FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Poradnik pozytywnego myślenia
Autor Wiadomość
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-01-25, 16:34   Poradnik pozytywnego myślenia

Poradnik pozytywnego myślenia / Silver Linings Playbook
reż. David O. Russell (USA 2012)

Były nauczyciel, Pat Solitano (Bradley Cooper), znalazł się na życiowym zakręcie. Po tym, jak stracił pracę, dom, oraz żonę, ostatnie osiem miesięcy spędził w szpitalu psychiatrycznym. Po zwolnieniu ze szpitala w wyjściu na prostą pomagają mu rodzice - Patrick senior i Dolores (Robert De Niro i Jacki Weaver). Pat jest zdeterminowany, by po okresie separacji odbudować relacje z żoną i wrócić do niej. Wszystko jednak komplikuje się na nowo, kiedy spotyka on na swojej drodze tajemniczą i samotną nieznajomą, Tiffany (Jennifer Lawrence). [opis filmweb]


Bardzo pogodna komedia o relacjach międzyludzkich. Niby to już było, niby nic nowego ale i tak ogląda się nad wyraz przyjemnie. Nie wiem też kiedy to z Jennifer Lawrence zrobiła się taka dżaga ale męska publika choćby dla niej chce obejrzeć ten film - zapewniam. ;) Ja tam ją pamiętam głównie z roli szarej, amerykańskiej dziewczyny w "Do szpiku kości". A tu proszę - sam seksapil.

Fajnie zrobiona historia, sporo zabawnych dialogów i świetne, komediowe aktorstwo. Obraz społeczeństwa bogatych, amerykańskich przedmieść, żyjącego wśród rzeczywistości rosnącego kryzysowego napięcia, wszechobecnych plotek i narzuconego przez żony czy czujne oko sąsiadów kieratu. No ale przede wszystkim jest to historia skomplikowanych międzyludzkich relacji, tzw. drugiej szansy, budzącego się uczucia i miłości ponad wszystko.

Film otrzymał już 8 nominacji do Oscara i Złoty Glob dla najlepszej aktorki (Jennifer Lawrence).

7.5/10 - polecam!
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2013-01-25, 18:15   

Z tegorocznych oscarowych na razie (bo jeszcze nie widziałem Bestii z Południowych Krain i Życia Pi) najprzyjemniejszy seans. Przy okazji dobry film na chandrę, ze względu na naturalny komizm postaci oraz krzepiące i nie wymuszone przesłanie. Podoba mi się też jak w sumie prostą historię zmyślnie pozakręcano, ale wyłącznie po to, by była ciekawsza, zamiast na siłę skomplikowana.

BM napisał/a:
Nie wiem też kiedy to z Jennifer Lawrence zrobiła się taka dżaga ale męska publika choćby dla niej chce obejrzeć ten film - zapewniam.


Przegapiłeś "X-Men: Pierwszą Klasę" oraz "Igrzyska Śmierci"? To drugie tylko dla Lawrence warto. Już to kiedys pisałem i bedę powtarzał, nie dość, że ładna, to bardzo wszechstronna aktorka - już zaliczyła kino niezależne, wysokobudżetowe SF, horror i trochę obyczajówek. Po prostu nie ma takiego gatunku, w którym by się Jennifer Lawrence nie odnalazła. Mam nadzieję, że castingowcy wyciągną z tego jedyne możliwe wnioski :fingerok:
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-01-26, 10:24   

Ja Jennifer lubiłem before it was cool. :snob:
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-01-26, 14:44   

Chyba się będziem bili :foch: ja ją pierwszy zaklepałem.

A "Poradnik..." to taka zwykła komedia romantyczna z niezłą obsadą. Najlepsze wrażenie zrobił na mnie Robert De Niro bo podobnie jak Ray Liotta nie dawał się ostatnimi czasy lubić, a tu w końcu wypadł autentycznie i nienachalnie. Fabuła tak naprawdę nie wyłamuje się z komromowego schematu nr x, ale dzięki pewnym epizodom (dziadzio bukmacher, gościu uciekający ze szpitala) dostaje plusa do oryginalności. Mimo wszystko średniawka.
Ostatnio zmieniony przez BM 2013-01-26, 16:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-01-26, 19:29   

Cytat:
A "Poradnik..." to taka zwykła komedia romantyczna z niezłą obsadą.


:nigga:

Owszem, łapie się to gdzieś pod ten schemat, może nie unika (lub przerabia) go tak dobrze, jak choćby "Lewy sercowy", ale pod w sumie wszystkimi względami zostawia większość komromów daleko w tyle. Teraz nie mam czasu się rozpisywać bardziej na ten temat. Napiszę tylko, że 9,334/10.
 
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-02-08, 20:32   

Taki zajebisty film, a nikt nie pisze. :hmm:
 
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-02-08, 22:05   

Obejrzałem dzisiaj to i napisze, ze się absolutnie zgadzam... z Pomarańczowym. Wynudziłem się. Nie wiem jak ma się sprawa z książkowym pierwowzorem, ale film wygląda tak, jakby wzięto fajny pomysł na poważny dramat / komediodramat i wtłoczono go w formę i schematy które tzw. przeciętny widz zrozumie i zaakceptuje. Czasami można przez ten filmowy materiał wyczuć jakąś szorstkość, ale i tak 3/4 filmu to schemat na schemacie na czele z żenującą końcówka i denna sceną kajania się Roberta. Wolałbym uczciwego komroma bądź uczciwy dramat, dostałem ni psa, ni wydrę. (500) Days of Summer to nie jest, oj nie. Najlepsze sceny - taniec (naprawdę kapitalnie zagrane plus dobór piosenek) oraz ta z książką (prawie moja reakcja na pewien twist w 3 tomie Martina).
6/10
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-02-08, 23:15   

Jarod napisał/a:
denna sceną kajania się Roberta.


W sumie Bingo. To jest mój główny zarzut pod adresem tego filmu,
Spoiler:
że wszyscy dookoła, choć przyjaźni, traktowali Pata, jak odklejonego idiotę, którym trzeba sterować i kierować. Dlatego filmowi odjąłem od oceny 10 0,666 setnych. ;)
Ale ostatecznie kupuję tę historię, jako nie do końca poważną i mocno naiwną. Zdumiewają mnie tak niskie oceny z Waszej strony (a zwłaszcza Orendża, który kupił "Nietykalnych", a nie kupił tej komedii, bo co? trochę korom?), bo film jest tak (najlepiej wymienię w myślnikach):
- rewelacyjny od strony dialogowej, dowcipny, zabawny czy nawet miejscami błyskotliwie zabawny (ale nie tak znakomity od str. scenariuszowej, bo j.w. - jest mocno naiwny, a przy tym w pewnych kwestiach ostro przegina);
- ma ładnie skonstruowane i nieprzegięte oraz wiarygodne postaci (zwłaszcza Bradley "skwaszona mina" Cooper);
- kapitalnie zagrany: główna parka, DeNiro i reszta;
- zajebiście fachowo skręcony i zmontowany; może kamera nie chodzi aż tak dobrze w kwestii pokazywania wewnętrznych stanów bohatera, jak w "Punch Drunk Love", ale chodzi zajebiście.

Reasumując, podobał mi się praktycznie pod każdym kątem i od każdej strony przebija tego typu produkcje, lekkością, dowcipem, wykonaniem, a także pomimo odgórnie narzuconej schematem naiwności, także treścią.

Zajebisty film na wyluzowanie się i pośmianie. Wyjęlibyście kije z kręgosłupów. :)

9,334/10 i nie dam se powiedzieć. :fingerok: :P

Imo, najlepszy z tegorocznych oscarowych, ale ogólnie jest dość posucha w tym roku. Jeśli "Argo" jest mniej schematyczny i hamerykański od tego, to ja już nie wiem....
 
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-02-10, 01:41   

Cytat:
ma ładnie skonstruowane i
nieprzegięte oraz wiarygodne postaci
(zwłaszcza Bradley "skwaszona mina"
Cooper);

No właśnie nie. Ot takie fotogeniczne świry które są biedne bo zły świat ich nie lubi, a oni niby robią jakieś dziwne rzeczy ale potem przepraszają i jest ok, jeszcze tatuś przychodzi do pokoju i wstawia monolog niczym z filmów emitowanych na Pulsie w niedzielne popołudnie. Taka to klasa osób niezrównoważonych co w Forreście np, czyli hollybanał i unikanie jakichkolwiek zgrzytów przy prowadzeniu aktorów. Trochę sobie pokrzyczą, połamia rzeczy, a widz się zastanawia czemu żona Bradleya nie lubi, a on taki miły, tak się stara i niebieskie oczka ma którymi tak ładnie patrzy, ze chyba korepetycje w tym zakresie brał od Kota ze Shreka. Że niby zakatował faceta prawie na śmierć? Ojtamojtam.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-02-10, 01:43   

Jarod, ale wiesz, że są filmy których byś chciał....
 
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-02-10, 01:46   

Przeczytałem powyższego posta trzy razy i ciągle nie rozumiem co masz na myśli.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-02-10, 01:49   

Wytykasz temu filmowi piękne twarze i naiwność. No pewnie. Może bardzo wybiegam w swojej wyobraźni, ale wyobrażam sobie Ciebie zakładającego temat do filmu "Miłość" (parę tytułów by się jeszcze znalazło...)
 
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-02-10, 02:07   

A, czyli prowadziłes wstęp do działań propagujących określone pozycje. Spoko. Miłość chyba w kinie zobaczę w tygodniu więc nawet trafiłes :)
A, czy dobrze pamiętam, że Billy ze sfu jakąś podobną dolegliwość psychiczną miał co Bradley tutaj?
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-02-10, 02:18   

Skoro Ty polecasz to i ja polecę - Benny i Joon obadaj. Produkcja oparta na praktycznie identycznym pomyśle co film tu omawiany a nieporównywalnie lepsza pod każdym względem.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-02-10, 05:59   

Jarod napisał/a:
A, czyli prowadziłes wstęp do działań propagujących określone pozycje.


Czy ja chcę to propagować. O ile mógłbym, to nie chciałbym tego propagować. Tym bardziej, że mam świeże obrazy z życia. Jak myślisz dlaczego nie założyłem tematu o "najpiękniejszym filmie o Miłości" jak to nazywają niektórzy recenzenci? Chyba z rozpędu podałem ten właśnie tytuł jako pierwszy, dla kontrastu, że potrafię się rozpłynąć w czymś mega naiwnym. ;) Myślę, że swoją klasą daleko wypada poza schemat (pomimo zastrzeżeń).

Jarod napisał/a:

Skoro Ty polecasz to i ja polecę - Benny i Joon obadaj.


Ok, obadam.
 
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-02-10, 11:36   

jaz napisał/a:
(a zwłaszcza Orendża, który kupił "Nietykalnych", a nie kupił tej komedii, bo co? trochę korom?


Bo nudy. Bo historia mi się nie podobała tak żeby się aż w tym "rozpłynąć". Są też dobre komromy, nawet "Sesje", które mi się bardzo podobały siedzą w schemacie, ale tam historia już potrafi wciągnąć, przejąć widza. I tak, wiem, że Ciebie wciągnęło i przejęło, ale mie nie. I tutaj nasza jedyna różnica w gustach do historii bo, że aktorsko i montażowo jest nieźle to ja się też zgadzam. Może nawet i te dialogi były dobre, no ale tego to ja już nie pamiętam co składam na karb marności historii ;)
 
 
KinoKoneser 
kinomaniak



Dołączył: 05 Sty 2013
Posty: 314
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2013-02-10, 12:08   

Jarod napisał/a:
Skoro Ty polecasz to i ja polecę - Benny i Joon obadaj. Produkcja oparta na praktycznie identycznym pomyśle co film tu omawiany a nieporównywalnie lepsza pod każdym względem.


W życiu się z tym nei zgodzę! Benny i Joon to tragedia filmowa i nei mam na myśli gatunku (w porównaniu do PPM). Na siłe próbuje być zabawna, a Depp gra z charakterystycznym dla siebie 'baśniowym' stylem.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2013-02-10, 13:43   

Jarod napisał/a:
Trochę sobie pokrzyczą, połamia rzeczy, a widz się zastanawia czemu żona Bradleya nie lubi, a on taki miły, tak się stara i niebieskie oczka ma którymi tak ładnie patrzy, ze chyba korepetycje w tym zakresie brał od Kota ze Shreka. Że niby zakatował faceta prawie na śmierć? Ojtamojtam.


No nie wiem, facet tak dał się we znaki żonie, że bez problemu dostała sądowy zakaz zbliżania się do niej i do miejsca pracy. Dla mnie Pat to chodząca bomba zegarowa i tak sobie czekałem, kiedy wybuchnie. Zamiast tego miał kilka mikrowybuchów i to właściwie wystarczyło, widać, że jest w cholerę uciążliwy dla otoczenia i pobyt w szpitalu, terapia lekowa (którą zresztą lekkomyslnie przerywa) w jego przypadku były znakomitymi pomysłami. Za każdym razem, gdy zaczynał kombinować jak zbliżyć sie do żony, ogarniało mnie zażenowanie, jak za każdym razem, gdy widzę kogoś, kto uparcie robi te same błędy i nic nie daje sobie tłumaczyć. Całe szczęście, że Pat zabrał się do tego dzieła w rozczulająco nieskuteczny sposób, inaczej mogłaby z tego wyjść tragedia.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2013-03-01, 20:10   

John Bigboote napisał/a:
Całe szczęście, że Pat zabrał się do tego dzieła w rozczulająco nieskuteczny sposób, inaczej mogłaby z tego wyjść tragedia.

Dobrze powiedziane.

Nie wiem skąd u mnie ostatnio irytująca tendencja do pochopnych sądów "na oko", ale po raz kolejny przekonuję się, że niezbyt trafnie wybieram sobie ofiary. Coopera miałam za bawidamka o wkurzającej twarzy (jest w nim coś irytującego na zdjęciach i plakatach), kompletnie niesłusznie bo swoją rolą w "Poradniku" kupił mnie całkowicie.
Idealnie wstrzelił się w postać, którą scenarzysta chytrze przedstawia w momencie wychodzenia na prostą pod sztandarem rozczulająco naiwnych haseł rodem z kozetki psychoanalityka. Podejrzewam, że gdybyśmy byli świadkami jego wcześniejszych wybuchów trudniej było by o sympatię (ludzie z taką diagnozą potrafią dać w kość otoczeniu). A tak - proszę ;)

Jennifer jest wspaniała (widzę, już czym was urzekła koledzy i koleżanki), ma genialny mocny głos, który przydaje jej postaci charakteru, świetnie się prezentuje i wydaje się nie mieć żadnych zahamowań - prawdziwy aktorski zwierz. Nie wiem czy to rola oskarowa, brakuje mi bowiem skali porównawczej (koniecznie muszę rzucić okiem na jej wcześniejsze dokonania), ale po cichu przyznam, że bardziej zapadli mi w pamięć De Niro z Cooperem.

Podsumowując - bardzo mi się to wszystko podobało, fajnie podniosło na duchu i wprawiło w dobry nastrój - wszystko czego oczekuję od tego rodzaju kina.
  
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-03-01, 20:14   

Super. I to jest słuszna opinia. :fingerok:
 
 
 
kulka 
koneser



Dołączyła: 15 Lut 2011
Posty: 619
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2013-03-04, 18:17   

Obejrzałam dziś i przychylam się do pozytywnych ocen, choć nie mogę powiedzieć, że zostałam rzucona na kolana. Chyba za bardzo czekałam na to, aż Pat wybuchnie. Wyszło na to, że radzi sobie lepiej niż ja :hahaha: Dostałam jednak coś, czego się nie spodziewałam - wracającego jak bumerang szpitalnego kumpla Pata i na każde jego pojawienie się na ekranie faktycznie podnosił się we mnie poziom pozytywnego myślenia, choć gość w gruncie rzeczy był mocno irytujący :) Pozytywnego, bo udowadniał, że da się uciec i z wdziękiem ucieczkę wytłumaczyć :)
 
 
Oslo 
kinomaniak



Dołączyła: 25 Lut 2013
Posty: 246
Skąd: nieważne
Wysłany: 2013-03-21, 23:08   

Jarod
Cytat:
Obejrzałem dzisiaj to i napisze, ze się absolutnie zgadzam... z Pomarańczowym. Wynudziłem się. Nie wiem jak ma się sprawa z książkowym pierwowzorem, ale film wygląda tak, jakby wzięto fajny pomysł na poważny dramat / komediodramat i wtłoczono go w formę i schematy które tzw. przeciętny widz zrozumie i zaakceptuje. Czasami można przez ten filmowy materiał wyczuć jakąś szorstkość, ale i tak 3/4 filmu to schemat na schemacie na czele z żenującą końcówka i denna sceną kajania się Roberta. Wolałbym uczciwego komroma bądź uczciwy dramat, dostałem ni psa, ni wydrę.


Całkowita zgoda z tą opinią. Skopany całkiem niezły pomysł na poruszającą historię, z którego w efekcie wyszedł banał i nuda. Mnóstwo męczącego wrzasku, także w kwestii urody i wielkiej kreacji Lawrence.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-03-21, 23:25   

Oslo napisał/a:
Mnóstwo męczącego wrzasku


Zgoda :fingerok:

Oslo napisał/a:
także w kwestii urody i wielkiej kreacji Lawrence.


Niezgoda :fingerno:

Obadaj teraz "Sesje" bo filmy z tej samej kategorii, a jednak bardzo różne.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-03-22, 01:16   

Orange napisał/a:
Obadaj teraz "Sesje" bo filmy z tej samej kategorii, a jednak bardzo różne.


Z tej samej?! :eee?: W PPM nie było nic o bogach, seksie i różnych kościołach. :P
 
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-03-22, 08:30   

jaz napisał/a:
W PPM nie było nic o bogach, seksie i różnych kościołach. :P


Ale to też aspirująca komedia romantiko.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u