FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Sanjuro - samuraj znikąd
Autor Wiadomość
K. 
filmożerca



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1133
Skąd: Westpommern
Wysłany: 2010-09-28, 21:42   Sanjuro - samuraj znikąd

Sanjuro - samuraj znikąd
reż. Akira Kurosawa (Japonia, 1962)

Dziewięciu młodych samurajów zaniepokojonych rosnącą korupcją wśród najwyższych urzędników miasta, gromadzi się nocą w opuszczonej świątyni. Ich spisek zostaje jednak odkryty, zaś kryjówka otoczona. Z pomocą przychodzi im cyniczny samuraj, który przypadkiem obrał sobie świątynię za miejsce noclegu.

Teoretycznie jest to kontynuacja świetnego, wydanego rok wcześniej Yujimbo (Straż Przyboczna), w praktyce z poprzednikiem łączy to tylko postać głównego bohatera - Sanjuro, którego wręcz fenomenalnie zagrał w obu przypadkach Toshiro Mifune. Sanjuro - ronin, który włóczy się po kraju i jak "jest coś do zrobienia" to to robi, lubi sobie zarobić, jest mistrzem intryg. Postać głównego bohatera jest tutaj podobnie jak w Straży Przybocznej po prostu genialna. Bardzo na plus są sceny walk, chociaż niektóre rzeczy mogą dziś śmieszyć - na przykład krwawy wytrysk na koniec. Tak czy inaczej film wytrzymuje próbę czasu i jest wart poświęcenia nań czasu.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-09-28, 23:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
trzeci człowiek 
kinomaniak



Dołączył: 22 Lip 2010
Posty: 372
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-09-29, 08:49   

Podpisuję się. Bardzo solidny film, z dużą ilością gagów, ale spinki też są i to konkretne. Lepszy jest Yojimbo, ale to nadal bardzo wysoki Kurosawski poziom. Warto znać. Trochę scenariusz nie do końca gra, jak powinien.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-09-09, 00:29   

Kiedyś widziałem, ale mi niezbyt podeszło. Głównie ze względu na mocną autoironię i sporo komediowych wtrętów (nie to, żeby w starszych filmach samurajskich w ogóle ich nie było, niemniej tutaj jest tego jakoś szczególnie sporo). Nie wiem nawet, czy obejrzałem całość — bardziej prawdopodobne, że przejrzałem wyjątki i na pewno zakończenie, bo to akurat pamiętam. Postać grana przez Mifune to nie ten sam ronin, co w poprzednim filmie, gdyż akcja Sanjuro ma miejsce chyba w XVII wieku, podczas gdy Yojimbo to ok. 1868 rok (upadek dynastii Tokugawa). Chyba chodzi o samą ideę, czyli samotnego bezimiennego mściciela robiącego porządek na wsi. Może jeszcze kiedyś do tego wrócę. Nie wiem. Póki co wstrzymam się z oceną.
 
 
Poduszkowiec303 
bywalec



Wiek: 28
Dołączył: 27 Lip 2012
Posty: 121
Skąd: Lubelskie
Wysłany: 2012-07-28, 00:05   

Sanjuro jest bardziej humorystyczny niż Yojimbo. Niemniej od obydwu chyba wolę KILL w rezyserii Okamoto, który opowiada identyczną historię w konwencji całkiem komediowej a główną rolę gra lepszy aktor ;)
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u