FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Ekranizacja czy adaptacja?
Autor Wiadomość
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-12-25, 17:05   Ekranizacja czy adaptacja?

Niejednokrotnie pisałem tu o moim przekonaniu, że fabuła filmu powstałego na podstawie książki powinna być jak najwierniejsza oryginałowi. Czyli właśnie ekranizacja, a nie adaptacja. Rażą mnie wszelkie ingerencje filmowców w fabułę (może reprezentuję w tym aspekcie żydowski, a nie np. grecki model myślowy? W to nie wnikam). O ile opuszczenia można jeszcze przetrawić jako zło konieczne, to dowolne odmienianie już mnie drażni. Przykładem, który od razu przychodzi mi na myśl, jest Władca pierścieni. Z drugiej jednak strony zdarzają się przecież adaptacje, które przerastają oryginały. Tu z kolei za przykład niech posłuży Blade Runner. Wydaje się więc, że wszystko zależy od konkretnego przypadku. Być może nie należy zatem generalizować?

Jakie jest wasze zdanie?
Ostatnio zmieniony przez BM 2012-09-28, 20:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2011-12-25, 17:40   

Tak się zdarzyło, że pisałem na mniej więcej taki temat prezentację maturalną. Tematem był trójkącik "Jądro Ciemności" Conrada - "Jądro Ciemności" Roeg'a - "Czas Apokalipsy". I mimo, że to zupełnie różne (może to nawet za mało powiedziane) to oba oparte na tej samej książce i to ten drugi film wypada dużo lepiej. Niektóre motywy czy momenty książkowe są po prostu nie przekładalne na język filmowy i wtedy trzeba sprawnego wycinacza i zmieniacza żeby nic nie popsuć. Przykładem może być fragment z "To" Kinga kiedy
Spoiler:
kilkunasty młodziaków po kolei bzyka swoją koleżankę.
Stuprocentowa wierność oryginałowi nie zrobiła też dobrze "Myszom i ludziom", a żeby nie powtarzać zacytuję tu Jaroda z działu obok.

Jarod napisał/a:
Poprawna ekranizacja, ale z gatunku tych, za którymi nie przepadam - czyli ilustracyjna, niewolniczo wierna literze oryginału, bez żadnych pomysłów, które wyciągnęłyby ją z cienia książkowego pierwowzoru. Coś jak np. ekranizacja Tajnego Agenta Conrada. Jasne, trudno się przyczepić do poszczególnych elementów składowych, ale ludzie znający powieść Steinbecka raczej się wynudzą.


Jeśli miałbym wymienić jakąś fajnie pozmienianą ekranizację to zarzuciłbym "Forresta Gumpa" - świetny film, którego książkowy pierwowzór był dla mnie rzeczą praktycznie nie do czytania. Z drugiej strony sam jestem fanem wiernych ekranizacji bo zwykle zbytnie ingerowanie w oryginał wkurza odbiorców i często wypacza sens.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2011-12-25, 18:06   

Ja lubię, kiedy jednak ekranizacje czymś tam się różnią od książki albo kiedy reżyser znajdzie własną "metodę" na przeniesienie specyfiki języka/stylu autora na ekran (fajny przykład - ekranizacja Dumy i uprzedzenia Wrighta - fabularnie bardzo zbieżna, ale przykurzoną ramotkę zaktualizowano nieco, każąc młodym grać "współcześnie" - fajne odcięcie się od tradycji napuszonych, teatralnych adaptacji Austen) bądź aktorzy pokombinują z wizerunkiem postaci. Przesadnie wierne ekranizacje zwyczajnie mnie nużą, kiedy znam fabułę - odpada element zaskoczenia. Czasami cenię również wariacje na temat, ale "z pomysłem" (Sherlock od BBC ostatnio choćby)
mr Orange napisał/a:
"Forresta Gumpa" - świetny film, którego książkowy pierwowzór był dla mnie rzeczą praktycznie nie do czytania
Ja tam wolę książkę - film ma zbyt dużo hollywoodzkiego moralizatorstwa, chociaż ogólnie jest fajny :)
 
 
RaulGonzalez 
świeżak



Wiek: 24
Dołączył: 18 Lut 2015
Posty: 1
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2015-02-18, 16:11   

Tak się składa, że pisałem kiedyś na temat adaptacji i ekranizacji pracę, potem jeszcze na jej podstawie nakręciłem krótki film na youtuba. Dla mnie ekranizacje wierne nie mają zbytniego sensu, oprócz jakichś tam rozwiązań technicznych nie wnoszą niczego nowego do kultury. W latach '50 i '60 szkoła ekranizacji mówiła o dokładnym odzwierciedleniu książki, teraz(na szczęście) kręci się twórcze, autonomiczne adaptacje na podstawie powieści. Na tym polega rozwój i tak powinno być, film musi być w stanie obronić się u widza bez wstawiennictwa książki czy oryginału na którym był oparty. Zachęcam do obejrzenia mojego filmu o którym wspomniałem wyżej na ten temat, o adaptacjach filmowych: https://www.youtube.com/w...eature=youtu.be
Dopiero się rozkręcam, więc rady na wagę złota :P a dźwiękiem się nie przejmować, jednorazowy problem ;)
 
 
Pszczoła 
świeżak



Dołączyła: 22 Lut 2015
Posty: 16
Skąd: Poznań
Wysłany: 2015-02-22, 22:52   

Hm.. Jeśli film opiera się na jednej książce i jest produkcją "na raz", wtedy jakoś nawet lubię interpretację własną. Jednak jeśli mowa o trylogiach etc., wolę, żeby trzymali się oryginału jak tylko się da.

I tak jak zazwyczaj wolę książkę nad film, jest jeden wyjątek (potwierdzający regułę?). Mowa o "Pachnidle". Czytałam książkę i myślałam, że umrę nad nią. Wyobraźcie sobie, że przez 100 stron czytacie o motywach mordercy, o jego przemianie, a gdy dochodzi do pierwszego morderstwa czytacie "Następnego dnia znaleźli zwłoki dziewczyny". Chociaż film też nie należy do moich ulubionych, a główny bohater to niszczy mnie psychicznie, to jednak wypada o niebo lepiej od swojego pierwowzoru.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u