FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
John Wick
Autor Wiadomość
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-01-18, 17:36   John Wick

John Wick
reż. David Leitch, Chad Stahelski (USA 2014)

John Wick był najlepszym płatnym zabójcą w USA, ale dla ukochanej żony wycofał się z biznesu. Po jej śmierci nie dane mu będzie w spokoju przeżyć żałoby. Gdy syn rosyjskiego mafiosa odbierze mu ostatnią pamiątkę po ukochanej, zemsta będzie tylko kwestią czasu. Przestępczy świat na wieść o tym, że John Wick wrócił do gry, zamiera w przerażeniu, a rosyjski mafioso wydaje na niego wyrok śmierci. Już wkrótce miasto stanie w płomieniach... [opis dystrybutora kino]

Bardzo zacny film, bardzo mi przypominał Ronina - kolejny przypadek odrealnionego, wystylizowanego na taki trochę okołojapoński mit akcyjniaka. Rzecz jest mocno, hm, komiksowa i przegięta w settingu, ale równocześnie bardzo konskekwentna w obranych ramach. Kijanu mści się bo Theon zabił mu pieseła, ostatnią pamiątkę po ukochanej żonie - a bodycount rośnie, co był uprzejmy wypunktować twórca polskich napisów akcentując każdy zgon po kolei (swoją drogą kiedy pod koniec wyjaśnił co go do tego zmotywowało, prawie mi kapcie ze śmiechu spadły), i wychodzi koło 80 zgonów. Przedstawionych bardzo pięknie, audiowizualnie ten film to perełka, a choreografia scen akcji, połączenie z muzyką - fenomenalne. Scenę w łaźni chyba z 5 razy przewijałem, inne po 2 - 3 razy, ogólnie ubaw po pachy. Trochę tylko w końcówce tempo siada, to powinno się skończyć po odstrzeleniu Theona, a tu jeszcze 20 minut... Na duży plus też sporo znanych nazwisk w obsadzie, nawet w epizodach pojawiają się uznani serialowcy (Danielsa z The Wire to ostatnio wszędzie widzę, a tu jeszcze nawija z ruskim akcentem), do tego jeszcze Defoe i Nyqvist... Bogato.

Polecam bardzo, prawie tak dobre jak The Guest :) W sumie 2014 rok był całkiem zacny jeżeli chodzi o akcyjniaki czy ogólnie filmy rozrywkowe.
Ostatnio zmieniony przez BM 2015-01-18, 19:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-01-18, 19:00   

Zacnym bym go nie określił. Mnie się średnio podobał. Taka tam nawalanka, w której trup ściele się gęsto i całą fabułę w zasadzie z góry można przewidzieć po 15 minutach seansu. Momentami bardziej przypominało mi to grę komputerową. Fajny klimat wprowadzał pan z firmy "sprzątającej" i portier w hotelu. Keanu Reeves wypadł raczej mało przekonująco. Taki drewniak w średnim wieku. Jego rosyjski oponent też bez polotu. Nie było to wszak jakoś strasznie męczące. Obejrzeć - zapomnieć.

Ocena: 5/10
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-01-19, 13:59   

Hm, ale czego Ty byś oczekiwał od akcyjniaka nastawionego na napierdalankę? Akurat fabularna prostota to w tym przypadku dla mnie pewnego rodzaju zaleta - irytuje mnie ostatnio zalew durnych twistów w co drugim blockbusterze (z moim ulubionym "złapali go i się okazało że to część masterplanu" na czele), tutaj gość ma konkretną, prostą motywację, konkretnych przeciwników (przerysowanych ale bez przegięcia pały), a w tym gatunku to jest dla mnie wystarczające. Jako wartość dodaną mamy jeszcze ten komiksowo - "mitologiczny" świat przedstawiony, w miarę konsekwentny w swoich ramach i pozwalający dorzucić trochę fajniejszych aktorów w epizodach. Co do Kijanu - mi pasował, z tym swoim charakterystycznym smutkiem w oczach, wszystką kaskaderkę też wykonuje wzorowo. Film ma też świetne zdjęcia i muzę, co idzie na kolejny plus. NI przesadzają z CGI, strzelaniny i bijatyki są nakręcone bez trzęsawki kamerą...

A weź, no nie wiem, serię Expendables - gdzie dziadki są niewykorzystane praktycznie wcale, Stallone ciągle się miota między robieniem serii pod dzisiejszą gówniażerię a VHSowców, sceny akcji walą dennym CGI a epileptyczny montaż sprawia że mało co widać...


Ale ja może się nie znam na kinie akcji, bo Olympus Has Fallen nadal uważam za film dobry ;)
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-01-19, 23:27   

Właśnie, BM marudzi zamiast docenić porządne, niczego nie udające kino akcji zrobione w dobrym stylu. To ludziach od kaskaderki (bo taki jest backgroud reżyserów) spodziewałbym się dobrej choreografii, dobrej kaskaderki właśnie, ale niekoniecznie takiej spójności stylistycznej. Może po prostu powiedzieli zdjęciowcowi "kręć tak, aby było ładnie, nie będziemy ci wchodzić w drogę". Albo po prostu panowie mają też czułe oczy i uszy, bo muzyka też jest świetnie dobrana.

Pomysł na Continental przypomniał mi oczywiście trylogię "Bractwo" Davida Morrella, który przecież pisuje literackie odpowiedniki kina akcji. Za dobre skojarzenia też plusik.

Jarod napisał/a:
(swoją drogą kiedy pod koniec wyjaśnił co go do tego zmotywowało, prawie mi kapcie ze śmiechu spadły


Ja oglądałem z angielskimi, to nie wiem. Co wymyślił?

Cytat:
Ale ja może się nie znam na kinie akcji, bo Olympus Has Fallen nadal uważam za film dobry ;)


Nie jest za dobry, ale dziadów od Stallone`a gniecie jak miękkiego cycka.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-01-19, 23:54   

John Bigboote napisał/a:
Co wymyślił?


Numerował przez cały film kolejne zgony (liczba plus świeczka ['] ), co było w sumie fajnie bekowym pomysłem, a kiedy się zaczęły end creditsy moje oczy ujrzały coś takiego:

W tym filmie widziałeś śmierć 75[*] razy. W ciągu jednego dnia w Strefie Gazy
tyle osób zginęło naprawdę. Nie bądź obojętny na śmierć. Podpisz petycję na www.amnesty.org.pl/gaza



:lolokopter: :lolokopter: :lolokopter:
 
 
Kubika 
świeżak



Dołączyła: 19 Sty 2015
Posty: 4
Skąd: Białystok
Wysłany: 2015-01-20, 12:34   

Ok, ponieważ dyskusja jest świeża, to zacznę tu (chociaż to może nie jest materiał na "wielkie wejście" ;)
Film ogólnie średnio mi się podobała ale zacznę od tego co mi się faktycznie podobało.

Broń, jeśli to kogoś interesuje w filmie jest piękny przegląd broni wszelakiej - ktoś, kto był odpowiedzialny za dobór musi broń uwielbiać bo dostaliśmy smakowity przegląd od klasyków po mniej znane wynalazki ( tu można sobie obejrzeć co i jak John Wick guns ) - nawet ja wszystkich nie poznałam ;) . Co się z tym wiąże - sceny walki z bronią rzeczywiście były niezłe, gorzej z tymi bez. Z czym mam problem - jest takie "coś", które stanowi pewien kłopot w reżyserowanych walkach ale też w treningu sztuk walki w ogóle - ktoś kto markuje atak często z braku doświadczenia albo z nadmiaru/rutyny - markując cios zatrzymuje go w końcowej fazie - znając następny wyreżyserowany albo trenowany ruch myśli już w która stronę będzie zaraz padał albo jak blokował kolejny cios. I to miejscami strasznie mnie raziło - w chwilach kiedy sceny walki spowalniały. Na duży ogólny plus to o czym było już tu pisane - widać ciosy więc może sobie taki malkontent jak ja marudzić, czego się często nie da zrobić w filmach akcji.

Pomysł - podoba mi się pomysł na odrealniony świat płatnych zabójców z obsługa "full service" dla pracujących w branży - ale pomysł moim zdaniem trochę zmarnowany - te smaczki - hotel, ekipa sprzątająca - potraktowane jako dodatki a mogły bardziej wpływać na klimat. Takie samo wrażenie mam w stosunku do obsady. Aktorzy dostali takie puste dialogi, że niewiele można było z tym zrobić. Były momenty-smaczki, jak Nyqvist w końcówce w samochodzie ale to wtedy kiedy nie musiał recytować nudnych frazesów. Keanu jak gra każdy widzi - jeśli nie ma spójnego, dobrego filmu to sam sprawy nie pociągnie chociaż rusza się jeszcze całkiem nieźle ;)

Sprawdziłam imdb i w zasadzie wszystko jest jasne - "zielony" reżyser, który zajmował się do tej pory kaskaderką i walkami (i te w filmie są przynajmniej "zadbane"), scenarzysta równie "zielony" więc szału nie ma ani w dialogach ani w konstrukcji akcji, która ma źle rozłożone akcenty jak na bezwysiłkowe kino akcji.

Krótko mówiąc mogło być lepiej, dużo lepiej, ale jakoś mnie szczególnie oglądanie nie bolało.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-01-20, 23:18   

Widzę konkretna specjalistka - zarzuć może czasami jakimś akcyjniakowym tytułem, bo w czasach dzisiejszych coraz trudniej coś wartościowego wyłowić...
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-01-20, 23:51   

Jarod napisał/a:
W tym filmie widziałeś śmierć 75[*] razy. W ciągu jednego dnia w Strefie Gazy
tyle osób zginęło naprawdę. Nie bądź obojętny na śmierć. Podpisz petycję na www.amnesty.org.pl/gaza


Jestem zdetonowany :lolokopter:

To lepsze niż wyszczególnianie zgonów w Kraftidioten (Obywatelu roku) ze Skarsgardem. Inna sprawa, że 75 czarnych plansz z krzyżykiem oraz pełnym nazwiskiem denata trochę by wydłużyło film.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-01-21, 22:40   

To że może sie kojarzyć z grą film to sami twórcy zdawali z tego sprawe skoro mamy scene jak bandzior sobie gra w strzelanke. Dobry akcyjniak który niektórymi scenami akcji plus kapitalna muza przypominał mi Manna Collatera z Cruisem (łaznia i dyskoteka :kult: ) a całościowo to takie mniej przerysowane Sin City miejscami (wiadomy hotel, sprzątacze ale i fakt jak nazywają Neo czyli Baba Jaga:) ). A tak na marginesie to ostatnio wraca moda na złych ruskich w kinie, np. podobnie chyba też jest w nowym filmie z Denzelem. Fajnie zobaczyć dobrych charakterystycznych aktorów na drugim planie w większości znanych z seriali ale oprócz Defoe i Nyqvista nie mają za bardzo co grać. Co do Reevesa to ja go lubię od dawna i napewno wcześniej jak w trylogii Wachowskich i po filmie co grał ze Swayze i po Speed to kolejna dobra sensacja w jego wykonaniu a muszę się przyznać że pasował do roli z tymi swoim smutkiem w oczach. Ale trochę dziwnie się ogląda film gdzie Neo wypada lepiej od Al Sweargena aktorsko, mam na myśli głównie scene gdy wyłożył Nyqvistowi czemu się mści. A co do psa to taki słodziak że brak słów. Film robią sceny akcji plus muza orginalna jak i piosenki wykorzystane i dam 7/10 bo to idealny film do oglądania przy piwku, wśród znajomych. Choć nie wiem czemu wydawało mi się że podobnie jak np. Guest, Drive czy Cold in July będzie to produkcja w stylu lat 80 ale tak nie jest i to nie jest wada tylko takie spostrzeżenie.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u