FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Filmy, ktore wg was nigdy nie powinny byly powstac
Autor Wiadomość
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2014-11-10, 15:58   Filmy, ktore wg was nigdy nie powinny byly powstac

Mysle, ze to dosc ciekawy temat. Zastanawialam sie dzisiaj nad tym i doszlam do wniosku, ze skoro ja mam taka liste, to moze ktos jeszcze pomyslal kiedys, ze jakis film moglby w ogole nie istniec i moze swiat bylby dzieki temu troche lepszy ;) To oczywiscie nie to samo, co lista najgorszych filmow. Tu raczej kryterium wyboru jest wewnetrzne poczucie estetyki, etyki, a czasami takze moralnosci (bez pruderii oczywiscie). Czasami po seansie jakiegos filmu lub nawet po kilkunastu minutach, mozna dojsc do wniosku, ze cos tu nie gra. I dlatego wlasnie zakladam ten temat.

Moja lista jest krotka. W zasadzie trudno jest ja nazwac lista, bo mam takie dwa filmy, ktore moim zdaniem nigdy nie powinny byc nakrecone.

1. "Nieodwracalne" rezyseri i scenarius Gaspar Noe

Jezeli ktokolwiek z was widzial ten film, chyba domysla sie dlaczego, jako kobieta, nie moge patrzec na ten film. O ile dobrze pamietam, w filmie tym jest przedstawiona najdluzsza scena gwaltu w historii kina. Kiedy ogladalam ten film, zastanawialo mnie. Po co? Po co tworzyc taki film, ukazywac cos tak okrutnego? Jaki to mialo cel? Nie widze w tym ani artyzmu ani jakiejs glebi. To po prostu brutalnosc w najgorszym wydaniu, jakie mozna zobaczyc. Nie potrafie sobie nawet wyobrazic dnia premiery tego filmu oraz przede wszystkim reakcji meza Monici Bellucci, Vincenta Cassela, ktory rowniez gral w tym filmie. Ciekawa jestem co powiedzial, po ogladnieciu tej sceny do swojej zony: "jestem z ciebie dumny"????? A jakie sa reakcje ludzi na ta scene? To wlasnie idealnie ukazuje jak nisko spada nasze spoleczenstwo; ktos na forum filmwebu napisal, cytuje: "Nieodwracalne ma najlepsza scene gwaltu w historii kina..."
To chyba nie pozostawia miejsca na komentarze.

2. "Ostatni dom po lewej" (obie wersje) Tu, sprawa sie ma podobnie, jak w pierwszym przypadku. Tak ohydnej i zarazem przerazajacej sceny gwalu zbiorowego, nie widzialam nigdy, i dlatego pytam raz jeszcze:po co??? Nigdy nie zrozumiem, dlaczego ktokolwiek chcialby ogladac te filmy w ogole, a na pewno nie zrozumiem tych, dla ktorych filmy te to arcydziela, do ktorych warto wracac.

Kazdy ma oczywiscie inna wrazliwosc oraz inny prog odpornosci na ludzkie cierpienie, ale jezeli wszyscy, bez wyjatku, chcemy nazywac sie "ludzmi", to nie powinno nam sie podobac to, co pokazuja oba te filmy.
 
 
Lukas 
kinomaniak



Wiek: 30
Dołączył: 07 Sty 2012
Posty: 378
Skąd: ...
Wysłany: 2014-11-10, 16:58   

Co do Nieodwracalne to zgadzam się. Film jako dziedzina sztuki powinien mieć pewien próg dobrego smaku i estetyki. Ludzie coraz bardziej tolerują chłam, który coraz częściej pojawia się w sztuce - obojętnie czy to w muzyce, czy to w poezji czy w filmach. Dla mnie takim chłamem są między innymi takie właśnie opisane wyżej sceny. Jest różnica pomiędzy pokazywaniem czegoś, a epatowaniem czymś. Moje poczucie estetyki nie pozwala mi tolerować czegoś takiego. Zawsze ludzie powiedzą - ale przecież takie właśnie okropne jest życie, tak właśnie ono wygląda. Tylko, że to życie to ja kurwa mam na co dzień, a w filmie chcę zobaczyć coś innego, na chwilę chcę się oderwać, zobaczyć coś...więcej... Nie chodzi mi o to, aby filmy pokazywały tylko dobre strony życia. Niech pokazują i te złe - ale niech robią to na poziomie i z poczuciem estetyki. Oczywiście, nie uważam, że powinno się zakazywać produkowania tego typu filmów, raczej ludzie powinni mieć je w dupie. Niestety żyjemy w czasach gdzie coraz mniej jest człowieka w człowieku. Ludzie bardziej zachwycają się tyłkiem Kardashian, Biberem, filmikami o zasranych żulach, bece kręconej w gimnazjum, trudnymi sprawami czy mięsnym jeżem niż jakąkolwiek prawdziwą sztuką pokroju Mozarta, Bethovena, Da Vinci, Rembrandta, Dostojewskiego, Lema itp, itd. Wg mnie obcowanie ze sztuką, czy umiejętność docenienia piękna to jedyne co odróżnia ludzi od zwierząt. A gdy piękno, sztuka coraz częściej stają się gównem to i człowiek przestaje zasługiwać na to aby być kimś więcej niż zwierzęciem. Dziś, żeby cokolwiek się sprzedało to nie może być piękne czy mądre. Musi być szokujące, kontrowersyjne, obsceniczne, okropne, ociekające seksem, kurewskie, podłe... Ehhh, dokąd my ludzie zmierzamy... Odpowiadając na temat - nie powinny powstać wszystkie filmy Rolanda Emmericha za to, że przekłamują obraz USA, oraz za ich totalną głupotę po prostu.

PS - w takim Sin City np - leją się hektolitry krwi, jest wiele maksymalnie brutalnych scen.... ale mimo wszystko jest to pokazane w komiksowej formie, wszystko jest odpowiednio przerysowane, każdy kadr jest przemyślany kompozycyjnie, stylistycznie spójne, wspaniała gra światłem, zabawne monologi rozluźniające napięcie - i da się obejrzeć wiele scen, które w innej konwencji, pokazane bardziej realistycznie budziłyby totalne obrzydzenie. Nie jest to oczywiście rozwiązanie dla filmu Nieodwracalne.
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1092
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2014-11-10, 17:25   

Ula87 napisał/a:
ktos na forum filmwebu napisal, cytuje: "Nieodwracalne ma najlepsza scene gwaltu w historii kina..."


przecież internetowych idiotów są miliony, gdybyś się miała nimi przejmować, to chyba tylko wariatkowo.

Nieodwracalne to jeden z najlepszych filmów jakie było mi dano obejrzeć.Czytając co nie co, że tam połowa wyszła z premiery, inni rzygali czy mdleli, spodziewałem się głupawki typu Doberman(skądinąd bardzo fajnej) z dorzuconymi 2 odrażającymi scenami

Dostałem film walący obuchem w łeb.
Co do samych scen to pamiętam że byliśmy w kinie z moją ówczesną partnerką ,ona 'na gwałcie' wymiękła ,ja się przemogłem choć wcale łatwo nie było
Nawet doszedłem do wniosku(nie wiem czy teraz bym to potwierdził ale chyba tak)że zamiast brać młodzież na jakieś lekturowe badzie, właśnie na nieodwracalne - by uzmysłowić przyszłym kobietom - jak może się skończyć nieuwaga, nieostrożność a przyszłym facetom , jak ich życie może się dosłownie w chwili się zmienić , po z pozoru nie groźniej głupawce

Do tego idealne przedstawienie sytuacji, w której normalny, dowcipny i nie agresywny koleś, doprowadzony na skraj wytrzymałości psychicznej, jest w stanie zrobić to co zrobił.
W skrócie - każdy z nas w ekstremalnej sytuacji może być brutalnym mordercą.

Dlatego nieodwracalne, jak by to śmiesznie nie zabrzmiało, ma duże walory edukacyjne i zdecydowanie jest filmem z przesłaniem

Do tego sam film jest wizualnym i muzycznym majstersztykiem.Pomysł na puszczenie go 'od końca' - nie jest tylko tanią zagrywką, bo na początku widzimy psychopatę który robi MOM(masa tłuszczowo-kostna - czyli zawartość np parówek czy kiełbas za 5 czy 10 zeta :hahaha: ), z mózgu pewnego jegomościa, dopiero później poznajemy powód a na końcu uświadamiamy sobie że kurwa i ja mógłbym to zrobić.
Kamera wariuje -dokładnie dopasowując się do wydarzeń które się dzieją, podobnie muzyka.
Potem dostajemy ten gwałt, rzecz nawet dziś(gdzie przecież przerobiono już wszystkie formy brutalności) która po prostu masakruje
Rozpatrując ją czysto aktorsko , wiedząc że była kręcona 1 ujęciem i wiedząc że pięknej Monice tak na prawdę 'włos z głowy nie spadł' - uważam że jest to jeśli nie najtrudniejsza, to jedna z najtrudniejszych scen do zagrania w całej historii kina

Mogę Cię zapytać - czym to się różni od pokazywania co z organizmem robi rak płuc u palacza, efektów przyjmowania twardych narkotyków czy szaleńczej jazdy samochodem?
pewnie tylko tym że jest ukazane to jeszcze brutalniej ale przecież mamy do czynienia z filmem a nie akcjami społecznymi.

Druga część filmu jest natomiast spokojna, najpierw impreza, wcześniej przygotowanie się do niej - możemy poznać bohaterów i dowiedzieć się dlaczego to co się stało później(a w filmie wcześniej) miało taki a nie inny przebieg
Mógłbym pisać o wiele dłużej ale myślę że to wystarczy byś inaczej popatrzyła na ten film
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2014-11-10, 17:40   

Jezeli mam byc szczera, to gdybys byl kobieta, zupelnie inaczej spojrzalbys na ten film. To po pierwsze, a po drugie.
Cytat:
by uzmysłowić przyszłym kobietom - jak może się skończyć nieuwaga, nieostrożność


To tak jakbys napisal, ze kobieta jest sama sobie winna. WTF???? :czerwonakartka:
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1092
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2014-11-10, 17:59   

Ula87 napisał/a:
Jezeli mam byc szczera, to gdybys byl kobieta, zupelnie inaczej spojrzalbys na ten film. To po pierwsze, a po drugie.
Cytat:
by uzmysłowić przyszłym kobietom - jak może się skończyć nieuwaga, nieostrożność


To tak jakbys napisal, ze kobieta jest sama sobie winna. WTF???? :czerwonakartka:


Sorry ale z Tobą to dyskusji chyba żadnej nie będzie, bo Ty wysnuwasz wnioski o których bym nawet nie pomyślał.
To nie była jej wina tylko wina jej faceta który się naćpał i poniekąd zgubiła ją nieostrożność bo będąc w 'burdelowej dzielnicy' pełnej prostytutek , meneli i zboczeńców - nie zamówiła sobie taxy pod drzwi, tylko polazła 'nie wiadomo gdzie' , jej szukać.

Analogicznie, jak pójdę gdzieś do jakiejś obcej osiedlowej speluny w np nowej hucie i dostanę po ryju - to nie będzie moja wina,tylko tych bandziorów którzy mi w niego dali, natomiast powinienem się zastanowić, po cholerę tam szedłem.

Ten film to ostrzeżenie uniwersalne - że nie pilnowanie się w niektórych sytuacjach może mieć okropne następstwa bo taki jest kurwa świat i to się tyczy tak kobiet jak i facetów.
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2014-11-10, 18:07   

Tak, ale prawda jest taka, ze gdyby nie gwalciciele, mordercy i inni, to nie byloby miejsc, w ktore lepiej nie chodzic. W tym rzecz. To nie jej wina ze poszla, ale goscia, ktory ja zgwalcil. A tak poza tym to nie miala byc dyskusja o filmie "Nieodwracalne", ale o tym czy kazdy z forumowiczow posiada film, ktory moglby nigdy nie powstac.
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1092
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2014-11-10, 18:59   

Ale chyba wolno napisać czemu uważam że kompletnie nie zrozumiałaś tego filmu? :paranoik:
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2014-11-10, 19:32   

Nie wiem czy zauwazyles, ale nie pisalam nic o fabule tego filmu. Dla mnie ten film jest zdyskwalifikowany wlasnie przez wspomniana scene gwaltu. Wiec dyskusja w tej materii jest bezcelowa, tym bardziej, ze to nie temat "Nieodwracalne", nie o tym ma sie toczyc tu dyskusja.
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1092
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2014-11-10, 23:29   

Jeśli nie chcesz dyskusji to nie pisz o dyskusji bo to co proponujesz to zwykła wyliczanka
W ogóle temat dla mnie słaby bo trzeba by wrzucić wszystko co nie piętnuje obiektywnie pojmowanego zła a takich filmów jest mnóstwo a paradoksem jest że akurat nieodwracalne się do nich nie zaliczają :foch:
 
 
kulka 
koneser



Dołączyła: 15 Lut 2011
Posty: 619
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2014-11-12, 20:05   

Ula, masz w swojej wizytówce informację, że jesteś z Polski - zatem czy mogę Cię prosić, żebyś pisała po polsku? Wnerwia mnie ten brak ogonków i innych znaków diakrytycznych. :zoltakartka:
To forum ma porządny poziom, o który dbają tutaj piszący w różnym stanie ciała i umysłu. Dostosuj się, proszę.

Mod - mój wpis do usunięcia.

A dyć!
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2014-11-12, 20:13   

Niestety nie moge tego zmienic. Jestem z Polski, ale mieszkam na stale w Holandii. I nie mam klawiatury z polskimi znakami (pisze na tablecie), a jezeli chdzi o moj styl pisania to pomimo braku polskich znakow jest on porzadny. ;)
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1984
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2014-11-12, 21:11   

Pamiętam, że i ja też byłam mocno zbulwersowana tą sceną gwałtu w "Nieodwracalnym". Uważałam ją za zabieg komercyjny, bo ileż to szumu, jeszcze przed wejściem filmu na ekrany, ona wywołała. Martwiłam się o karierę Moniki Bellucci, ale jak widać świat się nie zawalił, Monika daje sobie radę, a wielu widzów poczuło niemal namacalną odrazę do tak podłego, upokarzającego czynu jakim jest gwałt. Jaki by nie był nasz stosunek do tej sceny, to nie znaczy, że ten film nie powinien powstać. To był dobry film ukazujący jak jeden mężczyzna może uszczęśliwić kobietę, a drugi potrafi ją zupełnie bez powodu zniszczyć. I tutaj co do aktu zemsty nie mamy żadnych wątpliwości.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2014-11-13, 22:35   

Dobrze, że już nie muszę tłumaczyć, czemu "Nieodwracalne" jest badzo dobrym filmem (choć na pewno szybko go sobie nie powtórzę, jeśli w ogóle kiedyś). Co do "Ostatniego domu po lewej" i problemu brutalnych gwałtów na ekranie - te sceny nie są po to, by się nimi jarać. W obu wersjach stanowią uzasadnienie postępowania bohaterów i nieprzyjemnych wniosków, do których dochodzi się w finałach. Zdaje się, ze w rimejku nawet lepiej to zrobiono, bo u Cravena ton jest chwilami komediowy i groteskowy, w ogóle sam film mnie nie powalił za bardzo a nawet wynudził.

W tym temacie widziałbym bardziej filmy, których obecność w filmografii danego reżysera jest zupełnie niekonieczna. Nie wiem na przykład po co Zanussiemu było robić gniota pt. "Serce na dłoni". Marzę o całkowitym zniszczeniu tego filmu w każdej kopii i uważam, że sam reżyser powinien w tym pomóc, np. wystosowując apel, by (za odpowiednią opłatą) posiadacze wysłali mu wszystkie nośniki a on je komisyjnie zniszczy. W sumie to jest pomysł na prima aprilisowy żarcik (z bardzo smiesznym finałem, kiedy zaczną przychodzić wezwania do zapłaty).

A ze świeżych przykładów - rozumiem, ze Luc Besson nie jest zobowiązany do kręcenia dobrych filmów, robił już przeciętniaki, ale Lucy to stanowcza przesada. Mając taki dorobek, wstydziłbym się podpisać pod czymś takim. Nie dość, że nudne, czerstwe, rozwleczone, w nieuzasadniony sposób poważne, to jeszcze propaguje antynaukowe bzdury. Nic by się nie stało, gdyby w tajemniczy sposób wszystkie kopie wyparowały.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2014-11-14, 00:10   

John Bigboote napisał/a:
Marzę o całkowitym zniszczeniu tego filmu w każdej kopii i uważam, że sam reżyser powinien w tym pomóc, np. wystosowując apel, by (za odpowiednią opłatą) posiadacze wysłali mu wszystkie nośniki a on je komisyjnie zniszczy.


Z Lucasem i Star Wars Holiday Special to nie zadziałało ;)

John Bigboote napisał/a:
rozumiem, ze Luc Besson nie jest zobowiązany do kręcenia dobrych filmów, robił już przeciętniaki, ale Lucy to stanowcza przesada


Heh, widzę że film robi furorę u nas... :hahaha:
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1984
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2014-11-14, 08:48   

John Bigboote napisał/a:
W tym temacie widziałbym bardziej filmy, których obecność w filmografii danego reżysera jest zupełnie niekonieczna. Nie wiem na przykład po co Zanussiemu było robić gniota pt. "Serce na dłoni".


Brawo, dokładnie o to chodzi, o ten rodzaj filmów. Przykład wg mnie idealny, że też ja na to nie wpadłam. Pytanie po co mu było robić takiego gniota? Trudno odpowiedzieć, można jedynie przypuszczać, że dla młodzieżowego lansu, może chciał się zakumplować z Dodą, w każdym razie tym filmem nadszarpnął swój autorytet u takich wiernych wyznawców jak np. ja. Zresztą cykl jego seriali i "Rewizyta", kontynuacja "SErca na dłoni" też się do tego przyczyniły. No cóż, każdy ma swoje gorsze chwile, albo kres w twórczości, może to jeszcze minie, zobaczymy jak się sprawił w "Obcym ciele", ale nie mam już wielkich nadziei. Pierwsze słowa recenzji z Filmwebu "Stara śpiewka, nowy przebój: kiedyś Krzysztof Zanussi burzył pomniki, dziś sam je stawia. Kiedyś kręcił filmy i nonkonformistyczne, i o nonkonformizmie, dziś chwyta się tematu, który z powodzeniem ograły thrillery erotyczne dwie dekady temu. Ciałem przebywa w warszawskich biurowcach, gdzie korporacyjne harpie w jednoczęściowych kostiumach snują intrygi rodem z bazarowych powieści szpiegowskich. Duchem wciąż jest na ambonie. podejrzewam, że będą bardzo zasadne, niestety. :( :)

Wajda też zaliczył podobny film z gatunku, a teraz pokazę młodym, jaki jestem zajebisty, wszechstronny i młodzieżowy i stworzył "Pannę Nikt", chociaż, ta o ile sobie przypominam, nie oburzyła mnie tak jak "SErce na dłoni".


Co do scen gwałtu, owszem, one powinny być zasadne i nie robione po to by jarać publiczność, ale czasem mam wrażenie, że niektórzy reżyserzy nieco na taki efekt właśnie liczą (na moim blogu od lat najbardziej popularnym hasłem kluczowym są "Gwałty na Róży", "na co chorowała Róża"). NIe mogę oprzeć się takiemu odczuciu przy "Róży" Smarzowskiego, jego sceny gwałtu, jak dla mnie są momentami groteskowe, wywołują gniew, mniej na fabularnych sprawców, a na reżysera, że obiera takie środki wyrazu, układ scen, które podskórnie, tak czuję, są obliczone na efekt. Nie lubię filmów tego faceta, ale uważam, że jest odważnym, który potrafi poruszać w kinie niewygodne i mało poprawne politycznie tematy i za to ma mój szacun, ale bez uwielbienia. Może Wołyń coś zmieni? A gdy zrobi film o przygodach polskiego kleru na Dominikanie, to już w ogóle mnie zatka.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2014-11-14, 18:12   

Sry, ale mnie ten temat pachnie soc-zamordyzmem. :)

Słynne "Nieodwracalne". Lata temu oglądałem, ale akurat ten film G. Noe miał chyba oprócz tego niezły przekaz. (Niebawem powtórzę i się upewnię)

Inna sprawa, jeśli spojrzeć na jego późniejsze dokonania, z których można ostrożnie wnioskować, że jest jakiegoś rodzaju dewiantem.

Ale nie rozstrzygam.

Czy jakieś filmy nie powinny powstać? Ależ nie! Im więcej, tym lepiej. Niech żyje wolność, dzięki której mamy co oglądać! ;)





Nie powinny powstać filmy, w których cierpią i są mordowane zwierzęta. I tyle
 
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1092
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2014-11-15, 23:17   

jaz napisał/a:
Nie powinny powstać filmy, w których cierpią i są mordowane zwierzęta.

:nakolana:

Tyle że tych filmów za wiele nie było?
Hanibal Holokaust, czy jak się to zwało - akurat dobrze to zostało wytłumaczone, że tubylcy i tak by to wpierdolili :hahaha:

Pamiętam też jakiś niedawny serial gdzie wyścigi konne były na pierwszym planie - skasowali po 1 sezonie ponoć dlatego że w trakcie kręcenia zginęło ileśtam koni.Jak dla mnie serial padł bo był chujowy a konie niestety tylko były pretekstem
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2014-11-16, 12:44   

shpongled napisał/a:
Pamiętam też jakiś niedawny serial gdzie wyścigi konne były na pierwszym planie - skasowali po 1 sezonie ponoć dlatego że w trakcie kręcenia zginęło ileśtam koni.Jak dla mnie serial padł bo był chujowy a konie niestety tylko były pretekstem


Luck się to nazywało. Ja symbolicznie, jednym filmem na który ciągle się gniewam. "Last Days" Van Santa. Historia Kurta Cobaina, który wychodzi z domu, żeby przejść się po lesie, a potem wrócić i położyć się spać... Przeogromne nudy, brak treści, zero klimatu czy jakiejś konkretnej muzy. I jeszcze pewnie bym po prostu o tym zapomniał gdyby nie fakt, że to Van Sant, jeden z moich ulubieńców i spec od kręcenia braku akcji. Wielka lipa.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2150
Skąd: Łazy
Wysłany: 2014-11-16, 13:11   

shpongled napisał/a:
Pamiętam też jakiś niedawny serial gdzie wyścigi konne były na pierwszym planie - skasowali po 1 sezonie ponoć dlatego że w trakcie kręcenia zginęło ileśtam koni.Jak dla mnie serial padł bo był chujowy a konie niestety tylko były pretekstem


Serial nie był aż tak zły. Mnie się przypomniało że nawet w polskich filmach giną zwierzęta jak np. najbardziej znany przypadek czyli Popioły Wajdy (1965).
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2014-11-16, 13:33   

Ale Luck się nie łapie bo jazowi chodziło chyba o rzeczy w stylu wieszanie (czy rażenie prądem) słonia, a nie przypadkowe śmierci zwierząt, ludziom też się umiera na planie. Całkiem niedawno jakiś grecki reżyser został śmiertelnie potrącony motocyklem na planie swojego filmu :kotyeee:
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2014-11-17, 20:23   

Cytat:
Tyle że tych filmów za wiele nie było?
Hanibal Holokaust, czy jak się to zwało - akurat dobrze to zostało wytłumaczone, że tubylcy i tak by to wpierdolili :hahaha:


Pewnie trochę by się znalazło. Ponoć Wajda, bodajże w "Kanale" ukatrupił w celach artystycznych konia.

Poza zwierzakami, na myśl przychodzą mi praktyki na ludziach i tu podobno w "Fando i Lis" było picie ludzkiej krwi, ale za porozumieniem stron, a więc poza tym, że może zniesmaczać, chyba wszystko ok...

Natomiast przychodzi mi do głowy przypadek Andrzeja Żuławskiego i znana sprawa z "Szamanką" Iwoną Petry. Można by uznać, że kobieta po nieprzychylnych recenzjach wymyśliła sobie i oczerniła Żuławskiego, ale inna aktorka, z którą pracował, Isabelle Adjani o współpracy z Żuławskim wypowiedziała się następująco: Długo walczyłam z depresją, były miesiące, że nie miałam siły wstać z łóżka. Należę do aktorek grających często własnymi emocjami. Zejściem do piekła była dla mnie współpraca z Andrzejem Żuławskim przy "Opętaniu". On uważał, że lepiej zagram, jeśli będzie mnie na planie poniżał i obrażał. Przypłaciłam to załamaniem nerwowym."

A jakie to było ważne i niezwykłe to, co zostało przypieczętowane depresją w imię filmu przez Izabelę, możemy patrzeć np. tu:
  
 
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1092
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2014-11-18, 15:36   

Co do Luck to jakby tam jeden padł to można by mówić o przypadku ale chyba kilka padło więc to już bardziej wygląda na jakąś walkę o dobre ujęcia kosztem życia zwierząt.

Szamanka - dobry przykład, ja miałem kiedyś lekką słabość do tego filmu, właśnie głównie za rolę Petry bo ona grała jak w transie jakimś a Żuławski wygląda mi na niezłego skurwysyna więc całkiem możliwe że stłamsił, wtedy jeszcze gówniarę.Nagonka po emisji też mogła jej dowalić.
 
 
ance 
świeżak



Dołączyła: 13 Lis 2014
Posty: 29
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-02-04, 16:47   

Lucy - pod kazdym względem mi się nie podobał.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2015-02-04, 20:44   

ance napisał/a:
Lucy - pod kazdym względem mi się nie podobał.


"Mi się nie podobał" to nie jest argument na to, aby fim miałby nie powstać.

Warunki to mniej więcej takie:
- w trakcie kręcenia ciarpieli ludzie i zwierzęta (najwyższy warunek)
- film obraża jakąś część uczuć religijnych czy innych określonej grupy ludzi (jasno widać, że w warunku drugim wszystko dzieje się "na granicy" argumentacji jednej i drugiej strony) i muszą iść za tym mocne emocje i/lub działania

- trzeci warunek, to już czyste "nie powinien, bo mi się nie podobał" - i taką argumentację należy zaorać.
 
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-02-04, 22:21   

jaz napisał/a:
Warunki to mniej więcej takie:


W przypadku Lucy mogę podać kolejne warunki - film nieironicznie promuje debilną miejską legendę i stanowi najniższy punkt w filmografii danego reżysera, w tym przypadku Luca Bessona. A w dodatku to pretensjonalny szajs z dorobionymi komputerowo samochodami do pościgów. Umarła mi połowa ostatniego neuronu przy oglądaniu tego potworka. Lucy jest do zaorania.

W dodatku Lucy ma na IMDB wyższą średnią ocenę niż nowy film Manna, co uraża moje uczucia religijne.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u