FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Spectre
Autor Wiadomość
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-11-05, 22:33   Spectre


Spectre
reż. Sam Mendes (UK, 2015)


Tajemnicza wiadomość na temat przeszłości Bonda skieruje go na trop organizacji WIDMO. Podczas gdy M toczy batalię o przyszłość MI6 agent 007 odkrywa prawdę o najpotężniejszej instytucji przestępczej świata.

Kolejny Bond Mendesa, który zbiera skrajne opinie, od zachwytów po zjechanie całkowite.
A ja muszę przyznać że podobało mi się mimo faktu, iz obok filmu z Lazenbym to chyba najdłuższy film i jak na 007 akcji za wiele nie ma, w sumie w Skyfall też nie wiele akcji było. Podobała mi się cała sekwencja w Meksyku łącznie z akcją z helikopterem. Świetna była czołówka tylko ten średnio nudny kawałek Smitha.

Super wypadł Q, jeszcze lepiej jak w poprzednim filmie i fajną chemię miał z Craigiem. Trochę zawiódł mnie Fiennes, odniosłem wrażenie jakby pomysłu na role nie miał albo nie chciało mu się grać a to jeden z najlepszych aktorów swojego pokolenia. Podobał mi sie epizod z Moniką Belucci i całkiem dobrze się trzyma trzeba przyznać i pasuje wiekiem do Daniela, choć akurat uważam że powinni ją zaangażować o wiele wcześniej, nawet do filmów z Brosnanem.
Seydoux też niczego sobie była, ale chemii między nią a Craigiem nie zauważyłem w przeciwieństwie do scen z Bellucci.
Do Craiga nic nie mam, może nie zachwyca, ale też nie schodzi poniżej swojego pewnego poziomu.
Ale absolutnie najlepszy jest Waltz a sądziłem że na niego będę narzekał najwięcej bo w każdym filmie gra tak samo, aż zaczął mnie już trochę irytować, ale tutaj bardzo mi się spodobał, więcej nawet budził przerażenie czasami. Zagrał troche inaczej jak u Tarantino a przynajmniej nie kojarzył mi się z jego innymi rolami.

Wogóle to poza niewypałem jakim okazał się Quantum (i nie dlatego że miejscami ogląda się jak Bourna) to każdy Bond - Craig ma ciekawego przeciwnika i aktorzy bardzo dają radę, jak Waltz, Mikkelsen i Bardem.

Zdjęciowo nie powala jak Skyfall ale w sumie filmy o 007 nie ogląda się dla zdjęć i trzeba przyznać że zdjęciowiec odwala całkiem dobrą robotę. Film ma swój klimat.
Za to bardzo podobała mi sie muza, Newman odwalił świetną robotę.


Co do scen akcji to ciekawa sprawa bo mało i poza początkową sekwencją z helikoterem jakoś specjalnie nie porywają, ale też nie nudzą, po prostu są. Fajna była bójka w pociągu, która skojarzyła mi się z bójką w Pozdrowieniach z Rosji. A właśnie świetnie wypadł Bautista zapomniałem napisać wcześniej.

Fabuła specjalnie nie zaskakuje ale który Bond zaskakuje w jakikolwiek sposób? No chyba jedynie Casino Royale bo świetnie bawił się schematami cyklu czy Świat to za mało gdzie zaskoczył mnie twist związany z jedną ciekawszych kobiecych ról w cyklu i na myśli mam Marceau.
Nie zaskoczyło mnie wogóle kim okazał się Waltz
Spoiler:
czyli że jednak Blofeld ale też brat agenta.

Nie wiem jedynie skąd takie wnioski że filmowi jest bliżej do nawet filmów Moore'a, które kojarzą się z całkowitą parodią, przegięciem (choć nie każdy taki był) i jest tutaj sporo smaczków, humoru, ale to wciąż typowy craigowy bond, bardziej w stylu filmów z Daltonem, w których próbowano zrobić to co zrobiono w filmach z Craigiem a wcześniej w filmie z Lazenby czyli bardziej poważnie, ale w tamtych czasach widzowie nie byli przygotowani jeszcze na takie zmiany w cyklu. Choć akurat uważam oba filmy z Daltonem i z Lazenby za jedne z lepszych w cyklu.

Choć jest jedna rzecz którą każdy chyba zauważył w filmach z Danielem, że jak Casino Royale to była próba urealnienia Bonda i wydawało się iż będą się trzymać tego przez kilka filmów to gdzieś już w Quantum a napewno w Skyfall zaczeli odchodzić od tego i coraz więcej dają przegiętych scen akcji, którym i tak daleko do akcji jakie odstawiał Moore czy Brosnan. Jakby nagle rozmyślili sie z planami.

Nie mam też nic powiązaniu wszystkich filmów w jedną całość nawet jak wyszło tak nie do końca gładko. Zresztą jak sie nie myle to po Quantum kolejny film mial opowiadać o organizacji odpowiedzialnej za problemy MI6 a później chyba plany się zmieniały a w końcu nakrecili film, który podsumowuje dotychczasowe Bondy z Craigiem i jednocześnie wydaje się że zamykają jego role w cyklu. I ja nie mam nic przeciwko temu by to był jego ostatni Bond ale jeśli zdecyduje się na kolejny jednak to też fajnie. Po prostu ja lubię każdego aktora w tej roli, nawet Lazenby'ego.
Choć do końca nie wiem co powiedzieć o końcówce
Spoiler:
gdy 007 postanowił nie zabijać, bo z jednej strony rozumiem co Mendes miał na myśli a z drugiej strony tak to nie pasuje do tej postaci. Chyba że zrobili tak specjalnie i Blofeld będzie powracał w kolejnych filmach.


Ogólnie dobra rozrywka co do której można mieć zastrzeżenia ale jestem zadowolony. Solidna, dobra robota ale nic więcej. Więc nie rozumiem skąd takie zachwyty co niektórych krytyków, ale też nie rozumiem krytyki, bo do najgorszych filmów to tej części bardzo daleko.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2015-11-07, 00:05   

A mnie Waltz jakoś szczególnie pozytywnie nie zachwycił. Może to ta jego charakterystyczna mimika... Podobał mi się za to Dave Bautista w roli siły z którą trzeba się liczyć ;) zwłaszcza na tle wszystkich tych wygadanych i spiskujących. Brakowało w ostatnich filmach kogoś pokroju typowego pana pięści. Kobiety Bonda wypadły nijako, Moneypenny jak wkurzała tak nadal wkurza mnie samą swoją obecnością. Zastanawiam się też jak daleko sięga wyobraźnia scenarzystów; wyszłam z kina z przeświadczeniem, że lada chwila zabraknie skali dla wielkości organizacji przestępczych, ale co tam - taka konwencja. Ben fajnie wygląda na tle górskiego krajobrazu i nadal koszmarnie się w tej stylizacji na dawnego Q marnuje... Dodam, że mam zamiar odszukać rytmiczną nutę z meksykańskiego święta zmarłych i trochu ją sobie posłuchać.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-11-09, 21:56   

Srogie badziewie i żałuję wydanej kasy w sumie :) Dłuższa recenzja kiedy mi cwele naprawią internet bo nie chce mi się produkować przez komórkę.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-11-13, 21:47   

Nestety, najgorszy Bond z Craigiem i może nawet doszlusuje do niedużej gromadki moich najmniej ulubionych Bondów. Sprawdzę przy drugim oglądaniu, czy dalej będą mnie bawiły gagi, słowne utarczki z Q, śliczne zdjęcia i chyba nawet fajniejsza niż w Skyfall muzyka Newmana. Pierwszy raz mam ochotę posłuchać soundtracku, to chyba coś mówi.

Żeby to jeszcze było fabularnie tak fajne jak zdjęciowo i muzycznie, ale nie. W miarę rozwoju akcji okazuje się, że w sumie niezbyt ten Bond innowacyjny, wszędzie gdzie się dało, wybrano rozwiązanie bezpieczne i od linijki.
Spoiler:
Najgorszy był chyba Blofeld, kiedy powiedział dosłownie "Tak, to byłem cały czas ja, James!" :nigga: Jak sobie myślę, że jednym z pomysłów było zrobienie z Blofelda babki ciętej wyjątkowo na Bonda, to aż mi się przykro robi. Może by wyszło głupio, ale z jajami.


Fajny był pomysł z kolejną siecią cyberinwigilacji zastępującą staroszkolnych szpionów, ale znowu nic ciekawego z tym nie zrobiono. Już kij z tym, że brytolskie służby w realu są jeszcze gorsze od NSA jeśli idzie o budowanie państwa jak z Orwella. Gdyby tak zrobić konfrontację Bonda z dronem albo przepuścić Bonda przez ten cały cyberinwigilacyjny kocioł, byłaby przynajmniej fajna scena akcji albo dwie. Może się bali, że będzie za bardzo przypominać Bourne`a (jakby już z niego nie rżnęli). Ale gdyby to był temat filmu, to bym się nie obrażał, a tak ten Bond w sumie żadnego tematu nie ma i jest lipa. Do tego nieciekawy pościg, dobra bitka w pociągu popsuta przez potrząsanie kadrem (czemu ach czemu, przecież poza tym ten film jest taki śliczny?), nudny finał, nudny główny henczmen złego pana (pomimo dobrego wejścia), no, nie bardzo ten film ma z czego plusować.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-11-13, 22:08   

Przeklejam z innego forum bo leniwy jestem :)

OK, właśnie wróciłem, będzie krótko bo idę spać, potem ewentualnie coś dopiszę.

- generalnie jest jakoś o punkcik lepiej niż w przypadku Skyfall, pod tym względem że jest większa prostota fabularna a całość jest bardziej, hm, spójna, nie sprawia wrażenia zlepku kilku różnych filmów. Czyli mamy kicz i suchary niczym z epoki Moore'a plus gritty nolanizmy, no ale powiedzmy że jakoś się to klei. Co nie znaczy że scenariusz jest dobry, oj nie.

- sceny akcji - najlepszą jest ta w pociągu linkowana jakoś tu niedawno, chociaż zostaje zjebana dennym sucharem w końcówce. Scena otwierająca to żenada wyglądająca jak jakiś odrzut z ostatniej części Fast & Furious (nie licząc sympatycznego długiego ujęcia na początku), Rzym został spieprzony nadmiarem sucharów i "zabawy konwencją", Austria w sumie spoko ale tylko tyle.

- obsada - Bond taki sam jak w Skyfall. Seydoux to słodziak, ale postać napisana kijowo - najpierw mamy Kurylenko 2.0, a potem
Spoiler:
:fingerno: wzięte z czapy ajlowju, wymuszone i denne rozstanie, kiczowate "damsel in distress" i równie wzięty z czapy powrót

. Wątek ekipy londyńskiej to odpowiednik wątku pomagierów Hunta z ostatniego MI - pretekstowe i modne najwyraźniej ostatnio w blockbusterach
Spoiler:
włączanie Maszy... znaczy się systemu szpiegującego wszystko i wszystkich, plus powtórka ze Skajfal czyli stare szpiegostwo jest na wylocie, digitalizacja i rządy informacji nadchodzą, bla bla bla. Nawet wszechobecny licznik do uruchomienia niczym z nowego Termka jest. Person of Interest nadal najlepszym ujęciem tego tematu jakie widziałem i nie zapowiada się by coś z Holly to przebiło.

W każdym razie po to to tylko wrzucili by zagospodarować znane nazwiska, a znane nazwiska miały wywalone i sobie jadą na autopilotach. O dziwo najlepiej wypada Waltz, IMO najlepsza jego rola od czasu IB, facet się dobrze bawił na planie i to widać, ale na szczęście nie szarżuje. Co do napisania postaci jako takiej - powiązanie z Bondem denne i na siłę, ale fajnie i dowcipnie IMO zagrali z twistem (każdy wie jakim), znacznie lepiej niż Star Trek ostatni w podobnej sytuacji. Po ujęciu z wejściem
Spoiler:
kota

myślałem że z krzesła spadnę ze śmiechu, niestety to był jedyny humorystyczny motyw który w jakikolwiek sposób mnie w tym filmie rozbawił. Niestety jego wątek skończył się takim kliszosucharem, że taki np. mental chyba na apopleksję padnie kiedy to zobaczy. Henchman ujdzie, generyczny ale daje radę, choć suchar w scenie jego śmierci słaaaaaaby.

- Za dużo sucharów i nawiązań wrzucanych z subtelnością młota, Skyfall wydaje się być szczytem finezji przy akcjach które tu momentami odchodzą.

- Ostatnia scena Moriarty'ego wydaje mi się być w miarę zabawnym nawiązaniem do Szerloka (dach), choć może nadinterpretuję.

- W sumie spoko "powroty" prawie wszystkich jako powiązanie całego craigowskiego podcyklu, mimo tego że durne to i szyte pieruńsko grubymi nićmi, a "fizyczne" cameo tylko jedno i skandalicznie krótkie. A no i jeszcze White, on akurat godnie wypadł.

- Czołówka zajebista, ale niestety psuta przez Najgorszą Piosenkę W Cyklu, której po dwóch tygodniach katowania co 15 minut w radiu w robocie już po prostu słuchać nie mogę.

Ocena - jakieś 5+, może 6, na następną część mam wywalone tym bardziej że bardzo wyraźnie można przewidzieć jej punkt wyjścia już po zakończeniu tej - i będzie to punkt wyjścia baaaardzo słaby.






Co do bigbootowego spoilera -
Spoiler:
I moffat mógłby pisać! Trololololo, lololo, lololo, lololololo...
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2015-11-14, 20:46   

Znając dobrze jakiś czas temu odświeżoną serię bondowską, wiele nie oczekiwałem, a przynajmniej po seansie mogę "Spectre" jakoś w tą całość wpasować i nie zjechać. W sumie, spłynęło "Spectre" po mnie jak po kaczce, ale takich bondów jest jakieś 98%. Obejrzałem dla rozrywki, aby znać ten kawałek popkulturowej, dla niektórych kultowej serii. Pieniędzy na bilet nie żałuję, tym bardziej, że mnie filmowa nisza, która by mogła stanowić coś, na czym bym oparł swój ból dupy wydany na bondową komerchę, potrafi ostatnio nieźle zmierzić, wkurzyć pretensjami oraz znudzić. Bardziej nawet niż taki kasowy produkt, jak film z serii 007.

Nie jest ani źle, ani jakoś bardzo dobrze. Bardzo dobre to było "Casino Royale", ale to też chyba efekt tego, że w tej odsłonie bardzo się postarali, aby odświeżyć, ufajnić i uwspółcześnić serię Bonda. I wyniknął z tego taki efekt "fresh", zwłaszcza po strasznie już dupowatych produkcjach z Brosnanem, z którymi siłą rzeczy "Casino" mogło być porównywane. Jak dla mnie, "Spectre" to taki Bond nieco powyżej przeciętnej. Odebrałem go jako gorszy niż "Casino Royale", ale lepszy, niż - imo - nieco bardziej nieudane "Quantum of Solace". Takie tam... Ok rozrywka i tyle. 6,5 w porywach na 7/10.
 
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-12-27, 15:27   

Pojawiła się piosenka Radiohead i lepsza od tego czegoś co pojawiło się w filmie, ale też aby być szczerym nie jakaś super.


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=TEbj0u9HZ_Q" target="_blank">View on YouTube</a>
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-05-22, 16:59   

Pojawiły się ostatnio plotki, że Daniel uparty jest i nie chce choć proponują mu coraz więcej kasy zgodzić się na kolejne filmy i ok. Jakiś czas temu mówiło się o Elbie i jak początkowo byłem na nie to po przemyśleniu sprawy pomysł spodobał mi się.

Od premiery serialu Nocny recepcjonista mówi się o Hiddlestonie i ja szczerze nie rozumię tego, bo on nie pasuje do Bonda w stylu Craiga czy Daltona a nawet do takiego w stylu Brosnana czy Moore'a. Lubię aktora, dobrym aktorem jest, ale zupełnie nie przypominał 007 w serialu, zupełnie inną postać grał.
Gdyby na poważnie brać oczekiwania fanów, plotki, żarty to ja bym widział właśnie Elbę w tej roli - idealnie pasuje. Chociaż sam początkowo byłem na nie jak pojawiła się taka plotka, ale pewnie do tego nie dojdzie

A jak już tak wyobrażać sobie każdego aktora to fani wpadli na pomysł, że najlepszym wyborem mogłaby być GA. Pomysł wziął się stąd, iż wygrała kampanię wśród fanów na żeński odpowiednik co zresztą aktorka skomentowała. Pewnie charyzmą rozwaliłaby system co udowodniła np. w serialu Fall gdzie gra bardzo męską bohaterkę i nawet podobnie jak Bond kobiety, ona tak samo facetów traktuje, w sumie wolałbym ją nawet jak Elbę w głównej roli.

http://www.thewrap.com/gi...campaign-photo/




 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u