FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Jean-Pierre Melville
Autor Wiadomość
stig_helmer 
użytkownik zbanowany


Wiek: 32
Dołączył: 28 Lis 2008
Posty: 445
Skąd: Oleśnica
Wysłany: 2009-01-12, 13:28   Jean-Pierre Melville

Jean-Pierre Melville, wł. Jean-Pierre Grumbach
francuski reżyser, scenarzysta, epizodycznie aktor
ur. 20 października 1917 w Paryżu, zm. 2 sierpnia 1973 w Paryżu

Biografia:
Urodził się w Paryżu w żydowskiej rodzinie jako Jean-Pierre Grumbach - Melville jest pseudonimem będącym swoistym hołdem złożonym amerykańskiemu pisarzowi Hermanowi Melville'owi. W czasie II wojny światowej służył w wojsku, po jej zakończeniu założył własne studio filmowe.

Debiutował wojennym filmem Milczenie morza. W 1950 nakręcił Straszne dzieci na podstawie powieści Jeana Cocteau. Przez następną dekadę sukcesywnie umacniał swą pozycję we francuskim kinie, by na początku lat 60. stać się uznaną wielkością. Sławę przyniosły mu zwłaszcza filmy kryminalne, z Belmondo i Delonem (jego ulubionym aktorem) w rolach głównych.

Melville, od dziecka zafascynowany amerykańskim kinem i kulturą, na nowo interpretował dokonania czarnego filmu. Wykorzystując identyczne motywy i rekwizyty co klasycy amerykańskiego kina gangsterskiego, w swoich filmach kreował świat znacznie bardziej ponury i dwuznaczny. Bohaterami jego filmów są samotni, milczący mężczyźni w prochowcach i kapeluszach - cyniczni mordercy i znużeni rutyną policjanci.

Melville'a uznaje się za jednego z prekursorów francuskiej nowej fali. Do fascynacji jego filmami przyznają się tak znani reżyserzy jak Quentin Tarantino, John Woo czy Jim Jarmusch.


Sylwetka:
Tekst z filmwebu zrobiony przez niejakiego 'picu' :
Jean-Pierre Melville został ochrzczony mianem mistrza francuskich filmów gangsterskich. Oczywiście jego 'czarne filmy' są obrazami z których jest najbardziej znany, przewyższającymi nawet hollywoodzkie produkcje. To właśnie on swoim światem anonimowych gangsterów, rozmów prawdziwych macho, napadów na kasyna, pościgami w zupełnych ciemnościach przecierał po raz kolejny szlaki dla Sergia Leonego, Quentina Tarantino, Michaela Manna, Johna Woo czy Waltera Hilla.

Jednoczącym motywem filmów Melville'a nie jest jednak zbrodnia, jest nim lojalność wobec towarzyszy oraz wierność dyscyplinie wewnętrznego kodeksu honorowego. Wyniósł te wartości z czasów działalności we francuskim ruchu oporu podczas II wojny światowej. Tworzył swoje filmy w bardzo specyficznym momencie historii kina. Był to czas przełomowy. Powstało wtedy kino klasyczne i modernistyczne, pojawiały się filmy gangsterskie, komedie i dzieła historyczne. Jean-Pierre Melville stał się jakby przodkiem Nowej Fali. Miał nawet własne studio, które dość szybko zbankrutowało, przy tym uważano go za największego dandysa pośród europejskich filmowców. W momencie jednak, w którym zaczynał wyrabiać swój styl, tworzył kino modernistyczne, przynależne stylowo do drugiej połowy XX wieku, używając narzędzi wywodzących się z pierwszej jego połowy.

Urodzony jako Jean-Pierre Grumbach w 1917 roku w żydowskiej rodzinie mieszkającej w Alzacji. Był gorącym entuzjastą kina już w młodości. Jako wyraz uznania dla amerykańskiej twórczości, zmienił nazwisko na Melville od swojego ulubionego autora Hermana Melvilla.

Jako dość młody człowiek, jak na reżysera, mając już za sobą dwie czy trzy próby, zaczął kręcić swoje pierwsze sukcesy. Zrobił mocny, o ogromnej sile oddziaływania film o wojnie "Milczenie morza" (1947), nakręcił adaptację powieści Jeana Cocteau "Straszne dzieci" (1949) i niezbyt udany dramat "Kiedy przeczytasz ten list" (1953).

W 1955 po raz pierwszy zajmuje się półświatkiem w filmie "Bob szuler", nostalgicznym, utrzymanym w klimacie burleski, ale pełnym współczucia dla bohaterów; zachowującym przy tym szacunek dla miejsc, przedmiotów, słów i marzeń, do których każdy z nas ma prawo. Styl tego filmu, nakręconego przy użyciu naturalnego oświetlenia, posłużył wielu reżyserom Nowej Fali, należy zwłaszcza wyróżnić François Truffauta, w ich thrillerach z lat 60.

Filmem "Ksiądz Leon Morin" (1961) miażdży krytyków i umacnia swoją pozycję poważanego reżysera. W rolach głównych wystąpili Jean-Paul Belmondo i Emmanuelle Riva, a historia traktowała o intensywnym dramacie jaki wywiązał się pomiędzy katolickim księdzem a jego ukochaną. Melville w tym samym roku nakręcił jeszcze jeden popularny noir-film "Le Doulos", w którym także wystąpił Belmondo.

Najbardziej znany i obrosły niemal natychmiast kultem film Melville'a "Samuraj" powstaje w 1967 roku. Jest to dzieło stylizowane do granic możliwości, w którym fikcyjny świat kina bez trudu pokonuje rzeczywistość. Z Alainem Delonem pozującym niczym wspaniały manekin, film ukazuje metodycznego, aseksualnego i pozornie amoralnego w swojej chęci zabijania na rozkaz Jefa Costello, który nagle sam staje się ściganym. Oto kwintesencja techniki Jeana-Pierre Melville'a, gdzie rzutuje wyraźnie jego sympatia do amerykańskiego czarnego kryminału: nocne kluby jazzowe z murzyńskimi pieśniarzami, ciemne ulice w deszczu, a gliniarze działają jak w filmie Fritza Langa. Jednak podniecającą atmosferę kinowej fantazji równoważy legendarna, wręcz dbałość Melville'a o detale, ocierająca się o obsesyjność policyjnych procedur: logistyka każdego gestu, każdego ruchu na ulicach miasta jest nienagannie zaplanowana i ujęta.

Następny film Melville'a, "Armia cieni" (1969) wiąże się bezpośrednio z jego doświadczeniami wojennymi. Przejmujący dramat z wielką rolą Lino Ventury, to zapewne najbardziej osobiste spełnienie reżysera.

Doskonały "W kręgu zła" (1970) to najwyższa półka francuskiego kryminału. Na planie tego filmu zebrało się przynajmniej cztery legendy kina - Alain Delon, Gian Maria Volonté, Yves Montand oraz Bourvil. Rok później Melville nakręcił swój ostatni obraz "Glinarz" (1971), w którym również wystąpił Delon, ale zabrakło tu już ognia choćby swojego wielkiego poprzednika.

W 1973 roku Jean-Pierre Melville umiera. Przez 25 lat swojej kariery reżysera i scenarzysty, stworzył zaledwie 13 pełnometrażowych filmów, ale większość z nich osiągneła niedościgniony triumf francuskiej kinematografii.


Opinia autora tematu:

Najpierw proszę to na fullscreen sobie to dać:
fragment filmu w ''kręgu zła''

Romans z Melville'm zacząłem z przymusu(przygotowywałem się do egzaminów),oglądając niedobitki francuskiej nowej fali którą średnio lubię(chodź są wyjątki).Po pierwszym filmie jaki zobaczyłem(był to ''samurai'' który okazał się pierwowozorem Ghost Doga ) byłem zachwycony ale nie miałem najmniejszego pojęcia że oglądałem, jak później się okazało,w mojej opinii jeden ze słabszych filmów gangsterskich owego pana.

Na tyle co się znam/nie znam/lubię/nie lubię to moim skromnym zdaniem komercyjna twórczośc pana Melvilla stawia go na pierwszym miejscu jeśli o całą męską,komercyjną ,peną przemocy rozrywke chodzi.Absolutny geniusz z którego garściami czerpią wszyscy współcześni twórcy kina akcji/gangsterskiego z tej wyższej półki jak i ludzie pokroju Scorsese.Sin City jest po prostu chamsko rżnięte z jego filmów i było to juz na etapie komiksu (rysunki sa stylizowane nawet).Jak widzicie w notkach biograficznych klękają przed nim najwięksi więc nie bede się powtażał bezproduktywnie... Sam Mellvile przyznawał się do wpływu kina amerykańskiego - ale robił je zdecydowanie lepiej niż amerykanie :) .Duży wpływ na jego postacie wywierała druga fascynacja kino Japońskie,szczególnie samurajskie co zapewne was już przy czytaniu tego tesktu prowadzi na skojarzenia z Tarantino.Tak.To jest ktoś taki tyle że w polsce niemal nieznany :< (dziwny ci to kraj) do najlepszych jego filmów nie ma napisów, ale naszczęście niewiele się w nich mówi i da się spokojnie oglądac.

Wracając...

Melville bardzo dobrze rozumiał przestrzeń filmową, nie tylko od strony narracyjnej,dbał tez do tego stopnia o szczegóły że np w niektórych filmach po prostu widzimy wszystko co wskazuje na to że oglądamy amerykański film gangsterski,ubrania , wielkie samochody(a we francji małymi pierdziwkami popylają) etc.To tak jak w przypadku Coenów u których dane epoki w których dzieje się akcja wyglądają ''lepiej'' czy wyraźniej niż w rzeczywistości.

Jego ''dramaty'' odrzuciły mnie dośc szybko,widziałem tylko ''milczenie morza''... więc przemilcze bo i tak mam je do nadrobienia,ale Mellvile był patriotą,usprawiedliwiał francuską ludnośc etc.Dlatego tez nie dostawał po wojnie w dupę jak np Clouzot... troche to nie fajne mi się wydało i trochę się denerwowałem ale obiecuje sobie zobaczyc reszte tych filmów.Chodź z tego co wiem będzie mnie żołądek bolał...

Kino Gangsterskie/Noir(proponowana kolejnośc oglądania z uwzględnieniem najlepszych):


1 .1967: Samuraj(Samouraï, Le)
2.1963: Doulos, Le (kapuś) (10+/10)
3.1970:W kręgu zła(Cercle rouge, Le)(10/10)
4.1959: Deux hommes dans Manhattan
5.1956: Bob le flambeur
6.1966:Drugi oddech(Deuxième souffle, Le)(10+/10)
7.1972: Gliniarz(Un flic)

Jesli nie macie ochoty w ten sposób oglądac to od razu chwytajcie za najlepsze... I radujcie się. NIE CZYTAJCIE FILMWEBOWYCH OPISÓW BO TO SAME SPOILERY!!
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-01-12, 21:40, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
stig_helmer 
użytkownik zbanowany


Wiek: 32
Dołączył: 28 Lis 2008
Posty: 445
Skąd: Oleśnica
Wysłany: 2009-01-12, 18:11   

Cytat:
usprawiedliwiał francuską ludnośc etc.


Tak z kontekstu wyrwane mi wyszło.Usprawiedliwiał ich chujową postawe w czasie II wojny...W dośc mierny sposób mu to wyszło.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u