FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Robienie wiochy w kinie
Autor Wiadomość
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-07-20, 02:26   Robienie wiochy w kinie

Dziś zwróciłem uwagę na to dlaczego nie chodzę do kina tak często jakbym chciał. Otóż zwyczajnie wkurza mnie incydentalne aczkolwiek uciążliwe buractwo osób film konsumujących (bo już oglądaniem bym tego nie nazwał). Pomijam już wchodzenie 10 min. po rozpoczęciu seansu z wagonem czipsów i rozglądanie się po sali gdzie to ja miałem siedzieć, robienie szumu i zamieszania, w czasie gdy normalny widz już od dawna zatopił się w świecie danego obrazu. No ale nie, trzeba normalnemu człowiekowi tą przyjemność spieprzyć. A co! W takich sytuacjach czuję się trochę jak bohater Dnia Świra (bez kitu). Kolejna akcja (z życia wzięta - konkretnie z dzisiejszego seansu, na którym byłem). Klimatyczna scena na ekranie, na sali cisza jak makiem zasiał a tu na widowni dzwoni telefon. Mało, że dzwoni. Telefon jest odbierany, słyszymy "słucham... itd." Czasami żałuję, w takim momencie, że nie mam reklamówki zgniłych jajek lub pomidorów bo przysięgam, że zacząłbym rzucać w stronę takiego osła czy oślicy bez oglądania się na konsekwencje.

No i na koniec żeby trochę ochłonąć taka mała refleksja. To wszystko chyba nie wynika z totalnego schamienia widowni ale też trochę z polityki wielkich sieci kinowych. No bo jak się z kina robi szeleszczący, czipsowy fast food to nie dziwne, że wianek luźniejszych zachowań w trakcie seansu się rozwiązuje.

Ja już znalazłem na to pewien sposób (bo całkowicie z oglądania tych fajniejszych filmów w kinie raczej nie jestem w stanie zrezygnować). Po prostu chodzę na seanse w środku tygodnia, poza godziną szczytu. Wówczas i na hitowych produkcjach jest góra kilkanaście osób. Nikt nie robi wiochy bo jak na sali jest kilka osób to już nie ma takiej ukrytej za płaszczem stada anonimowej "odwagi", a i klimatyzacja jakby lepiej działa oraz (tak dający się we znaki w lipcowe upały) zapaszek perfum zmieszanych z wonią skarpet czy innych przepoconych (za przeproszeniem) gaci jakby mniej doskwiera. ;)
 
 
M. 
kinomaniak



Dołączył: 19 Lis 2008
Posty: 256
Skąd: --
Wysłany: 2009-07-20, 19:38   

BM napisał/a:

No i na koniec żeby trochę ochłonąć taka mała refleksja. To wszystko chyba nie wynika z totalnego schamienia widowni ale też trochę z polityki wielkich sieci kinowych. No bo jak się z kina robi szeleszczący, czipsowy fast food to nie dziwne, że wianek luźniejszych zachowań w trakcie seansu się rozwiązuje.


Jest to kwestia tylko i wyłącznie schamienia. Nawet najbardziej szeleszczące chipsy można otworzyć i skonsumować praktycznie bezdźwięcznie. A niewyłączenie dźwięków telefonu to już buractwo absolutne. Absolutniejszym buractwem jest tylko wchodzenie/wychodzenie w trakcie seansu.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-07-20, 22:02   

M. napisał/a:
Jest to kwestia tylko i wyłącznie schamienia.

Może i racja.

Ja nie rozumiem wchodzenia na salę 10 minut po rozpoczęciu seansu (mówię już o samym filmie, nie o tym co jest przedtem). Przecież nawet dla tych co się spóźnią jest zawsze te 15-20 minut reklam na "bufor spóźnieniowy". Powinni takich ludzi nie wpuszczać po czasie i tyle (z drugiej strony jak ktoś jest kulturalny to i z takiej sytuacji potrafi jakoś bez uszczerbku dla innych wybrnąć i wejść praktycznie niezauważony).
 
 
PanSardela 
koneser



Wiek: 25
Dołączył: 22 Kwi 2009
Posty: 539
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 2009-07-20, 22:12   

U mnie na zadupiałej prowincji nie mam tego multiplksowego problemu i ludzie w kinie zazwyczaj zachowują się kulturalnie, ale ostatnio miałem problem z bachorami na "Dziecku Rosemary" (seans kulturka, z prelekcją jakiegoś znawcy Polańskiego i w ogóle). Dzieci przybyły w sporej ilości, bo prawdopodobnie kazał im nauczyciel polskiego napisać jakieś wypracowanie i jak zorientowały się gdzieś w czterdziestej minucie, że z "Dziecka Rosemary" horror/slasher żaden, to zaczęły głośno rozmawiać, nabijać się z filmu itd. Ze trzy razy musiałem j*&^ bachory uciszać, dopiero jak uniosłem głos, to poskutkowało. :hola:

Zdarza mi się wejść z napojem, jak również wyjść do WC w trakcie.
 
 
Mia Wallace 
kinomaniak



Wiek: 67
Dołączyła: 27 Cze 2009
Posty: 248
Skąd: ąd
Wysłany: 2009-07-20, 22:19   

Mnie raz się zdarzyło zrobić w kinie syf. Na dużym offowym festiwalu uroiłyśmy sobie z moimi przyjaciółkami, że w rzędzie przed nami siedzi Lynch. Ależ było jęczenia, półszeptania, dziwnie głośnego oddychania, podawania sobie z rąk do rąk telefonu, prób naświetlenia tajemniczej postaci i wyginania się we wszystkie możliwe strony. ;p

Aaa, i kiedyś jeszcze dostałam mega czkawki, a trzeba Wam wiedzieć, że moja czkawka brzmi bardziej jak chrumkanie, co nie polepsza sytuacji.

No, a poza tymi dwoma incydentami to jestem pełna kulturka i tępię chamstwo wzrokiem meduzy. ;p
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-07-20, 22:21   

rzeseen napisał/a:
Aaa, i kiedyś jeszcze dostałam mega czkawki, a trzeba Wam wiedzieć, że moja czkawka brzmi bardziej jak chrumkanie, co nie polepsza sytuacji.

:)
 
 
gatecrasher 
bywalec



Wiek: 35
Dołączyła: 30 Cze 2009
Posty: 66
Skąd: Limerick
Wysłany: 2009-07-20, 23:08   

Najlepsza i zarazem niepowtarzalna atmosfera do oglądania filmów panuje w starych, lub malutkich kinach, do których prawie nikt nie zagląda :) Nie zapomnę jak pojechaliśmy ze znajomymi do Radomska, i specjalnie dla nas puścili 'Króla Artura'. W zasadzie tylko ten film mieli w swoim repertuarze :) W kinie byliśmy tylko my (!).
W zasadzie zdarzyło mi się kilkakrotnie oglądać seans samemu ;D
Osobiście uwielbiam tę niesamowitą atmosferę starych i przytulnych kin, gdzie panuje ten niesamowity, dekadencki klimat... Ale niestety jest ich coraz mniej.

'Wielkomiejskie' kina nie mają tego czegoś. Hałas, gwar, niekontrolowane wybuchy śmiechu (zwłaszcza gdy ktoś umiera). Chodzę tak często jak to możliwe głównie do kin studyjnych! Jako, że chołota unika ambitnych filmów, odstrasza ich też sama nazwa (kino studyjne) brzmi za "snobistycznie". A tacy pseudokinomaniacy nawiedzają głównie duże obiekty (więcej ludzi do męczenia) ;)
 
 
Eva 
filmożerca



Wiek: 31
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2070
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-07-20, 23:19   

M. napisał/a:
Absolutniejszym buractwem jest tylko wchodzenie/wychodzenie w trakcie seansu.

Nie, buractwem jest wejść w trakcie seansu i uparcie szukać / wykłócać się o swoje miejsce, zamiast usiąść na pierwszym z brzegu wolnym fotelu.

Natomiast wychodzenia z seansu w trakcie, na siusiu, papieroska czy po zapas popcornu nie rozumiem, nie trawię, nie znoszę. Podobnie jak odbierania telefonu (za to jestem w stanie zrozumieć dźwięk dzwonka, bo mi się też nie raz zdarza zapomnieć ściszyć telefon, ale wtedy się od razu rozłącza połączenie, a nie zaczyna rozmawiać).

Generalnie popieram BM'a - na filmy, na których chciałabym się skupić i wczuć, lepiej chodzić rankami w środku tygodnia. Za to nie mam nic przeciwko chodzeniu na jakieś typowo mainstream'owe filmy właśnie po to, żeby zjeść pudło popcornu, opić się colą i spędzić wesoło czas. Są filmy i filmy. :paranoik:
 
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5371
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2009-07-20, 23:24   

Eva napisał/a:
Natomiast wychodzenia z seansu w trakcie, na siusiu,

Racja. Każdy w kinie powinien oddawać mocz na sali. Jestem na tak! :fingerok: :kotyeee:
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-07-20, 23:28   

No tak, jak ktoś wziął sobie przed filmem colę rozmiaru max to wiadomo, że go w trakcie seansu pogoni do kibelka. Pęcherz nie jest z gumy. ;)
 
 
gatecrasher 
bywalec



Wiek: 35
Dołączyła: 30 Cze 2009
Posty: 66
Skąd: Limerick
Wysłany: 2009-07-20, 23:31   

A jeśli ktoś ma słabszy, bądź chory pęcherz, to co? Ma siedzieć w domu? ;)
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5371
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2009-07-20, 23:33   

Zakazać wstępu do kin osobompo50-tce, z zapaleniem pęcherza moczowego, chorą prostatą, nerkami itd itp. :kotyeee:
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-07-20, 23:50   

Poza wyjątkowymi sytuacjami takie zachowania są po prostu niedopuszczalne. Jak idziesz do opery czy innego teatru (tu w sumie są przerwy między aktami) to nie robisz wiochy z wychodzeniem do kibla w czasie jak inni siedzą i oglądają spektakl. To nie jest coś co mnie drażni jakoś wyjątkowo ale jednak trochę wkurza bo absolutnie (poza dosyć wyjątkowymi przypadkami, które wymieniliście powyżej, można to przy odrobinie dobrej woli ogarnąć). Mi się to nie zdarza. Może dlatego, że idę do łazienki PRZED i PO seansie, a nie w trakcie. ;)
 
 
M. 
kinomaniak



Dołączył: 19 Lis 2008
Posty: 256
Skąd: --
Wysłany: 2009-07-21, 07:58   

Eva napisał/a:

Nie, buractwem jest wejść w trakcie seansu i uparcie szukać / wykłócać się o swoje miejsce, zamiast usiąść na pierwszym z brzegu wolnym fotelu.


No o to mi właśnie chodziło, to był taki skrót myślowy.
 
 
Eva 
filmożerca



Wiek: 31
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2070
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-07-21, 09:17   

Ostatni Surfer napisał/a:
Racja. Każdy w kinie powinien oddawać mocz na sali. Jestem na tak!

Siusiu przed, siusiu po, problem z głowy. Chyba, że ktoś faktycznie ma chory pęcherz i nie jest w stanie wytrzymać 2 godzin bez wizyty w łazience. Ale macie problemy ludzie... :hihihi:
 
 
 
Mad_X 
kinomaniak



Wiek: 30
Dołączył: 09 Mar 2009
Posty: 417
Skąd: P-ń
Wysłany: 2009-07-21, 14:22   

Problem w kinie to rzeczywiście rozmowy międzyludzkie w trakcie filmu. To żenujące.

Komórkę ewidentnie powinno się wyciszać (sam tak robię).

Na seans zaś zabieram piwko (nawet 2 czy 3) i myślę, że to żaden brak kultury. :hmm:
 
 
Eva 
filmożerca



Wiek: 31
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2070
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-07-21, 17:03   

Mad_X napisał/a:
Na seans zaś zabieram piwko (nawet 2 czy 3) i myślę, że to żaden brak kultury.

Pod warunkiem, że się go nie otwiera w najcichszym momencie filmu, kiedy groza akurat zaciska palce na szyjach widzów i wszyscy w skrajnym napięciu czekają na rozwój akcji. ;)
 
 
 
Lola 
świeżak



Dołączyła: 20 Lip 2009
Posty: 14
Skąd: LT
Wysłany: 2009-07-21, 21:43   

Mad_X napisał/a:


Na seans zaś zabieram piwko (nawet 2 czy 3) i myślę, że to żaden brak kultury. :hmm:


OKROPNOŚĆ !
Nienawidzę, tego, gdy chcę się skupić na filmie a ktoś obok mnie bezczelnie złopie piwo.
Przeszkadza mi to.
Może przesadzam, ale mi to przeszkadza.
Dla zilustrowania dodam przykład z życia wzięty:
siedzę sobie na Matrixie części 3, obok mnie 2-ch facetow pijących piwo.
Po wypiciu, poszli do kibelka (wywołując zamieszanie, by wydostać się z rzędu).
Po powrocie, znowu zabrali się za picie piwa (zamieszanie przy otwieraniu puszek itp).
Po czym znowu do kibelka.
I tak trzy razy.
Za takie seanse to ja dziękuję !
 
 
TOXIC 
filmożerca



Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 1027
Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2009-07-25, 09:33   

Lola napisał/a:

siedzę sobie na Matrixie części 3, obok mnie 2-ch facetow pijących piwo.

No, przy tak wymagającym dziele to nawet pierd komara rozprasza ;)
 
 
gatecrasher 
bywalec



Wiek: 35
Dołączyła: 30 Cze 2009
Posty: 66
Skąd: Limerick
Wysłany: 2009-07-25, 19:21   

Czy kiedyś wyobrażaliście sobie seans filmowy bez szeleszczących papierków, kubków po coli pod siedzeniami, chrupania, lecących ogryzków...? Zapewne tak.
Zatem mam dla was radosną wiadomość!

W Belgii mają niedługo otworzyć "ciche kina". Prawdziwy raj i do tego bilety mają być tańsze. Bo rzekomo na sprzątanie będą mniej wydawać. To się nazywa oszczędność.

Jak dla mnie świetny pomysł. W końcu do kina chodzi się po to by oglądać filmy a nie żreć (od tego są restauracje).
A jak wy się zapatrujecie na takie kina w Polsce? Miałyby one jakąś szansę bytu?
  
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-07-25, 19:47   

gatecrasher napisał/a:
W Belgii mają niedługo otworzyć "ciche kina". Prawdziwy raj i do tego bilety mają być tańsze. Bo rzekomo na sprzątanie będą mniej wydawać. To się nazywa oszczędność.

Niestety u nas nieprędko coś takiego powstanie bo rynek jest za młody. Z drugiej strony niszowe kina w Warszawie przeżywają prawdziwy bum, więc kto wie? Pomysł w każdym badź razie świetny.
 
 
Eva 
filmożerca



Wiek: 31
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2070
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-07-25, 20:44   

Mi się zdarzało być na "cichych" seansach i myślę, że to jest nie tyle kwestia dostępności jedzenia i picia w kinowych barach, co raczej odpowiedniego doboru filmu. Rzadko np. zdarzało mi się, że ktoś hałasował i robił wiochę na tzw. "ambitnych" filmach, lub na seansach, gdzie było mniej niż 15 osób na całej sali. Mam wrażenie, że na takie seanse przychodzą po prostu ludzie o wyższej kulturze osobistej. Albo bardziej się powstrzymują przed przeszkadzaniem, bo kiedy jest mało osób to łatwo zorientować się kto zakłóca spokój.
Na pewno na filmach mainstream'owych, na popołudniowych i weekendowych seansach nie ma co spodziewać się ciszy. Śmiesznie jest, kiedy w trakcie filmu nagle dźwięk cichnie (bo jest akurat taka scena) i wtedy przez sekundę słychać wszystkie końcówki zdań wypowiadane właśnie przez widzów. Oczywiście wszyscy po chwili milkną, ale ten moment, zanim się zorientują, że doskonale ich słychać, bywa czasami śmieszny. :klaszcze:
 
 
 
Thabel 
filmożerca



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1426
Skąd: Tichau
Wysłany: 2009-07-25, 21:05   

Ja pamiętam jak na Krwawej Sobocie przez cały seans w kinie była cisza. A byłem tam z całą szkołą.
 
 
Arbuz 
filmożerca



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1072
Skąd: K-rz G.
Wysłany: 2009-07-25, 21:22   

A to ma się sprowadzać tylko do tego, że nie będą sprzedawali popcornu? Wszystkie kina niesieciowe takie są, czyli tam musi być jakaś innowacja. Ochroniarze na sali? :)
 
 
Lola 
świeżak



Dołączyła: 20 Lip 2009
Posty: 14
Skąd: LT
Wysłany: 2009-07-25, 22:12   

TOXIC napisał/a:
Lola napisał/a:

siedzę sobie na Matrixie części 3, obok mnie 2-ch facetow pijących piwo.

No, przy tak wymagającym dziele to nawet pierd komara rozprasza ;)


aj tam, na kazdym filmie chamskie zachowanie rozprasza.
jak idę do kina, nawet na gowniany film, serwujący niszową rozrywkę, to wymagam tej właśnie rozrywki, a nie denerwowania się na ludzi, ktorzy mi przeszkadzają.
Płacę to wymagam :nonono:
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u