FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
About Time
Autor Wiadomość
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2014-01-11, 23:46   About Time

About Time
reż. Richard Curtis (UK 2013)

Kończąc 21 lat Tim Lake odkrywa, że może podróżować w czasie. Postanawia więc uczynić świat lepszym, znajdując sobie dziewczynę.

Uwielbiam Curtisa. Choć przyznaję, że nie po każdym jego filmie pieje z zachwytu. Zdarzają mu się słabsze scenariusze jak np. do "War Horse" Spielberga czy "Jaś Fasola - nadciąga totalny kataklizm" albo "Bridget Jones 2" ale w sumie tak poza tym to większość filmów wg jego scenariuszy prezentuje przynajmniej dobry poziom. Tak sobie przejrzałem jego filmografie przed jego pierwszą głośniejszą produkcją czyli słynnymi 4 weselami i okazało się, że pisał scenariusze do serialu z Rowanem Atkinsonem "Czarna żmija" (skądinąd dobry jak mnie pamięć nie myli bo dawno oglądałem) oraz inne komedie z tym komikiem. Pierwszym jego filmem który obejrzałem były "4 wesela i pogrzeb" i oczywiście podobał mi sie, tak samo jak "Notting Hill" czy "Dziennik Bridget Jones" lub "Radio na fali" ale jednak dla mnie najlepszym i dosłownie jednym z ulubionych filmów jest "To właśnie miłość". To ten film powinien być w Boże Narodzenie puszczany a nie Keviny, choć może i dobrze że za często w tv nie leci bo by się znudził jak filmy z Culkinem. No i w 2013 roku nakręcił swój 3 film i mam nadzieje że nie porzuci reżyserii bo dla mnie to jeden z najmilszych i najbardziej uroczych filmów jakie widziałem. Jeden z lepszych filmów zeszłego roku. Może i sentymentalne bardzo miejscami, ale Curtis trafia chyba idealnie w moją wrażliwość emocjonalną :) W sumie miałem dać początkowo 9/10 ale nie dam przez zmianę tonacji gdzieś w połowie filmu. Co do wątku z czasem nic nie mam bo to tylko pretekst dla tego by pokazać co według Curtisa w życiu ważne jest, ale ta zmiana w połowie filmu gdy nagle prawie wogóle znika humor i robi się coś na kształt filmu obyczajowego połączonego z SF to może nie zgrzyta ale jakoś takie dziwne wrażenie jakbym załączył nagle inny film. Choć też chyba nabliżej About Time do mojego ulubionego filmu Curtisa właśnie bo podobnie jak w "To właśnie miłość" mamy pokazanych kilka rodzajów miłości jak oczywiście wątek romantyczny gdy poznaje swoją drugą połówkę (urocza McAdams), ale równie ważny wątek miłości ojcowskiej (świetny Nighy) ale i wątek złamanego serca (skądinąd niezłą laske obsadzili do roli pierwszej miłości, nie dziwię się że chłopak sie zabujał), wątek miłości miedzy bratem i siostrą. Może w pozostałych filmach takie watki się pojawiają, musiałbym sobie przypomnieć te inne filmy Curtisa, bo dawno widziałem. Coś czuję że ten film podobnie jak TWM będzie mi się podobał tak samo a może nawet jeszcze bardziej z każdym kolejnym seansem. Jak to u Curtisa sporo kapitalnych dialogów, pomysłowych scen jak np. randka w ciemno, ładne zdjęcia i kapitalne piosenki plus świetna orginalna muzyka. Wszyscy grają dobrze na czele z wymienionymi Nighy i McAdams, ale i syn Brendana Gleesona jest naprawdę dobry. Nie znałem go wcześniej albo nie kojarzyłem za bardzo. Mam nadzieje że to jednak nie będzie ostatni film Curtisa jako reżysera a przynajmniej że jednak jeszcze jakieś w tym gatunku czyli ogólnie o miłości coś napisze.
Ostatnio zmieniony przez BM 2016-10-10, 19:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2014-01-12, 17:21   

Cudowna cudowność, najlepszy rozrywkowy film jaki widziałem w tym roku. Czepić się można braku konsekwencji w regułach "daru" głównego bohatera (podejrzewam, że Curtis wymyślał kolejne "haczyki" na bieżąco), ale średnio mi to przeszkadzało, bo i tak ten cały wątek z cofaniem czasu ma na celu pokazanie hipotetycznej sytuacji, gdy ktoś może skorygować gafy i błędy życiowe jakie popełnił. A to jest rozegrane jednak dość poważnie (chociaż w typowy dla Curtisa sympatycznie "lukrowany" sposób), a dylemacik przed którym w pewnym momencie staje główny bohater naprawdę wymusza na widzu chwilę zastanowienia.

Bardzo podoba mi się, jak fajnie Curtis potrafi oddawać "życiowość" scen czy bohaterów w kontekście typowo filmowej fabuły. Tak też jest tutaj, faceci raczej na pewno znajdą kilka scen, przy których pokiwają głową - choćby wesele czy wybieranie sukienek. Do tego wszystkie postaci obsadzone są perfecto i często drugi plan ciągną sami aktorzy, gdy tymczasem scenariusz ledwo się po nim prześlizguje skupiając się na głównej parze. Do tego standardowo, jak to u Curtisa, śliczne zdjęcia i bardzo adekwatnie dobrana ścieżka muzyczna, która częstokroć stanowi komentarz do kolejny scen.

Absolutnie polecam, cudowna rzecz, od Love Actually gorsza, ale IMO trzyma poziom reszty curtisowych dzieł.
 
 
Sushi 
świeżak



Wiek: 27
Dołączył: 29 Sty 2014
Posty: 17
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-01-29, 15:37   

Ostatnio zainteresowałem się komediami romantycznymi. Do tej pory gatunek omijałem szerokim łukiem, bo kojarzył mi się z filmami, które oglądają nastolatki na pijama party z kubełkiem lodów. Takich filmów jest pewnie masa, ale są też komedie romantyczne, które są bardzo dobrymi filmami.

Powyższy do takich z pewnością się zalicza i razem z innymi produkcjami (Love Actually, Flipped, Zack and Miri Make a Porno [tutaj już trochę bardziej hardkorowa komedia romantyczna]) przekonał mnie, że nie ma się czego bać.

Fajny pomysł na historię i bardzo dobra realizacja całości. Oglądało się bardzo przyjemnie, chociaż zabrakło czegoś, co sprawiłoby opad szczęki na ziemię (Love Actually już miało ten "wow-factor"). Zgadzam się, że widać było pewnie nieścisłości w cofaniu się w czasie, ale nie gryzło to specjalnie w oczy. Z czystym sumieniem mogę film polecić, zwłaszcza osobom, które podobnie jak ja niedawno, boją się romantyków.

W swoim zestawieniu oceniłem go na 4/5 - tak jak wspomniałem, w porównaniu do LA (5/5) brakuje "wow-factora".
 
 
anitha 
świeżak



Dołączyła: 15 Mar 2014
Posty: 5
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2014-03-15, 17:56   

Wczoraj koleżanka mnie namówiła na ten film i próbowałam obejrzeć, ale wytrzymałam tylko 15 minut. Generalnie nie przepadam za komediami romantycznymi, ale ona twierdziła, że ta jest inna, więc się skusiłam. Niestety, jednak nie był to film w moim guście. Przede wszystkim, jak już mam oglądać romans, to przynajmniej powinien być przystojny facet, a tutaj ciężko mi było patrzeć na głównego bohatera. Poza tym po prostu niczym mnie nie zaciekawił, nie wciągnął. Jednym słowem, nie moje klimaty.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2016-10-02, 19:26   

Eh, przypominam sobie ostatnio co bardziej prominentne przykłady dobrych com-romów w konkretnym celu polecenia jednego, dwóch filmów komuś, kto "Listy do M" uważa za szczyt osiągnięć gatunku.

Przy "About time" łezka w oku zakręciła mi się podwójnie - na wspomnienie pierwszego seansu i z pozytywnych emocji, bo fajnie obserwuje się jak aktorzy pną się w górę ze swoją karierą.

W sumie to dziwię się, że przegapiłam temat i nie zdołałam się wcześniej uzewnętrznić, bo film tak chwyta za serce, że ciut mocniej i było by po widzu, czyli po mnie. Piszecie, że gorszy od "Love Actually" (czyli miejsce drugie) - moim zdaniem po prostu inny i bardziej kameralny.
Takie filmy uzasadniają te absurdalnie wysokie pensje aktorów i aktorek, z takimi filmami po prostu łatwiej żyć :rose:
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u