawa z mediami. Mam takie poglądy na ten temat, że nawet nie mogłem tego wątku obserwować neutralnym okiem i zlać tego co widzę. Po prostu mnie to wkurwiało i mam nadzieję, że Fincher mocno przerysował rzeczywistość bo jeżeli nie to jest bardzo kiepsko.

Szóstka myślę, że jest oceną adekwatną. Nie ma co oceniać aktorów w filmie Finchera bo wiadomo, że będzie spoko, cudów za to jakichś nie widziałem. Film przejmuje chamskimi mediami i twistami rzucanymi jak z wora. Trzeba zapełnić 2,5h? To dawaj tutaj twista z rabunkiem. Końcówka się zbliża i w sumie nikt nie ma co już robić? Dawaj twista z Barneyem!! Takie to wszystko ładne, dopracowane i przemyślane, że może ze mną coś nie tak, ale po prostu nie kupuję tego filmu. Zresztą, jak tak teraz patrzę to ten gość nudzi mnie już od dobrych 15 lat. Lipa.
 
 
rafifafi1968 
świeżak



Wiek: 48
Dołączył: 16 Mar 2015
Posty: 3
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-03-16, 23:33   

Ciekawy pomysł, gorzej z wykonaniem. Fincher niezbyt ochoczo szuka formy po "Siedem".
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2015-03-17, 00:11   

Cytat:
Ciekawy pomysł, gorzej z wykonaniem. Fincher niezbyt ochoczo szuka formy po "Siedem".


Po "Siedem"? :Oo: Nakręcił parę zajebistych filmów. A ten to jeden z jego zajebistszych.
 
 
 
rafifafi1968 
świeżak



Wiek: 48
Dołączył: 16 Mar 2015
Posty: 3
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-03-17, 19:21   

No może jeszcze "Podziemny krąg", ale "Przypadek Benjamina Buttona" to baton i to czerstwy, anie film.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-03-17, 20:21   

Coś w tym jest że wielu widzów ocenia filmografię Finchera do Siedem i po Siedem. Może dlatego że od gdzieś Fight Club jego filmy mają zdjęcia, które są aż do przesady tak ładne i wystylizowane że ogląda się trochę bez emocji trochę na zimno, tylko z podziwem. W debiucie i Siedem czuło sie np. brud i syf oraz emocje a od następnego filmu strona techniczna zaczyna przesłaniać emocje tylko że mi to wogóle nie przeszkadza, iż od jakiegoś czasu filmy Finchera ogląda się głównie by podziwiać jakim jest świetnym rzemieślnikiem a nie dla wywoływania emocji. Dla mnie jego najlepsze filmy to produkcja, którą szczerze nienawidzi jak Alien 3 i właśnie Siedem. Prawda że Benjamin najgorszym filmem ale reszta jest przynajmniej przyzwoita jak właśnie Podziemny krąg, który ja sobie cenie głównie za role Nortona i zwłaszcza Pittta, Dziewczyna z tatuażem, Azyl. Bardzo dobre są Social Network gdzie te zdjęcia piękne pasowały idealnie a zwłaszcza Gra i Zodiak, który jest chyba najbardziej niedocenianym filmem w jego filmografii.
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1092
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2015-03-20, 00:15   

U mnie Fincher niestety idzie tropem Tarantino - świetny początek i od 2007(Zodiak)już bez błysku
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u