FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Wyznania gejszy
Autor Wiadomość
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-06-13, 12:17   Wyznania gejszy

Wyznania gejszy / Memoirs of a Geisha
reż. Rob Marshall (USA 2005)

Chiyo Nitta jest córką ubogiego rybaka. Gdy jej matka zapada na śmiertelną chorobę, ojciec sprzedaje Chiyo i jej siostrę do Kioto. Dziewczynka trafia do domu, w którym kształcą się kandydatki na gejsze. Życie Chiyo staje się pasmem udręk: bita, poniżana, zmuszana do pracy ponad siły, z trudem przystosowuje się do nowego życia. Mijają lata i mimo intryg podstępnej rywalki Hatsumomo kopciuszek Chiyo wyrasta na jedną z najbardziej znanych gejsz w Japonii lat trzydziestych. Marzą o niej najpotężniejsi mężczyźni - lecz ten, którego ona sama skrycie kocha, jest poza jej zasięgiem. [opis dystrybutora]


Głośny swego czasu film nakręcony na podstawie równie głośniej książki. Ogląda się to dobrze (pomimo, że jest to melodramat i romans, których z natury nie znoszę). Przede wszystkim możemy tu zajrzeć za tzw. zasłonę japońskich tradycji i obyczajów związanych z kulturą gejsz i wszystkim co się z tym wiąże. Piękne dalekowschodnie zdjęcia (zarówno pejzaże, jak i urzekające uliczki gęsto zabudowanego miasta) to z pewnością jeden z poważniejszych walorów owego obrazu. Widzimy brutalne życie dziewczynki (później kobiety), której los niejako został odgórnie przypisany. Mimo to zmaga się ona z nieprzyjaznymi okolicznościami by wywalczyć sobie jak najwięcej autonomii i wolności. A jest to świat, w którym wolność i niezależność (szczególnie takich kobiet jak nasza bohaterka) jest naprawdę niespotykanym luksusem. Świat zależności, koneksji, interesów. Świat brutalny, surowy i tradycyjny lecz przy tym piękny i urzekający. Naprawdę ciekawy i udany film. Zdecydowanie polecam.
 
 
Eva 
filmożerca



Wiek: 31
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2070
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-06-14, 02:21   

A główną bohaterkę gra Chinka Czikulinka. :klaszcze:

Ale poza tym to film mi się nawet podobał, choć jak na zachwyty to był trochę za bardzo hollywoodzki. Taki "The Last Samurai" dla kobiet. Obejrzeć jednakowoż można, czemu nie. :fingerok:
 
 
 
gentleman 
kinomaniak



Dołączył: 21 Gru 2008
Posty: 216
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-06-14, 13:08   

A mnie znudził. Widziałem to te kilka lat temu, więc trudno mi więcej powiedzie, ale nie specjalnie mi się podobał. A szkoda, bo tematyka bardzo ciekawa.
 
 
Simpson 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 2851
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-06-14, 13:42   

Nie zapadł mi zbytnio w pamięć, ale chyba był w miarę okej.
 
 
Arbuz 
filmożerca



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1072
Skąd: K-rz G.
Wysłany: 2009-06-24, 07:19   

Mam ten film od dawna w domu, książkę też, ale mój kolega Earl Hickey powiedział mi wczoraj, że to najnudniejszy film kung-fu świata, więc olewam dalej.
 
 
kanzaz 
świeżak



Dołączyła: 25 Mar 2009
Posty: 48
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2009-06-24, 12:15   

BM napisał/a:
Piękne dalekowschodnie zdjęcia (zarówno pejzaże, jak i urzekające uliczki gęsto zabudowanego miasta)

Zgadzam się w zupełności. Obraz po prostu urzekający...

Nie jest to jeden z filmów, który ogląda się od tak (wtedy nie ma co liczyć na to, że komuś się spodoba). Polecam go na jakiś spokojny, może nawet melancholijny wieczór, aby trafił do człowieka ; )
 
 
Mia Wallace 
kinomaniak



Wiek: 67
Dołączyła: 27 Cze 2009
Posty: 248
Skąd: ąd
Wysłany: 2009-07-24, 14:43   

Film rewelacyjny do patrzenia, męczący do oglądania.

Pretensjonalny melodramat opowiedziany w skrajnie ociężałej manierze. Wszystkie postaci przypominają bardziej manekiny niż istoty ludzkie. To dla mnie prawie fascynujące. Wziąć trzy najbardziej elektryzujące aktorki (Z. Zhang, Gong Li, M. Yeoh) na świecie i w jakiś dziwny, niezrozumiały dla mnie sposób sprowadzić je do poziomu dna i wodorostów. Zhang - owszem - przepiękna, ale właściwie przez cały film nie wiadomo, co jest w niej tak wyjątkowego i urzekającego, że każdy kto ją spotyka, reaguje na nią jak na silne halucynogeny. Gdzie ta charyzmatyczna Zhang z 2046?! :zalamka

Cała rozrywka, jakiej dostarczają mi Wyznania ogranicza się do obserwowania totalnego anachronizmu. Chociażby wtedy, kiedy Chiyo/Sayrui odstawia taniec w stylu artystek Cyrku słońca. :nigga:

Nie potrafię zrozumieć, dlaczego Marshall nie miał ambicji wygenerowania w całym tym obrazie chociażby krzty życia. To, co mogło być rozpierdalaczem emocjonalnym, jest w istocie tylko prezentacją kapitalnych zdjęć, rewelacyjnych kostiumów i pięknych aktorek w dziwnych pozach.

:fingerno:
 
 
Dr. Sean 
bywalec



Dołączył: 11 Maj 2009
Posty: 151
Skąd: Connornia
Wysłany: 2009-07-24, 16:30   

rzeseen napisał/a:
nie miał ambicji wygenerowania w całym tym obrazie chociażby krzty życia.


Obrazu niestety nie widziałem, ale w sumie taka jest przedwojenna Japonia, okazywanie uczuć nie było wskazane.
 
 
dalila 
świeżak



Dołączyła: 28 Kwi 2009
Posty: 14
Skąd: wawa
Wysłany: 2009-08-10, 19:48   

Oglądałam już jakiś czas temu ale pamiętam, że film mi się nie podobał. Wcześniej czytałam książkę, w której była ciekawie opowiedziana historia. Natomiast film, to tak jak już kilka osób napisało, to tylko ładne obrazki. Poza tym nuda.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-08-04, 18:28   

I niech sobie wszyscy marudzą ;) i tak wraca się do tego filmu z wielką przyjemnością.

Tylko niech mi nikt nie próbuje wmówić że jakaś tam Ziyi Zhang może konkurować z Li Gong :hola:
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2010-08-04, 19:49   

Mashall jest w elitarnej grupie hollywoodzkich reżyserów, których przeznaczę do odstrzału od razu po zdobyciu władzy nad światem. Kiepska ekranizacja równie kiepskiej książki. Broni się obrazek obyczajowy, owszem, ale pod każdym innym względem to jest dno. Scenariusz jak z disneya, reżyseria "zerowa", aktorstwo średniackie... Wybija się jedynie OST Williamsa.
A, jeszcze jedno - NIENAWIDZĘ, kiedy w jakimś filmie bohaterowie najpierw mówią po ichniemu, potem nagle ot, tak przeskakują na angielski.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-08-04, 20:14   

Jarod napisał/a:
iepska ekranizacja równie kiepskiej książki.
A moim zdaniem zgrabna i przyzwoita ekranizacja kiepskiej książki :)
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2010-08-04, 20:15   

Przynajmniej w jednym się zgadzamy :-)
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-08-04, 20:18   

:hahaha: i takie podejście lubię :fingerok:
 
 
Eva 
filmożerca



Wiek: 31
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2070
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-08-04, 23:12   

A ja nie wiem, czy też się z Wami w tym jednym zgadzam, bo książki nie czytałam. A film... jak pisałam wyżej - Japonia w oczach Amerykanów czyli raczej średnio. Można obejrzeć, ale raczej na jeden raz.
 
 
 
migootka 
bywalec



Dołączyła: 16 Lut 2011
Posty: 169
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-02-17, 22:25   

Świetny. Narracja fajnie poprowadzona, zdjęcia też super. Cały ten świat gejsz. Li Gong! No jest tyle powodów, żeby obejrzeć ten film, że trzeba, po prostu trzeba! :-)

[/spoiler]
 
 
Carrie 
świeżak



Dołączyła: 11 Sie 2012
Posty: 16
Skąd: Białystok
Wysłany: 2012-08-11, 22:22   

Kocham "Wyznania gejszy", choć z reguły wszystko, co ma choćby azjatycki posmak, omijam szerokim łukiem. A na tym filmie ryczałam jak kretynka. Niesamowita historia, świetnie opowiedziana, okraszona fantastycznymi kostiumami, muzyką, zdjęciami, wyróżniająca się aktorstwem na wysokim poziomie. Co tu dużo mówić, piękny i mądry film. Każdemu polecam.
 
 
Wielka Pani 
bywalec



Dołączyła: 20 Mar 2012
Posty: 160
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-08-13, 13:02   

Pewnie dlatego, że ten film nie ma azjatyckiego posmaku. Jest hollywoodzki do szpiku scenariusza. Jedyne co tam zostało z azjatyckiej kultury to może lampiony, bo nawet kiecki są hollywoodzkie.

Fakt, ze główne role grają Chinki już nawet przemilczę, choć każdy Azjata rozpozna tę subtelną różnicę na pierwszy rzut oka. Twórcy, jak na Amerykanów przystało, nie wysilili się, żeby oddzielić elementy kultury chińskiej i japońskiej, bo przecież do jeden ch...j. :eee?:
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-08-13, 21:44   

Wielka Pani napisał/a:
Fakt, ze główne role grają Chinki już nawet przemilczę,
To akurat nie ma nic do rzeczy. Widziano już Walijki grające Hiszpanki czy izraelskich aktorów grających Palestyńczyków. Aktor to aktor - za to mu płacą.
 
 
Wielka Pani 
bywalec



Dołączyła: 20 Mar 2012
Posty: 160
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-08-14, 10:44   

Nie zgodzę się, jak ktoś gra przedstawiciela danej narodowości, czy danej kultury, to niech choć wygląda, jakby był tym przedstawicielem. Jak jest inaczej to śmieszy albo wkurza. Zdarzyło mi się widzieć w filmie Rosjanina, który nawalał po rosyjsku, a w filmie mówili, że to polski. Japończyk też by raczej nie był zadowolony, widząc Chinkę grającą Japonkę, zwłaszcza że oni tradycyjnie i historycznie się nie lubią. :fingerno:

Ale nie o antagonizmy mi chodzi, a o wciskanie ściemy i robienie z widza debila. Zakładamy z góry, że widz nic nie wie i mu nie przeszkadza. :tomato:
 
 
Carrie 
świeżak



Dołączyła: 11 Sie 2012
Posty: 16
Skąd: Białystok
Wysłany: 2012-08-14, 19:37   

Cóż, doskonalę zdaję sobie sprawę, że to film hollywoodzki. Niemniej dla mnie nawet azjatycki posmak jest zazwyczaj kwestią odstraszającą i tyle.

Przypomina mi się tutaj sytuacja z "Przeminęło z wiatrem". Vivien Leigh, rdzenna Brytyjka, nauczyła się akcentu, by grać Scarlett, z kolei grający Ashleya Brytyjczyk Leslie Howard nie chciał słyszeć o tym, by cokolwiek zmieniać, a David O. Selznick i tak był wdzięczny niebiosom, że niezbyt zachwycony tą perspektywą w ogóle zechciał na planie się pojawić. Albo, bardziej współcześnie, weźmy tu Renee Zellweger w "Dzienniku Bridget Jones". Swoją drogą, niektórzy mówią tu o rewanżu Amerykanów za Brytyjkę w "Przeminęło...'. A pulchna Renee z brytyjskim akcentem - po prostu super!
 
 
Wielka Pani 
bywalec



Dołączyła: 20 Mar 2012
Posty: 160
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-08-16, 11:08   

Swoją drogą to musi być bardzo trudne nauczyć się akcentu, podziwiam tych, którzy potrafią. Jak Meryl Streep w "Żelaznej damie", akcentowe mistrzostwo świata.
 
 
Cat_woman 
bywalec



Dołączyła: 17 Lut 2012
Posty: 166
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-09-04, 11:36   

Eh te Angole ze swoją miłościa do akcentów... jakby nie mogli podłożyc głosu :P
Muszę obejrzeć Żelazną :)
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u