FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Sprawa życia i śmierci
Autor Wiadomość
trzeci człowiek 
kinomaniak



Dołączył: 22 Lip 2010
Posty: 372
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-12-06, 12:52   Sprawa życia i śmierci

Sprawa życia i śmierci / A Matter of Life and Death
reż. Michael Powell, Emeric Pressburger (UK 1946)

Samolot Petera Cartera, żołnierza drugiej wojny światowej, zostaje zniszczony a jego spadochron poszarpany na strzępy. Jeszcze zanim decyduje się wyskoczyć z płonącej maszyny, odbywa rozmowę radiową z June, młodą amerykanką pracująca dla RAF. Gdy dochodzi do siebie, okazuje się, że wylądował na ziemi bez szwanku, co nie miało prawa się wydarzyć. Zanim "przewodnikowi" Petera wreszcie udaje się go złapać 20 godzin później, okazuje się, że ten już zdążył poznać i zakochać się w June. Ten fakt zmienia postać rzeczy, a Peter dochodzi do wniosku, że ponieważ stało się to nie z jego winy, oznacza to, że niebo dało mu drugą szansę. W niebie ustalają, że odbędzie się proces, który zadecyduje o jego przeznaczeniu. [filmweb]

Prawdę mówiąc spodziewałem się intelektualnej miazgi, a film okazał się dosyć lekkim dramatem, a wręcz romansem. Sprawa wygląda tak, że to dzieło w Polsce jest kompletnie nieznany, a szkoda, bo reżyserzy zbudowali obraz bardzo oryginalny, choć momentami zbyt banalny. Powyższy, IMDB-owski opis fabuły jest dosyć lakoniczny, ale oddaje istotę fabuły. Ciekawe jest to, że zobaczyć możemy to co dzieje się w "niebie", wtedy zanika kolor i widzimy wizję zaświatów, która jest naprawdę interesująca. Sąd nad życiem bohatera poprzedza wybór obrońcy - może Platon? Wątki fantastyczne obrazu sprawiają, że film jest godny obejrzenia, bo historyjka miłości pilota i paniusi trochę przynudza. Świetnie jednak zbudowane są poboczne postacie - np. lekarz czy Francuz. Dodajmy do tego niemalże techniczną doskonałość obraz - cóż za rewelacyjne ujęcia i kolory! Sceny na motorze też nad wyraz dobre. Momentami można poczuć się jakby obcowało się z wizualizacją poezji.

Generalnie mam mieszane uczucia (czy jest to film tylko bardzo dobry czy wybitny), na pewno jest jedyny w swoim rodzaju, wręcz magiczny i ogląda się go jednym tchem. Naprawdę szkoda, że jest zupełnie u nas nieznany.

Boli mnie coraz bardziej, że wygrzebuję takie perełki, a ludzie w powszechności podniecają się nowym kinem nie znając, nie próbując nawet poznać, klasyki. Niedługo walnę kolejny przegląd filmów, które widziałem sprzed 1950 na bloga, więc zapraszam jutro wieczorkiem.
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-12-22, 17:23, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u