FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
7 psychopatów
Autor Wiadomość
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-01-15, 11:59   7 psychopatów

7 psychopatów / Seven Psychopaths
reż. Martin McDonagh (USA, GB 2012)

Czarna komedia o scenarzyście Martym (Colin Farrell), który akurat kończy pisać scenariusz zatytułowany "Siedmiu psychopatów". Aby tego dokonać potrzebuje jedynie odrobiny skupienia i inspiracji. Jego najlepszy przyjaciel, bezrobotny aktor Billy (Sam Rockwell), który dorabia sobie jako złodziej psów, zrobi wszystko, żeby pomóc swojemu kumplowi. Pech chce, że w tym samym czasie Billy wraz ze swym wspólnikiem Hansem (Christopher Walken) skradli ukochanego psa szalonego gangstera, który nie powstrzyma się przed niczym, by go odzyskać. [opis filmweb.pl]

In Bruges to jest kult, każdy to wie i każdy się z tym zgadza (poza jazem, ale jazu to jazu i nic na ten beznadziejny przypadek się nie poradzi). Na nowy film McDonagha czekałem więc z niecierpliwością, podkręcony bajeczną wręcz obsadą którą facet zebrał na planie. Jak wyszło? Trudno jednoznacznie stwierdzić. Facet wysmażył metafilmowy produkt udzerzający w podobne nuty co wcześniej Kaufman czy Fellini (scenariusz filmowy jako przedłużenie życia itp.) i postawił na hardkorową jazdę bez trzymanki i uatrakcyjnianie seansu licznymi cool dialogami i wtf-motywami. Problemy widzę tu dwa, niestety. Primo, spora część scen próbuje być tak na siłę zajebista, że ociera się wręcz o żenadę. Secundo, scenariusz jest bo jest, ale generalnie nie składa się na jakąś sensowną fabułę. Gdybym miał chociaż z grubsza napisać, o czym jest ten film, miałbym spory problem. Niektóre wątki psychopatów są przyszyte do fabuły, ale mocno grubymi nićmi (karciany zabójca, brzytwiarz), inne są bo pan reżyser pomyślał że mogą być cool, ale równie dobrze można by je wyciąć z filmu i nikt by się nie spostrzegł (Waits, Wietnamczyk). Do tego sporo myków bardzo przewidywalnych (łapa, zacinający się pistolet), postacie kobiece wrzucone chyba z musu (co zresztą nawet jest w pewnym momencie komentowane przez jednego z bohaterów) i ogólne wrażenie, ze scenariusz jest kolażem pomysłów które McDonagh spisał sobie na solidnym narkotykowym widzie.

Trudno mi jednak jednoznacznie zjechać tą produkcję - kilka scen jest absolutnie genialnych (Z. w retrospekcji Waitsa, Woody i pani Kieślowska - ta ostatnia scena zahacza chyba jako jedyna nieco w klimaty In Bruges), na innych można się uśmiechnąć, obsada również wymiata (inna sprawa że wszystkie postacie bez wyjątku są neisamowicie antypatyczne i trudno jest im kibicować, świadomość metafilmowości nie pomaga. Polecam amatorom dziwności, reszta może odpuścić.
Ostatnio zmieniony przez BM 2013-02-06, 16:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-01-15, 16:49   

Jarod napisał/a:
(poza jazem, ale jazu to jazu i nic na ten beznadziejny przypadek się nie poradzi).


Dziękuję za pamięć. Tym razem to jednak ja mam rację. Oglądałem dwukrotnie, gdyż myślałem, że nie zaczaiłem szczególnej fajności i kultowości za pierwszym razem, ale okazało się... że nic w tym takiego nie było. ;p

Jak obejrzę "7 psychopatów", dam znać.
 
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2013-01-15, 22:08   

Jarod napisał/a:
(poza jazem, ale jazu to jazu i nic na ten beznadziejny przypadek się nie poradzi)

Jak nie, jak tak?

:kotyeee: :adhd:
Jarod napisał/a:
ale równie dobrze można by je wyciąć z filmu i nikt by się nie spostrzegł (Waits, Wietnamczyk)

Akurat motyw Wietnamczyka był spoko i ciekawy punkt.
Jarod napisał/a:
ogólne wrażenie, ze scenariusz jest kolażem pomysłów które McDonagh spisał sobie na solidnym narkotykowym widzie.

Może tak trzeba to postrzegać? W sumie film zyskuje, jeśli go rozpatrzyć jako McDonagh'a opis tworzenia scenariusza. Również włączając motywy przenikania rzeczywistości. Mi się to nieco kojarzy z Epidemią von Triera, choć tam, mimo słabości filmu owego, lepiej to wyszło. Był więcej pamiętnych scen i nie było aż tak dużo robienia na siłę. Jeśli punktem wyjściowym McDonagh był tytuł, a potem się z nim męczył i koniec, końców wymyślił postać, która ma taki sam problem, to nieco lepiej to wypada.

Ale poza tym, analiza dobra. Co do Tarantino, to po przemyśleniu, przyznaję rację. Pierwsza scena, rozmowa, jej zakończenie, rzeczywiście śmierdzi Tarantino.

Jarod napisał/a:
Polecam amatorom dziwności, reszta może odpuścić.

Dla kilku scen, motywów, warto obejrzeć, grunt by nie nastawiać się na drugie In Bruges.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-01-15, 22:30   

Wątek Wietnamczyka był spoko, tak jak i wątek Waitsa był spoko. Po prostu wydały mi się wciśnięte na siłę, reszta psychopatów była jakoś tam zakorzeniona w p.o., fabule, a te motywy są kompletnie odklejone.
Muszę jeszcze pochwalić rolę Rockwella - interesujący, "zwyczajny" świr, nie tak medialny jak Joker i inne Lectery ale dzięki temu wiarygodniejszy. Kiedy wykłada Farrellowi motywacje swoich kolejnych przypałów wręcz przerazić się można, dziękuję za takich przyjaciół. Trochę mi jego postać przypominała postać Brodacza z Hangover, ale na większą skalę.
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2013-01-15, 22:48   

Co sądzisz z postrzeganiem filmu, jako obraz siłowania się McDonagh z pomysłem? Moim zdaniem scenariusz możliwy, szczególnie w obliczu następcy In Bruges, stąd taki film a nie inny. W końcu może i twórca miał sam tytuł, dziwny pomysł na "odjechany" film , problem ze skleceniem fabuły i tak dalej. Stąd film, jako obraz jego zmagań z pomysłem, mówiący więcej o pisaniu scenariusza, obrabianiu pomysłów i w ten sposób zyskujący w warstwie meta.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-01-16, 01:41   

Trudno wyczuć. Filmowy scenarzysta nie jest zapewne Irlandczykiem z przypadku, wspominałem już że pewne skojarzenia z 8 1/2 i Adaptacją miałem. U Felliniego "scenariusz o scenariuszu" był życiowy, że się tak wyraże. Kaufman skupił się na Konstrukcie. McDonagh zatrzymuje się gdzieś w połowie drogi i bardziej jeździ po schematach niż ukazuje proces twórczy, główny bohater u niego jest raczej pasywny, daje się ponieść wydarzeniom, mało co samodzielnie wymyśla (tylko tytuł). Nie wiem, dla mnie jednak cały wątek scenariuszowy to zaprawa mająca na celu złączenie kilku pomysłów na krótkometrażówki w jeden film.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-01-21, 15:37   

Największa wada tego filmu to, tak jak pisze Jarod, brak solidnego pomysłu, który pokleiłby te wszystkie pomniejsze w jedną ciekawą historię. Minihistoryjki są spoko, nie można im odmówić fajności i pomysłu, ale po pewnym czasie zaczyna to wszystko nudzić, a porażką już jest samo zakończenie. Przewidywalne, ziewane i bez jaja (wyjątek to zakończenie wątku Wietnamczyka wg Walkena). Obsada skompletowana wyśmienicie, ale postaci nie mają nic ciekawego do powiedzenia (wyjątkiem ponownie może być Walken). Nikt z nich mnie nie zaciekawił, ani nie kazał się sobą przejąć. Leciutka zabawa płaszczyznami dziania się do niczego nie prowadzi, bo co tak naprawdę ten scenariusz ma wspólnego z historią z "prawdziwego" świata? Gość miał kupę fajnych pomysłów, ale nie umiał ich skleić więc skleił je tak żeby nie musiał ich sklejać :kotyeee:
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-01-21, 22:15   

A może mi ktoś wyjaśnić dlaczego w pierwszej scenie pojawia się ten konkretny duet aktorski? Jakieś nawiązanie do BE? Nie rozumiem co poeta miał na myśli.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-01-21, 23:22   

Jarod napisał/a:
Jakieś nawiązanie do BE?


Bardzo możliwe, ale nawet jeśli nie to i tak ta scena i dialog pozostają najlepszymi w całym filmie.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-01-22, 00:49   

A dla mnie właśnie jedna z gorszych sekwencji i przykład pozerstwa reżysera.
Spoiler:
" wrzucę cool tarantinową nawijkę i zakończe ją aktem przemocy, niech wszyscy zobaczą jakim cool postmodernistycznym reżyserem jestem"

Jakoś w poprzednim filmie potrafił się obywać bez takich zabiegów, a mimo to znalazł metodę na konwersję przemielonej przez Quentina i jego naśladowców formuły na własny charakterystyczny styl.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-01-22, 10:49   

Bo on tak naprawdę nie ma żadnego stylu :jezor: Ot, znalazł sobie gatunek kina, który lubi i coś tam grzebie. Udało mu się łyknąć Oskara za dosyć przeciętną krótkometrażówkę, potem nakręcił jeden zajebisty film i nie miał czasu na pisanie dobrego scenariusza do 7Psychopatów bo był zajęty waleniem konia przed Oskarem z myślą jaki to miał zajebisty start w Hollywood.
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2013-01-22, 11:16   

Mnie się tam podobało. Film z odrobiną sarkazmu i ironii z ciekawym podejściem, co tam że brak pomysłu- widać z braku pomysłu może powstać ciekawy i komiczny film.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-01-24, 18:35   

Zgadzam się z większością wyrażonych tu opinii. Mnie również się nie podobał. Nic w sumie nie mogę dodać ponadto - najwyżej napisać to samo inaczej. To jest taki film, że Martin McDonagh pomyślał sobie, że w procesie pisania scenariusza nie ma rzeczy niemożliwych. I pomyślał sobie też, że on to pokaże. No i pokazał. Czy zrobił to na tyle błyskotliwie, dowcipnie i w sposób, który by w jakimkolwiek stopniu angażował w te opowieść widza, to już inne pytanie. I ze swojej strony odpowiadam na to pytanie przecząco: nie wciągnął, spłynął po mnie, znudził, prawie w ogóle nie rozbawił, zmęczył. Najbardziej mi to przypominało "Morderczą oponę" - tam autor toczył podobną bitwę z konwencją. I choć McDonagh jest w tej bitwie ze dwa razy skuteczniejszy, jak też ciekawiej i szerzej definiuje swojego przeciwnika, to muszę z przykrością stwierdzić, że nie bawią mnie takie zabiegi formalne na tyle, aby film ocenić dobrze, a tym bardziej go przeżyć czy zapamiętać. 5/10
 
 
 
KinoKoneser 
kinomaniak



Dołączył: 05 Sty 2013
Posty: 314
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2013-02-10, 13:51   

Mnie się film bardzo podobał. Głównie ze względu na klimat, który zbliżony jest do "Tajne przez poufne" Coenów. Ocenianie tego filmu, w głównej mierze, pod względem walki z konwencją wydaje się raczej nieodpowiednie ;) Dla mnie jest to zabawa w kino i mnie ona urzeka tak samo jak w przypadku Tarantino, czy wcześniej wspomnianych Coenów. Zarzutu mr. Orange'a o brak analogii do rzeczywistego świata też wydaje się dziwny, bo przecież ani to dokument, ani nie biografia. Mnie osobiście postacie bawiły zwłaszcza Charlie grany przez Harrelsona, ale było też pełno komicznych sytuacji (orzynajmniej dla mnie). Jak dla mnei film bardzo dobry.
Jarod napisał/a:
Wątek Wietnamczyka był spoko, tak jak i wątek Waitsa był spoko. Po prostu wydały mi się wciśnięte na siłę, reszta psychopatów była jakoś tam zakorzeniona w p.o., fabule, a te motywy są kompletnie odklejone.

Spoiler:
Niby dlaczego 'odklejone? Pierwszym pomysłem głównego bohatera był przecież psychopatyczny buddyjczyk, a ostatecznie okazuje się, że wietnamczyk jest wyznawcą tej religii i dokonuje samospalenia niczym psychopata, takie samospalenia miały miejsce w rzeczywistości (można sprawdzić ).

Jarod napisał/a:
Największa wada tego filmu to, tak jak pisze Jarod, brak solidnego pomysłu, który pokleiłby te wszystkie pomniejsze w jedną ciekawą historię. Minihistoryjki są spoko, nie można im odmówić fajności i pomysłu, ale po pewnym czasie zaczyna to wszystko nudzić, a porażką już jest samo zakończenie. Przewidywalne, ziewane i bez jaja (wyjątek to zakończenie wątku Wietnamczyka wg Walkena).
Spoiler:
Mnie się solidnym pomysłem klejącym wydaje sam tytuł "7 psychopatów". W mojej interpretacji (;)) cały twór, który oglądaliśmy był już tym gotowym scenariuszem, który Marty pod koniec filmu skończył już pisać.
  
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-02-10, 14:02   

KinoKoneser napisał/a:
Zarzutu mr. Orange'a o brak analogii do rzeczywistego świata też wydaje się dziwny, bo przecież ani to dokument, ani nie biografia.


Chodzi mi o to co ma wspólnego scenariusz Farella z jego przygodami.

I stary musisz zacząć korzystać z opcji "spojler" bo gdzieś już pomniejszego spojla dałeś, ale teraz to już lekka przesada z tym Wietnamczykiem.
 
 
KinoKoneser 
kinomaniak



Dołączył: 05 Sty 2013
Posty: 314
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2013-02-10, 14:14   

mr Orange napisał/a:
KinoKoneser napisał/a:
Zarzutu mr. Orange'a o brak analogii do rzeczywistego świata też wydaje się dziwny, bo przecież ani to dokument, ani nie biografia.


Chodzi mi o to co ma wspólnego scenariusz Farella z jego przygodami.

Spoiler:
Tak jak już wcześniej pisałem wg mnie te przygody to już jest gotowy film na podstawie scenariusza Martiego. Zagadką pozostaje to, czy to tylko imaginacja, czy jego przezycia (telefon Waitsa w trakcie napisów końcowych), ale może na siłę się doszukuję ;)
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-02-10, 14:34   

Mi brakowało zabaw z rzeczywistością jak w "Adaptacji" na przykład.
 
 
petermallory 
świeżak



Dołączył: 30 Sty 2014
Posty: 3
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2014-01-31, 17:44   

Odświeżę trochę temat i wyrażę swoje odmienne zdanie dotyczące filmu.

Według mnie film był naprawdę dobry. Nie idealny, ale dobry. Ktoś zarzucił, że brak solidnego pomysłu(chyba Jarod i Orange w postach z 2013-01-16/21). Ja uważam inaczej. Według mnie to przewijanie się różnych historyjek jest zamierzone. Głównym bohaterem filmu jest scenarzysta Marty, który ma jednak problem z napisaniem scenariusza, z wymyśleniem konkretnej historii. Chyba każdy pamięta scenę w której Farrell siedzi i skreśla psychopatę i wpisuję nowego: buddysta, amisz potem kwakier. Potem kwakier i buddysta pojawiają się w tych historyjkach. Uważam, że Martin McDonagh próbował przez to pokazać jak wygląda u niego powstawanie filmu. Ten bałagan pojawiający się w głowie reżysera i scenarzysty. Przecież te wszystkie historyjki działy się w wyobraźni Marty'ego, za wyjątkiem tej z Tomem Waitsem i kwakrem.

Teraz przejdę do sceny początkowej. " wrzucę cool tarantinową nawijkę i zakończe ją aktem przemocy, niech wszyscy zobaczą jakim cool postmodernistycznym reżyserem jestem" Nie, nie o to chyba chodziło. Myślę, że tu raczej chodzi o przemoc, nie o pokazanie cool reżysera. Marty w pewnym momencie mówi, że chciałby aby pierwsza część filmu była pełna przemocy, broni i całej reszty tych bzdur, a potem by wszyscy wyjechali na pustynie gadali do końca filmu. W założeniu tak miał wyglądać ten film(teraz mi chodzi o film 7 psychopatów McDonagh'a, nie Marty'ego). I faktycznie pojechali na pustynie, ale wszystko psuje Billy, który chce by to dalej był klasyczny film(powrót do filmu Marty'ego) pełen przemocy, a nie opowieść ku pokrzepieniu serc. Być może Billy symbolizuje jakąś osobę w otoczeniu McDonagh'a, która nie pozwalała mu nakręcić takiego filmu jakiego by chciał?

To tylko moje domysły, moja interpretacja, nie wiem o co chodziło reżyserowi. Chyba najlepiej film obejrzeć w momencie jak posiada się mętlik w głowie niczym Marty we wspomnianej wcześnie przeze mnie scenie z wykreślaniem psychopatów. Wtedy może uda się odgadnąć o co chodziło reżyserowi, jeśli spróbuje się myśleć jak główny bohater.

Pozdrawiam.


P.S. Chyba dostanę Złotą Łopatę za odkopanie tematu.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2014-01-31, 22:54   

petermallory napisał/a:
Chyba dostanę Złotą Łopatę za odkopanie tematu.


E tam. Tematy są po to, by je odkopywać. Szczególnie gdy się ma ciekawą rozkminę o filmie, zamiast nic nie wnoszącego one linera, jak to się dzieje w wielu przypadkach.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u