FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
The Grand Budapest Hotel
Autor Wiadomość
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2014-07-11, 03:06   The Grand Budapest Hotel


The Grand Budapest Hotel
reż. Wes Anderson (Niemcy, USA, Wielka Brytania)

Niezwykłe przygody ekscentrycznego portiera ze słynnego europejskiego hotelu w burzliwym okresie międzywojennym, który uwikłany zostaje w aferę wokół kradzieży bezcennego renesansowego obrazu i walkę o przejęcie ogromnej fortuny rodzinnej.

Lubię Wesa Andersona, ale fanem nie jestem. Nie pieję z zachwytu nad każdym jego filmem. Cieszy mnie fakt że jeden z fajniejszych aktorów lat 80 znalazł u niego przystań czyli Bill Murray, choć szkoda że gra głównie epizody ostatnio. Jedne filmy mi się podobają jak np. "Moonrise Kingdom", "Genialny klan", "Rushmoore", a inne nie za bardzo jak "Pociąg do Darjeeling" ale jest jeden absolutnie film, który uwielbiam czyli fantastycznego "Fantastycznego pana Lisa". GBH to równie dobra produkcja i obok filmu z Clooneyem moja ulubiona Wesa. GBH to Anderson w pigułce czyli znane nazwiska choćby w epizodach, kadry które wyglądają jak od linijki, typowe dla niego poczucie humoru. A co do aktorów to oprócz ulubieńców jak bracia Wilson i Murraya pojawia się pierwszy raz u Andersona i jest świetny Ralph Fiennes. Zdecydowanie za mało razy występuje w takich produkcjach. I w sumie cieszę się że zrezygnował podobno z głównej roli Depp, którego lubię wciąż pomimo wszystko, bo Fiennes za mało ma na koncie takich lzejszych, komediowych ról. Chyba jedynie w komedii kryminalnej z Farrellem jak mnie pamięć nie myli. A w niczym nie ustępuje bardziej doświadczonemu koledze jako Zero Moustafa Tony Revolori, tworzą świetny duet. Jest tu tyle nazwisk znanych że głowa mała i niektóre pojawiają się tylko na chwile dosłownie ale ja zwróciłem uwagę na 3 role i wcale nie gorsi są jak wyżej wymienieni czyli na Adriena Brody jako Dmitri Desgoffe und Taxis, Willema Dafoe który się świetnie prezentuje jako killer, wygląda jak połączenie nazisty z cyklu o Indym z wampirem i dawno niewidzianego Goldbluma. Reszta gra na dobrym poziomie. Poza tym świetna muzyka rozchwytywanego Desplata, kapitalne ujęcia, świetne dialogi i sporo kapitalnych sekwencji jak np.
Spoiler:
cała scena w muzeum, ucieczka z więzienia i rozmowa Zero i Fiennesa czy sekwencja w zakonie plus igrzyska na której popłakałem się ze smiechu (a scena spowiedzi i wkurzenie Gustava mnie rozwaliła).

Ogląda się trochę najnowszy film Andersona jak stare filmy np. Chaplina (i nie tylko dlatego że większość filmu jest w 4:3)a w scenach akcji, gonitw czułem się jak na animacjach z Willem Kojotem i Strusiem Pędziwiatrem. Dla mnie pierwszorzędna rozrywka i zastanawiam się tylko przy której kolejnej produkcji nastąpi zmęczenie materiału tak jak od kilku filmów jest z Timem Burtonem bo co film Andersona to mniej więcej wiadomo czego można się spodziewać i nic nowego Wes nie pokazuje jeśli chodzi o swój styl, ale jakoś tak cały czas dobry poziom filmy Andersona trzymają i nie nudzą a Burtona już nie.. No może poza Frankenweenie ale to remake jego filmu starego Akurat jego wymieniam bo najbliżej stylem wydaje mi się że jest zbliżony do filmów Andersona. Nie widać by poziom Andersona filmów spadł a fanem nie jestem jak zaznaczyłem więc moje zachwyty nad filmem nie są przesadzone. W sumie rozrywka, komedia, ale mamy w GBH taki fajny nostalgiczny klimat związany z dawnym światem też, który w wyniku wojny zniknął. Dawno nie widziałem nic coby mi tak humor poprawiło jak GBH.
 
 
Phoenix 
świeżak



Dołączyła: 06 Lip 2014
Posty: 14
Skąd: Białystok
Wysłany: 2014-07-11, 17:24   

Również bardzo pozytywnie odebrałam tę produkcję. Świetna rola Ralph'a Fiennes'a. Postać z potencjałem do tego by stać się tak kultową jak Agent Cooper :love:
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2014-07-11, 20:28   

Tak z ciekawości co ma agent Cooper do roli Fienessa?Nie rozumiem :)
 
 
Phoenix 
świeżak



Dołączyła: 06 Lip 2014
Posty: 14
Skąd: Białystok
Wysłany: 2014-07-12, 11:53   

Obie postacie budzą wielką sympatię ;) wspólną cechą jest chyba taka kultura osobista i uprzejmość. Pan Gustav H. nie stanie się kultowy bo nie ma możliwości wykazać się tak jak Cooper w 30 odcinkach serialu, ale potencjał można wyczuć. ;-)
 
 
Wymagajaca 
świeżak



Dołączyła: 29 Wrz 2014
Posty: 6
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-09-29, 15:18   

Ten film podobał mi się nie tyle z uwagi na fabułę czy bohaterów ale na perfekcyjnie dopracowaną warstwę wizualną. Każdy kadr jest tu piękną kompozycją.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2014-10-26, 23:50   

Na temat tego filmu mam do powiedzenia jedno - meeeeh. Wymęczyłem się strasznie. Chyba się nigdy do Andersona nie przekonam, rozumiem że komuś się może podobać, ale mnie irytuje sterylność i "symetryczność" jego filmów, niesamowicie drażnią postacie (jak zwykle miałem ochotę powystrzelać wszystkich co do sztuki) i przerysowane ich zachowania... Ot, hipsteroza a tego rodzaju filmiki trzeba czuć, ja akurat nie czuję. A szkoda bo do każdego kolejnego jego filmu podchodzę z nastawieniem że będę skupiałsię na zaletach - ale co zrobię, że tych zalet praktycznie nie dostrzegam?
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2014-10-27, 16:34   

Mam podobnie, Jarodzie. Też próbuję się przekonywać na siłę i bez większego powodzenia. Choć "Moonrise Kingdom" mi bardzo dobrze weszło.

Gdyby się uprzeć, to zalet jest sporo, głównie estetyczno - wizualnych. Trudno też uznać filmy Andersona za mało oryginalne...

Mnie jednak średnio robią, a czasami po prostu mocno nużą. "The Grand Budapest Hotel" oglądało mi się w miarę bezboleśnie.
 
 
 
Damien 
świeżak



Wiek: 28
Dołączył: 10 Lip 2014
Posty: 3
Skąd: Kuyavia-Pomerania
Wysłany: 2015-01-03, 18:21   

Dla mnie GBH to był drugi film Andersona (po Moonrise Kingdom). Pokręcona historia połączona ze świetnym humorem i niesamowitą warstwą wizualną sprawiają, że czuję niedosyt i chyba czas na poznanie reszty jego filmów. :fingerok:
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2015-01-03, 20:53   

Tytuł łyknięty bez większych emocji, co trochę boli bo sporo sobie po nim obiecywałam.
Gdyby nie pastiszowe postacie grane przez Swinton i Fiennesa zostałby mi w pamięci tylko wyjątkowo irytujący główny bohater i jego nie mniej irytująca narzeczona (sorry Saoirse).
Niemniej muszę przyznać że momentami film pasie oko - zwłaszcza sekwencje w hotelu "podupadłym" (klimacik rodem z FWP).
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-01-04, 00:35   

Ale serio nie łapię fenomenu Andersona. Przestylizowane wydmuszki dla hipsterozy :kotyeee:

OK, OK, sam wyjdę.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2015-01-04, 21:14   

Jarod napisał/a:
OK, OK, sam wyjdę.


Ależ zostań. :fingerok:
 
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2015-02-25, 20:30   

No to macie trzeci głos na nełapalność stylu, poetyki W. Andersona, okrzykniętego na gali Oskarowej nawet prawdziwym geniuszem. Zaznaczam, okrzykiwali ci, którzy dzięki jego filmowi załapali się na Oskara. Staram się jak mogę, wykazuję dobre chęci by zrozumieć ten geniusz, ale zapału starcza mi może na jakieś... pół godziny (tak samo było przy Moonrise Kingdom) Nie daję rady oglądać tych dziwactw. Nie łykam tego humoru. Owszem, kolorystyka fajna, malowniczość i urok wnętrz oraz zewnętrz wprost zajebiaszcze, ale nic poza tym, ileż można podniecać się tym, jak ktoś się wysila, żeby nas podniecać? Tak, jarodzie, popieram - wydmuszka i nic poza tym. Po tym filmie, jestem już pewna, że fal Andersona (Wesa) nie odbieram i postanawiam żyć z tą swiadomością bez wstydu czy wyrzutów sumienia do końca swoich dni.

Ale Dafoe był świetny, on mnie jedyny bawił.
 
 
Cat_woman 
bywalec



Dołączyła: 17 Lut 2012
Posty: 166
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-03-23, 11:37   

Nuz napisał/a:
Tytuł łyknięty bez większych emocji, co trochę boli bo sporo sobie po nim obiecywałam.
Gdyby nie pastiszowe postacie grane przez Swinton i Fiennesa zostałby mi w pamięci tylko wyjątkowo irytujący główny bohater i jego nie mniej irytująca narzeczona (sorry Saoirse).
Niemniej muszę przyznać że momentami film pasie oko - zwłaszcza sekwencje w hotelu "podupadłym" (klimacik rodem z FWP).

Ja troszkę podobnie :) Przyjemnie, fajne zdjęcia, aktorstwo. Ale po nominacjach, po recenzji Piotrowskiej myślałam, ze to jakieś totalne mistrzostwo świata.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u