FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Jeremiah Johnson
Autor Wiadomość
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2011-06-19, 22:10   Jeremiah Johnson

Jeremiah Johnson
reż. Sydney Pollack (USA 1972)

Jeremiah Johnson po wojnie ucieka w góry, by zaznać spokoju. Poznaje tu pewnego trapera, który uczy go jak przetrwać. Potem poznaje także i indiańską kobietę, którą bierze sobie, za żonę.

No to teraz forum zawiera wszystkie trzy moje ulubione filmy. "Jeremiah..." to dla mnie ideał pod każdym względem. Niesamowita rola Redforda, świetna historia i rewelacyjny klimat, a wszystko za sprawą Sydneya Pollacka. Nawet po tych dwóch nazwiskach chyba nie trzeba dalej przekonywać tych co jeszcze nie widzieli, nie? :kotyeee:

P.S. Wywaliłem sporą część opisu z filmwebu bo jak zwykle obejmował 3/4 filmu...
Ostatnio zmieniony przez Eva 2011-07-25, 22:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
trzeci człowiek 
kinomaniak



Dołączył: 22 Lip 2010
Posty: 372
Skąd: Polska
Wysłany: 2011-06-19, 22:33   

Spoczko film polecam wielki wspaniały pollack to dobry reżyser czyż nie??? (dobija się koni) też polecam.

rewelacja
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2011-06-19, 22:39   

trzeci człowiek napisał/a:
wielki wspaniały pollack to dobry reżyser czyż nie
Jak najbardziej, chociaż swoje wpadki też miewał (Hawana, podobno Tłumaczka). Jeremiaha JESZCZE nie widziałem, ale z pewnością niedługo nadrobię; dzięki za przypomnienie, bo jakiś czas temu się zabierałem za ten film, zabierałem aż mi umknęło z pamięci...
 
 
trzeci człowiek 
kinomaniak



Dołączył: 22 Lip 2010
Posty: 372
Skąd: Polska
Wysłany: 2011-06-20, 13:56   

Hawana to Casblanca, ale bez elektryzującego Bogarta i Bergman, Redford nie dał rady, nie dał. To już nie to, a jedynie smętny melodramat bez pompy. Kto nie widział niech sobie odpuści i lepiej na nowo obejrzy genialną Casblancę.

Tłumaczka jest średnia wg mnie. No może dobra na tle innych hollywoodzkich produkcji XXI wieku. Penn i Kidman dają radę nawet, ale wątek sensacyjny ssie po prostu, tak nie wciąga, nie elektryzuje. Dobry materiał na serial, bo seriale to się robi tak, że bierze odrzucony scenariusz z filmu i rozciąga na sezon, a potem robi się drugi i trzeci wymyślając coraz bardziej. Tak powiem.

Jeremiah jest o tyle wspaniały, że niedbały w pewien sposób realizatorsko, ale to zaleta. No i wymowa filmu cudowna. Ręka wyciągnięta na końcu to katharsis dla widza.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2011-08-06, 22:51   

Bardzo widać rękę Milliusa w tym filmie - mamy tutaj jakże dla tego kolesia nietzsche'owskie motywy "ewolucji wybitnej jednostki", które facet później rozwinie przy Conanie. A sam film - rewelacja i trudno mi się w zasadzie do czegokolwiek przyczepić. Jako facet wychowany na przygodówkach Londona uwielbiam takie traperskie klimaty, więc pierwsza połowa mie zauroczyła. po wiadomym zwrocie akcji film wchodzi w swoisty egzystencjonalizm i metaforykę, więc również jest super. Zdjęcia wypas, muzyka takoż, zwłaszcza piosenki ilustrujące punkty zwrotne w fabule.
Jedyna wada - film za krótki, u diabła - zwłaszcza w drugiej połowie, która wręcz wygląda, jakby wyciachano z niej dobrą godzinę materiału.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-08-10, 14:49   

Czy to ten film, w którym
Spoiler:
indiańską żonę tego typa zabili Indianie, a on się mści i dopada ich jednego po drugim?

Jeśli tak, to widziałem to baaardzo dawno temu w telepudle (na Ale Kino bodajże) i podobał mi się niezmiernie, bo i ja cenię sobie klimaty "traperskie" - góry, las i drzewa, mrok, gówno niedźwiedzia. Dzięki za przypomnienie, z chęcią sobie odświeżę.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-08-13, 13:28   

Odpowiadając samemu sobie na zadane powyżej pytanie - tak, to ten film. Odświeżyłem właśnie. Co tu dużo pisać - doskonały pod każdym względem. W całej rozciągłości zgadzam się z powyższymi panegirykami.
Jarod napisał/a:
Bardzo widać rękę Milliusa w tym filmie - mamy tutaj jakże dla tego kolesia nietzsche'owskie motywy "ewolucji wybitnej jednostki", które facet później rozwinie przy Conanie.

O to to.
Cytat:
These here is God's finest scupturings! And there ain't no laws for the brave ones! And there ain't no asylums for the crazy ones! And there ain't no churches, except for this right here! And there ain't no priests excepting the birds. By God, I are a mountain man, and I'll live 'til an arrow or a bullet finds me. And then I'll leave my bones on this great map of the magnificent...
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1984
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2012-04-20, 20:19   

I ja sobie odświeżyłam i wzdychnęłam (czy wzdechnęłam, albo wzdechłam?), że gdzie te czasy, gdy rajcowały mnie tego typu filmy. Wolność, natura groźna, ale i dobrotliwa i mężczyźni ją ujarzmiający, Indianie, nie zawsze tacy szlachetni i biali, którzy wchodzą na ich ziemie, nie szanując wierzeń i cmentarzy czerwonoskórych, a w obronie swoich by zabili na śmierć. Wszyscy biją się ze wszystkimi i mają jeszcze prawie równe szanse, biali mają co prawda proch, ale są w pojedynkę, jeszcze, bo pojawia już się złowieszczy oddział uzbrojonych mundurowych. Starając się obiektywnie spojrzeć to piękny film, tym bardziej, że ja też wychowywałam się na przygodówkach Londona, Maya itp. ale w tej chwili interesują mnie już inne sprawy, może dlatego ten mniejszy entuzjazm?
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-01-08, 21:18   

Tak przed premierą filmu z Di Caprio i Tomem Hardy naszła mnie ochota na obejrzenie jakiegoś innego filmu o walce człowieka z naturą, klimaty traperskie, jak z powieści Londona,itd, bo brakuje mi takich filmów (chyba z rok temu a może więcej widziałem miniserial z Robbem Starkiem w roli głównej Klondike i to wszystko) a nie widziałem jakoś wcześniej jednego z bardziej znanych filmów Pollacka i nawet nie wiem czemu. Redford daje radę ale wiadomo dobry aktor, choć widziałbym w tej roli np. Eastwooda (podobno to on był pierwszym kandydatem do roli co nie dziwne w sumie i pasowałoby do jego filmografii) albo Newmana.
Świetne zdjęcia (chyba musieli kręcić w jakimś parku narodowym bo są fantastyczne plenery), fajna muza, ciekawy bohater uciekający z miasta w dzicz i taka ciekawostka nie tyle tytułowy bohater nie wiele sie odzywa, np. są fragmenty gdy dobre 20 parę minut nie pada żaden dialog i wogóle dzieciak jak i indianka też spoko. No i to zakończenie gdzie nie pada żaden dialog tylko gest bardzo wymowny w swej treści. Uwielbiam takie filmy o traperach, wielkie przestrzenie, przyroda i może to wyświechtany tekst ale już takich się nie kręci filmów. Po prostu piękny film, 8+/10.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u