FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Jestem Mordercą
Autor Wiadomość
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-01-09, 17:17   Jestem Mordercą


Jestem Mordercą
reż. Maciej Pieprzyca (Polska 2016)

Milicjant Janusz Jasiński otrzymuje zadanie schwytania na Śląsku seryjnego zabójcy kobiet.


Świetne kino gatunkowe o śledztwie dotyczącym Wampira z Zagłębia (więc praktycznie moje rejony bo do Dąbrowy Górniczej mam z 15 minut jazdy pociągiem a do Katowic godzina jazdy). Świetnie zmontowane, fajne dialogi (też sporo humoru) klimat Polski lat 70-ych i rewelacyjna muzyka. Jest to bardziej historia milicjanta, który pechowo dostał sprawę mordercy kobiet niż sprawa śledztwa i to on jest bohaterem filmu. Jakubika w roli podejrzanego wcale tak dużo nie ma, choć jak zawsze gra świetnie, tak samo jak Piotr Adamczyk oraz Agata Kulesza w epizodach. Pierwszy plan to nieznane mi twarze i dobrze się spisują na czele z Mirosławem Haniszewskim, który przypomina trochę z wyglądu młodego Jerzego Stuhra. Wypada bardzo wiarygodnie w roli gliniarza przechodzącego przemianę w czasie śledztwa. W sumie to obok milicjanta Jasińskiego równorzędnym bohaterem filmu jest też PRL i jak wpływa na bohaterów. Znakomity thriller/kryminał, choć nie do końca taki jakiego się spodziewałem. Po filmie "Chce się żyć" z Dawidem Ogrodnikiem kolejny dobry film Macieja Pieprzycy, oby tak dalej. No i w co ciężko uwierzyć w filmie słychać wszystkie dialogi, w polskim kinie to niespotykane. Nie jest to dobry film jak na polskie warunki jak się nie raz mówi tylko po prostu pierwszorzędna rozrywka na światowym poziomie. Ocena: 9/10
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1984
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2017-01-11, 20:30   

Zgadzam się w 100%. Dla mnie najlepszy film polski 2016 roku.Ucieszyło mnie, że temat seryjnego mordercy uchwycono od strony milicjanta, który prowadzi śledztwo, pokazując przemianę jakiej ulega pod presją lokalnych władz, szczególnie, że jedną z ofiar zabójcy była bratanica Gierka - a więc trzeba było, i to szybko, znaleźć drania.

Mirosław Haniszewski - bomba. Dzięki panie reżyserze, żeś dał mu szansę pokazać się w takiej świetnej roli. Spisał się rewelacyjnie, przejmująco ukazując całą, albo raczej jej spory kawał, pogmatwaną drogę życiową milicjanta Jasińskiego. Obserwujemy jak się zmienia, coraz bardziej ulega manipulacjom zwierzchników, wpada w ich sidła. Z uczciwego skromnego milicjanta wyrasta samotnego na skorumpowanego glinę. Nie jest to bohater pozytywny, ale dzięki Haniszewskiemu, potrafimy go zrozumieć, pobudki jakie nim kierują, współczuć mu, czasem oczywiście potępić. Człowiek z krwi i kości. I o to chodzi. Ja jestem zachwycona. Zresztą, temat jest uniwersalny - historie wykorzystwania przez władzę ułomności zwykłych ludzi zdarzają się wszędzie i w każdym czasie.

Zaletą filmu jest również to, że nie ma on jednowymiarowych bohaterów. O żadnym nie da się powiedzieć "niewinny", "dobry", czy "zły". Morderca, grany przez Jakubika, jego żona (Kulesza ok. ale niepotrzebnie kazali jej godać po śląsku, zresztą Żurawski też czasem godo, ale wyczuwa się, że jest to wyuczone, niestety). Właśnie postać Żurawskiego, przyjaciela Jasińskiego, jeździ po pijaku, wodzi go na pokuszenie (kobiety), nagle udaje świętoszka, jest bardzo nie fair wobec Jasińskiego. Jestem ciekawa jak ty go odebrałeś. Jeden z niewielu filmów, o którym się długo myśli, rozważa morale każdego z bohaterów, takie filmy lubię.
9/10.

Tobie Haniszewski przypomina młodego Stuhra, a mnie, ale tylko na niektórych zdjęciach Rafała Maćkowiaka. W ogóle on ma bardzo ciekawą twarz. Bardzo dobra stylizacja jeśli chodzi o kostiumy na lata 60-te XX w. Zresztą scenografia też super. I te papierochy bez filtra. Podobno je specjalnie produkowali. :)
No i ten dźwięk - słucha się dialogów ze zrozumieniem , bez marzeń o napisach. Muzyka o ile pamiętam, też świetna - jazzujaca trochę. I słusznie - pasująca do realiów.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-01-11, 21:04   

DA napisał/a:
Właśnie postać Żurawskiego, przyjaciela Jasińskiego, jeździ po pijaku, wodzi go na pokuszenie (kobiety), nagle udaje świętoszka, jest bardzo nie fair wobec Jasińskiego. Jestem ciekawa jak ty go odebrałeś.

Tobie Haniszewski przypomina młodego Stuhra, a mnie, ale tylko na niektórych zdjęciach Rafała Maćkowiaka.

Muzyka o ile pamiętam, też świetna - jazzujaca trochę. I słusznie - pasująca do realiów.


Co do muzyki to byłem pewien że Michał Lorenc, tak mi się z nim skojarzyło, a okazało się że Chajdecki, który robił do wcześniejszego filmu Pieprzycy czyli "Chce się żyć" , ale też np. do "Bogów", serialu "Czas honoru".

Mnie Maćkowiaka też przypominał czasami, a słyszałem też porównania do pewnej postaci z Klanu że podobny, ale wyleciało mi z głowy do kogo konkretnie.

Co do przyjaciela Jasińskiego to ja odebrałem go jak głównego bohatera czyli normalnego człowieka z zaletami, ale też wadami i szkoda mi się go zrobiło gdy zakończono jego wątek. Ostatni raz pojawia się chyba jak przyłożył Jasińskiemu nie licząc jednej sceny bodaj w sądzie gdzie pojawia się na chwilę.
Spoiler:
Właśnie czy dobrze zrozumiałem, że obwiniał go o to, że milicja go zatrzymała po pijaku? Uważał że to jego kumpel z którym dopiero co pił nasłał na niego gliniarzy bo nie zgadzał się co do mordercy? Żurawski jak dobrze pamiętam uważał że siedzi niewinny, a Jasiński że jednak winny i później odjeżdża, drogówka zatrzymuje go i mamy cięcie i widzimy jak zaserwował mu sierpowego w twarz.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1984
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2017-01-12, 11:23   

gall anonim napisał/a:
Mnie Maćkowiaka też przypominał czasami, a słyszałem też porównania do pewnej postaci z Klanu że podobny, ale wyleciało mi z głowy do kogo konkretnie.


Ha, ha, Rysiu - może, może... :)

Co do przyjaciela Jasińskiego:
Spoiler:
Owszem, tak było, że Jasiński się wkurzył w pewnym momencie i uprzejmie doniósł, że milicjant jeździ pijany po mieści. Powinien to wcześniej zrobić, nieraz go prosił, żeby tego nie robił, ale on nie słuchał. Żurawski - czyli milicjant Marek, uważął, że Marchwicki jest niewinny tak samo słusznie jak i Jasiński uważał go za winnego (choć tak prawdę mówiąc też miał co do tego mnóstwo wątpliwości) - proces poszlakowy ma to do siebie, że nie ma twardych dowodów. Ale dlaczego uważam, że Marek to słaby przyjaciel był? Otóż, kiedyś miał romans z żoną Jasińskiego, gdy Jasiński popadł w tarapaty, pogubił się, nie pomógł mu, wręcz przeciwnie - podsuwał mu babki, przyczynial się do kryzysu jego małżeństwa,a przecież był przyjacielem także żony, a później, gdy ta już go miała Jasińskiego dosyć, zajął jego miejsce - został jej mężem i ojczymem jego syna. To nie było takie fair - był przyjacielem tylko do wypitki, nielojalnym, korzystającym z nieszczęścia, a nie przynoszącym pomoc w biedzie. Jasne - jest mniej negatywnym bohaterem, od głównego, ale też ma mniejszą odpowiedzialność, taki trochę cichy szkodnik.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-01-12, 13:32   

Spoiler:
Po tym co napisałaś dotarło do mnie, że ja w ogóle nie zauważyłem by Marek romansował z żoną przyjaciela. Chyba film sobie przejrzę by poszukać scen jak romansują. Nie wiem jak to się stało że ja to przegapiłem, a nie przysnęło mi się. Pamiętam tylko scenę jak stał z nią w czasie ogłoszenia wyroku, ale nawet nie pomyślałem że są razem, a wcześniej jedynie sugerowano że leci na kobiety, ale nie na żonę kumpla tylko np. na Agatę Kuleszę. To samo z Jasińskim co miał romans z fryzjerką, ale zasugerowano też że miał romans z żoną milicjanta (Agnieszka Wagner - dawno nie widziałem jednej z najpiękniejszych polskich aktorek) granego przez Adamczyka (też był świetny; ja go lubię tak na marginesie, może dlatego że nie oglądam polskich komedii prawie w ogóle i dlatego nie mam go dość; zresztą tak oglądam polskie filmy, tylko te lepsze by nie zniechęcić się do polskich twarzy jeśli grają dużo).
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1984
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2017-01-13, 09:56   

Spoiler:
W filmie nie ma scen romansu, ktoś wspomina, że Marek kochał się w żonie Jasińskiego. A może, że ze sobą chodzili - nie pamiętam już dokładnie, bo film widziałam tuż po premierze. Wydaje mi się, że gdy Jasiński został już sam, wyraźnie była sugestia, może jakaś scena była (może rozmowa, ale raczej scena, że oni go razem odwiedzają, albo on ich widzi - wiesz co zobacż to jeszcze raz gallu anonimie - trzeba by to uściślić), że Marek jest z żoną Jasińskiego. Tak, on był babiarzem, Marek, pijakiem - niebezpiecznym - bo jeździł pod wpływem, to nie była kryształowa postać, nie wiadomo, jak by się zachował, gdyby to on był odpowiedzialny za śledztwo, a może akurat, kto to wie, byłby w porządku. Ale czy dało się być naprawdę w porządku (nie nachodzić, nie naciskać), gdy władze naciskały i za nie doprowadzenie sprawcy do sądu groził by wypad z pracy? Jakaś degradacja. A powody takiego wypadu - dały by się sfabrykować bez trudu. A przy tym wszysytkim - nie było żadnych dowodów zbrodni, tylko poszlaki. Naprawdę nie do pozazdroszczenia był los Jasińskiego. Był jedyną pewną ofiarą tego śledztwa. "mordercą" domniemanym też mógł być. Podobnie o Kalickim/Marchwickim też nie da się powiedzieć, że był pewnym mordercą albo ofiarą


Podziwiam mistrzostwo scenariusza (Smarzowski mógł by się uczyć od Pieprzycy) i aktorstwo ekipy - jak te zawiłości akcji i postaci udało się ukazać a przy tym nie zrobić nudnego filmu.

Agnieszka Wagner - mówisz, że jedna z najpiękniejszych? Muszę się przyjrzeć bardziej. Może, może... Co do Adamczyka - też go lubię, pewnie z tych samych powodów, co ty. Bedziemy mieli okazję zobaczyć go w "Sztuce kochania" jako męża Wisłockiej. Tak nawiasem, słyszałeś o niej, jeszcze przed tym filmem? :) Uważam, że sprawdza się świetnie w komediach (które widziałam), fajnie, że Pieprzyca dał mu szansę na coś odmiennego, a teraz Maria Sadowska wzięła go do Sztuki kochania. Nie oglądałam go na szczęście w roli papieża, bo nie oglądam przesłodzonych hagiografii.

Ciekawi mnie też w tym fllmie postać Marchwickiego - jego bierna postawa. Może jest mordercą, a może tylko zrezygnowanym człowiekiem chcącym popełnić samobójstwo, a przy okazji przejść do historii kryminalistyki. I znowu - tego się nie dowiemy.

Przyznasz, że końcowa scena w muzeum poświęconym zbrodniom Kalickiego robi wrażenie? Potem się dziwić, że są wariaci, popełniający zbrodnie dla efektu i błysku fleszy.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-01-13, 14:21   

Spoiler:
Filmu nie obejrzałem całego, ale przejrzałem wszystkie sceny z Markiem i Jasińskim i jedyna scena po rozwodzie gdy Jasiński widzi wspólnie Marka i byłą żonę to koniec jak ogłaszają wyrok. Wcześniej nie ma sceny że ktoś mówi, iż Marek się kocha w jego, żonie a raczej jest tylko, że to właśnie Marek jak w Boże Narodzenie odwiedza ich w lepszym domu i mówi do nich, że żałuje iż zapoznał ich ze sobą a żona Jasińskiego mówi, by sobie znalazł w końcu jakąś dziewczynę. Marek odpowiada że szuka codziennie w barze, ale inną. Choć jest jeszcze możliwość że jak przewijałem film między scenami z Markiem i małżeństwem Jasińskiego to umknął mi fragment gdy ktoś mówi wprost iż Marek się kochał w żonie Jasińskiego, ale wydaje mi się że chodziło Ci o tą scenę spotkania w święta o której wspomniałem.


Właśnie mi się przypomniało że bardzo mnie rozbawiły sceny w ich domu nim stali się bogaci jak wszystko się trzęsło gdy pociąg przejeżdżał - rozbawiło i sentyment u mnie jakiś obudziło, bo u mnie jest tak samo. Mieszkam od dawna przy torach w bloku i dla mnie to coś normalnego, co prawda nie trzęsie się u mnie wszystko w domu aż tak jak na filmie, ale jak gości mam to nie mogą spać w nocy bo co trochę pociągi jeżdżą :)
Podziwiam mistrzostwo scenariusza (Smarzowski mógł by się uczyć od Pieprzycy) i aktorstwo ekipy - jak te zawiłości akcji i postaci udało się ukazać a przy tym nie zrobić nudnego filmu.

DA napisał/a:
Agnieszka Wagner - mówisz, że jedna z najpiękniejszych? Muszę się przyjrzeć bardziej. Może, może...


Może nie wygląda teraz jak dawniej ale ładnie się starzeje. Ja ją znam głównie z filmów z lat 90-ych i wtedy dziewczyna wygladała bosko. Widziałaś może film Ciemna strona Wenus Piwowarskiego z 1997 roku? Film jak film, ale dla jej roli warto obejrzeć, jedna z jej najlepszych ról, chyba w żadnym filmie tak pięknie nie wyglądała jak w tym filmie, dosłownie jak tytułowa Wenus. Sporo też za granicą w latach 90-ych grała.

Pamiętam też że oglądając Szamankę zawiodłem się tym, iż gra jedynie rolę drugoplanową, żonę Bogusia Lindy, a nie jego kochankę, którą grała Iwona Petry (a może to i dobrze bo by karierę jej ta rola zniszczyła w filmie Żuławskiego tak jak Iwonie Petry, która znalazła się w szpitalu psychiatrycznym i już więcej nie zagrała żadnej roli). Podobnie miałem jak ogłosili obsadę Quo Vadis że miała zagrać w filmie, ale w roli głównej debiutantka Mielcarz i początkowo żałowałem, że nie obsadzili jej w roli głównej tylko w roli drugoplanowej. Urody nie odmawiam Mielcarz, przypomina mi trochę Charlize Theron, i wiem że z powodu wieku Wagner nie mogła zagrać głównej roli, ale jakoś tak początkowo focha miałem że to nieznana mi Mielcarz gra a nie Agnieszka Wagner. Nie docierało do mnie że wiekiem nie pasuje do tej roli bo już była wtedy w wieku +30. Pamiętam ją też z seriali Tygrysy Europy i Fala zbrodni.

DA napisał/a:
Co do Adamczyka - też go lubię, pewnie z tych samych powodów, co ty. Bedziemy mieli okazję zobaczyć go w "Sztuce kochania" jako męża Wisłockiej. Tak nawiasem, słyszałeś o niej, jeszcze przed tym filmem? :) Uważam, że sprawdza się świetnie w komediach (które widziałam), fajnie, że Pieprzyca dał mu szansę na coś odmiennego, a teraz Maria Sadowska wzięła go do Sztuki kochania. Nie oglądałam go na szczęście w roli papieża, bo nie oglądam przesłodzonych hagiografii.


Pytasz o Wisłocką czy kojarzę? Nie słyszałem o niej, wszedłem sprawdzić na filmweb co to w ogóle za film i o kim.

Ja widziałem Adamczyka w roli JP II i jak obie części filmu można oceniać róźnie to akurat roli Adamczyka nie mam nic do zarzucenia. Widziałem go też w roli Chopina oraz w filmach Listy do M., Hansie Klossie Pasikowskiego i to chyba wszystko. Więc jedyne komedie w jakich go widziałem to obie części Listów do M.


DA napisał/a:
Ciekawi mnie też w tym fllmie postać Marchwickiego - jego bierna postawa. Może jest mordercą, a może tylko zrezygnowanym człowiekiem chcącym popełnić samobójstwo, a przy okazji przejść do historii kryminalistyki. I znowu - tego się nie dowiemy.


Co do tego czy jest mordercą to wydaje mi się że Pieprzyca bardzo wyraźnie pokazuje w filmie, że Marchwicki był ofiarą systemu, komunizmu. A jego bierna postawa bierze się stąd, iż wie w jakiej sytuacji się znalazł przegranej, że nie wygra z systemem.
Spoiler:
Wątkiem z tym facetem co był w zakładzie i zabił swoją rodzinę pokazał kto według reżysera był Wampirem z Zagłębia.
Zresztą w 1998 roku nakręcił Pieprzyca pod takim samym tytułem dokument poświęcony Marchwickiemu i nie oglądałem, ale jestem prawie pewien, że w tym dokumencie Marchwickiego pokazał też jako ofiarę systemu, że nie był mordercą.


DA napisał/a:
Przyznasz, że końcowa scena w muzeum poświęconym zbrodniom Kalickiego robi wrażenie? Potem się dziwić, że są wariaci, popełniający zbrodnie dla efektu i błysku fleszy.


Zrobiła na mnie wrażenie, tak jak wiele scen w filmie.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1984
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2017-01-15, 22:05   

Spoiler:
Napisałam, że Marek się kochał kiedyś w żonie Jasińskiego. Już naprawdę nie pamiętam, może właśnie chodziło o te słowa, które napisaleś,że Marek " i mówi do nich, że żałuje iż zapoznał ich ze sobą'. Na razie sprawę zawieszam, moze uda mi się kiedyś dorwać ten film na dvd, to sprawdzę, bo nie wydaje mi się, żebym coś zmyśliła. Ale przyznasz, że z tego zdania rzuconego ot tak mimochodem można wywnioskować, że Marek wiązał z żoną Jasińskiego kiedyś jakieś plany, które mógł zrealizować, gdy Jasiński kompletnie się zagubił



Cytat:
Mieszkam od dawna przy torach w bloku i dla mnie to coś normalnego, co prawda nie trzęsie się u mnie wszystko w domu aż tak jak na filmie, ale jak gości mam to nie mogą spać w nocy bo co trochę pociągi jeżdżą :)


Wiem coś na temat mieszkania przy stacji kolejowej, kiedyś jeżdziłam co rok na wakacje do rodziny w ten sposob mieszkającej, w okolicach Szczakowej, z czasem można się przyzwyczaić i pociągów w ogole nie slyszeć.

Agnieszkę Wagner, gdzieś tam widywałam, niestety w żadnej głównej roli. Nie wiem, czy wcześniej, umiałabym skojarzyć jej nazwisko z twarzą -teraz dzięki tobie ma to już załatwione. :) a urody na pewno nie można jej odmówić.

Co do Adamczyka - pierwszy raz spotkałam go chyba jako Szopena - bardzo dobry film. Później komedie - niezapomniany Testosteron, Lejdis, Listy do M, Wkręceni itd. Chyba pierwszy raz, poza Szopenem, dopiero w "Jestem mordercą" miałam okazję zobaczyć go czymś poważniejszym.

No nie wiem, czy tak wyraźnie mozna odczytać, że Kalicki jest ofiarą systemu. Jest taka sugestia, ale przecież nie udowodniono, że nie mógł mordować. Był bardzo pasywny, jakby pozbawiony chęci do życia, jego żona podejrzanego prowadzenia, miał go za nic, ciągle wypominała mu jego impotencję, na pewno kochał swoje dzieci, ale kompletnie nie walczył o życie. Naprawdę miałam wrażenie, że tak mu jest źle, że było obojętnie co z nim zrobią. Nawet jeśli wiedział, że może być ofiarą, to przecież gdyby był normalny to by chociaż raz pękł, coś krzyknął, jestem niewinny! Niewinny! Była taka scena?To są pierwsze wrażenia po pierwszym seansie, dobrze by było zobaczyć film jeszcze raz na spokojnie, ciekawe, czy odebrałabym niektore sceny i bohaterów podobnie.
Dokumentu Pieprzycy na temat wampira nie widziałam, może nadrobię.


Co do Wisłockiej, żałuj! To były czasy, gdy wyszła jej "Sztuka kochania". Teraz wszystko dzieciaki mają wyłożone jak na talerzu w internecie i to nie zawsze od tej dobrej strony. Wcześniej, jeszcze przed Wisłocką, albo nawet równolegle z nią, o rumience dojrzewajacych, ale nie tylko bo także doroslych Polaków, przyprawiało "Małżeństwo doskonałe" Van de Velde" - rzecz bardziej poważna, a Wisłocka pisała o seksie na luzie z humorem. Ja pracowałam wtedy w bibliotece i doszło do tego, że uwiódł mnie jeden z czytelników, żebym mu odłożyła tę skarbnicę wiedzy, po czym po jakims czasie z rozbrajacym uśmiechem oznajmił, że ksiązkę zgubił, zapłacil równowartość i po sprawie. :)

Podobno bardzo dobry film o tej Wisłockiej zrobiła Maria Sadowska. Z Magdą Boczarską, w ogole dobra obsada - Adamczyk w roli poważnego męża, a Lubos w roli... uwaga ! Kochanka Wisłockiej. :) też nietypowo. I dobrze. :)
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-01-15, 23:25   

Przyznam że z tego rzuconego zdania mimochodem można tak wywnioskować.

Dla obsady jak Boczarska i Adamczyk zapewne obejrzę. Chyba że opinie będą krytyczne to odpuszczę. Teraz poluję na "Zjednoczone stany miłości" z polskich filmów.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u