FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
King Kong
Autor Wiadomość
trzeci człowiek 
kinomaniak



Dołączył: 22 Lip 2010
Posty: 372
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-09-23, 18:28   King Kong

King Kong: The Eighth Wonder of the World / King Kong: Ósmy cud świata
reż: Merian C. Cooper, Ernest B. Schoedsack (USA 1933)

Poniższy tekst zawiera streszczenie scenariusza (spojlery), uznałem jednak, że motyw jest na tyle znany i oklepany, że nie zaszkodzi. Poza tym film nie ma zaskakujących zwrotów akcji, więc znajomość scenariusza przed obejrzeniem w żadnym stopniu nie zepsuje seansu.

Postać King Konga przeniknęła do kultury niczym Robin Hood czy Sherlock Holmes. O ile ci ostatni swoją sławę zawdzięczają powieściom lub legendom, tak wielka małpa tylko i wyłącznie głośnemu filmowi z 1933 roku.

Zaczyna się dosyć niewinnie - grupa filmowców pod wodzą reżysera-wizjonera rusza na wyprawę w poszukiwaniu tajemniczej wyspy, gdzie chcą nakręcić spektakularny film. Wyspa okazuje się być zamieszkaną przez ogromne-mityczne stwory - różnej maści dinozaury i tytułowego Konga - olbrzymiego goryla. Sytuacja komplikuje się, gdy tubylcy porywają piękną aktorkę, by złożyć ją w ofierze małpiszonowi. Jak się okazuje Kong zakochuje się w biednej dziewczynie i broni ją przed wszystkim, choć ona nie podziela jego uczuć i w każdej scenie drze się wniebogłosy. Reszta ekipy rusza jej na ratunek i niestety ginie śmiercią tragiczną, choć nie w całości. Ostatecznie udaje się im odbić dziewczynę, lecz Kong wpada w szał i rozwala wszystko wokół, jednak nie jest niezwyciężony i pada nieprzytomny, gdy "cywilizowani" ludzie rzucają mu pod nogi bombę gazową. Sprytny reżyser chcąc zdobyć sławę i pieniądze wiąże małpę łańcuchami i transportuje do Nowego Jorku. Tam jednak małpa w szale się wyswobadza i znowu porywa niewiastę wchodząc z nią na Empire State Building, gdzie następuje spektakularny finał filmu.

Scenariusz jak widać nie jest najwyższych lotów, lecz ma pewien potencjał, który został częściowo wykorzystany przez reżyserów. Otóż miłość małpy do pięknej aktorki jest miłością tragiczną i choć żaden z bohaterów ludzkich zbytnio tego nie dostrzega, a już na pewno nie obiekt uczuć, to goryl troszczy się o nią. Ostatnie sceny gdy rozpaczliwie próbuje uciec z betonowej dżungli mają być z założenia wzruszające. W praktyce wygląda to jak wielka jatka ze śmiercią Konga i pięknym cytatem:

- Well, Denham, the airplanes got him.
- Dobrze, Denham, samoloty dorwały go.
- Oh no, it wasn't the airplanes. It was beauty killed the beast.
- Och nie, to nie były samoloty. To piękna zabiła bestię.

Mówiąc o potencjalne scenariusza miałem też na myśli samą postać Konga. Otóż mamy do czynienia z przełomowymi efektami specjalnymi. Jest multum scen, w których małpa trzyma w łapach dziewczynę czy zjada jakiegoś przypadkowego człowieka. To jednak nic, bo największe wrażenie robią walki goryla z dinozaurami. Trochę animacja jest poszarpana, ale ruchy bohaterów tych scen są całkiem naturalne i robią dobre wrażenie. Modele bestii są naprawdę świetne. Oczywiście nie może być mowy o jakimkolwiek zaskoczeniu dla widza, który ogląda ten obraz w 2010 roku. Dobrze będzie, gdy nie wybuchnie śmiechem na widok Konga, gdy ten wychodzi z gęstwiny i ryczy wniebogłosy, a potem następuje spektakularne zbliżenie na jego mordę. Trzeba przymknąć oczy na te przestarzałe techniki tworzenia efektów specjalnych - wtedy lepiej się po prostu nie dało. Trzeba to docenić, bo na rok 1933 musiało to robić piorunujące wrażenie. Nie mamy prawa oceniać czegoś negatywnie, gdy w czasach powstało nie było nic lepszego, a nie było - King Kong wyprzedzał efektami konkurencję o kilka dobrych lat.

Warstwa aktorska jest niezła, nie można tutaj wiele zarzucić. To już nie jest kino z wygłaszaniem teatralnych kwestii - wszystko zdaje się być w miarę naturalne. Ogólnie obraz jest spektakularny i powiedziałbym, że jest to kino raczej sensacyjne, a nie dramat. Gdyby warstwę dramatyczną bardziej rozwinięto, a na dalszy plan odsunięto efekciarskie zbliżenia na pilotów w dwupłatowcach walących z dział w Konga, to otrzymalibyśmy obraz ponadczasowy. Niestety walki goryla z różnego typu przerośniętymi jaszczurkami są głównym wątkiem obrazu. W skrócie wygląda to tak (dla nieprzenikliwego widza):

1. Wyruszenie grupy filmowej na tropikalną wyspę, by nakręcić film.
2. Porwanie aktorki przez ogromną małpę.
3. Zabicie przez małpę wszystkiego co się rusza.
4. Pokonanie małpy i wystawienie jej w Nowym Jorku.
5. Uwolnienie się goryla i ponowne porwanie aktorki.
6. Ostateczne pokonanie Konga przez lotników.

I tyle. Mimo wszystko obraz jest warty obejrzenia, bo pewien potencjał scenariusza został wykorzystany. Tak jak powiedziałem: film sensacyjno-fantastyczny tamtych czasów.

Obraz doczekał się wznowienia w 1976 roku i 2005 w reżyserii Petera Jacksona (ten od Władcy Pierścienia). Wersja z 2005 udana. źródło: http://www.zegarzkukulka.blogspot.com

---

Jeżeli nie macie nic przeciwko takiej formie tematów, to mogę wrzucać tutaj wszystkie opisy filmów, które pojawią się na blogu.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-09-25, 01:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Eva 
filmożerca



Wiek: 31
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2070
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-09-25, 01:51   

trzeci człowiek napisał/a:
Jeżeli nie macie nic przeciwko takiej formie tematów

Super by było, gdybyś powrzucał co lepsze filmy z opisanych na blogu, ale myślę, że jednak powinniśmy się trzymać jednego - przyjętego na forum - schematu zakładania tematów filmowych. Dla porządku. :fingerok:
 
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-09-25, 09:46   

trzeci człowiek napisał/a:
Jeżeli nie macie nic przeciwko takiej formie tematów

Non problemo. :fingerok:
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2010-09-27, 22:15   

Kong z 1933 roku nadspodziewanie daje radę. Zwięzły, fajny i wzruszający film przygodowy. Zestarzały się chyba tylko efekty, które, jak słusznie napisał trzeci człowiek, były w swoim czasie rewelacyjne. Mnie zresztą ten animowany Kong rozczula, robi super zabawne miny i śmiesznie ryczy. Chciałbym mieć takiego w domu.

trzeci człowiek napisał/a:
Scenariusz jak widać nie jest najwyższych lotów, lecz ma pewien potencjał, który został częściowo wykorzystany przez reżyserów.


A tam nie najwyższych. Podobała mi się ekspozycja, 10 minut i wiedziałem wszystko, co potrzeba o bohaterach zanim jeszcze przybyli na wyspę. U Jacksona strasznie się to wszystko ciągnęło. W ogóle King Kong Jacksona jest o wiele za długi i przedobrzony, choć ma kilka pamiętnych momentów.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u