FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Największe filmy w historii, które... wam się nie spodobały!
Autor Wiadomość
Lukas 
kinomaniak



Wiek: 31
Dołączył: 07 Sty 2012
Posty: 381
Skąd: ...
Wysłany: 2012-01-08, 10:51   Największe filmy w historii, które... wam się nie spodobały!

Witam. Chciałbym otworzyć taki oto temat. Piszcie tutaj tytuły filmów - tych największych, uważanych powszechnie przez krytyków i zwykłych ludzi za wielkie arcydzieła, które... w ogóle nie przypadły wam do gustu! Napiszcie też krótko dlaczego. Ten temat nie ma na celu krytykowania swoich gustów, a jedynie pokazanie, że sam fakt uznania przez większość ludzi filmu za arcydzieło nie oznacza, że mamy ślepo podążać za tym tropem i posłusznie przytakiwać.

Ja zacznę pierwszy...

- Dawno temu w Ameryce, reżyseria Sergio Leone.
Kiedy siadałem do tego filmu byłem niemal pewien, że mi się spodoba. Lubię tematykę gangsterską, uwielbiam taki filmy jak Ojciec chrzestny, Chłopcy z ferajny, Kasyno itp. Poza tym wyreżyserował go Leone - którego niezwykle cenię, a jego Dobry, zły i brzydki to jeden z moich ulubionych filmów! Mało tego - główną rolę gra tutaj De Niro - również jeden z ulubionych przeze mnie aktorów. To jeszcze nic! - muzyka od Marricone! Czy może być coś lepszego? No nie może. Jednak byłem w szoku. Film najzwyczajniej w świecie mi się nie spodobał. Sama historia nie wciągnęła mnie ani trochę, film dłużył mi się i dzisiaj szczerze mówiąc niewiele już z niego pamiętam. Obejrzałem go nawet drugi raz ale efekt podobny. Nie uważam tego filmu za film zły - technicznie jest bardzo dobry. Jednak sama historia nie wciągnęła mnie ani trochę :( Osobiście mam taką teorię, że aby film mi się spodobał muszę sympatyzować co najmniej z jednym z głównych bohaterów aby przejmowały mnie jego losy. Tutaj tego nie było i może to jest ta przyczyna?

Czekam na wasze tytuły :)
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2012-01-08, 11:22   

Fajny pomysł, ale zaraz się zacznie wzajemne obrzucanie pomidorami :hahaha:

"Lśnienie" Kubricka mi w ogóle nie podeszło. Jack świetny i nawet mnie ta babka nie wkurzała aż tak jak wszystkich dookoła, niby klimat tam jakiś siedzi i w ogóle, ale ja go nie kumam. Powodów doszukuję się w tym jak bardzo podobała mi się książka (nie moja ulubiona, ale obiektywnie rzecz biorąc jestem gotowy stwierdzić, że to najlepsze dokonanie Stefana), nie podobało mi się że Kubrick poszedł w innym kierunku, takie książki powinno się ekranizować inaczej, z większym szacunkiem. Kiedyś jeszcze na pewno spróbuję, ale jak na razie to mój nr 1 kultów, które mi nie podeszły. Więcej grzechów na razie nie pamiętam.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2012-01-08, 12:47   

"PULP FICTION". "Wściekłe psy" owszem, Bękarty wojny" też, ale nie "Pulp Fiction"! nie rozumiem geniuszu, jaki się przypisuje temu filmowi.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2012-01-08, 12:50   

Buntownik bez powodu - udalo mi się skończyć to "arcydzieło" jedynie dlatego, że jarają mnie klimaty lat'50. Poza tym nie potrafię się dopatrzeć w tym filmie żadnej zalety. Przestarzała ramotka, dennie napisana i koszmarnie zagrana. Nie przeczę że mógł ten film być krokiem milowym w rozwoju popkultury, że ustanowił pewien trend - ale dla mnie rozpatrywany "osobno", bez żadnych konotacji i powiązań, kompletnie się nie broni.
CDN
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-01-08, 14:35   

"Milczenie" Bergmana i "Zwierciadło" Tarkowskiego. Totalnie nie dla mnie, na obu wynudziłem się jak mops (na "Milczeniu" trochę mniej). Może kiedyś wrócę do Tarkowskiego, by rozkminić jego sposób kręcenia filmów, ale na razie sobie daruję.

"Powiększenie" i "Przygoda" Antonioniego - fenomenu "Powiększenia" kompletnie nie czaję. Gdybym był w Cannes w 1960 roku na pokazie "Przygody", też bym gwizdał. Z tym że poczytałem sobie trochę, co poeta miał na myśli i już chyba rozumiem, dlaczego kręcił filmy tak, a nie inaczej. W porządku, ale do mnie nie trafia.

"Niebo nad Berlinem" - to jest po prostu pretensjonalność w stanie czystym. Gorsza narracja (?) z offu była tylko w kinowej wersji "Blade Runnera". Pytajnik nieprzypadkowy, bo ja nie wiem, czy to była narracja, czy tylko jakiś bełkot bez narracyjnej funkcji.

(Przypomniało mi się)

"Pętla" W. J. Hasa - świetne zdjęcia, super scenografia i to wszystko psu w budę, bo bohater jest żałosnym dupkiem, otoczonym przez innych dupków (pomijając jego dziewczynę) i w ogóle nie mogłem się na nim zaczepić, żałować go czy coś. W dodatku film jest koszmarnie nudny.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-01-08, 14:49   

Po co dublować tematy -"Najgorsze filmy" - nikt przecież nie zabrania podawać tam i takich tytułów :hmm:
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-01-08, 14:54   

Nuz napisał/a:
Po co dublować tematy -"Najgorsze filmy" - nikt przecież nie zabrania podawać tam i takich tytułów


Nie jetem pewien, czy zestawienie "Ballistic" z "Pętlą" (mającą przecież trochę zalet) ma jakiś sens. "Ballistic" jest złe na wszystkich poziomach, "Pętla" wykłada się na jednym, za to dla mnie najważniejszym.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-01-08, 14:57   

Ale co to ma do rzeczy - każdy ma prawo do własnego zdania. Po co dwa razy pisać to samo?

Lukas napisał/a:
tytuły filmów - tych największych, uważanych powszechnie przez krytyków i zwykłych ludzi za wielkie arcydzieła

Przecież samo to opiera się już na subiektywnej ocenie.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-01-08, 15:10   

Nuz napisał/a:
Po co dwa razy pisać to samo?


Nie wiem jak inni, ale ja tu wymieniam zupełnie inne tytuły, niż w temacie o najgorszych filmach.

Nuz napisał/a:
Przecież samo to opiera się już na subiektywnej ocenie.


Mogę dojść do wniosku, że "Obywatel Kane" nic nie wniósł do światowej kinematografii i to będzie moja subiektywna ocena, która jednak nic nie będzie warta.
 
 
Simpson 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 2851
Skąd: Kielce
Wysłany: 2012-01-08, 15:19   

Gwiezdne Wojny - nie czaję, nie podoba mi się, nie łapię tego klimatu. Podchodziłem kilka razy i za każdym razem wydawało mi się to zbyt infantylne i nieciekawe. Natomiast parodie Gwiezdnych Wojen w Family Guy niszczą suty! :fingerok:

Nuz napisał/a:
Po co dublować tematy -"Najgorsze filmy" - nikt przecież nie zabrania podawać tam i takich tytułów


To nie jest dublowanie tamtego tematu, przecież tu chodzi o coś trochę innego. Nie uważam Gwiezdnych Wojen za film chujowy i najgorszy jaki widziałem, po prostu nie czaje tego kultu.
  
 
 
Lukas 
kinomaniak



Wiek: 31
Dołączył: 07 Sty 2012
Posty: 381
Skąd: ...
Wysłany: 2012-01-08, 15:20   

Nie uważam że ten temat jest pokrewny z "Najgorsze filmy". Tutaj piszemy o filmach uznawanych za arcydzieła, które jednak nam się nie podobają. Filmy te w ogromnej wiekszości są niezwykle dobrze zrobione od strony technicznej i już za to nie sposób uzać ich za "najgorsze". Uważam, że najgorszy film to taki, który kuleje w każdym możliwym aspekcie. A nie da się tego powiedzieć o tytułach które narazie tutaj padły. Zatem zachęcam do kolejnych wpisów zgodnych z tematem :) Pozdrawiam
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2012-01-09, 22:40   

Lukas napisał/a:
Nie uważam że ten temat jest pokrewny z "Najgorsze filmy". Tutaj piszemy o filmach uznawanych za arcydzieła, które jednak nam się nie podobają. Filmy te w ogromnej wiekszości są niezwykle dobrze zrobione od strony technicznej i już za to nie sposób uzać ich za "najgorsze". Uważam, że najgorszy film to taki, który kuleje w każdym możliwym aspekcie. A nie da się tego powiedzieć o tytułach które narazie tutaj padły. Zatem zachęcam do kolejnych wpisów zgodnych z tematem Pozdrawiam


Zgadzam się. Nie przystoi stawiać Antonioniego obok Boll'a.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-01-09, 23:53   

Fajny wątek. :fingerok:

Dystrykt 9 - nie wiem czy można go nazwać wielkim filmem (moim zdaniem nie) ale zachwyt, graniczący z histerią jaki on swego czasu wywołał w tzw. środowisku jest dla mnie jako fana sci-fi absolutnie niezrozumiały.

Las Vegas Parano - jak dla mnie typowy film dla ćpunów. Nie kumam kultu, nigdy mnie nie porwał, ogólnie zawracanie głowy i strata czasu.

Star Wars - typowe komercyjne sci-fi dla jamochłonów zza oceanu i rpgowych napierdalaczy z brzuszkiem, którzy raz na jakiś czas mają święto i wskakują w obcisły strój, którejś z postaci świata Gwiezdnych Wojen, wyglądając przy tym jeszcze bardziej komicznie niż na co dzień... Podobno filmowy świat fantastyki naukowej dzieli się na fanów Star Wars i Odysei Kosmicznej. No więc ja nigdy za "kultową" trylogią Lucasa nie przepadałem. ;)

mr Orange napisał/a:
ale zaraz się zacznie wzajemne obrzucanie pomidorami

I niestety wykrakałeś gdyż pojawiły się tu wpisy, które ewidentnie na pomidora zasługują! :hihihi:

Lukas napisał/a:
Dawno temu w Ameryce, reżyseria Sergio Leone.

:tomato:

DA napisał/a:
ale nie "Pulp Fiction"! nie rozumiem geniuszu, jaki się przypisuje temu filmowi.

:tomato:
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2012-01-10, 00:04   

Racja, że to jednak trochę inny temat, niż Najgorszy film.

Moje typy na szybko:

Obywatel Kane
Casablanca i inne nekrokulty z Bogartem
Pulp fiction i w ogóle "Tarantini" wyjąwszy Wściekłe Psy
Lot nad kukułczym gniazdem
Leon zawodowiec
Pluton
Ojciec chrzestny
Funny Games
Krótki film o zabijaniu
Dracula (Coppoli)
Pachnidło
Władca pierścieni
Piraci z Karaibów

nie chce mi się zbytnio uzasadniać. Bo i co napisać? "Jakoś mi nie podeszło" etc.? To chyba się rozumie samo przez się. Zresztą większość z tytułów ma tu tematy, gdzie się obszernie wypowiadałem.
 
 
Simpson 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 2851
Skąd: Kielce
Wysłany: 2012-01-10, 00:07   

BM napisał/a:
Las Vegas Parano - jak dla mnie typowy film dla ćpunów. Nie kumam kultu, nigdy mnie nie porwał, ogólnie zawracanie głowy i strata czasu.


:tomato:

Nie, jaja sobie robię, faktycznie można gardzić tym filmem, jeśli nie łapie sie tego ćpuńskiego klimatu. Na nikim trzeźwym w moim otoczeniu nigdy nie zrobił wrażenia.

A co do Dystrykt 9, to się zgadzam. Dla mnie film zdecydowanie poniżej przeciętnej (mówiąc łagodnie) i jak czytalem te komentarze, że to najlepsze sf ostatnich kilkunastu lat, to łapałem się za głowę, a moja pogarda wobec ludzi wzrosła :)
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-01-10, 00:21   

Dirty Dancing - zupełnie nie kumam kultu. Jak widzę te wszystkie kobitki po raz milion-kurna-piąty oglądające to to w TV i wzruszające się tak samo jak za pierwszym razem to ogarnia mnie niepomierne zdziwienie... Być może by pojąć powyższy fenomen musiałbym sobie amputować penisa i przejść kilkuletnią terapię estrogenową. Hmm... chyba raczej nie zaryzykuję. ;)

Arcyznawca napisał/a:
Pulp fiction
Lot nad kukułczym gniazdem
Leon zawodowiec
Krótki film o zabijaniu
Dracula (Coppoli)

:tomato:
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2012-01-10, 01:22   

BM napisał/a:
Dystrykt 9 - nie wiem czy można go nazwać wielkim filmem (moim zdaniem nie) ale zachwyt, graniczący z histerią jaki on swego czasu wywołał w tzw. środowisku jest dla mnie jako fana sci-fi absolutnie niezrozumiały.


Popieram.

BM napisał/a:
Star Wars i Odysei Kosmicznej


A nie SW i Star Trek?

BM napisał/a:
I niestety wykrakałeś gdyż pojawiły się tu wpisy, które ewidentnie na pomidora zasługują!


To i Ty masz za GW i Las Vegas Parano :jezor: :tomato:

Arcyznawca napisał/a:
Dracula (Coppoli)
Pachnidło
Władca pierścieni
Piraci z Karaibów


No i pod tym też się podpiszę.

BM napisał/a:
Dirty Dancing


To nie kult.
 
 
Daguch 
kinomaniak



Dołączyła: 18 Gru 2010
Posty: 479
Skąd: Stepy Akermańskie
Wysłany: 2012-01-10, 17:34   

Podpinam się pod Star Warsy - próbowałam obejrzeć dwie części, zdaje się, że obie z tych nowszych, ale nie podeszło mi, w ogóle nie moja bajka. Okej, trzeba wiedzieć, kto to R2D2 i Darth Vader, żeby nie wyjść na popkulturowego nieuka, ale żeby się zachwycać... Nie kumam.
 
 
Hi Way 
filmożerca



Dołączył: 16 Maj 2010
Posty: 1292
Skąd: z dupy
Wysłany: 2012-01-10, 17:39   

miś - ni chuja w tym nic śmiesznego , pół produkt a nie film

dobry , zły , brzydki - za długi , można by zrobić etiude z tego filmu 15 minutową , miejscami muzyczka że srać się chce

star treck - czy jakoś tak , po prostu sraka

basket case - :kotynigga:

blair witch project - jebane gówno

śniadanie u tiffaniego - średniak na pewno nie zasługujący na miano kultu
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2012-01-10, 17:39   

stare Stare Warsy jeszcze dawały radę (wychowałem się na tym), choć wiadomo, że to kicz i komedia, ale te nowe (epizodyw 1-3) to jest dopiero tragedia.
 
 
Hi Way 
filmożerca



Dołączył: 16 Maj 2010
Posty: 1292
Skąd: z dupy
Wysłany: 2012-01-10, 17:41   

i nietykalni - :kotyeee:
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-01-10, 20:15   

Simpson napisał/a:
Gwiezdne Wojny


Zgodność. Nie czaję wielkiego kultu zupełnie.

Arcyznawca napisał/a:
Obywatel Kane


Zgodność. To jest film, który zrewolucjonizował narracje filmową i w którym po raz pierwszy zastosowano różne ujęcia np. perspektywę żabią, ale co tu dużo mówić - dzisiaj film nieco obsysa.

Od siebie dorzucę

Cinema Paradiso - nijakie sentymentalne coś z humorem a'la koleś spadł z krzesła. W ogóle jak dla mnie Tornatore obsysa jeszcze innym filmem 1900: Człowiek legenda - może to źle oceniać książkę po okładce, ale robiłem ze trzy podejścia i za każdym razem, gdy widziałem ten przepych i zamaszyste jazdy kamery z początku, musiałem wyłączyć. Najdłużej wytrzymałem 10 min.
  
 
 
 
Lukas 
kinomaniak



Wiek: 31
Dołączył: 07 Sty 2012
Posty: 381
Skąd: ...
Wysłany: 2012-01-10, 21:15   

Ciesze się że mój temat się rozwinął :) Z gwiezdnymi wojnami zgadzam się w zupełności. Nic specjalnego. Dorzuciłbym do tego jeszcze władce pierścieni. (w końcu na 15 miejscu na imdb więc chyba arcydzieło niby?). To zdecydowanie nie moje klimaty.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-01-10, 21:30   

Lukas napisał/a:
Dorzuciłbym do tego jeszcze władce pierścieni.


Kiedyś byłbym się zgodził, ale doszło do tego, że mocno doceniłem tę serię. Ma swój urok, nawet spory.
 
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2012-01-10, 21:31   

OK, no to skoro jedziemy wg TOP imdb, to, przejrzawszy pierwsze 100 tytułów (nie widziałem wszystkiego), mogę dorzucić jeszcze:

Indianę Jonesa (choć jako dziecko się jarałem, to teraz nie czaję kultu i patrzę z politowaniem),

Szeregowca Ryana (wyjąwszy lądowanie na plaży Omaha, potem film mógłby się skończyć),

Infiltrację (gówniany remake doskonałego Infernal Affairs).
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u