FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Rozmowy z Katem
Autor Wiadomość
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-03-14, 15:06   Rozmowy z Katem

Rozmowy z Katem

Autor: Kazimierz Moczarski (adaptacja: Tadeusz Nyczek)
Reżyseria: Maciej Englert

Premiera: 16.04.2007

Obsada aktorska: Piotr Fronczewski (Jurgen Stroop), Andrzej Zieliński (Kazimierz Moczarski), Sławomir Orzechowski (Gustaw Schielke), Marek Kasprzyk (Józef Różański), Maciej Wojdyła (Roman Romkowski), Grzegorz Wojdon (Józef Dusza), Zbigniew Suszyński (Eugeniusz Chimczak), Andrzej Niemirski, Marcin Jędrzejewski, Arkadiusz Oliwiński, Grzegorz Szcześniak, Grzegorz Milczarczyk, Juliusz Chrząstowski, Bartosz Picher, Marcin Sitek, Aleksander Wysocki, Danuta Szaflarska

Tytułowym bohaterem jest Jürgen Stroop, niemiecki nazista odpowiedzialny za stłumienie powstania w getcie warszawskim. Kiedy oczekiwał wyroku śmierci w mokotowskim więzieniu, osadzono go w celi z żołnierzem Armii Krajowej, szefem Biura Informacji i Propagandy ZWZ-AK Kazimierzem Moczarskim. Wspólne rozmowy stały się tematem książki. Spektakl reżyserował Maciej Englert. W rolach głównych zobaczymy Andrzeja Zielińskiego (Moczarski) oraz Piotra Fronczewskiego (Stroop).

- Samo zdarzenie, czyli umieszczenie w jednej celi kata z ofiarą, wydaje się zaskakujące - mówi Andrzej Zieliński. - Dla kogoś takiego jak Stroop zupełnie niepojęte. Nie zdawał sobie sprawy, że władze komunistyczne, wprowadzając akowca do celi ze zbrodniarzem wojennym, chciały go w ten sposób jeszcze bardziej upokorzyć. Moczarski, jak można się domyślać, był traktowany dużo gorzej niż Stroop. Ze źródeł historycznych wiadomo, że nad granym przeze mnie bohaterem pastwiono się w sposób szczególny. W czasie przesłuchań mówiono np., że zmarła mu żona, choć było to ewidentnym kłamstwem.

Moczarski osadzony w jednej celi ze śmiertelnym wrogiem postanowił wykorzystać tę sytuację i dowiedzieć się jak najwięcej na temat sposobu działania hitlerowców i mechanizmów propagandy III Rzeszy. Nie miał ze sobą kartki i ołówka, nie mógł więc sporządzać zapisków na bieżąco. Zapamiętywał je i zapisał znacznie później. [Rzeczpospolita]


Mówi się, że to jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy tytuł w ramach cyklu "scena faktu". Myślę, że w zupełności jestem gotów zgodzić się z tym stwierdzeniem. Na sukces składają się dwa elementy: scenariusz w/g prozy Moczarskiego i fenomenalna rola Piotra Fronczewskiego jako nazistowskiego arcyzbrodniarza oraz jego współpartnerów z celi czyli Moczarskiego (w tej roli równie rewelacyjny Andrzej Zieliński) oraz szeregowego SS-mana Gustawa Schielke (Sławomir Orzechowski). Mentalność "wzorowego" Niemca z okresu hitlerowskiego, beznamiętne monologi o eksterminacji Żydów, a nawet dywagacje o pragermańskim okultyzmie czy aryjskości Chrystusa. Oto homo-hitlericus w najbardziej groteskowym wydaniu. Oglądać obowiązkowo!

Uprzedzam, że na YouTube krąży słaba i źle pocięta wersja, polecam zapoznać się z tym w inny sposób.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-03-15, 00:24   

Świetny spektakl. Chyba jeden z najlepszych, jakie oglądałem. Genialny Fronczewski, ale i Orzechowski dobrze wypadł - on doskonale nadaje się do odgrywania ról prostaczków, cwaniaczków tudzież głupków. No i te teksty: "trzeba było rżnąć nożami i wieszać na hakach w rzeźni razem z przyjaciółmi i rodzinami!" czy "Zarządziłem ciszę, w końcu krzyknąłem Heil Hitler i nacisnąłem guzik" i wiele innych. Nieźle miał gość mózg wyprany. Trzeba to koniecznie zobaczyć.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-03-15, 02:12   

Tłumaczy to też trochę niemiecki cud gospodarczy po wojnie. To chore wręcz zamiłowanie do porządku, wykonywania rozkazów i zadań bez mrugnięcia okiem tutaj akurat zaprocentowało pozytywnie.

A przemówienia generała Stroopa do współwięźniów w wykonaniu Fronczewskiego to po prostu mistrzostwo. Zresztą on tak się wcielił w rolę, że ogląda się go trochę jak obiekt z innej planety. Hitlerowski generał uformowany przez system w 100%. Nie zapominajmy, że to jest członek SS, a tam pranie mózgu było przecież największe. Mimika, ruchy, obsesyjne zamiłowanie do porządku i uparte trwanie w nazistowskich przekonaniach aż do końca. Obłęd.

btw
Zieliński grający Moczarskiego też był rewelacyjny moim zdaniem. Ten jego ból na twarzy, czy dezaprobata ale i szacunek wobec zbrodniarza - "kolegi" z celi. Świetnie to zagrał po prostu.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-03-15, 02:16   

Kazimierz Moczarski (1907 - 1975)

pisarz, dziennikarz, żołnierz AK, szef Biura Informacji i Propagandy ZWZ-AK. Odbył studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim oraz w Wyższej Szkole Dziennikarskiej. W 1931 r. wyjechał do Paryża na praktykę konsularną. W trakcie powstania warszawskiego kierował działalnością stacji informacyjno-radiowej, a od kwietnia 1945 r. był szefem BiP. 11 sierpnia 1945 r. aresztowany i osadzony w więzieniu mokotowskim. W śledztwie torturowany i skazany na dziesięć lat za działalność w AK. W 1948 r. proces wznowiono i w 1952 r. wydano nań wyrok śmierci. W 1953 r. zamieniono tę karę na dożywocie, a w 1956 na fali odwilży i kolejnego procesu - uniewinniono.

Jürgen Stroop (1895 - 1952)

niemiecki nazista, zbrodniarz hitlerowski odpowiedzialny za krwawe stłumienie powstania w getcie warszawskim. Edukację zakończył na szkole podstawowej. Po wybuchu I wojny światowej zaciągnął się do 55. pułku piechoty. W 1932 roku wstąpił do SS, a potem do NSDAP. Po wybuchu II wojny światowej skierowany do Polski brał aktywny udział w mordowaniu ludności polskiej i żydowskiej. Jako komendant policji w dystrykcie Galicja doskonalił techniki masowej eksterminacji Żydów. W kwietniu 1943 r. przybył do Warszawy nadzorować ich deportacje do Treblinki. Sąd Wojewódzki w Warszawie skazał go na karę śmierci. Stracony 6 marca 1952 r. w więzieniu mokotowskim, w którym przebywał cztery lata.

Jan Bończa-Szabłowski, Rzeczpospolita
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-03-15, 02:37   

Jak kogoś postać Moczarskiego interesuje, to polecam sięgnąć do książki "Oskarżony Kazimierz Moczarski" (Tomasz Stańczyk, Andrzej Krzysztof Kunert, Warszawa 2006). Są tam dokładnie opisane m.in. metody, jakimi posługiwali się funkcjonariusze MBP podczas śledztwa, proces itd.
A co do Zielińskiego, to zagrał też dobrze, tyle że przyćmił go trochę Fronczewski. Zresztą, tak chyba musiało być, rolą Moczarskiego było tu obserwowanie i słuchanie. Swoją drogą pamięć gość miał niezłą, bo notatek przecież nie robił. Warto wspomnieć, że starał się potem prowadzić kwerendy w celu zweryfikowania podawanych mu przez Stroopa informacji, zatem "Rozmowy z katem" to bardzo rzetelna książka.

BM napisał/a:
Hitlerowski generał uformowany przez system w 100%. Nie zapominajmy, że to jest członek SS, a tam pranie mózgu było przecież największe. Mimika, ruchy, obsesyjne zamiłowanie do porządku i uparte trwanie w nazistowskich przekonaniach aż do końca. Obłęd.

Polecam zapoznać się z pozycją "W celi śmierci". Mateusz Wyrwich zebrał i opracował kilkanaście wywiadów, przeprowadzonych z ludźmi, którzy dzielili los Moczarskiego - dostali "kaesa" i doczekali w celi śmierci do gomułkowskiej odwilży i amnestii. Na koniec rarytas - wywiad z niemieckim nazistowskim bezpieczniakiem Franzem Josefem Schleyenem, który też siedział w Polsce Ludowej, ale został wypuszczony, bo był ulubieńcem złowrogiego Solomona Morela z MBP (potem współpracował ze STASI). Opisuje on jakieś walki gladiatorów między więźniami organizowane przez bezpiekę, przyznaje też, że zamordował wielu swoich współwięźniów z AK na polecenie UB, co zresztą uratowało mu życie. Gość w ogóle bardzo krnąbrny, wywiad jest z lat 90., ale dalej twarde poglądy, Hitler był wielki, a Polska okupuje wschodnie ziemie Rzeszy.

A, jeszcze na koniec wspomnijmy, że płk Józef Różański nazywał się naprawdę Goldberg, a gen. Roman Romkowski - Natan Grinszpan-Kikiel :hahaha:
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-03-15, 04:17   

Arcyznawca napisał/a:
A co do Zielińskiego, to zagrał też dobrze, tyle że przyćmił go trochę Fronczewski. Zresztą, tak chyba musiało być, rolą Moczarskiego było tu obserwowanie i słuchanie. Swoją drogą pamięć gość miał niezłą, bo notatek przecież nie robił. Warto wspomnieć, że starał się potem prowadzić kwerendy w celu zweryfikowania podawanych mu przez Stroopa informacji, zatem "Rozmowy z katem" to bardzo rzetelna książka.

Chyba tak miało być po prostu. Moczarski to typowy obserwator i odegrał to znakomicie. Dzięki temu my jako widz możemy się lepiej wczuć w jego rolę. Przecież fabuła mogła się skupić na nim w większym stopniu (a biorąc pod uwagę to co tam przechodził, to byłoby na czym), ale tu nie chodziło Moczarskiego tylko o analizę mentalności hitlerowskiego arcyzbrodniarza.

Arcyznawca napisał/a:
Polecam zapoznać się z pozycją "W celi śmierci". Mateusz Wyrwich zebrał i opracował kilkanaście wywiadów, przeprowadzonych z ludźmi, którzy dzielili los Moczarskiego - dostali "kaesa" i doczekali w celi śmierci do gomułkowskiej odwilży i amnestii. Na koniec rarytas - wywiad z niemieckim nazistowskim bezpieczniakiem Franzem Josefem Schleyenem, który też siedział w Polsce Ludowej, ale został wypuszczony, bo był ulubieńcem złowrogiego Solomona Morela z MBP (potem współpracował ze STASI). Opisuje on jakieś walki gladiatorów między więźniami organizowane przez bezpiekę, przyznaje też, że zamordował wielu swoich współwięźniów z AK na polecenie UB, co zresztą uratowało mu życie. Gość w ogóle bardzo krnąbrny, wywiad jest z lat 90., ale dalej twarde poglądy, Hitler był wielki, a Polska okupuje wschodnie ziemie Rzeszy.

:Oo: Dzięki za cynk, na pewno się zapoznam.

Arcyznawca napisał/a:
A, jeszcze na koniec wspomnijmy, że płk Józef Różański nazywał się naprawdę Goldberg, a gen. Roman Romkowski - Natan Grinszpan-Kikiel :hahaha:

No właśnie, w filmie gen. Nil też to było widoczne. Nasuwa się pytanie - skąd ta nadreprezentacja Żydów w aparacie bezpieczeństwa? Zdaje się, że aż do gomułkowskiej nagonki i masowych deportacji byli naprawdę liczni w bezpiece i całym aparacie partyjnym. Czy to był typowy, ruski zabieg na zasadzie dziel i rządź, czy oni sami się tam pchali?

Z drugiej strony chciałbym tu uniknąć typowych uogólnień. Przecież na cmentarzu Monte Casino i wszędzie gdzie walczyli Polacy widać też groby z gwiazdą Dawida. Czyżby po wojnie większość Żydów przeszła na stronę czerwonych? Raczej nie sądzę. Myślę, że po prostu wielu z nich było szczerze zafascynowanych komunizmem, a Rosjanie to wykorzystali. Swoją drogą to obrzydliwe, że ci zbrodniarze chowają się za "immunitetem" swojego pochodzenia, a oceniając rzecz w kategoriach moralnych to nie różnią się niczym od katów z gestapo. Głośno się o tym nie mówi bo antysemityzm, itd. ale jak dla mnie to jest rozmywanie odpowiedzialności. Nawet bym powiedział, że uwłacza tym Żydom, którzy bohatersko ginęli w powstaniu. Trzeba też pamiętać, że system komunistyczny nie wprowadził się w Polsce sam. Wolimy myśleć, że ktoś nam go zaszczepił w 100% ale nie oszukujmy się. Była cała masa Polaków, którzy aktywnie się do tego przyczynili. Komuniści, karierowicze czy zwykli zwyrodnialcy z ubeckich mordowni. Na dobrą sprawę jako naród kolaborowaliśmy z tym systemem w dużym stopniu. Oczywiście równocześnie po lasach nadal siedzieli ludzie z podziemia niepodległościowego ale to w sumie niewiele w tym temacie zmienia.

Jak to oceniasz tak na chłodno, jako historyk?
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-03-15, 13:15   

BM napisał/a:
Jak to oceniasz tak na chłodno, jako historyk?

Szacuje się, że Żydów w aparacie bezpieczeństwa do 1967-1968 było ok. 17%. Niby nie tak dużo, ale jednak to i tak spora nadreprezentacja. No i trzeba pamiętać, że obsadzono nimi większość stanowisk kierowniczych, a Polacy robili za tych, co zrywali paznokcie i wkładali ołówek do fiuta. Poza Radkiewiczem nie było w kierownictwie MBP Polaków. Światło, Fejgin, Romkowski, Mietkowski, Różański byli pochodzenia żydowskiego. Co do wydarzeń 1967-1968 roku (de facto był to pucz przeprowadzony przez moczarowców), to nie było żadnych masowych deportacji. Formalnie po prostu masowo zwalniano ich z pracy i nie robiono trudności w uzyskaniu paszportu, tylko że jednocześnie kto z tego skorzystał, ten tracił polskie obywatelstwo.
Co do polskiego społeczeństwa, to wydaje się, że uchwycenie przez PPR władzy poparło ok. 30% i to był max, na co mogli oni liczyć przez cały okres komunizmu w Polsce. Zresztą trzeba pamiętać, że w dużej mierze komuniści uzyskali takie poparcie podstępnie podkradając programy innym partiom przedwojennym i kreując się na płomiennych obrońców interesu narodowego. Przecież pytania w referendum z 1946 (3xTAK) były bardzo mądrze skonstruowane, tak że Polakowi popierającemu przed wojną SN, SL czy PPS ciężko było gdzieś zakreślić NIE. Generalnie jednak z całą mocą można powiedzieć, że rewolucja została przyniesiona do Polski na bagnetach Armii Czerwonej, a PPR to była agentura obcego mocarstwa. Jako takie poparcie społeczne władza uzyskała dopiero w 1956 roku wraz z powrotem do władzy Gomułki.

Akces ludności żydowskiej do komunizmu to przemilczany i wstydliwy temat. W tym spektaklu też to nie jest w żaden sposób wspomniane, tak jak i w "Tajnym Współpracowniku" (chociaż można się tego domyślać, patrząc na koniec na zdjęcia tych gości i ich nazwiska jak Kwiatkowski etc.), chyba tylko Bugajski na serio się z tym rozlicza w "Generale Nilu". Większość przedwojennego kierownictwa KPP czy też SDKPiL to byli faktycznie inteligenci pochodzenia żydowskiego, podobnie jak potem kierownictwo PPR. Jak to wyjaśnić? W carskiej Rosji byli oni obywatelami drugiej kategorii, a komunizm niósł przecież zniesienie barier narodowościowych. Przykład np. Trockiego pokazywał, że dla Żydów faktycznie nie ma żadnych ograniczeń. Dla komunistów narodowością i wyznaniem wiary był komunizm, a ojczyzną wszystkich komunistów - Związek Sowiecki.

Z drugiej strony w Czeka nadreprezentację stanowili Polacy (głównie inteligenci pochodzenia szlacheckiego jak Sulima-Dzierżyński) i polscy Żydzi. W ogóle udział Polaków w rewolucji bolszewickiej był całkiem spory. Np. przed czystką Stalina do 10% dowództwa Armii Czerwonej stanowili Polacy.
  
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-03-15, 15:22   

Arcyznawca napisał/a:
Z drugiej strony w Czeka nadreprezentację stanowili Polacy (głównie inteligenci pochodzenia szlacheckiego jak Sulima-Dzierżyński) i polscy Żydzi. W ogóle udział Polaków w rewolucji bolszewickiej był całkiem spory. Np. przed czystką Stalina do 10% dowództwa Armii Czerwonej stanowili Polacy.

Już w carskiej armii chyba była spora grupa Polaków na oficerskich stanowiskach. Czytałem gdzieś, że możliwości awansu i realizowania szeroko rozumianej kariery w Imperium Rosyjskim dla naszych kadetów i przedsiębiorców były naprawdę spore.

Arcyznawca napisał/a:
chyba tylko Bugajski na serio się z tym rozlicza w "Generale Nilu".

Jeszcze w spektaklu "Golgota Wrocławska" nie zamiatano tego drażliwego tematu pod dywan o ile pamiętam. Może jeszcze dziś założę o tym osobny temat bo myślę, że to też jedna z ciekawszych pozycji w ramach sceny faktu.

trailer: http://www.youtube.com/watch?v=nN_A0RsDglA
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-03-15, 16:14   

BM napisał/a:
Już w carskiej armii chyba była spora grupa Polaków na oficerskich stanowiskach. Czytałem gdzieś, że możliwości awansu i realizowania szeroko rozumianej kariery w Imperium Rosyjskim dla naszych kadetów i przedsiębiorców były naprawdę spore.

Nie chciałbym offtopować, ale skończę wątek: w Imperium faktycznie wielu Polaków zrobiło karierę, także w wojsku, np. gen. Dowbór-Muśnicki czy gen. Anders, chociaż carat wprowadzał w ramach represji po powstaniach różne obostrzenia (limity, zakazy dla katolików. Żyd w ogóle nie mógł zostać oficerem, chyba że przechrzta). Jednak większość z tych oficerów po rewolucji walczyła przeciwko bolszewikom ramię w ramię z Niemcami i "Białymi", a potem wróciła do Polski, gdzie weszła w skład Wojska Polskiego. Tym bardziej ciekawe, że aż tylu ich się jeszcze potem uchowało w Związku Sowieckim, który przecież był wrogiem Polski. Walczyli nawet przeciw nam w 1920 roku. Tu wytłumaczeniem może być tylko internacjonalistyczna ideologia komunistyczna, jak w przypadku Marszałka Rokossowskiego czy gen. Świerczewskiego. Polecam fantastyczny dyptyk powieściowy pióra Eustachego Rylskiego "Stankiewicz. Powrót", który porusza właśnie podobne zagadnienia - bohaterami jego narracji są oficerowie carskiej armii polskiego pochodzenia.

Ogólnie wyżej chodziło mi o to, że u nas często mówi się, że komunizm zorganizowali nam Rosjanie i Żydzi, natomiast w Rosji mogliby próbować obciążać nim Polaków i Żydów (z Królestwa Polskiego, a więc dla nich - Polaków).

W ogóle stosunki polsko-żydowskie po II wojnie światowej stały się tematem kilku książek. Pomijając już zupełnie Grossa, warto sięgnąć do książki Marka Jana Chodakiewicza (polski historyk z USA, który jest profesorem historii w Instytucie Polityki Międzynarodowej w Waszyngtonie) "Po Zagładzie. Stosunki polsko-żydowskie 1944–1947". Autor porusza kwestię uwikłania Żydów w system komunistyczny i współpracę z bezpieką oraz pokazuje, że wiele z rzekomych ofiar zoologicznego polskiego antysemityzmu to właśnie takie osoby zlikwidowane przez polskie podziemie niepodległościowe, ewentualnie ofiary zwyczajnego bandytyzmu i znieczulicy powojennej. Zbyt wielu ludzi zresztą zapomina, że jeszcze kilka lat po wojnie mieliśmy w naszym kraju wojnę domową. Oczywiście książka w naszym kraju spotkała się z bardzo chłodnym przyjęciem, jako "jednostronna". No i w ogóle wydał ją IPN, to na pewno nieprawda.
 
 
Mad_X 
kinomaniak



Wiek: 30
Dołączył: 09 Mar 2009
Posty: 417
Skąd: P-ń
Wysłany: 2010-11-08, 20:00   

Zgodzę się z Wami, że ten teatr to iście rewelacja i mistrzostwo zwłaszcza Piotra Fronczewskiego (głównie jego) w moim skromnym odczuciu. Co do literatury, którą poleca Arcyznawca to niestety do czynienia z nią nie miałem pomimo iż zdarzyło mi się studiować historię swego czasu (cały rok po czym zrezygnowałem na rzecz innego kierunku ale to nie ta bajka). Jestem ogólnie mocno zainteresowany "tamtymi czasami" jak wspominał Stroop więc zamierzam poczytać. Poza tym co pisaliście to chciałbym wtrącić, że tytuł "Rozmowy z katem" jest nieco przewrotny bo pomimo tego iż słyszymy wypowiedzi, mini-dialogi Schielke czy Moczarskiego z generałem to ewidentnie Stroop prowadzi monolog, zresztą bardzo inteligentny monolog osoby władczej, lepszej. Jest to wspaniały obraz stanu ducha SSmana przesiąkniętego systemem aż do cna, który nie wzruszony opowiada o tragediach ludzi jakby przytaczał nic nie znaczące raporty, a robił to z dumą, zacięciem i pasją. Do tego dochodzą poboczne role zagrane przez bardzo dobrych aktorów (Zieliński, Orzechowski) i jest czym oko nacieszyć.

Świetne!
a propo tej przewrotności, o której wspomniałem to wynikać może z braku znajomości oryginału (czyt. literackiego) :hmm:
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-04-15, 20:02   

"Rozmowy z Katem" dziś o 20:20 na TVP1 - Forum Filmowe poleca!
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u