FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Człowiek, który chciał być królem
Autor Wiadomość
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-07-22, 15:12   Człowiek, który chciał być królem

Człowiek, który chciał być królem / The Man Who Would Be King
reż. John Huston (USA, UK 1975)

Jeden z najlepszych filmów przygodowych w historii kina. Dwóch angielskich oficerów walczących w Indiach o utrzymani potęgi brytyjskiego imperium wyrusza do odległego Kifiristanu, by zdobyć królewskie bogactwa. (filmweb.pl)

Bardzo dobry film, chyba trochę zapomniany - a niesłusznie. Oparty na motywach opowiadania R. Kiplinga, oldschoolowy, ale zrealizowany z rozmachem. Jest to opowieść o obsesyjnym dążeniu do władzy i bogactwa, ale też i awanturniczej żądzy przygód, a przede wszystkim chyba - o przyjaźni między dwoma mężczyznami, których tu znakomicie zagrali S. Connery i M. Caine. Ukazane w filmie zetknięcie dwóch Brytyjczyków z tubylcami, którymi manipulują, znamy z kart historii, chociażby z XVI-wiecznego Meksyku w dobie wypraw Cortesa. Jednocześnie mamy tu mechanizm powstawania struktur państwowych, tworzonych "krwią i żelazem". Przedstawienie tubylców jako przygłupów jest nieco sztampowe, bo Kipling reprezentował postawę typową dla wiktoriańskiej Anglii - oświaty kaganek itp., w odróżnieniu od takiego np. Conrada. Człowiek, który chciał być królem to takie trochę Jądro ciemności, tyle że Kurtz nie jest tu postacią negatywną. Do tego spora dawna humoru i groteski. Czytałem, że ludność Kafiristanu wcale nie była aż tak prymitywna, zresztą do dzisiaj zachowała bogatą kulturę (np. wyznają rodzimą, indoeuropejską religię tradycyjną!). To jest jednak film przygodowy, a nie dokumentalny czy historyczny, więc nie ma co się czepiać. Równie dobrze akcja mogłaby się dziać w Erze hyboryjskiej, a bohaterem mógłby być Conan z Cymerii. Polecam.
  
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2010-07-22, 17:13   

Widziałem dawno temu, ale wspominam bardzo pozytywnie. Z tego co pamiętam świetnie wypadł duet Caine i Connery. Niech ten temat posłuży mi za motywację bym sobie ten film odświeżył, bo nosiłem się z tym zamiarem już od dawna.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2014-02-05, 03:23   

Przypomniałem sobie dziś ten bardzo dobry film i naszła mnie ochota na obejrzenie innych produkcji Johna Hustona, bo zdałem sobie sprawę, że widziałem tylko ten jak i o meczu w piłkę nożną z Deyną, Pele, Stallone. Nawet nie wiedziałem że film o meczu to jego film a tych najlepszych oprócz tej produkcji z Cainem i Connerym jakoś nie miałem okazji widzieć. Wstyd się przyznać że nie widziałem jego filmów, ale już jako aktora to oszczędzę sobie. Mam zamiar zobaczyć kilka klasycznych dzieł reżysera tego ale nakręcił tyle filmów, że jak zrobiłem selekcję dość dużą to i tak z około 20 filmów mam jego do obejrzenia poczynając od debiutu reżyserskiego co przeszedł do historii kina jak i wiele następnych. Sporo do oglądania :)
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2014-02-10, 15:48   

Pod wpływem galla powtórzyłem po latach i była to powtórka wysoce satysfakcjonująca. Przede wszystkim oglądałem w HD, i w tym formacie strona wizualna rozdaje, niesamowity rozmach, sceny z dziesiątkami statystów, olśniewające krajobrazy, genialna robota ekipy od scenografii i kostiumów. Jak dla mnie film wizualnie kosi wszystkie dzisiejsze robione taśmowo CGI wydmuszki - jednak nic nie zastąpi u mnie fajności przeświadczenia, że widzę tłum statystów z zajebistymi kostiumami i nie muszę się zastanawiać co z tego zostało zrobione na kompie.

Co do historii - zręczne nad wyraz połączenie klimatów przygodówki i pewnego rodzaju satyry na kolonialną angielską mentalność. Caine i Connery oczywiście są świetni, pięknie się sprawdzają jako para typowych angielskich cwaniaków, mają świetną chemię, a kiedy jeszcze Kipling - Plummer dołącza, w ogóle robi się koncert gry aktorskiej. W samej fabule trochę irytujące są nad wyraz częste korzystne dla bohaterów zbiegi okoliczności (bądź masonem, wszystko ci się uda), ale panowie koniec końców przejeżdżają się właśnie na zbytnim przekonaniu o własnej zajebistości (no, przynajmniej jeden z nich).
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2014-02-11, 00:18   

Wali mychą. Jak bardzo widać po tym filmie, jak kino przygodowe poszło do przodu? Ano bardzo widać. Dziękuję za uwagę. :)
 
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u