FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Pewnego razu na Dzikim Zachodzie
Autor Wiadomość
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-08-09, 15:48   Pewnego razu na Dzikim Zachodzie

Pewnego razu na Dzikim Zachodzie / C'era una volta il West
reż. Sergio Leone (USA, Włochy 1968)

Jill McBain (Claudia Cardinale) przyjeżdża z Nowego Orleanu do swojego męża, który mieszka w małym miasteczku na Dzikim Zachodzie. Kilka dni przed jej przybyciem McBain i jego dzieci z poprzedniego małżeństwa zostają zamordowani przez bandę Franka (Henry Fonda). Jednak o zbrodnię podejrzewany jest Cheyenne (Jason Robards). W tym czasie w okolicy pojawia się tajemniczy człowiek nazywany Harmonijką (Charles Bronson).

Moim zdaniem najlepszy western wszech czasów. Podobnie jak westerny Peckinpaha ("Dzika banda" czy "Pat Garrett i Billy Kid"), jest to film o zmierzchu Dzikiego Zachodu. Kolej żelazna jest tu symbolem postępu i odchodzenia w przeszłość pewnej epoki. Ponadto jest to opowieść o zemście — dopiero w ostatnich scenach filmu dowiadujemy się, o co tak naprawdę chodzi bezimiennemu protagoniście rzępolącemu na harmonijce. Cała masa rewelacyjnych scen, jak chociażby miażdżąca, otwierająca film sekwencja na stacji kolejowej czy końcowy pojedynek między Harmonijką a Frankiem. Doskonałe aktorstwo, seksbomba Claudia Cardinale, Henry Fonda w nietypowej dla siebie roli jako demoniczny szwarccharakter, znakomity Jason Robards jako romantyczny łotrzyk i Bronson — milczący i zagadkowy bezimienny rewolwerowiec, typ postaci znanej chociażby z trylogii dolarowej. Szkoda w sumie, że w filmie nie wystąpił Clint Eastwood, ale Bronson też poradził sobie bardzo dobrze. Genialną muzykę skomponował oczywiście Morricone. Właściwie nie wiem, czy jest sens cokolwiek więcej pisać. To trzeba po prostu zobaczyć.
  
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2010-08-09, 17:20   

O, chciałem topica zakładać właśnie... A film jest najlepszym westernem Leone, chociaż bardziej, hm, poważnym i realistycznym niż Dolarowa Trylogia. Fajnie tutaj jest ukazana ewolucja właściwie każdej postaci: w Trylogii bohaterowie nie przechodzili jakiś przemian charakterowo - światopoglądowych, tu i owszem. A Bronson genialny - mógł po prostu kopiować Eastwooda, a stworzył własną, charakterystyczną postać. Ogólnie, jak to u Leone, arcydzieło. Najsłabszym elementem jest tu czcionka tworząca napis tytułowy :-)
 
 
Thief 
użytkownik zbanowany


Dołączył: 01 Wrz 2011
Posty: 93
Skąd: Skądinąd
Wysłany: 2011-09-20, 20:50   

Dla mnie "Dawno temu..." jest również wielkie. Ten film ma w sobie coś z poezji, ta celebracja kulminacyjnych momentów. Dla mnie niezapomniany Sergio pozostaje do dziś niedoścignionym poetą ekranu w czym naturalnie olbrzymia zasługa boskiego Ennio. :fingerok:
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-09-20, 23:38   

Thief napisał/a:
Ten film ma w sobie coś z poezji, ta celebracja kulminacyjnych momentów

O to to właśnie. Leone świadomie przeciąga, zwiększa napięcie i delektuje się widokami. A my wraz z nim. Momentami film wygląda wręcz jak obraz.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u