FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Artysta
Autor Wiadomość
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2012-01-26, 22:16   Artysta

Artysta / The Artist
reż. Michel Hazanavicius (Belgia, Francja 2011)

Rok 1927, Hollywood. Gwiazda kina niemego, George Valentin, obawia się, że pojawienie się dźwięku w filmie oznacza koniec jego kariery. Pomaga się jednak wybić młodej tancerce, Peppy Miller. [opis filmweb]

Zacznijmy od tego, że "Artysta" to film cudowny. Kawałek kina, zrobionego dla idealnej uciechy reżysera i widza. Zasłyszałem gdzieś, że Hazanavicius wypowiadał się o nim, że tak naprawdę nie wie skąd to całe zamieszanie i nagrody bo on robił film dla zabawy i powiem Wam, że oglądając "Artystę" to czuć.

Film przenosi nas do roku 1927 kiedy to swoje tryumfy święci George Valentin, gwiazda niemego kina. Główny bohater jest narcyzem, dla którego najważniejsza jest sława i oklaski publiczności po seansie. W pewnym momencie Valentin poznaje tajemniczą dziewczynę, zapatrzoną w niego początkującą aktorkę, która okazuje się omenem zguby gwiazdora. Owa zguba to początek kina "mówionego", co skutkuje bardzo szybkim przejściem George'a na bezrobocie. A na bezrobociu jak to na bezrobociu, człowiek się nie może odnaleźć, mało tego Valentin uświadamia sobie, że bez kina nie ma już nic i tak jak nie potrafi przystosować się do świata, w którym nie jest gwiazdą tak samo nie potrafi przystosować się do kina z dźwiękiem. Rewelacyjnie obrazuje to genialna scena snu kiedy
Spoiler:
George nagle zaczyna słyszeć dźwięki. Cudo.

Oboje państwo aktorzy także wykonali kawał świetnej roboty. Po pierwsze dlatego, że idealnie udało im się podrobić styl gry aktorów z czasów niemego kina, ich gestykulacje, miny itp. Po drugie sceny taneczne...

Jednak kiedy widz już oswoi się z konwencją, bohaterowie akurat nie tańczą, a reżyser nie atakuje jakimiś ciekawostkami film może lekko znudzić. Mniej więcej w połowie jest kilka scen, które potrafią wywołać ziewa nie mniej przy samej końcówce akcja przyspiesza i nie daje już się oderwać do samiutkiego końca, gdzie czeka błoga postmodernistyczna zabawa, której Hazanavicius widocznie nie umiał sobie odpuścić (to zresztą czuć przez cały film).

Minusem jest też lekka pustka opowiadanej historii. Przeczytałem gdzieś, że gdyby puścić ten film w 1927 roku to pewnie nikt by go nie zauważył. Podpisuję się pod tym, ale mimo wszystko żyjemy w 2012 roku kiedy kino zostało już poszarpane przez multipleksy i 3D, dlatego Hazanavicius całkowicie mnie kupił. I mimo, że zdaję sobie sprawę, że gość mnie oszukuje to jednak mu na trochę pozwolę bo "Artystę" ogląda się świetnie.

8,5/10 :fingerok: Oglądać bo wiem, że kupa z Was będzie narzekać ;)
Ostatnio zmieniony przez BM 2012-01-27, 20:40, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2012-02-05, 16:15   

Trudno mi się do czegokolwiek przyczepić w tym filmie - idealnie realizuje on swoje założenia i naprawdę, co rzadko się zdarza, widać, jaki fun miała ekipa przy produkcji. Podobał mi się brak zbyt nachalnych postmodernistycznych jazd, których się obawiałem (poza końcówką, ale jestem w stanie machnąć na nią ręką). W Artyście roi się za to od intertekstualnych gierek z widzem i bawieniem się oczekiwaniami względem kina niemego. Już od jednej z pierwszych scen (braku) oklasków kupiłem tą konwencję i seans spędziłem z uśmiechem od ucha do ucha. Do tego atmosfera "złotych lat" Hollywood to coś, co uwielbiam - a tutaj została ona bardzo zgrabnie uchwycona. Kurde, przeczytałbym opinię Trzeciego o tym filmie.
PS. Nominacja do Oscara dla Dujardina - za co? :hmm: Zagrał OK i tylko OK, a Shannon za Take Shelter nie dostał :fingerno:
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-02-07, 23:20   

Z tego co napisaliście wychodzi, że "Artysta" jest praktycznie krytykoodporny. Reżyser chciał się pobawić, znalazł kogoś, kto za to zapłacił (nie pożałował, to pewne), ekipa też się ubawiła. Zwykle mam wiele sympatii do podobnych przedsięwzięć, ale z "Artystą" jakoś mnie nie pożarło.

Podobała mi się muzyka (tak do połowy, kiedy już wchodzą sentymentalne motywy) i Berenice Bejo. Stylizacja i żarciki w porządku, ale dla mnie te drugie tak na półuśmiech. Ogólnie miły i bezpretensjonalny kawałek filmu, ale niezbyt porywający. Jak zgarnie Oscary, to będziemy mieli kolejne "Jak zostać królem".

A dowcip z końcówki lepiej obrobili w animowanej czołówce "Super". Cały ten film jest trochę taki - wszystko już gdzieś widziałem, ale w fajniejszym wydaniu.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2012-02-08, 12:41   

John Bigboote napisał/a:
Jak zgarnie Oscary, to będziemy mieli kolejne "Jak zostać królem".


Oj bo to jest świetny film, ale też nie na Oscary. W tym roku idealne filmy do nagrody to "Moneyball", "Help", to o WTC i Spielberg pewnie.
 
 
Cat_woman 
bywalec



Dołączyła: 17 Lut 2012
Posty: 166
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-02-17, 12:57   

A mnie pozarł i pochłonął. Byłam oczarowana, choć podeszłąm do niego z nutką sceptycyzmu, że Hollywood robi sobie jaja...

Warto było przekonać sie, że nie. Gra aktorska rewelacyjna i nie wiem czy nauka ról była tylko zabawą... Mi to trąca ciężko pracą :)
Muzyka oczywiście zachwyca, a piesek i kilka innych motywów przyjemnie bawi :)
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-02-17, 18:51   

Popraw trochu gramatykę Cat bo momentami ciężko Cię zrozumieć.


Kiepsko widzę takie stylizacje na czas przeszły, ale pewnie zobaczę - z ciekawości.
[x]
  
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-02-17, 23:36   

Nuz napisał/a:
wygląda ciekawiej.


http://youtu.be/Ok-8LhIrWrI?t=38s

Tak myślisz?
 
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-02-18, 00:55   

Słyszałam już jak grają do niemych filmów i tak - zdecydowanie ciekawiej.
 
 
Mauser94k 
świeżak



Wiek: 23
Dołączył: 26 Lut 2012
Posty: 3
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-02-26, 14:34   

mr Orange napisał/a:

Oj bo to jest świetny film, ale też nie na Oscary.


To że film nie zdobywa Oscarów, nie znaczy, że jest badziewiem. Odnoszę się tu do filmów Sergio Leone, który ma na swoim koncie trzy arcydzieła, a nie zdobyły żadnego Oscara...
 
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2012-02-26, 16:13   

Mauser94k napisał/a:
To że film nie zdobywa Oscarów, nie znaczy, że jest badziewiem. Odnoszę się tu do filmów Sergio Leone, który ma na swoim koncie trzy arcydzieła, a nie zdobyły żadnego Oscara...


He? Ktoś powiedział, że jak nie zdobywa to jest badziewiem?
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-02-26, 23:25   

mr Orange napisał/a:
Mniej więcej w połowie jest kilka scen, które potrafią wywołać ziewa nie mniej przy samej końcówce akcja przyspiesza i nie daje już się oderwać do samiutkiego końca


O, to.

Ale ogólnie podobał się. Rzeczywiście czuć, że twórcy i aktorzy się świetnie bawili przy tworzeniu tego filmu. Aktorzy odwalili rewelacyjną robotę (scena tańca rozwaliła, a Berenice ze swoim szerokim uśmiechem była po prostu urocza). Powiodło się to wskrzeszenie ducha starego, niemego kina. Z zastrzeżeniem jak powyżej. Gdzieś tak pośrodku faktycznie trochę zawiało nudą. Na szczęście jednak zakończenie to powrót do formy w świetnym stylu. Fajna się ta historia zrobiła pod koniec, taka wzruszająca dokładnie w taki sposób, jak filmy nieme. Nie poczułem tej pustki, o której piszesz mr Orange. Postaci wydały mi się dobrze nakreślone psychologicznie i w jakiś sposób ponadczasowe i uniwersalne. No i ciekawa reżyseria. Ciekawa co nie znaczy zajebista. Brak nominacji za reżyserię dla "Drive" przy nominacji dla "Artysty", a tym bardziej dla Allena ... bez komentarza...
Nabrałem większej ochoty na stare, nieme kino. Co jeszcze nie znaczy, że dojdzie do realizacji tego pragnienia. :hahaha: Też bym chętnie poczytał opinię Trzeciego. Albo żeby coś polecił. ;)
8/10

P.S. Aha i sobie nie myślcie, że ja tak oceniam "Artystę" i "O północy w Paryżu", bo mi się podobają "Spadkobiercy". :P Oceniam jako całkiem odrębne filmy, tak obiektywnie, jak tylko potrafię.
 
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2012-02-26, 23:50   

jazu napisał/a:
Nie poczułem tej pustki, o której piszesz mr Orange.


Nie wiem jak to wytłumaczyć. Miałem co do tego filmu podobne uczucia jak Ty do nowego Allena. Taki lekki przerost formy nad treścią tu odczuwałem, ale to już jest czepianie bo wydaje mi się że w założeniu taki miał być. Fabuła prosta i przewidywalna, ale z drugiej strony czy nieme filmy takie nie były?

jazu napisał/a:
Brak nominacji za reżyserię dla "Drive" przy nominacji dla "Artysty", a tym bardziej dla Allena ... bez komentarza...


Reżyseria to pikuś. Najlepszy film panie!
 
 
Cat_woman 
bywalec



Dołączyła: 17 Lut 2012
Posty: 166
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-02-27, 11:02   

Jakie są Wasze odczucia po nocy oscarowej??

Artysta błyszczał :yesyesyes:
A Duardin odbierający statuetkę po prostu mistrzowski...
 
 
Forma 
świeżak



Dołączyła: 01 Mar 2012
Posty: 8
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-03-01, 17:00   

Całkowicie zasluzyl na Oskara :) Jak dla mnie film bomba i Dujardin również :) ) Zaliczam go do kaknonu moich ulubionych filmów :)

Ciekawa jestem czy ktos z kinomaniaków zauważył podobieństwo?

 
 
Cat_woman 
bywalec



Dołączyła: 17 Lut 2012
Posty: 166
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-03-02, 15:15   

Widział go w lepszych ujęciach ;)
Ale cóż podobieństwo jest spore.

A uważacie,że jego partnerka zasłużyła na statuetkę? (Która przypadła Służacym zdaje się)
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-03-03, 04:12   

A ja obniżam temu filmowi ocenę na 6, bo mi wywietrzał i totalnie nic po sobie nie pozostawił. I rację miała Agnieszka Holland mówiąc, że "wydmuszka" (ale akurat ona nie powinna tego mówić) a Akademia sobie strzeliła kulturalną laurkę w postaci tego filmu, "Hugo" i "Midnight in Paris" (to akurat książkom strzeliła laurkę). Całkiem ich nostalgicznie pojebało. Jeśli sądzą, że teraz cała Europa będzie uczęszczać na ich magiczne trzy de, to niech się pukną. 6/10
 
 
 
Lukas 
kinomaniak



Wiek: 30
Dołączył: 07 Sty 2012
Posty: 378
Skąd: ...
Wysłany: 2012-03-03, 15:04   

Mi Artysta bardzo się spodobał. Nie spodziewałem się że wytrzymam na niemym filmie, a tu minął nim się obejrzałem. Wreszcie jakiś film nie epatujący seksem, przemocą, zdradami, zabójstwami, gwałtami itp. Oglądając Artystę byłem w zupełnie innym, niezwykle przyjemnym świecie, pełnym humoru i wrażliwości. Sam scenariusz filmu całkiem udany, mimo że nie traktuje go na poważnie to skłonił mnie do kilku refleksji nad przemijaniem. Sporo w nim symboliki ale przede wszystkim dobrego humoru, którego tak brakuje dzisiejszym filmom. Świetna gra aktorska głównej pary, ten ich entuzjazm bardzo mi się udzielił. Fantastycznie dobrana muzyka, dobre zdjęcia. Sama konwencja filmu niemego bardzo przypadła mi do gustu i cieszy mnie to że artysta dostał oskara. Może spowoduje to, że powstanie więcej filmów tworzonych przy dzisiejszej technologii ale w starych konwencjach. Oby tak, bo szpieg jak i artysta to filmy udane. Oczywiście rozumiem wszystkie negatywne komentarze, film wymaga według mnie większej wrażliwości i specyficznego poczucia humoru, i patrzenia nań z przymrużeniem oka. No i nie każdemu może podejść taka konwencja. Poza tym ogarnął mnie niezwykły sentyment podczas oglądania Artysty - identyfikowałem się z głównym bohaterem. Patrząc na świat w którym żyjemy, na ludzi, na poziom większości z nich to też czuje się tak jak główny bohater - jako człowiek innej, bardziej ludzkiej epoki. W moim przypadku epoki gdzie słuchano muzyki a nie hałasu, gdzie się śmiano a nie "lolowano", gdzie się rozmawiało a nie smsowało, gdzie ludzie umawiali się na mieście a nie na gadu, gdzie każdy celebryta nie był gwiazdą, gdzie ludzie ubierali się w kurtki, płaszcze i koszule a nie w jakieś szmaty, gdzie powstawało więcej dobrych filmów. Podobnie jak główny bohater nie nadążam za tym światem, gdyż strona w którą on zmierza nie do końca mi odpowiada. 9/10
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2012-03-11, 22:35   

Chyba się zakochałem w Bejo...
 
 
Wielka Pani 
bywalec



Dołączyła: 20 Mar 2012
Posty: 160
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-06-01, 14:34   

Dla mnie Dujardin zagrał genialnie, kibicowałam mu przy Oscarach. Do tego świetna muzyka i klimat lat 20. Pokochałam ten film całym sercem. Prostej fabuły się nie czepiam, taki film ogląda się dla formy.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-06-01, 17:57   

A mnie ta oscarowa autolaurka w postaci "Artysty" i "Hugo", która zdominowała wymowę tegorocznej gali (jeśli można to tak określić) nie ruszyła zupełnie. Film zły nie jest, ale wynieść można z niego naprawdę niewiele. Spłynął po mnie jak po kaczce. Holland miała rację nazywając go "wydmuszką", choć akurat ona nie powinna tak mówić.
 
 
 
parineeta 
bywalec



Wiek: 30
Dołączyła: 26 Lip 2012
Posty: 121
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: 2012-08-06, 14:53   

Dobrze zobaczyć i wyrobić sobie zdanie ale czy to aby na pewno film wart Oscara? Trochę jednak przerost formy nad treścią. Jean i Berenice zagrali dobrze, piesek był absolutnie przeuroczy ale mam wrażenie, że już na dzień obecny niewiele ludzi o tym filmie pamięta. Nie jest to produkcja, którą będa często i chętnie powtarzać w TV. Moim zdaniem bardzo szybko popadnie w zapomnienie.
Nie mniej jednak miło było zobaczyć czasy przedstawione w "Artyście", czasy przełomowe dla kina. Wolę jednak zrobić sobie powtórkę z "Deszczowej piosenki" niż jeszcze raz obejrzeć film Haznaviciousa.
 
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-08-06, 20:37   

Też tak to widzę. Film do obejrzenia i ... zapomnienia.
 
 
 
MadameMadeleine 
bywalec



Dołączyła: 07 Sie 2012
Posty: 82
Skąd: Lublin
Wysłany: 2012-09-09, 21:30   

Wreszcie się zebrałam. Podchodziłam do niego z wielką rezerwą - wszyscy krzyczeli, zachwycali się.. I wrażenia nie zrobił. Widziałam o wiele lepsze nieme filmy, chociaż jeszcze nie widziałam ich zbyt wiele. Kilka razy ziewnęłam, a dopiero koło 45 minuty bardziej mnie wciągnęło..
Jednak pozostał lekki niedosyt. Niech każdy mówi co chce - brak mu uroku i czaru starych filmów. Niby wszystko podobnie - muzyka, nieco przerysowane gesty aktorów, ale nie wrócę do niego i rozpamiętywać też nie będę.

A może ze mną jest odwrotnie - niektórzy nie oglądają starych filmów ze względu na to, że są nieme i czarno białe, dla mnie to niepojęte, że coś niemego może pochodzić z obecnej epoki ;)

Nie więcej niż 6/10 ode mnie.
 
 
Cat_woman 
bywalec



Dołączyła: 17 Lut 2012
Posty: 166
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-09-20, 12:27   

Są na tym świecie dziwy, o którym nie snilo się Waszym filozofom...
dla mnie film jest piękny na tyle, ze nawet dvd kupiłam :yessir:

Ten film w kinie to bylo niesamowite przeżycie, ale choćby ze względu na genialną muzyką chciałam go mieć także w domu.
 
 
Atena 
świeżak



Wiek: 26
Dołączyła: 17 Lut 2012
Posty: 31
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-10-27, 15:39   

Podobno świetny. Nie wiem czemu nadal go nie obejrzałam. Jakoś zapomniałam o nim chyba :P
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u