FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Pan Smith jedzie do Waszyngtonu
Autor Wiadomość
trzeci człowiek 
kinomaniak



Dołączył: 22 Lip 2010
Posty: 372
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-12-28, 07:40   Pan Smith jedzie do Waszyngtonu

Pan Smith jedzie do Waszyngtonu / Mr. Smith Goes to Washington
reż. Frank Capra (Stany Zjednoczone 1939)

Nieco mniej znany film Franka Capry Mr. Smith Goes to Washington to kolejny obraz o ponadczasowym wydźwięku. Tym razem nie skupia się na życiu jednostki, sensie jej życia, ale na ideałach budujących naród. Młody chłopak pełen ideałów zostaje wybrany do senatu, aby głosował jak mu każą, gdy dowiaduje się o tym zaczyna walczyć z pociągającymi za sznurki. Błyskawicznie go jednak oczerniają i chcą wyrzucić z senatu, ten jednak pod wpływem dziewczyny, która przypomina mu o Lincolnie, nie poddaje się. Capra w tak umiejętny sposób buduje więź między panem Smithem a widzem, że chyba tylko oglądając To wspaniałe życie (również tego reżysera) można podobnie się czuć. W obu filmach tytułową rolę gra James Stewart, który tworzy kreacje niezapomniane. Film Pan Smith jedzie do Waszyngtonu to jeden z bardziej inspirujących obrazów jakie kiedykolwiek widziałem. Jest to lekkie kino, zdecydowanie dla każdego, ale za tą lekkością kryje się cudowna, choć banalna, prawda. Nieważny jest jednak poziom banału, gdyż Capra tak manipuluje uczuciami widzów, że po seansie czujemy się lepszym człowiekiem.

Technicznie obraz nie do końca domaga, często krótkie sceny są poszatkowane ujęciami, niektóre nie zmieniają nic, po prostu było cięcie i kamera rusza z tego samego miejsca. Troszkę mnie to drażniło na początku, ale okazuje się, że w momencie gdy film rozkręcił się na dobre i zaczął emanować na przemian złą energią i dobrą, to kompletnie to nie przeszkadzało.

Oba filmy (ten i It's Wonderful Life) to absolutny kanon, który powinien znać każdy. Jedne z najprzyjemniejszych filmów jakie kiedykolwiek stworzono. Okazuje się, że film, który ogląda się wyśmienicie, płynie się przez niego, nie musi być prymitywny i prosty. Capra to taki Dickens filmowy, a nawet optymizm płynący z jego filmów jest jeszcze większy.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-12-29, 00:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2010-12-28, 16:23   

Strasznie naiwny jest ten film. Naiwniak Pan Smith zdobywa skorumpowany Waszyngton. Idealistyczna jednostka przeciw wszystkim - prawdziwie amerykański etos. Ile on dni w tym parlamencie stał i czytał? Bez obrazy Trzeci, ale tego typu akcję współczesnego widza (takiego jak ja) co najwyżej śmieszą. I na dokładkę to powstanie dzieci - skautów. :zalamka Obejrzałem to kiedyś w ramach poznawania tego, czym się Coenowie inspirowali podczas kręcenia "Hudsucker Proxy" i z niejaką nadzieją na to, że podejdzie mi Frank Capra. No i nie podszedł niestety (choć i tak dostanie u mnie drugą szansę, gdyż słyszałem, że "To wspaniałe życie" lepsze). Wolę współczesny mix "Pan Smith jedzie do Waszyngtonu" z "Metropolis" w wykonaniu Coenów, w którym naiwność zastąpiły cytatowa zgrywa i sarkazm. :)
 
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u