FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Cena strachu
Autor Wiadomość
Simpson 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 2851
Skąd: Kielce
Wysłany: 2010-12-30, 17:02   Cena strachu

Cena strachu / Le Salaire de la peur
reż. Henri-Georges Clouzot (Francja, Włochy 1953)

W nadmorskiej mieścinie Las Piedras (Ameryka Południowa) wegetuje w skrajnej nędzy grupa Europejczyków. Łączy ich brak pieniędzy i niemożność powrotu do cywilizacji. Pewnego dnia pojawia się szansa: w oddalonej o czterysta mil górskiej kopalni ropy naftowej wybucha pożar. Trzeba tam dostarczyć nitroglicerynę. Szanse powodzenia akcji są znikome, mimo to ochotników nie brakuje. W drogę wyruszają dwie ciężarówki. Załogą pierwszej są Francuzi: życiowy bankrut i oszust Jo oraz paryski cwaniak Mario, drugą prowadzą Włoch Luigi i tajemniczy Niemiec Bimba. Podróż ma trwać kilka dni, każdy obrót koła może spowodować wstrząs i eksplozję.


Rewelacyjny film, trzymający w napięciu niczym najlepszy thiller. Pod tym względem nie zestarzał się ani trochę, więc niektórym forumowiczom proponuję nie sugerować się rokiem powstania, bo po prostu warto obejrzeć.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-12-31, 10:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2010-12-30, 17:06   

Zgadzam się. Znakomity klasyk, choć z jedną wadą - pierwsza część filmu rozgrywająca się w miasteczku trochę się ciągnie i niewiele wnosi. Mogłaby być trochę krótsza. Natomiast od momentu, gdy kierowcy ruszają w trasę - czysta rewelacja! :fingerok:
 
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-12-30, 17:17   

Film potężny. Czy nie było przypadkiem remake? Widziałem to tylko raz i baaardzo wiele lat temu; tak więc nie wiem, którą wersję. Trzeba będzie to sprawdzić i odświeżyć.
 
 
Simpson 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 2851
Skąd: Kielce
Wysłany: 2010-12-30, 17:19   

Arcyznawca napisał/a:
Czy nie było przypadkiem remake?


Był.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2010-12-30, 17:24   

Był, był:

http://www.imdb.com/title/tt0076740/

Cholernie pechowy film, swoją drogą.
 
 
trzeci człowiek 
kinomaniak



Dołączył: 22 Lip 2010
Posty: 372
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-12-30, 19:15   

O jezusie nie wiedziałem o tym remake'u, tragedia panie, jak można robić wznowienia takich dzieł?

Film jest po prostu niewiarygodny - metaforyczna opowieść o losie człowieka. O tym, co w nim najgorsze i ujawnia się dopiero w sytuacjach granicznych (TAK - ten film filozofuje) i absurd istnienia. Cudo, cudo, żaden thriller trzymający w napięciu, a przypowieść o sensie egzystencji, a thriller tylko na wierzchu (cudny też swoją drogą).

Długa ekspozycja na początku jakże potrzebna, ani sekundy bym nie zmienił. Reżyser w niewiarygodny sposób buduje napięcie, buduje i rozsypuje wszystko ostatnią sceną, jak w Murze Sartre'a.

Gdy wybierałem temat na seminarium licencjackie zastanawiałem się nad analizą Obywatela Kane'a, estetyką włoskiego neorealizmu i właśnie analizą Ceny strachu pod kątem egzystencjalizmu. Wybrałem temat II i nie żałuję, ale obraz Clouzot byłby wdzięczniejszym tematem.

Kto nie widział niech się rozsiądzie przed seansem obejrzy w samotności i skupia na każdej scenie, każdym ujęciu - ten film mówi coś więcej niż jego bohaterowie słowami.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-12-30, 19:20   

A to ciekawe, co piszesz. Lata temu oglądałem go wyłącznie pod kątem "akcji", jako thriller, ale wtedy byłem dzieckiem. Kolejny powód, by odświeżyć "Cenę strachu". W oryginale oczywiście.
trzeci człowiek napisał/a:
nie wiedziałem o tym remake'u, tragedia panie, jak można robić wznowienia takich dzieł?

dobry remake nie jest zły. Ale to temat na zupełnie inną dyskusję. Musiałbym obejrzeć oba, porównać i wydać werdykt, czy był sens robić remake.
 
 
trzeci człowiek 
kinomaniak



Dołączył: 22 Lip 2010
Posty: 372
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-12-30, 19:26   

Nie było sensu, to jakby ktoś zechciał robić remake'a Odysei kosmicznej z NOWOCZESNYMI efektami specjalnymi i w 3D, ale wycinając scenę z gwiezdnym dzieckiem i bardziej postawić na zmagania z HAL-em. Dobra, przesadzam być może, ten remake może jest dobry, ale niepotrzebny. Cena strachu jest filmem kompletnym i poprawianie go nie ma sensu. Uwspółcześnienie mija się z celem wg mnie, bo już oryginał był bardzo nowoczesnym obrazem - dynamiczne ujęcia - szczególnie skok bohatera z góreczki i piasek lecący w kamerę - ależ to musiało wtedy robić wrażenie. Napięcie w scenie z wysadzaniem głazu - cholera, czy da się to lepiej nakręcić? Jedyne co można poprawić to sprawy czysto techniczne - ujęcia w penerze niedoskonałe (światło). Ale poprawiać to kosztem reszty? Pudło.
 
 
Simpson 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 2851
Skąd: Kielce
Wysłany: 2010-12-30, 23:16   

trzeci człowiek napisał/a:
metaforyczna opowieść o losie człowieka


No w sumie... Nie analizuje filmów aż tak głeboko, może za glupi jestem, ale jakby się zastanowić, to możesz mieć rację.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-07-06, 20:06   

Obejrzałem ostatnio obie wersje jedną po drugiej. Jak się okazało, onegdaj widziałem tylko remake, tak więc pierwowzór zobaczyłem po raz pierwszy. Generalnie bardzo dobry film, choć
jazu napisał/a:
pierwsza część filmu rozgrywająca się w miasteczku trochę się ciągnie i niewiele wnosi. Mogłaby być trochę krótsza
Później jest już zdecydowanie lepiej.
trzeci człowiek napisał/a:
metaforyczna opowieść o losie człowieka
Jak najbardziej się z tym zgadzam. Lubię historie/filmy/książki o ludziach postawionych w ekstremalnej sytuacji, między młotem a kowadłem, zmuszonych do trudnych wyborów. Wszystko to jest w tym filmie. Do tego ciekawe postaci, a zwłaszcza relacja między Mario a Jo. No i łomoczące zakończenie. Warto zaznaczyć, że Cena strachu bardzo podobna jest do Bazy ludzi umarłych.

A teraz pewno przyprawię Trzeciego Człowieka o palpitacje serca - remake jest również bardzo dobrym filmem, chyba tak samo dobrym, o ile nawet nie lepszym, a przynajmniej ja miałem takie odczucie :hahaha: założyłem już temat: http://www.forum-filmowe..../2738.htm#47068
 
 
trzeci człowiek 
kinomaniak



Dołączył: 22 Lip 2010
Posty: 372
Skąd: Polska
Wysłany: 2011-07-06, 20:37   

Już pisałem o tym: nie rozumiem sensu kręcenia remake'u takiej doskonałej, skończonej, kompletnej historii, w której nie chodzi o efekciarstwo czy popisówki aktorów. Po kiego grzyba kręcić remake Obywatela Kane'a czy Odysei kosmicznej?

I CHOLERA NIE UWIERZĘ, ŻE WYSADZANIE GŁAZÓW TORUJĄCYCH DROGĘ NAKRĘCONO RÓWNIE DOBRZE (CZY LEPIEJ :pukpuk: ). Majstersztyk.

I co tam gadacie o początku? Dłuży się, bo dłużyć się ma, to jak u Joyce'a jak po pijaku maszerowali - czytać się tego nie da, ale chyba rozumiecie sens tej grafomanii? Tu tak samo :nakolana: . Oto najdoskonalsze przedstawienie marazmu istnienia jakie można było nakręcić - oto jak żyli ci ludzie, łapcie, chwytajcie emocje. Emocje te zrównujcie z treścią filmu i zamierzeniami reżysera - cały seans czujemy się jak bohaterowie, najpierw nuda i bezsens, potem takie skumulowanie emocji i sielanka, taniec i wesołe kręcenie kierownicą. Ośmielę się nazwać Clouzot geniuszem (a twórcę remake'a już nie, jakkolwiek dobry by był ten film, czy nawet wspanialszy - to Clouzot coś przełamał).
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-07-06, 20:52   

trzeci człowiek napisał/a:
I CHOLERA NIE UWIERZĘ, ŻE WYSADZANIE GŁAZÓW TORUJĄCYCH DROGĘ NAKRĘCONO RÓWNIE DOBRZE (CZY LEPIEJ ). Majstersztyk.

wysadzania głazów nie nakręcono, z tej prostej przyczyny, że żadnych głazów nie ma...

...jest za to ogromne drzewo. Jego wysadzanie również robi wrażenie, jest napięcie, nerwówa i tak dalej.
trzeci człowiek napisał/a:
Emocje te zrównujcie z treścią filmu i zamierzeniami reżysera - cały seans czujemy się jak bohaterowie, najpierw nuda i bezsens

w remaku jest to również wyraźnie odczuwalne, a jednak jest o wiele krótsze i nie nuży, przypadek?

W dysputę nad sensownością robienia remaków nie chce mi się wpuszczać. Nie ma co ukuwać wielkich teorii typu "nie ma po co robić remaków" czy "sequel jest zawsze gorszy od pierwszej części", gdyż to zwyczajnie nieprawda; każdy przypadek trzeba rozpatrywać i rozstrzygać z osobna.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2011-07-06, 21:14   

trzeci człowiek napisał/a:
Oto najdoskonalsze przedstawienie marazmu istnienia jakie można było nakręcić - oto jak żyli ci ludzie, łapcie, chwytajcie emocje.


Właśnie nie wiem czy wcześniej aby nie klepnąłem głupoty. Bo weźmy sobie takiego na przykład "Zawód: Reporter" - niby smęci, a wcale nie smęci i wszystko ma swoje miejsce i cel, nawet smęcenie. Jak kiedyś powtórzę sobie to będę wiedział czy klepnąłem.
 
 
 
trzeci człowiek 
kinomaniak



Dołączył: 22 Lip 2010
Posty: 372
Skąd: Polska
Wysłany: 2011-07-06, 21:16   

No ja rozpatruję przypadek ceny strachu z osobna, ale ok rozumiem cię, w drugim temacie mi wyjaśniłeś - niestrawność starego kina. Smutna dolegliwość, godna współczucia, nieuleczalna zdaje się :( . W takim wypadku remake'i są zbawcze, ale w moim to marnowanie taśmy filmowej :hahaha: .

Doceniam pomysłowe przerzucenie historii w nowe realia, ale remake 1:1 przy głębszej treści dla mnie nie ma sensu, bo treści się nie poprawi, a forma... ta schodzi na drugi plan. Czasem się zdarza, że zaburza odbiór i remake jest potrzebny, ale cena strachu według mnie jest doskonałym filmem pod każdym względem.

Cytat:
Właśnie nie wiem czy wcześniej aby nie klepnąłem głupoty. Bo weźmy sobie takiego na przykład "Zawód: Reporter" - niby smęci, a wcale nie smęci i wszystko ma swoje miejsce i cel, nawet smęcenie. Jak kiedyś powtórzę sobie to będę wiedział czy klepnąłem.

E no niekoniecznie głupota, każdy może odebrać po swojemu. Ja zauważam tylko, że warto spróbować zrozumieć, a wtedy może przyjść zachwyt i docenienie intencji reżysera (i sposoby ich realizacji). Generalnie każdy narzeka na ten wstęp, gdy dla niego w filmie liczy się akcja i napięcie, a nie przypowieść o losie człowieka w całym kształcie.
 
 
Thief 
użytkownik zbanowany


Dołączył: 01 Wrz 2011
Posty: 93
Skąd: Skądinąd
Wysłany: 2011-09-26, 18:58   

Mega film, oglądałem go jak na szpilkach. Perła, która wciąż świeci jasnym blaskiem.
 
 
K. 
filmożerca



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1133
Skąd: Westpommern
Wysłany: 2011-10-01, 21:04   

Zgadzam się z trzecim człowiekiem - nie ma sensu poprawiać tak dobrych filmów, jednak z czystej ciekawości postaram się sięgnąć po remake. Długi wstęp był potrzebny, dzięki temu łatwiej było na przykład zrozumieć motywację poszczególnych postaci. Oczywiście w dzisiejszych czasach zostało by to łopatologicznie wyjaśnione jak dla matołów, na szczęście kiedyś filmy świeciły czymś więcej niż tylko wybuchami i eksplozjami, a najlepiej wybuchami na tle eksplozji. Pokłony :nakolana:

Spoiler:

Czy według was Bimba mówił prawdę, że był prześladowany przez nazistów czy może był jakimś skurwysyńskim gestapowcem? Trochę szkoda, że lepiej nie zostało to nakreślone.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u